Dzień dobry.
Dziś pierwszy raz od kilkudziesięciu lat przyszedłem do naszego starego domu.
Nic się nie zmieniło. Brązowy korytarz rozpoczynający wędrówkę po mieszkaniu. Duża biało czerwona kuchnia z niewielkimi meblami, na przeciwko salon... oh salon. Ile w nim się rzeczy działo. I nasz pokój... duże łoże pod zielonkawą ścianą, duża szafa i fotel... fotel na którym teraz siedzę.
Zapach ten sam... rozglądam się i widzę piękne fotografie uwieczniające nasze szczęście. Do kilku musiałem podejść by się dobrze przyjrzeć bo niestety wzrok już nie jest ten sam.
Siedziałem na tym fotelu i przypominałem sobie różne dziwne ale urocze sytuacje.
Jedna rzecz, która mi utkwiła w pamięci... pamiętnik. On zawsze pisał pamiętnik. Nigdy wcześniej nie miałem odwagi przyjść tu bez niego, zobaczyć wszystkie nasze wspomnienia... Aż w końcu przyszła nasza rocznica. Musiałem zdobyć sie na odwagę i tu przyjść i oto tu jestem. Oczywiście już jest noc, zanim oswoiłem się z wszystkimi faktami cały dzień zdążył już przeminąć.
Nagle coś pokusiło mnie otworzyć to pudełko... Jego pudełko, w którym miał wszystko. Tutaj właśnie znalazłem ten pamiętnik, w którym piszę. Mam nadzieję, że mój aniołek nie będzie sie za to gniewał.
Przeczytałem wszystko... Jego każde uczucie, słowo, które tu pięknie umieszczał.
Ostatnia notka - święta. Oj ile w ten dzień się działo. A ile po świętach... dziś mija 50 lat odkąd jesteśmy.. byliśmy razem. Nasza 50 ♥
Ile bym dał żeby to wszystko wydarzyło się od nowa. Pierwsze spojrzenie, pierwszy dotyk, pierwszy pocałunek, pierwszy stosunek... To było tak dawno a ja to pamiętam i nigdy nie zapomnę.
Pewnie jak ktoś znajdzie ten pamiętnik będzie chciał wiedzieć co sie działo dalej, na przykład taka osoba jak Vanessa... zaraz, kto? Vanessa? Kto to jest?
Otóż to jest była żona Harry'ego...
Nie no dobra, nie będę Was okłamywał. To nasza córka. Tak, ja i Harry mamy córkę. I pewnie znowu padną różne pytania, jak to? kiedy? gdzie? o co chodzi?
Spokojnie, ja wam wszystko dokładnie i po kolei wytłumaczę..
Święta... i po świętach.
Szczerze mówiąc nie mam pojęcia co się działo, w głowie widnieją mi tylko zamazane wspomnienia.
Pół roku po tych całych świętach wzięliśmy ślub.
Ja stojący na ołtarzu patrzę na wszystkie znajome mi twarze. Każdy uśmiecha się szeroko.. serce wali mi jak opętane, do oczu napływa mi mały strumień słonej wody gdy widzę mojego ukochanego.
Włosy jak zawsze ułożone do góry, czarny garnitur świetnie przylegający do jego ciała, widniejące usta z pięknym śnieżnobiałym uśmiechem i błysk w oku.
Nawet nie wiem kiedy a to minęło. Nie zdążyłem się przyzwyczaić a go już... przepraszam, już wracam na ziemię.
Na samą myśl o tych wszystkich latach spędzonych razem z moich oczu wypływają strumienie łez.
Po 10 latach od ślubu zdecydowaliśmy sie na adopcję.
Nie było łatwo, ale pragnęliśmy tego. Dużo załatwiania, upewniania że wszystko będzie dobrze aż w końcu się zgodzili. I tak mamy naszą wspaniałą córkę Vanessę, która w tej chwili ma prawie 30 lat. To tak szybko minęło... pamiętam jak przyszedłem do domu.. zaraz, wróć. Pamiętacie tą scenkę którą Harry sobie wyobrażał? Hhmmm opowiadał jakby to było cudownie mieć ze mną dziecko i ta scenka.. jak przychodzi z pracy i wtedy spotyka mnie bawiącego się z naszym dzieciątkiem..
Właśnie tak było, tyle że to ja to przeżyłem. Jej pierwsze kroczki, słowa.. eeehhh to już nie wróci. Było minęło.. trzeba się przyzwyczaić.
Kolejne piękne lata małżeństwa. Nasza córka dojrzewała wśród dwóch tatusiów i nikt nie miał z tym problemów. Wszystko było idealne. Na nic nie narzekam.
Minęło pięć lat odkąd.. odkąd Harry umarł. Przepraszam, jeśli kartki papieru będą mokre ale za łzy nie odpowiadam, same cisną się tam gdzie nie trzeba.
To już 5 lat a ja nadal w to uwierzyć nie mogę. Teraz by miał 69 lat. Byliśmy tacy szczęśliwi.. nasze zycie było idealne.
Jego włosy.. ta cholerna burza loków. Uwielbiał kiedy sie nimi bawiłem, tak cholernie to uwielbiał.
Uśmiech to była rzecz, której nigdy ale to nigdy nie zapomnę. Każde jedno słowo wypowiedziane z Jego ust.. takie idealne.
Zielone oczęta wpatrujące się we mnie. I te duuuuże czarne spojówki kiedy patrzał mi się prosto w oczy.
To ciało.. ciało które tak kochało mój dotyk, które uwielbiałem pieścić.
Jego każde cholerne "Kocham Cię Boo Bear"... Jego głos gdy śpiewał, żebym go nigdy nie zostawiał a tu nagle on mnie zostawił samego na tym świecie...
Tak bardzo tego nie chciałem.. mówiłem że jeśli on umrze to ja chce umrzeć wcześniej od niego bym nie musiał cierpieć bez niego. A tym czasem Go już nie ma... odszedł ode mnie. I nigdy nie wróci.
Pamiętam ten dzień tak bardzo...
Siedzieliśmy w tym właśnie mieszkaniu.. Hazz powiedział, ze pójdzie to ubikacji. Nikt się tego nie spodziewał! Nikt!
Siedziałem czekając na niego i usłyszałem huk. Szybko (tak szybko jak 67-letni mężczyzna może iść) poszedłem do łazienki i zobaczyłem Harry'ego leżącego na ziemi.
Tak bardzo tego nie chciałem! Nienawidzę tego dnia! Tak cholernie nienawidzę! Dlaczego to on musiał odejść pierwszy? Dlaczego nie ja?
Pare dni później był pogrzeb..
Przepraszam, nie mam ochoty o tym więcej pisać.
Na sam koniec tej mojej notki, chciałem powiedzieć, że jeśli przeczytałeś to chociaż nie mam pojęcia kim jesteś cholernie ci dziękuję. Jeśli rozumiesz nasze uczucia... uczucia homoseksualistów to dziękuję.
Tak bardzo my wszyscy boimy sie zaakceptowania a ty jesteś i wszystko rozumiesz. Dziękuję.
Jeszcze na samiutki koniec chciałbym się pożegnać z Haroldem jeśli pozwolicie.
Ekhem.. także Harry, nie mam pojęcia co mam ci teraz powiedzieć. Wiem, ze jesteś przy mnie i wiesz co czuję więc szczerze mówiąc nie mam nic ciekawego do powiedzenia.
Jedynie tyle, że dziękuję ci za te wspaniałe lata. Za to wszystko co dla mnie zrobiłeś... dzięki tobie moje życie jest o wiele lepsze, miałem sens by żyć. Dałeś mi szczęście, miłość i piękną córkę która na pewno cię bardzo mocno kocha.
Dziękuję Ci aniołku za wszystko, za kłótnie, za lepsze i gorsze dni. Za wszystko.
Na pewno tam gdzie teraz jesteś jest ci dobrze, wierzę w to i się cieszę.
Czuję, że za niedługo się spotkamy, więc szykuj miejsce dla mnie ♥
Kocham Cię skarbie, twój Boo Bear.
Witam w ostatnim rozdziale Love Diary ♥
Szybko to minęło nie sądzicie? Chciałam wam podziekować za wszystko, za każde komentarze, za wsparcie za to że to czytaliście.
Mam nadzieję że podobała się Wam ta opowieść.
Kocham was bardzo mocno! I dziękuję za wszystko x
Może kiedyś jeszcze na siebie natrafimy :)
Larry Stylinson - Love Diary
środa, 13 listopada 2013
piątek, 1 listopada 2013
Rozdział XXXI
Nie ma to jak kochane święta.
Świetnie spędzony czas w miłym gronie i przyjemnej atmosferze. W tym roku spędziłem je z Louis'em, Nick'iem oraz Justin'em. Tak, tak.... nie było ani Gemmy ani Nathana ani Darcey ale wszystko było tak zaplanowane. Dziewczyny z malcem spędziły święta w swoim własnym gronie i rodziną mojej byłej. Mieliśmy z Tommo też się tam wybrać ale zastała nas miła niespodzianka i spędziliśmy je w "gejowskim gronie".
Dzień przed Dniem Bożego Narodzenia przystroiliśmy nasze mieszkania aby atmosfera była milsza. Na zewnątrz przystroiliśmy dwie choinki oraz zawiesiliśmy lampki na dachu. Wewnątrz zaś na kominku wisiały skarpetki, w każdym pomieszczeniu znajdowało się coś na znak świąt, czy to lampki czy figurki.
W salonie zaistniała piękna czerwono złota choinka. Pod nią stało parę prezentów zapakowanych w różne papiery z mikołajem czy reniferami. Co chwila dostawaliśmy jakieś sms'y od bliskich z życzeniami. Byłem im za to bardzo wdzięczny bo to na prawdę miły gest.
24 grudnia - Święta Bożego Narodzenia oraz urodzinki mojego pysiaczka.
Obudziłem się wcześnie rano. Zrobiłem przepyszne śniadanie. Omlet z tostami do tego pyszne czekoladowe capuccino ułożone na tacy razem z wazonem z różami oraz mini tort z zapalonymi świeczkami. Starannie zaniosłem to wszystko do pokoju i obudziłem Louis'a lekkim muśnięciem w czoło.
- Wszystkiego najlepszego kochanie. - chłopak przetarł oczy, zobaczył mnie, szeroko się uśmiechnął i usiadł na łóżko.
- Oohh Harry, nie musiałeś, na prawdę - dał znak abym usiadł koło niego i tak też zrobiłem. Podałem mu tacę a on ją ułożył na swoich kolanach.
- Oj tam cicho bądź. Zdmuchnij świeczki i pomyśl życzenie. - zanim się obejrzałem mały dym wznosił sie do góry. - A.. ale miałeś pomyśleć życzenie.
- Po co mi jakieś głupie życzenie jak wszystko czego chce właśnie siedzi koło mnie? - Kąciki jego ust wysoko podniosły się do góry a on ukazał szereg białych zębów. Włożył jedną rękę w burzę moich loków i namiętnie pocałował moje wargi. - Dziękuję kochanie, to dużo dla mnie znaczy. Kocham cię i to bardzo. - nasze usta znów się spotkały a ja wymamrotałem tylko nieme "ja ciebie też". Pomimo tego, że dość często słyszę od niego "Kocham cię" za każdym razem przechodzą mi ciarki po plecach, moje ciało sztywnieje a ja nie mam pojęcia co zrobić. Nie wiem czy kiedykolwiek się do tego przyzwyczaję.
Lou zaczął zajadać się śniadaniem, które przygotowałem. Aby pokazać mi że mu smakowało to gdy za każdym razem coś gryzł mówił głośne "Mniaaaam". To miłego z jego strony.
O 18 wszystko było już naszykowane. W sypialni przygotowany piękny duży stół. Na nim biały, lśniący obrus, na którym widniały potrawy. Ich zapach unosił się w powietrzy i na samą myśl o tym jedzeniu aż ślina ciekła z ust. Znajdowało się na nim także 5 nakryć do stołu. Piąte było dla "nieznajomego". Tak jak to mieliśmy w zwyczaju.
Nad rozpalonym kominkiem wisiało 5 skarpet a w nich cukierki w kształcie lasek. W tle leciały świąteczne piosenki, które nadawały milszą atmosferę świąt. Wszyscy postawiliśmy na luźny ubiór, nie jakieś garnitury. Każdy z nas miał ubrane rurki oraz jakąś wygodną koszulę.
gdy już wszystko zapięliśmy na ostatni guzik Tommo zgasił lampy, zapalił choinkę oraz świeczki. Nie da sie opisać pięknego wyglądu naszego domu. Wszędzie ciemno. Gdzie nie gdzie pozapalane lampki oraz świeczki. Sypialnia, w której mieliśmy zajadając się przepysznym przekąskami była oświetlona 4 świeczkami, blaskiem choinki oraz ogniem tryskającym z kominka. Przepiękny widok. Równo o 18:10 zaczęliśmy modlitwę przed posiłkiem, którą prowadziłem z dumą ja.
Po modlitwie każdy z nas wziął opłatek i zaczął składać sobie życzenia. Z Nickiem i Justinem nie było niczego nadzwyczajnego. " Wszystkiego dobrego, udanego związku, szczęśliwego małżeństwa.." zawsze to samo. Z Lou właściwie nasze życzenia to nie były życzenia.
- Skarbie, czego ja mogę ci życzyć? Mamy wszystko co chcemy niczego więcej nie potrzebujemy. - zaczął mówić podając mi kawałek opłatka.
- Tak, niczego więcej nie potrzebujemy. Dziękuję, że jesteś. To mi w zupełności do szczęścia wystarczy. - szeroko się do siebie uśmiechnęliśmy i namiętnie pocałowaliśmy. W końcu zasiedliśmy do stołu., nic ciekawego. Jedliśmy, rozmawialiśmy, wspominaliśmy stare czasy.. fajnie tak czasami posiedzieć i wspominać. Lubie takie dni.
W końcu przyszedł czas prezentów. Pierwsi otwierali Nick i Justin. Ich prezenty nie były hmm.. zbyt orginalne? Podarowali sobie jakieś naszyjniki i coś tam jeszcze, szerze nie za bardzo pamiętam co tam było.
Po nich swój prezent otworzył Louis. Bałem się, że mu się nie spodoba ale jednak moje przeczucia się myliły. Tak bardzo się ucieszył, że aż się popłakał i rzucił w moje ramiona.
- Kurwa Hazz, nie.. nie.. nie umiem w to uwierzyć. Tak bardzo ci dziękuję - mocno mnie przytulił i pocałował. Chłopaki patrzeli na nas ze zdziwieniem bo nie bardzo wiedzieli co to za prezent.
- Um jeśli można wiedzieć, co jest na tej płycie? - Spytał zakłopotani Jus. Lou wyrwał się w moich ramion, przetarł łzy i zaczął tłumaczyć.
- Jakby to powiedzieć.. za dużo do gadania więc powiem wam tylko, że to piosenka. Piosenka od Harry'ego. - Szybko wstał i włożył płytkę do odtwarzacza. Gdy Louis wcisnął "play" z głośników wydobył się mój głos.
"Now you were standing there right in front of me
I hold on it's getting harder to breathe
All of a sudden these lights are blinding me
I never noticed how bright they would be".
Tommo usiadł ze mną, przytulił się a z jego oczy wydobyła się słona ciesz. Byłem zadowolony z tego, że mu się spodobała. Chłopakom także ona bardzo odpowiadała, aż oni także się popłakali. Nie mieli pojęcia, że śpiewam więc dla nich to był duży szok. Gdy się skończyła Tomlinson dziękował mi jeszcze z jakieś tysiąc razy i w końcu znów włączył świąteczne piosenki.
Nadszedł czas na mój prezent. 22 latek podał mi go do rąk, ja usiadłem wygodnie i wziąłem głęboki oddech. Byłem trochę zdenerwowany bo nie wiedziałem czego się spodziewać. Urwałem pierwszy kawałek papierka i ujrzałem zeszyt z twardą brązową okładką. Szybko rozpakowałem to do końca i szeroko sie uśmiechnąłem. Spojrzałem na Louis'a a ten zdezorientowany nie wiedział co powiedzieć. Lekkim ruchem otworzyłem na pierwszej stronie. Był to dziennik. Każda strona miała inną datę. Przez około rok Tommo pisał wszystko co czuł w każdy jeden dzień. Opisywał swoje uczucia a teraz sam mi podarował go. Kartki były zapełnione do końca, nie zostało ani jednej pustej.
Zamknąłem go by nie zacząć go czytać, bo jak bym zaczął to bym na pewno nie skończył. Przetarłem okładkę opuszkami palców. Znajdowało się na niej nasze wspólne pierwsze zdjęcie i napis "One & Only ".
Kilka łez spłynęło z mojego policzka. Lou szybko je otarł i mocno przytulił.
Wtuliłem mokrą twarz w jego tors i powiedziałem drżącym głosem "tak bardzo ci dziękuję". Nic więcej nie zdołałem powiedzieć.
Reszta wigilii była bardzo przyjemna. Humor nam dopisał więc było bardzo dobrze. Mogę zdecydowanie stwierdzić, że były to najlepsze święta jakie kiedykolwiek przeżyłem.
Pamiętnik przeczytałem w jeden dzień. Ale nie będę zdradzał co w nim było, w końcu mam go i w każdej chwili mogę go przeczytać. Mniej więcej pisał tam co czuje.
Gdy czytałem pierwsze strony jak to się poznaliśmy i jak bardzo płakał i cierpiał gdy mnie z nim nie było nie umiałem powstrzymać łez. Te wszystko piękne porównania, te słowa... to wszystko takie cudowne.
Opisywał tam każde uczucie, te gorsze i te lepsze. To jak dowiedział się czegoś więcej o mnie, to jak się powoli we mnie zakochiwał to jak tego dokonał. Pierwszy pocałunek, pierwszy seks, pierwsze tatuaże, pierwsze blizny...
" Są tacy, którzy uciekają od cierpienia miłości. Kochali, zawiedli się i nie chcą już nikogo kochać, nikomu służyć, nikomu pomagać. Taka samotność jest straszna, bo człowiek uciekając od miłości, ucieka od samego życia. Zamyka się w sobie. "
" Kochać to także umieć się rozstać. Umieć pozwolić komuś odejść, nawet jeśli darzy się go wielkim uczuciem. Miłość jest zaprzeczeniem egoizmu, zaborczości, jest skierowaniem się ku drugiej osobie, jest pragnieniem przede wszystkim jej szczęścia, czasem wbrew własnemu. "
" Dopiero późną nocą, przy szczelnie zasłoniętych oknach gryziemy z bólu ręce, umieramy z miłości."
" Miłość jest kombinacją podziwu, szacunku i namiętności. Jeśli żywe jest choć jedno uczucie, nie ma o co robić szumu. Jeśli dwa, może to nie jest mistrzostwo świata, ale blisko. Jeśli wszystkie trzy, to śmierć jest niepotrzebna - trafiłeś do nieba za życia. "
"Miłość to spacer pośród drobniutkiego deszczu, dopiero po pewnym czasie człowiek orientuje sie ze przemókł do głębi serca."
Za każdym razem gdy czytam te wszystkie jego słowa.. po prostu płaczę. Kocham go nad życie i dziękuję Bogu, że to właśnie mi podarował takiego anioła.
Przepraszam skarby że tak długo czekaliście na ten rozdział ale mam żałobę i po prostu nie mam dobrej weny.
Mam ndzieję, że nie jesteście źli za tak zjebany rozdział ;c
Ugh... przepraszam.
Świetnie spędzony czas w miłym gronie i przyjemnej atmosferze. W tym roku spędziłem je z Louis'em, Nick'iem oraz Justin'em. Tak, tak.... nie było ani Gemmy ani Nathana ani Darcey ale wszystko było tak zaplanowane. Dziewczyny z malcem spędziły święta w swoim własnym gronie i rodziną mojej byłej. Mieliśmy z Tommo też się tam wybrać ale zastała nas miła niespodzianka i spędziliśmy je w "gejowskim gronie".
Dzień przed Dniem Bożego Narodzenia przystroiliśmy nasze mieszkania aby atmosfera była milsza. Na zewnątrz przystroiliśmy dwie choinki oraz zawiesiliśmy lampki na dachu. Wewnątrz zaś na kominku wisiały skarpetki, w każdym pomieszczeniu znajdowało się coś na znak świąt, czy to lampki czy figurki.
W salonie zaistniała piękna czerwono złota choinka. Pod nią stało parę prezentów zapakowanych w różne papiery z mikołajem czy reniferami. Co chwila dostawaliśmy jakieś sms'y od bliskich z życzeniami. Byłem im za to bardzo wdzięczny bo to na prawdę miły gest.
24 grudnia - Święta Bożego Narodzenia oraz urodzinki mojego pysiaczka.
Obudziłem się wcześnie rano. Zrobiłem przepyszne śniadanie. Omlet z tostami do tego pyszne czekoladowe capuccino ułożone na tacy razem z wazonem z różami oraz mini tort z zapalonymi świeczkami. Starannie zaniosłem to wszystko do pokoju i obudziłem Louis'a lekkim muśnięciem w czoło.
- Wszystkiego najlepszego kochanie. - chłopak przetarł oczy, zobaczył mnie, szeroko się uśmiechnął i usiadł na łóżko.
- Oohh Harry, nie musiałeś, na prawdę - dał znak abym usiadł koło niego i tak też zrobiłem. Podałem mu tacę a on ją ułożył na swoich kolanach.
- Oj tam cicho bądź. Zdmuchnij świeczki i pomyśl życzenie. - zanim się obejrzałem mały dym wznosił sie do góry. - A.. ale miałeś pomyśleć życzenie.
- Po co mi jakieś głupie życzenie jak wszystko czego chce właśnie siedzi koło mnie? - Kąciki jego ust wysoko podniosły się do góry a on ukazał szereg białych zębów. Włożył jedną rękę w burzę moich loków i namiętnie pocałował moje wargi. - Dziękuję kochanie, to dużo dla mnie znaczy. Kocham cię i to bardzo. - nasze usta znów się spotkały a ja wymamrotałem tylko nieme "ja ciebie też". Pomimo tego, że dość często słyszę od niego "Kocham cię" za każdym razem przechodzą mi ciarki po plecach, moje ciało sztywnieje a ja nie mam pojęcia co zrobić. Nie wiem czy kiedykolwiek się do tego przyzwyczaję.
Lou zaczął zajadać się śniadaniem, które przygotowałem. Aby pokazać mi że mu smakowało to gdy za każdym razem coś gryzł mówił głośne "Mniaaaam". To miłego z jego strony.
O 18 wszystko było już naszykowane. W sypialni przygotowany piękny duży stół. Na nim biały, lśniący obrus, na którym widniały potrawy. Ich zapach unosił się w powietrzy i na samą myśl o tym jedzeniu aż ślina ciekła z ust. Znajdowało się na nim także 5 nakryć do stołu. Piąte było dla "nieznajomego". Tak jak to mieliśmy w zwyczaju.
Nad rozpalonym kominkiem wisiało 5 skarpet a w nich cukierki w kształcie lasek. W tle leciały świąteczne piosenki, które nadawały milszą atmosferę świąt. Wszyscy postawiliśmy na luźny ubiór, nie jakieś garnitury. Każdy z nas miał ubrane rurki oraz jakąś wygodną koszulę.
gdy już wszystko zapięliśmy na ostatni guzik Tommo zgasił lampy, zapalił choinkę oraz świeczki. Nie da sie opisać pięknego wyglądu naszego domu. Wszędzie ciemno. Gdzie nie gdzie pozapalane lampki oraz świeczki. Sypialnia, w której mieliśmy zajadając się przepysznym przekąskami była oświetlona 4 świeczkami, blaskiem choinki oraz ogniem tryskającym z kominka. Przepiękny widok. Równo o 18:10 zaczęliśmy modlitwę przed posiłkiem, którą prowadziłem z dumą ja.
Po modlitwie każdy z nas wziął opłatek i zaczął składać sobie życzenia. Z Nickiem i Justinem nie było niczego nadzwyczajnego. " Wszystkiego dobrego, udanego związku, szczęśliwego małżeństwa.." zawsze to samo. Z Lou właściwie nasze życzenia to nie były życzenia.
- Skarbie, czego ja mogę ci życzyć? Mamy wszystko co chcemy niczego więcej nie potrzebujemy. - zaczął mówić podając mi kawałek opłatka.
- Tak, niczego więcej nie potrzebujemy. Dziękuję, że jesteś. To mi w zupełności do szczęścia wystarczy. - szeroko się do siebie uśmiechnęliśmy i namiętnie pocałowaliśmy. W końcu zasiedliśmy do stołu., nic ciekawego. Jedliśmy, rozmawialiśmy, wspominaliśmy stare czasy.. fajnie tak czasami posiedzieć i wspominać. Lubie takie dni.
W końcu przyszedł czas prezentów. Pierwsi otwierali Nick i Justin. Ich prezenty nie były hmm.. zbyt orginalne? Podarowali sobie jakieś naszyjniki i coś tam jeszcze, szerze nie za bardzo pamiętam co tam było.
Po nich swój prezent otworzył Louis. Bałem się, że mu się nie spodoba ale jednak moje przeczucia się myliły. Tak bardzo się ucieszył, że aż się popłakał i rzucił w moje ramiona.
- Kurwa Hazz, nie.. nie.. nie umiem w to uwierzyć. Tak bardzo ci dziękuję - mocno mnie przytulił i pocałował. Chłopaki patrzeli na nas ze zdziwieniem bo nie bardzo wiedzieli co to za prezent.
- Um jeśli można wiedzieć, co jest na tej płycie? - Spytał zakłopotani Jus. Lou wyrwał się w moich ramion, przetarł łzy i zaczął tłumaczyć.
- Jakby to powiedzieć.. za dużo do gadania więc powiem wam tylko, że to piosenka. Piosenka od Harry'ego. - Szybko wstał i włożył płytkę do odtwarzacza. Gdy Louis wcisnął "play" z głośników wydobył się mój głos.
"Now you were standing there right in front of me
I hold on it's getting harder to breathe
All of a sudden these lights are blinding me
I never noticed how bright they would be".
Tommo usiadł ze mną, przytulił się a z jego oczy wydobyła się słona ciesz. Byłem zadowolony z tego, że mu się spodobała. Chłopakom także ona bardzo odpowiadała, aż oni także się popłakali. Nie mieli pojęcia, że śpiewam więc dla nich to był duży szok. Gdy się skończyła Tomlinson dziękował mi jeszcze z jakieś tysiąc razy i w końcu znów włączył świąteczne piosenki.
Nadszedł czas na mój prezent. 22 latek podał mi go do rąk, ja usiadłem wygodnie i wziąłem głęboki oddech. Byłem trochę zdenerwowany bo nie wiedziałem czego się spodziewać. Urwałem pierwszy kawałek papierka i ujrzałem zeszyt z twardą brązową okładką. Szybko rozpakowałem to do końca i szeroko sie uśmiechnąłem. Spojrzałem na Louis'a a ten zdezorientowany nie wiedział co powiedzieć. Lekkim ruchem otworzyłem na pierwszej stronie. Był to dziennik. Każda strona miała inną datę. Przez około rok Tommo pisał wszystko co czuł w każdy jeden dzień. Opisywał swoje uczucia a teraz sam mi podarował go. Kartki były zapełnione do końca, nie zostało ani jednej pustej.
Zamknąłem go by nie zacząć go czytać, bo jak bym zaczął to bym na pewno nie skończył. Przetarłem okładkę opuszkami palców. Znajdowało się na niej nasze wspólne pierwsze zdjęcie i napis "One & Only ".
Kilka łez spłynęło z mojego policzka. Lou szybko je otarł i mocno przytulił.
Wtuliłem mokrą twarz w jego tors i powiedziałem drżącym głosem "tak bardzo ci dziękuję". Nic więcej nie zdołałem powiedzieć.
Reszta wigilii była bardzo przyjemna. Humor nam dopisał więc było bardzo dobrze. Mogę zdecydowanie stwierdzić, że były to najlepsze święta jakie kiedykolwiek przeżyłem.
Pamiętnik przeczytałem w jeden dzień. Ale nie będę zdradzał co w nim było, w końcu mam go i w każdej chwili mogę go przeczytać. Mniej więcej pisał tam co czuje.
Gdy czytałem pierwsze strony jak to się poznaliśmy i jak bardzo płakał i cierpiał gdy mnie z nim nie było nie umiałem powstrzymać łez. Te wszystko piękne porównania, te słowa... to wszystko takie cudowne.
Opisywał tam każde uczucie, te gorsze i te lepsze. To jak dowiedział się czegoś więcej o mnie, to jak się powoli we mnie zakochiwał to jak tego dokonał. Pierwszy pocałunek, pierwszy seks, pierwsze tatuaże, pierwsze blizny...
" Są tacy, którzy uciekają od cierpienia miłości. Kochali, zawiedli się i nie chcą już nikogo kochać, nikomu służyć, nikomu pomagać. Taka samotność jest straszna, bo człowiek uciekając od miłości, ucieka od samego życia. Zamyka się w sobie. "
" Kochać to także umieć się rozstać. Umieć pozwolić komuś odejść, nawet jeśli darzy się go wielkim uczuciem. Miłość jest zaprzeczeniem egoizmu, zaborczości, jest skierowaniem się ku drugiej osobie, jest pragnieniem przede wszystkim jej szczęścia, czasem wbrew własnemu. "
" Dopiero późną nocą, przy szczelnie zasłoniętych oknach gryziemy z bólu ręce, umieramy z miłości."
" Miłość jest kombinacją podziwu, szacunku i namiętności. Jeśli żywe jest choć jedno uczucie, nie ma o co robić szumu. Jeśli dwa, może to nie jest mistrzostwo świata, ale blisko. Jeśli wszystkie trzy, to śmierć jest niepotrzebna - trafiłeś do nieba za życia. "
"Miłość to spacer pośród drobniutkiego deszczu, dopiero po pewnym czasie człowiek orientuje sie ze przemókł do głębi serca."
Za każdym razem gdy czytam te wszystkie jego słowa.. po prostu płaczę. Kocham go nad życie i dziękuję Bogu, że to właśnie mi podarował takiego anioła.
Przepraszam skarby że tak długo czekaliście na ten rozdział ale mam żałobę i po prostu nie mam dobrej weny.
Mam ndzieję, że nie jesteście źli za tak zjebany rozdział ;c
Ugh... przepraszam.
sobota, 19 października 2013
Rozdział XXX
Szybkim krokiem zszedłem na dół a moim oczom ukazał się widok trzech mężczyzn przytulających się nawzajem.
- Justin? Nick? Co wy tu robicie? - Podbiegłem do znanych mi chłopaków i z uśmiechem rzuciłem im się w ramiona. To jest świetne uczucie kiedy ktoś kogo widziałeś hhmm z trzy? Cztery? Miesiące temu, nadal pamięta o twoim istnieniu.
- Wiesz, jakoś tak nam się przypomnieliście i chcieliśmy wam zrobić przed świąteczny prezent i przyjechać. - Tłumaczyli się zdejmując zimowe ubrania z siebie.
- Ale... ale skąd wiedzieliście gdzie teraz mieszkamy? Że się przeprowadziliśmy? - spytał zdezorientowany Louis.
- Chcieliśmy z Nickiem wam zrobić niespodziankę i poszliśmy do mieszkania Louis'a w Glasgow. Wtedy drzwi otworzył nam jakiś nieznany facet. Myśleliśmy, że nie jesteście razem i Lou ma nowego faceta ale się okazało, ze on tylko wynajmuję od ciebie mieszkanie. Spytaliśmy gdzie teraz mieszkasz a on wskazał nam ten adres i oto jesteśmy w gościnie! - nie mogliśmy uwierzyć w to, że zrobili nam taki zajebisty prezent. Co prawda z Tommo zastanawialiśmy się co u nich ale jakoś zapominaliśmy zadzwonić czy coś w tym stylu. Miło ich znowu widzieć.
Pokazałem chłopakom gdzie mogą mieć pokój przez czas ich pobytu a oni szybko się rozgościli i wypakowali rzeczy, które zabrali ze sobą. Dużo rozmawialiśmy co u nas, wypytywaliśmy o wszystko i śmialiśmy się bez umiaru. Kidy Jus i Nick dowiedzieli się że Lou mi się oświadczył nie umieli powstrzymać się od radości. Mówili, że wiedzieli, że tak będzie. Gratulowali nam tej decyzji.
Wieczorem usiedliśmy na kanapie gdy Boo zaproponował, że pojedzie po jakiś alkohol. Justin pojechał z nim dla towarzystwa a ja z Nickiem mieliśmy chwilę by porozmawiać.
Pytał się o najważniejsze rzeczy. Jak się mamy, czy dobrze sobie razem radzimy, jak często się kłócimy... to było miłe z jego strony, że tak wypytywał.
- Kochasz go prawda? - gdy usłyszałem te pytanie moje policzki momentalnie stały się czerwone. Nigdy nie lubiłem gdy ktoś mnie o to pytał. To takie krępujące. Chłopak tylko się zaśmiał i powiedział, ze wszystko jest ok. Nie mam się czego wstydzić, że mu moge wszystko powiedzieć.
- Tak, tak kocham go. I to bardzo. - zobaczyłem, że interesuje go to co mówię dlatego bezrozumnie zacząłem wymieniać wszystkie jego zalety. - Kocham to kiedy się uśmiecha, kiedy patrzy na mnie tym nieskazitelnym wzrokiem. Czuję się wtedy taki... taki bezbronny. Gdy patrzy na mnie mogę zrobić dla niego wszystko, bez zbędnych słów. Kocham to gdy dotyka mnie swoimi delikatnymi dłońmi, kiedy mówi mi niegrzeczne słówka na ucho, kiedy się kochamy. Kiedy mówi mi, jak bardzo mnie kocha, jak bardzo zależy mu na mnie, jak bardzo ubóstwia to kiedy jest ze mną. On może mnie poprosić o wszystko a ja zrobię każdą jedną rzecz by tylko mu dogodzić. Pragnę jego oddechu na mojej szyi, jego dotyku, jego spojrzenia, uśmiechu, jego miłości. ale ty wiesz jak to jest co nie Nick? tak.. to piękne uczucie. - Widziałem w jego oczach małe łezki. Wiem, ze to wrażliwy chłopak i że lubi gdy ktos mówi o swoich uczuciach. On tylko mnie mocno przytulił i powiedział
- Harry.. tak bardzo ciesze się twoim szczęściem. Na prawde, korzystaj z każdej możliwej chwili spędzonej razem z nim. On cię kocha, ja to wiem, a ty kochasz go. Nie można rezygnować z tak pięknej miłości jaka jest między wami. Zaufaj mi - po tych słowach bardzo mocno przytuliłem go. Byłem wdzięczny za to, że nas tak wspiera. Nie znamy sie bardzo dobrze a uważam go za przyjaciela. W końcu on i Jus odbudowali nasz związek. gdyby nie oni możliwe, że tamtej nocy bym nie wrócił do Louis'ai teraz nie bylibyśmy tacy szczęśliwi. Nie wiem co bym wtedy zrobił, może nawet coś co by mnie bardzo zraniło, nie wiem. Ważne, że teraz jest już wszystko ok i mam przy sobie najlepsze osoby na świcie.
Porozmawialiśmy jeszcze chwilkę o nas gdy Justin i Louis przerwali nam ją wchodząc do domu.
Przez resztę nocy w ogóle nie spaliśmy. Trochę się upiliśmy i robiliśmy strasznie głupie rzeczy.
Graliśmy w butelkę. Zadawaliśmy sobie różne dziwaczne zadania do zrobienia typu "Przeliż się ze swoim chłopakiem, zatańcz erotyczny taniec na nim, pokaż jak zaczynacie zabawy w łóżku". Gdy teraz tak o tym myślę to powinienem się wstydzić. Robić takie rzeczy w obecności chłopaków, których mało co znam i w dodatku, którzy także są gejami? W pewnym momencie strasznie się zdenerwowałem. Lou dostał zadanie żeby zatańczył jakiś seksowny taniec. Wypiął się w naszą stronę i zaczął robić twerki. Wtedy Justin go uderzył w dupę. Wiem, to tylko jakies klepnięcie ale strasznie mnie to zdenerwowało. Nie wiem czy to było przez wypicie tak dużej ilości alkoholu czy prze czysta zazdrość. Po tym od razu powiedziałem żebyśmy przystopowali i zagrali w normalną butelkę na pytania. Oczywiście nie obeszło się bez pytań typu " Kto na górze kto na dole? Jakie macie zabawy wstępne? czy nawet Jak często uprawiacie seks".
Po jakimś czasie Lou dostał pytanie na temat swojej rodziny. Nagle z jego twarzy zniknął uśmiech i powiedział tylko "Przepraszam, nie chce o tym rozmawiać. Właściwie jestem zmęczony, nie obraźcie się ale idę spać." Strasznie się tym przejąłem. Powiedziałem chłopakom, że też pójdę spać a oni zrobili to samo. Poszedłem szybko na górę i wskoczyłem do Louis'a pod kołdrę. Był odwrócony do mnie plecami więc mocno go przytuliłem.
- Tommo skarbie, co się dzieje? - przejęty całą sprawą zacząłem się wypytywać o to wszystko.
- Słuchaj - odwrócił się do mnie i popatrzał w oczy - powiedziałem, że nie mam ochoty o tym rozmawiać. Przepraszam, ale nie lubię tego tematu - musnął moje usta swoimi. Dlatego, że byłem pod wpływem alkoholu już chciałem zacząć grę wstępną ale od razu przypomniałem sobie, że muszę coś z niego wyciągnąć.
- Hej.. mi możesz powiedzieć tak? Nie mieliśmy przed sobą żadnych tajemnic pamiętasz? Co się stało z twoja rodziną? Odeszli od ciebie? Ty od nich? Ktoś umarł? Nie zaakceptowali twojej orientacji? - bezmyślnie zadawałem setki pytań na raz.
- Harry! Zrozum, to nie jest mój ulubiony temat. Ja nie lubię o tym rozmawiać, wybacz. Może kiedyś będzie okazja i ci wszystko powiem. Jeszcze nie jestem na to gotowy rozumiesz? - Spuściłem wzrok a ten uniósł mój podbródek do góry i namiętnie zaczął całować. Już siedział na mnie cały rozebrany, podobnie jak ja, gdy nagle do pokoju wszedł Nick. Lou szybko zeskoczył ze mnie i zakrył się kołdrą.
- Ja yyy przepraszam chciałem się tylko yyyy - zasłonił oczy rękoma i zaczął się jąkać.
- Spokojnie Nick. Co chciałeś? - Uspokoiłem chłopaka.
- Chciałem sie spytać gdzie jest toaleta bo jeszcze nie miałem okazji z niej korzystać a teraz by mi się to przydało. - Chwycił się za głowę tłumacząc wszystko.
- Drugie drzwi po lewej na górze.
- Eem dziękuję. A i miłego seksu życzę. Spokojnie, nie będziecie nam przeszkadzać. Rozumiem tą całą potrzebę. - Arogancko się zaśmiał i puścił nam oczko. Gdy wyszedł zaczęliśmy się z Lou'm śmiać z nas samych.
- Ugh.. taki wstyd. Pierwszy raz nas widzą od nie wiadomo jak długiego czasu i co? Zastają nas w łóżku. Żenada. - przykryłem twarz poduszką i sam wstydziłem się siebie.
- Oh zamknij się ty głupolu. - Tommo mnie pocieszył i oczywiście tak jak się tego spodziewałem musiał dokończyć to co zaczął. Wszedł z powrotem na mnie i zaczął namiętnie całować. Zjeżdżał coraz niżej i niżej gdy już miał zaczynać usłyszeliśmy jęki z sąsiedniego pokoju. Oboje głośno się zaśmialiśmy ale nie zwróciliśmy na to większej uwagi i dokończyliśmy nasz po raz drugi przerwany seks.
Witam was. Z przykrością chciałam wam oznajmić iż jest to jeden z ostatnich rozdziałów tego opowiadania. ;c
Możliwe, ze nie jest wam tak smutno jak mi no ale cóż. Ja się bardzo do niego przywiązałam i tak jakoś trudno mi go skończyć. Mam nadzieję, że chociaż troszkę wam się podoba.
Aha.. zrobiłam tą stronę "informowani" wejdźcie w nią i zobaczcie czy na niej jesteście. Jeśli nie napiszcie w komentarzu a was dodam.
Chciałam was także poinformować, że zakładam kolejne opowiadania (też o Larry'm :D) więc jeśli bd. chcieli je czytać napiszcie w komentarzu i ja od razu zrobię na nim taką stronę jak teraz jest tutaj "informowani".
Mam nadzieję, że wam się rozdział podoba (mi szczerze mówiąc nie za bardzo) i bardzo prosze o komentarze. One motywują bla bla bla... już wam tyle razy to mówiłam haha
Dobranoc x
- Justin? Nick? Co wy tu robicie? - Podbiegłem do znanych mi chłopaków i z uśmiechem rzuciłem im się w ramiona. To jest świetne uczucie kiedy ktoś kogo widziałeś hhmm z trzy? Cztery? Miesiące temu, nadal pamięta o twoim istnieniu.
- Wiesz, jakoś tak nam się przypomnieliście i chcieliśmy wam zrobić przed świąteczny prezent i przyjechać. - Tłumaczyli się zdejmując zimowe ubrania z siebie.
- Ale... ale skąd wiedzieliście gdzie teraz mieszkamy? Że się przeprowadziliśmy? - spytał zdezorientowany Louis.
- Chcieliśmy z Nickiem wam zrobić niespodziankę i poszliśmy do mieszkania Louis'a w Glasgow. Wtedy drzwi otworzył nam jakiś nieznany facet. Myśleliśmy, że nie jesteście razem i Lou ma nowego faceta ale się okazało, ze on tylko wynajmuję od ciebie mieszkanie. Spytaliśmy gdzie teraz mieszkasz a on wskazał nam ten adres i oto jesteśmy w gościnie! - nie mogliśmy uwierzyć w to, że zrobili nam taki zajebisty prezent. Co prawda z Tommo zastanawialiśmy się co u nich ale jakoś zapominaliśmy zadzwonić czy coś w tym stylu. Miło ich znowu widzieć.
Pokazałem chłopakom gdzie mogą mieć pokój przez czas ich pobytu a oni szybko się rozgościli i wypakowali rzeczy, które zabrali ze sobą. Dużo rozmawialiśmy co u nas, wypytywaliśmy o wszystko i śmialiśmy się bez umiaru. Kidy Jus i Nick dowiedzieli się że Lou mi się oświadczył nie umieli powstrzymać się od radości. Mówili, że wiedzieli, że tak będzie. Gratulowali nam tej decyzji.
Wieczorem usiedliśmy na kanapie gdy Boo zaproponował, że pojedzie po jakiś alkohol. Justin pojechał z nim dla towarzystwa a ja z Nickiem mieliśmy chwilę by porozmawiać.
Pytał się o najważniejsze rzeczy. Jak się mamy, czy dobrze sobie razem radzimy, jak często się kłócimy... to było miłe z jego strony, że tak wypytywał.
- Kochasz go prawda? - gdy usłyszałem te pytanie moje policzki momentalnie stały się czerwone. Nigdy nie lubiłem gdy ktoś mnie o to pytał. To takie krępujące. Chłopak tylko się zaśmiał i powiedział, ze wszystko jest ok. Nie mam się czego wstydzić, że mu moge wszystko powiedzieć.
- Tak, tak kocham go. I to bardzo. - zobaczyłem, że interesuje go to co mówię dlatego bezrozumnie zacząłem wymieniać wszystkie jego zalety. - Kocham to kiedy się uśmiecha, kiedy patrzy na mnie tym nieskazitelnym wzrokiem. Czuję się wtedy taki... taki bezbronny. Gdy patrzy na mnie mogę zrobić dla niego wszystko, bez zbędnych słów. Kocham to gdy dotyka mnie swoimi delikatnymi dłońmi, kiedy mówi mi niegrzeczne słówka na ucho, kiedy się kochamy. Kiedy mówi mi, jak bardzo mnie kocha, jak bardzo zależy mu na mnie, jak bardzo ubóstwia to kiedy jest ze mną. On może mnie poprosić o wszystko a ja zrobię każdą jedną rzecz by tylko mu dogodzić. Pragnę jego oddechu na mojej szyi, jego dotyku, jego spojrzenia, uśmiechu, jego miłości. ale ty wiesz jak to jest co nie Nick? tak.. to piękne uczucie. - Widziałem w jego oczach małe łezki. Wiem, ze to wrażliwy chłopak i że lubi gdy ktos mówi o swoich uczuciach. On tylko mnie mocno przytulił i powiedział
- Harry.. tak bardzo ciesze się twoim szczęściem. Na prawde, korzystaj z każdej możliwej chwili spędzonej razem z nim. On cię kocha, ja to wiem, a ty kochasz go. Nie można rezygnować z tak pięknej miłości jaka jest między wami. Zaufaj mi - po tych słowach bardzo mocno przytuliłem go. Byłem wdzięczny za to, że nas tak wspiera. Nie znamy sie bardzo dobrze a uważam go za przyjaciela. W końcu on i Jus odbudowali nasz związek. gdyby nie oni możliwe, że tamtej nocy bym nie wrócił do Louis'ai teraz nie bylibyśmy tacy szczęśliwi. Nie wiem co bym wtedy zrobił, może nawet coś co by mnie bardzo zraniło, nie wiem. Ważne, że teraz jest już wszystko ok i mam przy sobie najlepsze osoby na świcie.
Porozmawialiśmy jeszcze chwilkę o nas gdy Justin i Louis przerwali nam ją wchodząc do domu.
Przez resztę nocy w ogóle nie spaliśmy. Trochę się upiliśmy i robiliśmy strasznie głupie rzeczy.
Graliśmy w butelkę. Zadawaliśmy sobie różne dziwaczne zadania do zrobienia typu "Przeliż się ze swoim chłopakiem, zatańcz erotyczny taniec na nim, pokaż jak zaczynacie zabawy w łóżku". Gdy teraz tak o tym myślę to powinienem się wstydzić. Robić takie rzeczy w obecności chłopaków, których mało co znam i w dodatku, którzy także są gejami? W pewnym momencie strasznie się zdenerwowałem. Lou dostał zadanie żeby zatańczył jakiś seksowny taniec. Wypiął się w naszą stronę i zaczął robić twerki. Wtedy Justin go uderzył w dupę. Wiem, to tylko jakies klepnięcie ale strasznie mnie to zdenerwowało. Nie wiem czy to było przez wypicie tak dużej ilości alkoholu czy prze czysta zazdrość. Po tym od razu powiedziałem żebyśmy przystopowali i zagrali w normalną butelkę na pytania. Oczywiście nie obeszło się bez pytań typu " Kto na górze kto na dole? Jakie macie zabawy wstępne? czy nawet Jak często uprawiacie seks".
Po jakimś czasie Lou dostał pytanie na temat swojej rodziny. Nagle z jego twarzy zniknął uśmiech i powiedział tylko "Przepraszam, nie chce o tym rozmawiać. Właściwie jestem zmęczony, nie obraźcie się ale idę spać." Strasznie się tym przejąłem. Powiedziałem chłopakom, że też pójdę spać a oni zrobili to samo. Poszedłem szybko na górę i wskoczyłem do Louis'a pod kołdrę. Był odwrócony do mnie plecami więc mocno go przytuliłem.
- Tommo skarbie, co się dzieje? - przejęty całą sprawą zacząłem się wypytywać o to wszystko.
- Słuchaj - odwrócił się do mnie i popatrzał w oczy - powiedziałem, że nie mam ochoty o tym rozmawiać. Przepraszam, ale nie lubię tego tematu - musnął moje usta swoimi. Dlatego, że byłem pod wpływem alkoholu już chciałem zacząć grę wstępną ale od razu przypomniałem sobie, że muszę coś z niego wyciągnąć.
- Hej.. mi możesz powiedzieć tak? Nie mieliśmy przed sobą żadnych tajemnic pamiętasz? Co się stało z twoja rodziną? Odeszli od ciebie? Ty od nich? Ktoś umarł? Nie zaakceptowali twojej orientacji? - bezmyślnie zadawałem setki pytań na raz.
- Harry! Zrozum, to nie jest mój ulubiony temat. Ja nie lubię o tym rozmawiać, wybacz. Może kiedyś będzie okazja i ci wszystko powiem. Jeszcze nie jestem na to gotowy rozumiesz? - Spuściłem wzrok a ten uniósł mój podbródek do góry i namiętnie zaczął całować. Już siedział na mnie cały rozebrany, podobnie jak ja, gdy nagle do pokoju wszedł Nick. Lou szybko zeskoczył ze mnie i zakrył się kołdrą.
- Ja yyy przepraszam chciałem się tylko yyyy - zasłonił oczy rękoma i zaczął się jąkać.
- Spokojnie Nick. Co chciałeś? - Uspokoiłem chłopaka.
- Chciałem sie spytać gdzie jest toaleta bo jeszcze nie miałem okazji z niej korzystać a teraz by mi się to przydało. - Chwycił się za głowę tłumacząc wszystko.
- Drugie drzwi po lewej na górze.
- Eem dziękuję. A i miłego seksu życzę. Spokojnie, nie będziecie nam przeszkadzać. Rozumiem tą całą potrzebę. - Arogancko się zaśmiał i puścił nam oczko. Gdy wyszedł zaczęliśmy się z Lou'm śmiać z nas samych.
- Ugh.. taki wstyd. Pierwszy raz nas widzą od nie wiadomo jak długiego czasu i co? Zastają nas w łóżku. Żenada. - przykryłem twarz poduszką i sam wstydziłem się siebie.
- Oh zamknij się ty głupolu. - Tommo mnie pocieszył i oczywiście tak jak się tego spodziewałem musiał dokończyć to co zaczął. Wszedł z powrotem na mnie i zaczął namiętnie całować. Zjeżdżał coraz niżej i niżej gdy już miał zaczynać usłyszeliśmy jęki z sąsiedniego pokoju. Oboje głośno się zaśmialiśmy ale nie zwróciliśmy na to większej uwagi i dokończyliśmy nasz po raz drugi przerwany seks.
Witam was. Z przykrością chciałam wam oznajmić iż jest to jeden z ostatnich rozdziałów tego opowiadania. ;c
Możliwe, ze nie jest wam tak smutno jak mi no ale cóż. Ja się bardzo do niego przywiązałam i tak jakoś trudno mi go skończyć. Mam nadzieję, że chociaż troszkę wam się podoba.
Aha.. zrobiłam tą stronę "informowani" wejdźcie w nią i zobaczcie czy na niej jesteście. Jeśli nie napiszcie w komentarzu a was dodam.
Chciałam was także poinformować, że zakładam kolejne opowiadania (też o Larry'm :D) więc jeśli bd. chcieli je czytać napiszcie w komentarzu i ja od razu zrobię na nim taką stronę jak teraz jest tutaj "informowani".
Mam nadzieję, że wam się rozdział podoba (mi szczerze mówiąc nie za bardzo) i bardzo prosze o komentarze. One motywują bla bla bla... już wam tyle razy to mówiłam haha
Dobranoc x
środa, 16 października 2013
Rozdział XXIX
Dzień dobry mamo i tato! Dziś mam świetny humor. Pewnie spytacie dlaczego. Otóż już Wam mówię. Miałem cudowny sen, no ale nie opowiem go Wam bo wszystko wyjdzie na jaw. Po prostu przyśnił mi sie cudowny prezent dla Louis'a. Mam nadzieję, że mu się spodoba. A co do snu, dziękuję, że mnie odwiedziliście w nim. Już dawno to się nie zdarzało a ja za Wami bardzo tęsknie więc od czasu do czasu przyda mi się takie wsparcie z Waszej strony.
Cóż ja mogę Wam powiedzieć. Jedynie tyle, że teraz do szczęścia nie brakuje mi już nic. Gemma i Nathan do mnie wrócili, Darcy jest moją przyjaciółką, której mogę powiedzieć wszystko, czuję to, że Wy jesteście blisko mnie no i mam Louis'a koło siebie. Ostatnio myślałem nad tym i chciałem Was przeprosić. Zapewne pamiętacie jak Wam mówiłem gdy byłem młodszy, że codziennie będę do Was przychodził z moją żoną i dziećmi. Chodzi o to, że no tak jakby to się nigdy nie spełni. I nie chodzi o to, że Was już nie ma tylko o to, że ja nigdy nie będę miał żony. Dobrze Wiecie jak bardzo kocham Tommo i ja nie mam zamiaru się od niego oddalić. On jest moim powietrzem do życia, jest przy mnie codziennie, kocha mnie a ja jego. Obiecywaliśmy sobie, że już zawsze będziemy szczęśliwi a ja mu wierzę. Może nie będziecie z tego zadowoleni ale mam zamiar żyć w długim i szczęśliwym małżeństwie z nim. Chciałem Was bardzo przerosić, że zawiodłem, że nie doczekaliście się tych Waszych wyczekiwanych wnucząt, że ich nigdy się nie doczekacie. Tak, adoptowane, oczywiście. Ale nie biologiczne. Przepraszam, że nigdy Wam nie powiedziałem, że jestem biseksualny. Tak, czułem to już w najmłodszych latach mojego życia. Jednak nie miałem odwagi Wam o tym powiedzieć. Bałem się, że tego nie zaakceptujecie no i w dodatku nie byłem w stu procentach o tym przekonanym. Owszem, czułem coś do innych chłopaków ale myślałem, że to tylko takie chwilowe. Wiecie, okres dojrzewania i takie sprawy. Kończąc to... przepraszam, że Was zawiodłem aczkolwiek mam nadzieję, że mi to przebaczycie widząc jak bardzo jestem szczęśliwy z Louis'em, jak bardzo się kochamy i jak bardzo nam na sobie zależy. Wybaczcie mi to, mam nadzieję że tam na górze jest Wam dobrze, no bo gdzie indziej mogli by pójść tacy wspaniali ludzie jak Wy?
Wczoraj gdy przyszedłem z kąpieli nie potrzebnie zrobiłem awanturę z Lou'm. Odświeżony po prysznicu wszedłem do pokoju i doznałem szoku. Tommo trzymał mój pamiętnik z dłoni i przewracał kartki w te i wewte. Wiedziałem, że nie przeczytał tego bo on nie jest na tyle głupi by czytać mój prywatny pamiętnik, w końcu mamy trochę prywatności, którą szanujemy, ale pomimo tego zacząłem się wydzierać.
- Louis! Odłóż go! - szybko wparowałem do pokoju wyrywając pamiętnik z jego dłoni - Kurwa! Mówiłem, ze on jest mój i masz go nie dotykać tak? - rozgniewany krzyczałem na chłopaka a ten zesmutniał.
- Ja.. ja.. ja tylko go wziąłem.. - mówił jąkając się a ja mu arogancko przerwałem
- Mówiłem ci coś? On jest tylko i wyłącznie mój! Tylko ja mogę wiedzieć co w nim pisze, tylko ja moge go otwierać i w nim pisać czy go czytać. - Widziałem żal w jego oczach. Może nie to co żal ale cholerny smutek. Tak wiem, za bardzo zareagowałem na to ale jestem wrażliwy na tym punkcie. Mówiłem mu kiedyś, żeby starał unikać tego zeszytu bo jest on mi bardzo bliski i nie chciałbym żeby wpadł w niepowołane ręce.
- Harry czy ty kurwa nie przesadzasz? Wziąłem go tylko do ręki! - wydarł się na mnie a teraz ja czułem ten ból co on wcześniej. Nie byliśmy przyzwyczajeni do naszego krzyku. Zazwyczaj nie kłóciliśmy się a jak już to robiliśmy to rozwiązywaliśmy konflikt spokojną rozmową.
- Ale ty..
- Ciii - przerwał mi kontynuując swój monolog - Może masz tam jakieś tajemnice przede mną? Może nie chcesz mi czegoś powiedzieć? - spuściłem wzrok na dół i pokręciłem lekko głową - No to o co sie czepiasz? Nawet go nie otworzyłem. Leżał na łóżku, wziąłem go do ręki żeby go odłożyć na biurko ale zastanawiało mnie to czy to jest ten "twój ukochany pamiętnik" więc tylko tak przejechałem kartki by sprawdzić to. Jesteś zbyt nadpobudliwy... - Dokończył i kierował się w stronę drzwi.
- Lou! Czekaj skarbie - chłopak zatrzymał się, ja rzuciłem zeszyt na łóżko i podszedłem do niego tak blisko że nasze czoła się zderzały. - przepraszam, wiesz jak jestem uczulony na tym punkcie, po prostu krępowałbym sie gdybyś przeczytał moje wszystkie wpisy, w których ośmieszam się pisząc jak bardzo cie kocham - Louis szeroko się uśmiechnął i musnął w usta - Nie jesteś zły prawda Tommo? - chłopak pokręcił głową, włożył dłonie w moje loczki i namiętnie pocałował - kocham cię.
- Ja ciebie też. - dzwonek do drzwi przerwał nam romantyczny moment. Louis szybko zeszedł na dół żeby otworzyć drzwi a ja w tym czasie schowałem pamiętnik bardzo głęboko do szuflady.
- Loooouuuuis! - usłyszałem znajomy głos i szybko zbiegłem na dół.
Ok... to tyle, znowu długo nic nie dawałam. Tak bardzo przepraszam, za krótki i daremny rozdział ale nie mam praktycznie czasu na to wszystko. Tyle nauki, zajęć poza lekcyjnych, gitara, treningi mecze (btw. zaraz jadę na mecz ;/ życzcie powodzenia hehe) że nie mam czasu na pisanie długich i rozbudowanych rozdziałów. Ten rodział pisałam przez ten cały tydzień. Gdy tylko znalazłam chwilkę pisałam pare zdań żeby w końcu coś dodać. Mam nadzieję, że nie jesteście źli. Komentujcie, dawajcie uwagi, krytykę, cokolwiek :D To zachęca do pisania, dziękuje x
Ahaaa jeszcze jedno, stwierdziłam, że dodam zakładkę "informowani" więc jeśli chcesz być informowana/ny o nowych rozdziałach, prosze napisz w komentarzu chociażby zwykłe "ja" żeby później nie musiała was wszystkich szukać x dziekuję
Cóż ja mogę Wam powiedzieć. Jedynie tyle, że teraz do szczęścia nie brakuje mi już nic. Gemma i Nathan do mnie wrócili, Darcy jest moją przyjaciółką, której mogę powiedzieć wszystko, czuję to, że Wy jesteście blisko mnie no i mam Louis'a koło siebie. Ostatnio myślałem nad tym i chciałem Was przeprosić. Zapewne pamiętacie jak Wam mówiłem gdy byłem młodszy, że codziennie będę do Was przychodził z moją żoną i dziećmi. Chodzi o to, że no tak jakby to się nigdy nie spełni. I nie chodzi o to, że Was już nie ma tylko o to, że ja nigdy nie będę miał żony. Dobrze Wiecie jak bardzo kocham Tommo i ja nie mam zamiaru się od niego oddalić. On jest moim powietrzem do życia, jest przy mnie codziennie, kocha mnie a ja jego. Obiecywaliśmy sobie, że już zawsze będziemy szczęśliwi a ja mu wierzę. Może nie będziecie z tego zadowoleni ale mam zamiar żyć w długim i szczęśliwym małżeństwie z nim. Chciałem Was bardzo przerosić, że zawiodłem, że nie doczekaliście się tych Waszych wyczekiwanych wnucząt, że ich nigdy się nie doczekacie. Tak, adoptowane, oczywiście. Ale nie biologiczne. Przepraszam, że nigdy Wam nie powiedziałem, że jestem biseksualny. Tak, czułem to już w najmłodszych latach mojego życia. Jednak nie miałem odwagi Wam o tym powiedzieć. Bałem się, że tego nie zaakceptujecie no i w dodatku nie byłem w stu procentach o tym przekonanym. Owszem, czułem coś do innych chłopaków ale myślałem, że to tylko takie chwilowe. Wiecie, okres dojrzewania i takie sprawy. Kończąc to... przepraszam, że Was zawiodłem aczkolwiek mam nadzieję, że mi to przebaczycie widząc jak bardzo jestem szczęśliwy z Louis'em, jak bardzo się kochamy i jak bardzo nam na sobie zależy. Wybaczcie mi to, mam nadzieję że tam na górze jest Wam dobrze, no bo gdzie indziej mogli by pójść tacy wspaniali ludzie jak Wy?
Wczoraj gdy przyszedłem z kąpieli nie potrzebnie zrobiłem awanturę z Lou'm. Odświeżony po prysznicu wszedłem do pokoju i doznałem szoku. Tommo trzymał mój pamiętnik z dłoni i przewracał kartki w te i wewte. Wiedziałem, że nie przeczytał tego bo on nie jest na tyle głupi by czytać mój prywatny pamiętnik, w końcu mamy trochę prywatności, którą szanujemy, ale pomimo tego zacząłem się wydzierać.
- Louis! Odłóż go! - szybko wparowałem do pokoju wyrywając pamiętnik z jego dłoni - Kurwa! Mówiłem, ze on jest mój i masz go nie dotykać tak? - rozgniewany krzyczałem na chłopaka a ten zesmutniał.
- Ja.. ja.. ja tylko go wziąłem.. - mówił jąkając się a ja mu arogancko przerwałem
- Mówiłem ci coś? On jest tylko i wyłącznie mój! Tylko ja mogę wiedzieć co w nim pisze, tylko ja moge go otwierać i w nim pisać czy go czytać. - Widziałem żal w jego oczach. Może nie to co żal ale cholerny smutek. Tak wiem, za bardzo zareagowałem na to ale jestem wrażliwy na tym punkcie. Mówiłem mu kiedyś, żeby starał unikać tego zeszytu bo jest on mi bardzo bliski i nie chciałbym żeby wpadł w niepowołane ręce.
- Harry czy ty kurwa nie przesadzasz? Wziąłem go tylko do ręki! - wydarł się na mnie a teraz ja czułem ten ból co on wcześniej. Nie byliśmy przyzwyczajeni do naszego krzyku. Zazwyczaj nie kłóciliśmy się a jak już to robiliśmy to rozwiązywaliśmy konflikt spokojną rozmową.
- Ale ty..
- Ciii - przerwał mi kontynuując swój monolog - Może masz tam jakieś tajemnice przede mną? Może nie chcesz mi czegoś powiedzieć? - spuściłem wzrok na dół i pokręciłem lekko głową - No to o co sie czepiasz? Nawet go nie otworzyłem. Leżał na łóżku, wziąłem go do ręki żeby go odłożyć na biurko ale zastanawiało mnie to czy to jest ten "twój ukochany pamiętnik" więc tylko tak przejechałem kartki by sprawdzić to. Jesteś zbyt nadpobudliwy... - Dokończył i kierował się w stronę drzwi.
- Lou! Czekaj skarbie - chłopak zatrzymał się, ja rzuciłem zeszyt na łóżko i podszedłem do niego tak blisko że nasze czoła się zderzały. - przepraszam, wiesz jak jestem uczulony na tym punkcie, po prostu krępowałbym sie gdybyś przeczytał moje wszystkie wpisy, w których ośmieszam się pisząc jak bardzo cie kocham - Louis szeroko się uśmiechnął i musnął w usta - Nie jesteś zły prawda Tommo? - chłopak pokręcił głową, włożył dłonie w moje loczki i namiętnie pocałował - kocham cię.
- Ja ciebie też. - dzwonek do drzwi przerwał nam romantyczny moment. Louis szybko zeszedł na dół żeby otworzyć drzwi a ja w tym czasie schowałem pamiętnik bardzo głęboko do szuflady.
- Loooouuuuis! - usłyszałem znajomy głos i szybko zbiegłem na dół.
Ok... to tyle, znowu długo nic nie dawałam. Tak bardzo przepraszam, za krótki i daremny rozdział ale nie mam praktycznie czasu na to wszystko. Tyle nauki, zajęć poza lekcyjnych, gitara, treningi mecze (btw. zaraz jadę na mecz ;/ życzcie powodzenia hehe) że nie mam czasu na pisanie długich i rozbudowanych rozdziałów. Ten rodział pisałam przez ten cały tydzień. Gdy tylko znalazłam chwilkę pisałam pare zdań żeby w końcu coś dodać. Mam nadzieję, że nie jesteście źli. Komentujcie, dawajcie uwagi, krytykę, cokolwiek :D To zachęca do pisania, dziękuje x
Ahaaa jeszcze jedno, stwierdziłam, że dodam zakładkę "informowani" więc jeśli chcesz być informowana/ny o nowych rozdziałach, prosze napisz w komentarzu chociażby zwykłe "ja" żeby później nie musiała was wszystkich szukać x dziekuję
sobota, 12 października 2013
Rozdział XXVIII
Powoli moje oczy zaczęły się przebudzać. Otarłem je i ze zdziwieniem spojrzałem wokół siebie. Moje pierwsze wrażenie było dziwne. "Gdzie ja jestem? Co ja tutaj robię? O co chodzi"? Po chwili gdy ujrzałem Tommo koło siebie przypomniałem sobie, że przecież już mieszkamy razem. Moja pamięć mnie czasami zaskakuje. Jak mogłem nie pamiętać takiej rzeczy.
Odwróciłem się na plecy, założyłem ręce za głowę a Lou przytulił moją gołą klatkę piersiową. Myślałem, że się obudził ale jednak nic z tego. Leżałem wpatrując się bezczynnie w sufit. Zastanawiałem się jak to będzie dalej. Mieszkamy razem ale co dalej z naszym życiem? Ślub? Przecież jest za wcześnie, mam dopiero 19 lat a Louis niecałe 22. Będziemy musieli jeszcze przeczekać dłuższy czas. Dzieci? To jest ciekawa rzecz. Zawsze marzyłem żeby mieć swoje dzieci, przy których będę od małego. Zobaczę jak przychodzą na świat, jak pierwszy raz otwierają oczka, pierwszy uśmiech, pierwsze ząbki, pierwsze kroczki, pierwsze wypowiedziane słowa, przedszkole, szkoła, kłopoty, oceny, pierwsza miłość, zdrady, małżeństwo, wnukowie aż w końcu umrę jako szczęśliwy ojciec i dziadek. A co teraz? Jedynym wyjściem zostaje adopcja. Tylko zastanawia mnie to czy dadzą dwóm gejom dziecko. Oczywiście jest to legalne ale pomimo tego nie zawsze muszą na to pozwalać. Chciałbym żeby wszystko poszło po mojej myśli.
W mojej głowie utworzyła się piękna wizja.
W zimny wieczór wracam do domu. Zmęczony pracą wchodzę do cieplutkiego domu w którym znajdują się dwie najważniejsze osoby w moim życiu. Moim oczom ujawniają się one i widzę Louis'a z małym Tommy'm. Całuję ich obu gdy chłopak każe mi usiąść na ziemie trzyma malca za opuszki palców aż w końcu puszcza a on sam do mnie idzie. Czuję wielką dume i radość.
W moich oczach pojawiły się łzy, które aż prosiły się o wyjście z nich.
- Nie płacz skarbie. Coś się stało? - Lou spojrzał na mnie z kwaśną miną i przetarł policzki dłońmi.
- Nie, nie... zbyt dużo myślałem i tak jakoś wyszło. - pocieszyłem chłopaka i namiętnie pocałowałem jego usta. Trwaliśmy długo w pocałunku. Tomlinson zaczął głaskać bok moich pleców, w tym samym czasie znajdując się na moich biodrach. Wplotłem palce w jego włosy gdy ten zaczął całować moją szyję. Wiedząc, że uwielbiam gdy ktoś składa pocałunki za moim uchem zrobił to aby mnie podniecić. Nie ukrywam iż udało mu się to zrobić. Ściągnąłem z niego bluzkę a moim oczom ukazała się drobna, ale bardzo podniecająca klatka piersiowa. Zacząłem ją pieścić gdy ten szybkim ruchem zjechał na dół chcąc ściągnąć moje bokserki.
- Uumm Tommo - przerwałem mu podnosząc jego głowę do góry - chciałem ci powiedzieć... że.. yy nie goliłem się przez dłuższy czas. - chłopak jedynie zaśmiał się głośno i odparł "Myślisz że to mnie powstrzyma?". Również się zaśmiałem ale również poczułem zażenowanie gdyż czułem sie nie zbyt komfortowo kiedy ujrzał moje przyrodzenie zarośnięte. W końcu oboje byliśmy przyzwyczajeni, że zawsze jesteśmy ogoleni. Może to dziwne ale nie lubiłem być nie ogolony, no ale przez ostatni czas jakoś mi sie nie chciało tego robić. Szybkim ruchem zerwał ostatnie ubranie ze mnie i uśmiechnął się patrząc mi w oczy. Po chwili czuję nieziemne podniecenie na moim członku. Wygiąłem głowę do tyłu chwytając Louis'a za włosy. Czułem coraz większą przyjemność. Nie słyszałem nic prócz naszych szybkich oddechów, jęków i skrzypienia łóżka. Cudowne uczucie jak zawsze. Po paru minutach Lou zwiększył prędkość poruszania się. Moje ciało było już w innym świecie. Tak cudownym, w którym uwielbiałem być. Jeszcze chwila i... zaraz. Dlaczego ja to piszę w swoim pamiętniku? W dodatku tak opisując to wszystko. Przecież ostatnio ustaliłem, że piszę go do swoich rodziców. Mamo, tato... przepraszam za te wszystkie brednie jakie tu wypisuję. Ale to po prostu jest silniejsze i samo karze się tu napisać. Ciekawe czy byście byli dumnie ze syna geja. Właśnie... to jest zastanawiające. Tato ty zawsze powtarzałeś "Już nie umiem się doczekać kiedy poznam twoją żonę. Na pewno będzie cudowna". Chwaliłeś te wszystkie kobiety, że są cudowne a ja jednak wolę mężczyzn. Czy to nie jest śmieszne? A Ty mamo... tak chciałaś mieć już wnuków. Obiecywałem Ci, że będziemy przyjeżdżać jak najczęściej się będzie dało. Tylko, że są dwie przeszkody na tej drodze. Po pierwsze, mam chłopaka. Nie możemy mieć własnych dzieci. A po drugie... Ciebie, Ciebie już nie ma. Nie ma już was i nigdy już nie będzie tutaj na ziemi. Ale Wiecie co? Wiem, że jesteście przy mnie. Czuję, że pomimo tego, że Wasz kochany synek jest gejem, kochacie mnie i nie opuściliście mnie. Jak to Gemma ujęła "Wiem, że jesteście ze mnie dumni".
Po naszym porannym przywitaniu zjedliśmy śniadanie. Trochę ogarnęliśmy dom i zaprosiliśmy Gemmę z Nathan'em a wspólny dzień w naszym nowym domu. Przyszli niespodziewanie szybko.
Gdy Lou bawił sie z Nathanem znowu ogarnęło mnie to dziwne uczucie. Widziałem jak malec bawi się z chłopakiem i poczułem się jak ojciec. Widząc ten uśmiech na ich obu twarzach czuję się taki spełniony. Gdy nagle po chwili uświadamiam sobie że Nathan nie jest moim dzieckiem. Ale pomimo tego ta chwila gdy to sobie wyobrażam jest cudowna.
Dużo rozmawialiśmy, na temat mieszkania, ślubu, dzieci, przyszłości.... Gemma jak najbardziej się zgadzała z adopcją i ślubem. W końcu wspierała nas z tym wszystkim. Jestem im bardzo wdzięczny za to.
Późnym wieczorem poszli do domu a my z Lou poszlismy spać bo w końcu trzeba było iść w końcu do pracy.
Kolejny tydzień był dość normalny. Nic wielkiego się nie działo. Raz przyszła Darcy i zaczęła wypytywać dlaczego nic o tym nie wie. Z Lou normalnie przyznaliśmy, że zapomnieliśmy ją o tym poinformować na co się fuknęła na jakieś 5 minut. To było dość śmieszne. Podobnie jak Gemma zadawała różne pytania na temat naszej przyszłości. Dziwnie się z tym czułem bo przeważnie ja odpowiadałem na te pytania nie wiedząc czy Tommo zgadza się ze mną w stu procentach. Ale nic nie mówił więc uważałem to za "tak, wszystko się zgadza".
Dużymi krokami zbliżamy się do świąt i urodzin Louis'a a ja nadal nie mam żadnego prezentu. Na pewno coś jeszcze znajdę tylko muszę szczerze się zastanowić czego on by tak na prawdę chciał. Mam nadzieję, że pomożecie mi znaleźć coś odpowiedniego.
Kocham was bardzo! Tęsknie xx
Ok, witam po dłuuuuuugiej przerwie. Ale szczerze, nie miałam ani weny ani czasu i wgl. niczego co by mnie zachęcało to pisania. Ostatnio przechodze dość dziwny okres w swoim życiu i tak jakoś... nie wazne.
Tak, zdaję sobie sprawę, ze nie jest to jakiś tam super rozdział no ale lepsze to niż nic. Wgl. nie jestem z niego zadowolona, no ale jakoś to przeżyję.
Mam ogromną prośbę, jeśli czytasz proooosze skomentuj. Byle co, krytyka też się liczy. Chce po prostu zobaczyć ile osób to czyta i wgl. czy jest sens w pisaniu dalszych rozdziałów.
Odwróciłem się na plecy, założyłem ręce za głowę a Lou przytulił moją gołą klatkę piersiową. Myślałem, że się obudził ale jednak nic z tego. Leżałem wpatrując się bezczynnie w sufit. Zastanawiałem się jak to będzie dalej. Mieszkamy razem ale co dalej z naszym życiem? Ślub? Przecież jest za wcześnie, mam dopiero 19 lat a Louis niecałe 22. Będziemy musieli jeszcze przeczekać dłuższy czas. Dzieci? To jest ciekawa rzecz. Zawsze marzyłem żeby mieć swoje dzieci, przy których będę od małego. Zobaczę jak przychodzą na świat, jak pierwszy raz otwierają oczka, pierwszy uśmiech, pierwsze ząbki, pierwsze kroczki, pierwsze wypowiedziane słowa, przedszkole, szkoła, kłopoty, oceny, pierwsza miłość, zdrady, małżeństwo, wnukowie aż w końcu umrę jako szczęśliwy ojciec i dziadek. A co teraz? Jedynym wyjściem zostaje adopcja. Tylko zastanawia mnie to czy dadzą dwóm gejom dziecko. Oczywiście jest to legalne ale pomimo tego nie zawsze muszą na to pozwalać. Chciałbym żeby wszystko poszło po mojej myśli.
W mojej głowie utworzyła się piękna wizja.
W zimny wieczór wracam do domu. Zmęczony pracą wchodzę do cieplutkiego domu w którym znajdują się dwie najważniejsze osoby w moim życiu. Moim oczom ujawniają się one i widzę Louis'a z małym Tommy'm. Całuję ich obu gdy chłopak każe mi usiąść na ziemie trzyma malca za opuszki palców aż w końcu puszcza a on sam do mnie idzie. Czuję wielką dume i radość.
W moich oczach pojawiły się łzy, które aż prosiły się o wyjście z nich.
- Nie płacz skarbie. Coś się stało? - Lou spojrzał na mnie z kwaśną miną i przetarł policzki dłońmi.
- Nie, nie... zbyt dużo myślałem i tak jakoś wyszło. - pocieszyłem chłopaka i namiętnie pocałowałem jego usta. Trwaliśmy długo w pocałunku. Tomlinson zaczął głaskać bok moich pleców, w tym samym czasie znajdując się na moich biodrach. Wplotłem palce w jego włosy gdy ten zaczął całować moją szyję. Wiedząc, że uwielbiam gdy ktoś składa pocałunki za moim uchem zrobił to aby mnie podniecić. Nie ukrywam iż udało mu się to zrobić. Ściągnąłem z niego bluzkę a moim oczom ukazała się drobna, ale bardzo podniecająca klatka piersiowa. Zacząłem ją pieścić gdy ten szybkim ruchem zjechał na dół chcąc ściągnąć moje bokserki.
- Uumm Tommo - przerwałem mu podnosząc jego głowę do góry - chciałem ci powiedzieć... że.. yy nie goliłem się przez dłuższy czas. - chłopak jedynie zaśmiał się głośno i odparł "Myślisz że to mnie powstrzyma?". Również się zaśmiałem ale również poczułem zażenowanie gdyż czułem sie nie zbyt komfortowo kiedy ujrzał moje przyrodzenie zarośnięte. W końcu oboje byliśmy przyzwyczajeni, że zawsze jesteśmy ogoleni. Może to dziwne ale nie lubiłem być nie ogolony, no ale przez ostatni czas jakoś mi sie nie chciało tego robić. Szybkim ruchem zerwał ostatnie ubranie ze mnie i uśmiechnął się patrząc mi w oczy. Po chwili czuję nieziemne podniecenie na moim członku. Wygiąłem głowę do tyłu chwytając Louis'a za włosy. Czułem coraz większą przyjemność. Nie słyszałem nic prócz naszych szybkich oddechów, jęków i skrzypienia łóżka. Cudowne uczucie jak zawsze. Po paru minutach Lou zwiększył prędkość poruszania się. Moje ciało było już w innym świecie. Tak cudownym, w którym uwielbiałem być. Jeszcze chwila i... zaraz. Dlaczego ja to piszę w swoim pamiętniku? W dodatku tak opisując to wszystko. Przecież ostatnio ustaliłem, że piszę go do swoich rodziców. Mamo, tato... przepraszam za te wszystkie brednie jakie tu wypisuję. Ale to po prostu jest silniejsze i samo karze się tu napisać. Ciekawe czy byście byli dumnie ze syna geja. Właśnie... to jest zastanawiające. Tato ty zawsze powtarzałeś "Już nie umiem się doczekać kiedy poznam twoją żonę. Na pewno będzie cudowna". Chwaliłeś te wszystkie kobiety, że są cudowne a ja jednak wolę mężczyzn. Czy to nie jest śmieszne? A Ty mamo... tak chciałaś mieć już wnuków. Obiecywałem Ci, że będziemy przyjeżdżać jak najczęściej się będzie dało. Tylko, że są dwie przeszkody na tej drodze. Po pierwsze, mam chłopaka. Nie możemy mieć własnych dzieci. A po drugie... Ciebie, Ciebie już nie ma. Nie ma już was i nigdy już nie będzie tutaj na ziemi. Ale Wiecie co? Wiem, że jesteście przy mnie. Czuję, że pomimo tego, że Wasz kochany synek jest gejem, kochacie mnie i nie opuściliście mnie. Jak to Gemma ujęła "Wiem, że jesteście ze mnie dumni".
Po naszym porannym przywitaniu zjedliśmy śniadanie. Trochę ogarnęliśmy dom i zaprosiliśmy Gemmę z Nathan'em a wspólny dzień w naszym nowym domu. Przyszli niespodziewanie szybko.
Gdy Lou bawił sie z Nathanem znowu ogarnęło mnie to dziwne uczucie. Widziałem jak malec bawi się z chłopakiem i poczułem się jak ojciec. Widząc ten uśmiech na ich obu twarzach czuję się taki spełniony. Gdy nagle po chwili uświadamiam sobie że Nathan nie jest moim dzieckiem. Ale pomimo tego ta chwila gdy to sobie wyobrażam jest cudowna.
Dużo rozmawialiśmy, na temat mieszkania, ślubu, dzieci, przyszłości.... Gemma jak najbardziej się zgadzała z adopcją i ślubem. W końcu wspierała nas z tym wszystkim. Jestem im bardzo wdzięczny za to.
Późnym wieczorem poszli do domu a my z Lou poszlismy spać bo w końcu trzeba było iść w końcu do pracy.
Kolejny tydzień był dość normalny. Nic wielkiego się nie działo. Raz przyszła Darcy i zaczęła wypytywać dlaczego nic o tym nie wie. Z Lou normalnie przyznaliśmy, że zapomnieliśmy ją o tym poinformować na co się fuknęła na jakieś 5 minut. To było dość śmieszne. Podobnie jak Gemma zadawała różne pytania na temat naszej przyszłości. Dziwnie się z tym czułem bo przeważnie ja odpowiadałem na te pytania nie wiedząc czy Tommo zgadza się ze mną w stu procentach. Ale nic nie mówił więc uważałem to za "tak, wszystko się zgadza".
Dużymi krokami zbliżamy się do świąt i urodzin Louis'a a ja nadal nie mam żadnego prezentu. Na pewno coś jeszcze znajdę tylko muszę szczerze się zastanowić czego on by tak na prawdę chciał. Mam nadzieję, że pomożecie mi znaleźć coś odpowiedniego.
Kocham was bardzo! Tęsknie xx
Ok, witam po dłuuuuuugiej przerwie. Ale szczerze, nie miałam ani weny ani czasu i wgl. niczego co by mnie zachęcało to pisania. Ostatnio przechodze dość dziwny okres w swoim życiu i tak jakoś... nie wazne.
Tak, zdaję sobie sprawę, ze nie jest to jakiś tam super rozdział no ale lepsze to niż nic. Wgl. nie jestem z niego zadowolona, no ale jakoś to przeżyję.
Mam ogromną prośbę, jeśli czytasz proooosze skomentuj. Byle co, krytyka też się liczy. Chce po prostu zobaczyć ile osób to czyta i wgl. czy jest sens w pisaniu dalszych rozdziałów.
środa, 25 września 2013
Rozdział XXVII
Obudziłem się wypoczęty rano i z pośpiechem wstałem aby pójść do toalety. Załatwiłem swoje potrzeby i ubrałem na siebie obcisłe, czarne rurki z białym wełnianym sweterkiem Louis'a. Sprawdziłem, czy jest chleb w domu, okazało się, że nie dlatego ubrałem buty, kurtkę i wyszedłem. Po otworzeniu drzwi doznałem zdziwienia. Moje oczy zostały porażone światłem białego puchu leżącego na ziemi. Właściwie nie wiem dlaczego tak zareagowałem, w końcu był już listopad. Na ten widok kąciki moich ust wysoko się podniosły ku górze. Było zimno dlatego wróciłem do domu i ubrałem rękawiczki i szalik. Cieszyłem się na zimę, lubię tę porę roku gdyż są święta, które uwielbiam. Popędziłem w stronę sklepu przyglądając się dzieciom, które bawiły się rzucając w siebie kulkami ulepionymi ze śniegu.. Widać było, że tryskały radością widząc puch. Auta jechały z większą ostrożnością bo było bardzo ślisko. Wszedłem do sklepu, wziąłem bułki, kilka składników do kanapek i szybkim krokiem wracałem do domu. Szedłem potykając się o niestabilną ziemię i o własne nogi. Po jakimś czasie wróciłem do mieszkania i zacząłem robić śniadanie nam obu. Wlałem wody do czajnika, do kubków dałem herbatę o smaku owoców leśnych a bułki przekroiłem, na pół po czym posmarowałem je masłem i położyłem ogórek, ser, pomidor i szynkę. Było dość zimno w domu dlatego wrzuciłem do kominka drewno, zapaliłem je a po chwili ciepło rozniosło się po mieszkaniu. Ułożyłem jedzenie na tacy i z dużą ostrożnością poszedłem z nim na górę zanieść Tommo'wi aby je zjadł.
- Dzień dobry śpiochu - powiedziałem wchodząc do pokoju.
- Dobry - powiedział zaspanym głosem a ja kazałem mu usiąść i dałem mu tacę na kolana.
- Jak się spało? - spytałem całując go w czoło. On tylko pokazał kciuk do góry bo miał pełno jedzenia w ustach. - Wiesz, że spadł śnieg. Tak bardzo się cieszę. - powiadomiłem go o news'ie i sam zacząłem zajadać się bułeczkami.
- Hazz, trzeba jechać po moje wszystkie rzeczy. Widzisz, już spadł śnieg a my tego nie zrobiliśmy. Może pojedziemy po to dzisiaj? Zadzwonię do kolegi, on pożyczy auto ciężarowe z pracy i pomoże nam przewieść rzeczy i meble. Co ty na to? - spytał się a ja się ucieszyłem.
- Tak! to jest świetny pomysł. Dziś sobota, mamy na to dwa dni. W poniedziałek idziemy do pracy. - powiedziałem z niechęciom. Po parunastu minutach chłopak wstał, ubrał się i wykonał szybki telefon w sprawie transportu.
- Harry! Szybko ubieraj się. Tony o 4 będzie w Glasgow po szafy i takie duperele. Pojedziemy dwoma autami, znaczy trzema razem z nim, wtedy zabierzemy więcej rzeczy. - powiedział pospieszając mnie i ubierając zimowe rzeczy.
- Lou, wiesz pomyślałem że Gemma na pomoże i przyjedzie za chwile spakować nasze rzeczy do torb z Nathanem. Nie masz nic przeciwko prawda? - Tomlinson pokiwał głową i udał sie do samochodu. Zostawiłem liścik dla Gemmy na stole z informacją gdzie co mam i zrobiłem to samo co on. O dziwo jechaliśmy tylko pięć godzin. Dotarliśmy na miejsce około godziny 13 i zaczęliśmy pakować jego rzeczy. Ja zająłem się jego pokojem a on salonem. Wszystkie ubrania pomieściły się w dwóch walizkach. Było to dla mnie dziwne bo dla moich ubrać były by potrzebne z 3 albo i 4 walizki.
Po godzinie jego rzeczy były zapakowane i włożone do mojego auta. Następnie zostały rzeczy z kuchni i łazienki. Zrobiliśmy to razem. Szybko ten czas minął. Tony przyjechał nieco szybciej, był już o 3. Pomógł nam rozebrać szafy i włożył je do samochodu. Wszystkie rzeczy typu ubrania jakieś ozdoby to ja wziąłem z Lou a kolega Louis'a wziął meble w tym telewizor i łóżko. Późnym wieczorek byliśmy już w Londynie. Wynieśliśmy wszelkie rzeczy z pojazdów i umieściliśmy je w domu. Pomimo późnej godziny chcieliśmy skończyć przeprowadzkę bo byłego domu Lou'ego. Stare meble wywiózł gdzieś Tony a te które przywieźliśmy postawiliśmy na miejsce tamtych. Rozpakowaliśmy graty do domu i daliśmy drobną opłatę chłopakowi za pomoc. Około godziny 22 poszliśmy do mojego mieszkania bo moje rzeczy. Wszystko było idealnie zapakowane a na walizkach kartka z napisem
"Mam nadzieję, że się nie pogubicie za bardzo. Życzę udanego mieszkania razem i liczę na zaproszenie na parapetówkę. ~ Gemma "
Zadzwoniłem do niej i bardzo podziękowałem za to co zrobiła. Zabrałem pakunki z Louis'em do ręki stanąłem w progu drzwi i przyglądałem się po raz ostatni mojemu mieszkaniu. To tutaj przeżyłem najwięcej wspomnień. Długo tu mieszkałem a teraz się wyprowadzam. I to nie byle gdzieś. Do normalnego domu i to z moją miłością. Robię kolejny ogromny krok w moim życiu i wiem, ze to nie jest pomyłka. Cieszę się, że to właśnie z nim to robię. Codziennie będę budził się koło niego, spędzał z nim czas. Po prostu rogal tworzy mi się na twarzy myśląc o tym.
Stałem tam jeszcze przez chwilę po czym powiedziałem "żegnaj domeczku", zamknąłem zamki i pospiesznie udałem sie do auta. Już 2 godziny później wszystko było gotowe. Spędziliśmy na tym cały dzień ale się opłacało. Siedzieliśmy na kanapie przy kominku popijając czerwone wino wtuleni w siebie. Tak bardzo jestem zadowolony z tej decyzji. Na samą myśl o spędzaniu z nim czasu, że nie będziemy musieli sie ukrywać, że nie będziemy musieli dojeżdżać się cieszę. Jest to na prawdę dla mnie duża szansa w życiu i nie chce jej zmarnować.
Lou spojrzał się na mnie, uśmiechnął i powiedział " Witaj w nowym domu kochanie, to tutaj będą biegać nasze małe dzieciaczki, tutaj spędzimy kolejne lata życia, to tutaj będziemy siedzieć jako staruszkowie i umrzemy. Dziękuję, że to właśnie ty ze mną tutaj jesteś." po czym namiętnie pocałował moje usta.
Witam, jak zawsze chciałam przeprosić że tak długo musieliście czekać na next ale obiecuję że to się zmieni. Jutro Kevin (ten niemiec) wraca do domu więc bd. miała więcej czasu. Mam nadzieję, że nie bd. mieli tego za złe. Liczę na opinię! Dziękuję że jesteście, miłego dnia skarby x
+ przepraszam, że taki nie dopracowany ale za chwilkę jadę na mecz i musiałam to pisać w pośpiechu :/
- Dzień dobry śpiochu - powiedziałem wchodząc do pokoju.
- Dobry - powiedział zaspanym głosem a ja kazałem mu usiąść i dałem mu tacę na kolana.
- Jak się spało? - spytałem całując go w czoło. On tylko pokazał kciuk do góry bo miał pełno jedzenia w ustach. - Wiesz, że spadł śnieg. Tak bardzo się cieszę. - powiadomiłem go o news'ie i sam zacząłem zajadać się bułeczkami.
- Hazz, trzeba jechać po moje wszystkie rzeczy. Widzisz, już spadł śnieg a my tego nie zrobiliśmy. Może pojedziemy po to dzisiaj? Zadzwonię do kolegi, on pożyczy auto ciężarowe z pracy i pomoże nam przewieść rzeczy i meble. Co ty na to? - spytał się a ja się ucieszyłem.
- Tak! to jest świetny pomysł. Dziś sobota, mamy na to dwa dni. W poniedziałek idziemy do pracy. - powiedziałem z niechęciom. Po parunastu minutach chłopak wstał, ubrał się i wykonał szybki telefon w sprawie transportu.
- Harry! Szybko ubieraj się. Tony o 4 będzie w Glasgow po szafy i takie duperele. Pojedziemy dwoma autami, znaczy trzema razem z nim, wtedy zabierzemy więcej rzeczy. - powiedział pospieszając mnie i ubierając zimowe rzeczy.
- Lou, wiesz pomyślałem że Gemma na pomoże i przyjedzie za chwile spakować nasze rzeczy do torb z Nathanem. Nie masz nic przeciwko prawda? - Tomlinson pokiwał głową i udał sie do samochodu. Zostawiłem liścik dla Gemmy na stole z informacją gdzie co mam i zrobiłem to samo co on. O dziwo jechaliśmy tylko pięć godzin. Dotarliśmy na miejsce około godziny 13 i zaczęliśmy pakować jego rzeczy. Ja zająłem się jego pokojem a on salonem. Wszystkie ubrania pomieściły się w dwóch walizkach. Było to dla mnie dziwne bo dla moich ubrać były by potrzebne z 3 albo i 4 walizki.
Po godzinie jego rzeczy były zapakowane i włożone do mojego auta. Następnie zostały rzeczy z kuchni i łazienki. Zrobiliśmy to razem. Szybko ten czas minął. Tony przyjechał nieco szybciej, był już o 3. Pomógł nam rozebrać szafy i włożył je do samochodu. Wszystkie rzeczy typu ubrania jakieś ozdoby to ja wziąłem z Lou a kolega Louis'a wziął meble w tym telewizor i łóżko. Późnym wieczorek byliśmy już w Londynie. Wynieśliśmy wszelkie rzeczy z pojazdów i umieściliśmy je w domu. Pomimo późnej godziny chcieliśmy skończyć przeprowadzkę bo byłego domu Lou'ego. Stare meble wywiózł gdzieś Tony a te które przywieźliśmy postawiliśmy na miejsce tamtych. Rozpakowaliśmy graty do domu i daliśmy drobną opłatę chłopakowi za pomoc. Około godziny 22 poszliśmy do mojego mieszkania bo moje rzeczy. Wszystko było idealnie zapakowane a na walizkach kartka z napisem
"Mam nadzieję, że się nie pogubicie za bardzo. Życzę udanego mieszkania razem i liczę na zaproszenie na parapetówkę. ~ Gemma "
Zadzwoniłem do niej i bardzo podziękowałem za to co zrobiła. Zabrałem pakunki z Louis'em do ręki stanąłem w progu drzwi i przyglądałem się po raz ostatni mojemu mieszkaniu. To tutaj przeżyłem najwięcej wspomnień. Długo tu mieszkałem a teraz się wyprowadzam. I to nie byle gdzieś. Do normalnego domu i to z moją miłością. Robię kolejny ogromny krok w moim życiu i wiem, ze to nie jest pomyłka. Cieszę się, że to właśnie z nim to robię. Codziennie będę budził się koło niego, spędzał z nim czas. Po prostu rogal tworzy mi się na twarzy myśląc o tym.
Stałem tam jeszcze przez chwilę po czym powiedziałem "żegnaj domeczku", zamknąłem zamki i pospiesznie udałem sie do auta. Już 2 godziny później wszystko było gotowe. Spędziliśmy na tym cały dzień ale się opłacało. Siedzieliśmy na kanapie przy kominku popijając czerwone wino wtuleni w siebie. Tak bardzo jestem zadowolony z tej decyzji. Na samą myśl o spędzaniu z nim czasu, że nie będziemy musieli sie ukrywać, że nie będziemy musieli dojeżdżać się cieszę. Jest to na prawdę dla mnie duża szansa w życiu i nie chce jej zmarnować.
Lou spojrzał się na mnie, uśmiechnął i powiedział " Witaj w nowym domu kochanie, to tutaj będą biegać nasze małe dzieciaczki, tutaj spędzimy kolejne lata życia, to tutaj będziemy siedzieć jako staruszkowie i umrzemy. Dziękuję, że to właśnie ty ze mną tutaj jesteś." po czym namiętnie pocałował moje usta.
Witam, jak zawsze chciałam przeprosić że tak długo musieliście czekać na next ale obiecuję że to się zmieni. Jutro Kevin (ten niemiec) wraca do domu więc bd. miała więcej czasu. Mam nadzieję, że nie bd. mieli tego za złe. Liczę na opinię! Dziękuję że jesteście, miłego dnia skarby x
+ przepraszam, że taki nie dopracowany ale za chwilkę jadę na mecz i musiałam to pisać w pośpiechu :/
sobota, 21 września 2013
Rozdział XXVI
Jak? Jakim cudem? Może ona kłamie, może tylko chce nas skłócić i udaje że nas akceptuje? To nie może być prawda. Przecież Lou by mi powiedział. Znaczy, tak myślę. On mi mówi o wszystkim, zapewniał mnie że to robi. Modliłem się, żeby to nie była prawda. Siedziałem wbity w krzesło, nie wiedząc co zrobić i tylko myślałem o zielonych migdałach.
-J-jak to? Gemma żartujesz sobie! - jąkałem się mówić z niedowierzaniem.
- Harry, tak bardzo mi przykro - spuściła wzrok na dół z żalem. Po chwili spojrzała w moje oczy i chciała złapać moją ręke gdy ja ją zabrałem ze stołu. Wiem, to było chamskie ale to, że mi nie powiedzieli było jeszcze gorsze. Myślałem, że on mi bardziej ufa ale chyba się jednak pomyliłem. - bardzo jesteś zły? - nie odzywałem się na co zaczęłam mnie prosić o przebaczenie. Miałem ochotę pójść do niego i rzucić mu pierścionek prosto w twarz ale jednak coś mi nie pozwalało tego zrobić i postanowiłem wyjść nie mówiąc gdzie idę. Z hukiem drzwi wyszedłem na dwór jak sądzę Louis pewnie poszedł spytać się Gemmy o co chodzi. Pomimo tego nie wyszedł za mną. Został tam. i to nawet lepiej, chciałem mieć chwilę spokoju na przemyślenie tego. Poszedłem do jakiegoś parku. Nie mam pojęcia jak on się nazywa gdyż nie za często bywam w tamtych rejonach Londynu. W czasie spaceru pomiędzy drzewami tylko myślałem o tym jak on mógł nie powiedzieć. Przekonywał mnie, że ma zaufanie do mnie i mówi mi o wszystkim. Dlaczego mi nie powiedział. Gdyby zrobił to wcześniej nie byłoby takiego zamieszania. Teraz nie wiem co myśleć. Usiadłem na bliską ławeczkę i złapałem się za głowę. Do moich oczu zaczęły napływać łzy. Bardzo tego nie chciałem ale to było zbyt silne. Po chwili zobaczyłem, ze da dół leci słona woda z moich policzków. Jedyne co mnie najbardziej załamywało to to, że on się do tego nie przyznał tylko Gemma. Mogli chociażby to razem powiedzieć ale jednak stchórzył. Moje myśli były zaplątane. W pewnym momencie zdjąłem obrączkę z palca i chciałem ją wrzucić jak najdalej ode mnie. Nie miałem odwagi. bawiłem się w nią długo ale kiedyś bym tego żałował. Musiałem być silny, obiecywałem, że przetrwamy wszystko, że pomimo upadków i ciągłych sprzeczek będziemy razem na wieki. To był ten moment sprawdzający wiem to, ale mimo tego w mojej głowie i tak pojawiały się myśli typu "A co jeśli zrobi to? Zdradzi mnie z własną siostrą! To najgorsze co może być. "
Skarbie przepraszam. Tak bardzo żałuję, że ci nie powiedziałem. Proszę, wróć do domu, nie chcę żeby ci sie coś stało. kocham Cię ~ Tommo
Przeczytałem wiadomość i rozmyślałem co zrobić. Chciałem wrócić ale pewna część mnie tego nie chciała. po parunastu minutach stwierdziłem, że jednak wrócę. Za bardzo go kocham by do nie go nie powrócić. Ale nie wybaczę mu tego od tak. Oczekuję pełnych i racjonalnych wyjaśnień.
-Harry, proszę, nie bądź strasznie zły..- gdy wszedłem do domu zobaczyłem idącego Louis'a w moją stronę ze łzami na twarzy. Przytulił mnie mocno a ja go odepchnąłem.
-Powiedz mi, dlaczego mi nie powiedziałeś? tylko tego oczekuję - powiedziałem stanowczo i udałem się usiąść na kanapie w salonie.
- To długa historia.
-Lou! Nie obchodzi mnie to! Chce wiedzieć wszystko! Mam to gdzieś, masz mi powiedzieć jak to było!- uniosłem głos a w jego oczach pojawił się strach.
- Eeehh To zaczęło sie w szkole aktorskiej. Jak pewnie wiesz nie była to tylko szkoła dla aktorów, można było wybrać także inne kierunki. Ale do rzeczy. Chodziliśmy z Gemmą na zajęcia dodatkowe z angielskiego i tak sie zapoznaliśmy. Później coraz więcej czasu spędzaliśmy razem i tak zostaliśmy parą. Byłeś młody i w ogóle się nie interesowałeś czy ma chłopaka czy nie. Z resztą większość czasu spędzałeś z kolegami czy spałeś czasami u ciotki. Pewnie to pamiętasz - kiwnąłem głową a on dalej opowiadał - byliśmy ze sobą przez długi czas. Kochałem ją i wiedziałem, że to właściwa osoba. Do czasu... - wziął głęboki oddech a mi było go żal. Widziałem, że ciężko mu było o tym mówić więc go złapałem za rękę i słuchałem dalej uważnie - fuuu... do czasu gdy nie poznałem Stana. Był moim najlepszym przyjacielem. Pewnego dnia coś po prostu zaiskrzyło. Leżeliśmy na kanapie, on zaczął głaskać moją dłoń spojrzał w oczy i pocałował. - Lou opowiadał a mi się przypomniał nasz pierwszy pocałunek. Tak doskonale, nie wiem czemu nie zaiskrzyło w tym czasie do końca. Po co tak długo czekałem. Pamiętam jak bardzo tęskniłem gdy odszedł, wtedy wiedziałem że to coś więcej niż przyjaźń. Cieszę się że to przetrwało aż do dziś - I tak się zaczęło. Spędzaliśmy czas razem, byliśmy ukrytą parą. Wtedy wiedziałem, ze jestem bi. Tak bi, nie gejem Hazz. Gemma się o tym dowiedziała i zerwała ze mną. nie miała jakichkolwiek kontaktów ze mną do póki nie zjawiłeś się ty. Szczerze mówiąc nie poznałem cię dopóki nie zobaczyłem Gemmy. Kiedyś nie miałeś tych słodkich loczków, twoje oczy miały raczej odcień niebieski a dołeczki były mniejsze. Nie spodziewałem się, że wyrośniesz na takiego przystojniaka. kończąc nasz temat. Po prostu kiedyś zadzwoniła do mnie i powiedziała, że chce sie spotkać i porozmawiać. Powiedziała, że chce żebym nie zadawał sie z tobą i co kiedyś pomiędzy nami było zniknęło w tajemnicy. ale ja nie umiałem, tak się w tobie zabujałem, że nie chciałem odchodzić. I tak oto jestem z tobą. Kocham Cię i mam nadzieję, że mi wybaczysz. - zrozumiałem. Wiedziałem, że to nie on tego chciał tylko Gemma. Cieszę się, że powiedział prawdę i mam nadzieję że mnie już nigdy nie okłamie. Porozmawialiśmy o tym jeszcze chwilkę a dlatego, że robiło się późno poszliśmy spać.
Gdy zasypiałem zacząłem rozmyślać po chuj ja pisze ten cały "Larry Stylinson Love Diary" w ogóle o co chodzi? Dlaczego wymyśliłem taką nazwę? Heh to wszystko takie śmieszne. Wiecie ( w ogóle do kogo ja się zwracam? "wiecie"? przecież ja nikomu tego nie pokażę! Jedynie sam to kiedyś przeczytał. Bosz... ciekawe czy ja jestem jakiś opętany czy coś.) gdy to piszę czuję ulgę. Czuję jakbym zwracał sie do kogoś. Czasami czuję jakbym zwracał się do moich rodziców. Wiem, że oni to wszystko widzą ale jednak czuje ulgę gdy się z tego 'wyspowiadam'. Lubię pisac o moich wszystkich uczuciach bo tak na prawdę nie umiem o nich rozmawiać z innymi, nawet Louis'em. Mamo, tato jeśli mnie teraz widzicie, wiedzcie, że was kocham. Wierzę w to, że jesteście ze mną i czujecie sie dumni ze mnie i z mojej miłości. Kocham was bardzo mocno!
PS. tęsknie za wami.
Ok, witam serdecznie. Chciałam przeprosić dlatego iż nie pisałam tutaj długo aczkolwiek mam niemca z wymiany szkolnej i nie mam jak tutaj pisać gdyż musze się nim zajmować. Mam nadzieję że zrozumiecie to :D Mam nadzieję, że się podoba i skomentujecie <3 kocham was pysiaczki!
-J-jak to? Gemma żartujesz sobie! - jąkałem się mówić z niedowierzaniem.
- Harry, tak bardzo mi przykro - spuściła wzrok na dół z żalem. Po chwili spojrzała w moje oczy i chciała złapać moją ręke gdy ja ją zabrałem ze stołu. Wiem, to było chamskie ale to, że mi nie powiedzieli było jeszcze gorsze. Myślałem, że on mi bardziej ufa ale chyba się jednak pomyliłem. - bardzo jesteś zły? - nie odzywałem się na co zaczęłam mnie prosić o przebaczenie. Miałem ochotę pójść do niego i rzucić mu pierścionek prosto w twarz ale jednak coś mi nie pozwalało tego zrobić i postanowiłem wyjść nie mówiąc gdzie idę. Z hukiem drzwi wyszedłem na dwór jak sądzę Louis pewnie poszedł spytać się Gemmy o co chodzi. Pomimo tego nie wyszedł za mną. Został tam. i to nawet lepiej, chciałem mieć chwilę spokoju na przemyślenie tego. Poszedłem do jakiegoś parku. Nie mam pojęcia jak on się nazywa gdyż nie za często bywam w tamtych rejonach Londynu. W czasie spaceru pomiędzy drzewami tylko myślałem o tym jak on mógł nie powiedzieć. Przekonywał mnie, że ma zaufanie do mnie i mówi mi o wszystkim. Dlaczego mi nie powiedział. Gdyby zrobił to wcześniej nie byłoby takiego zamieszania. Teraz nie wiem co myśleć. Usiadłem na bliską ławeczkę i złapałem się za głowę. Do moich oczu zaczęły napływać łzy. Bardzo tego nie chciałem ale to było zbyt silne. Po chwili zobaczyłem, ze da dół leci słona woda z moich policzków. Jedyne co mnie najbardziej załamywało to to, że on się do tego nie przyznał tylko Gemma. Mogli chociażby to razem powiedzieć ale jednak stchórzył. Moje myśli były zaplątane. W pewnym momencie zdjąłem obrączkę z palca i chciałem ją wrzucić jak najdalej ode mnie. Nie miałem odwagi. bawiłem się w nią długo ale kiedyś bym tego żałował. Musiałem być silny, obiecywałem, że przetrwamy wszystko, że pomimo upadków i ciągłych sprzeczek będziemy razem na wieki. To był ten moment sprawdzający wiem to, ale mimo tego w mojej głowie i tak pojawiały się myśli typu "A co jeśli zrobi to? Zdradzi mnie z własną siostrą! To najgorsze co może być. "
Skarbie przepraszam. Tak bardzo żałuję, że ci nie powiedziałem. Proszę, wróć do domu, nie chcę żeby ci sie coś stało. kocham Cię ~ Tommo
Przeczytałem wiadomość i rozmyślałem co zrobić. Chciałem wrócić ale pewna część mnie tego nie chciała. po parunastu minutach stwierdziłem, że jednak wrócę. Za bardzo go kocham by do nie go nie powrócić. Ale nie wybaczę mu tego od tak. Oczekuję pełnych i racjonalnych wyjaśnień.
-Harry, proszę, nie bądź strasznie zły..- gdy wszedłem do domu zobaczyłem idącego Louis'a w moją stronę ze łzami na twarzy. Przytulił mnie mocno a ja go odepchnąłem.
-Powiedz mi, dlaczego mi nie powiedziałeś? tylko tego oczekuję - powiedziałem stanowczo i udałem się usiąść na kanapie w salonie.
- To długa historia.
-Lou! Nie obchodzi mnie to! Chce wiedzieć wszystko! Mam to gdzieś, masz mi powiedzieć jak to było!- uniosłem głos a w jego oczach pojawił się strach.
- Eeehh To zaczęło sie w szkole aktorskiej. Jak pewnie wiesz nie była to tylko szkoła dla aktorów, można było wybrać także inne kierunki. Ale do rzeczy. Chodziliśmy z Gemmą na zajęcia dodatkowe z angielskiego i tak sie zapoznaliśmy. Później coraz więcej czasu spędzaliśmy razem i tak zostaliśmy parą. Byłeś młody i w ogóle się nie interesowałeś czy ma chłopaka czy nie. Z resztą większość czasu spędzałeś z kolegami czy spałeś czasami u ciotki. Pewnie to pamiętasz - kiwnąłem głową a on dalej opowiadał - byliśmy ze sobą przez długi czas. Kochałem ją i wiedziałem, że to właściwa osoba. Do czasu... - wziął głęboki oddech a mi było go żal. Widziałem, że ciężko mu było o tym mówić więc go złapałem za rękę i słuchałem dalej uważnie - fuuu... do czasu gdy nie poznałem Stana. Był moim najlepszym przyjacielem. Pewnego dnia coś po prostu zaiskrzyło. Leżeliśmy na kanapie, on zaczął głaskać moją dłoń spojrzał w oczy i pocałował. - Lou opowiadał a mi się przypomniał nasz pierwszy pocałunek. Tak doskonale, nie wiem czemu nie zaiskrzyło w tym czasie do końca. Po co tak długo czekałem. Pamiętam jak bardzo tęskniłem gdy odszedł, wtedy wiedziałem że to coś więcej niż przyjaźń. Cieszę się że to przetrwało aż do dziś - I tak się zaczęło. Spędzaliśmy czas razem, byliśmy ukrytą parą. Wtedy wiedziałem, ze jestem bi. Tak bi, nie gejem Hazz. Gemma się o tym dowiedziała i zerwała ze mną. nie miała jakichkolwiek kontaktów ze mną do póki nie zjawiłeś się ty. Szczerze mówiąc nie poznałem cię dopóki nie zobaczyłem Gemmy. Kiedyś nie miałeś tych słodkich loczków, twoje oczy miały raczej odcień niebieski a dołeczki były mniejsze. Nie spodziewałem się, że wyrośniesz na takiego przystojniaka. kończąc nasz temat. Po prostu kiedyś zadzwoniła do mnie i powiedziała, że chce sie spotkać i porozmawiać. Powiedziała, że chce żebym nie zadawał sie z tobą i co kiedyś pomiędzy nami było zniknęło w tajemnicy. ale ja nie umiałem, tak się w tobie zabujałem, że nie chciałem odchodzić. I tak oto jestem z tobą. Kocham Cię i mam nadzieję, że mi wybaczysz. - zrozumiałem. Wiedziałem, że to nie on tego chciał tylko Gemma. Cieszę się, że powiedział prawdę i mam nadzieję że mnie już nigdy nie okłamie. Porozmawialiśmy o tym jeszcze chwilkę a dlatego, że robiło się późno poszliśmy spać.
Gdy zasypiałem zacząłem rozmyślać po chuj ja pisze ten cały "Larry Stylinson Love Diary" w ogóle o co chodzi? Dlaczego wymyśliłem taką nazwę? Heh to wszystko takie śmieszne. Wiecie ( w ogóle do kogo ja się zwracam? "wiecie"? przecież ja nikomu tego nie pokażę! Jedynie sam to kiedyś przeczytał. Bosz... ciekawe czy ja jestem jakiś opętany czy coś.) gdy to piszę czuję ulgę. Czuję jakbym zwracał sie do kogoś. Czasami czuję jakbym zwracał się do moich rodziców. Wiem, że oni to wszystko widzą ale jednak czuje ulgę gdy się z tego 'wyspowiadam'. Lubię pisac o moich wszystkich uczuciach bo tak na prawdę nie umiem o nich rozmawiać z innymi, nawet Louis'em. Mamo, tato jeśli mnie teraz widzicie, wiedzcie, że was kocham. Wierzę w to, że jesteście ze mną i czujecie sie dumni ze mnie i z mojej miłości. Kocham was bardzo mocno!
PS. tęsknie za wami.
Ok, witam serdecznie. Chciałam przeprosić dlatego iż nie pisałam tutaj długo aczkolwiek mam niemca z wymiany szkolnej i nie mam jak tutaj pisać gdyż musze się nim zajmować. Mam nadzieję że zrozumiecie to :D Mam nadzieję, że się podoba i skomentujecie <3 kocham was pysiaczki!
Subskrybuj:
Posty (Atom)