Obudziłem się wypoczęty rano i z pośpiechem wstałem aby pójść do toalety. Załatwiłem swoje potrzeby i ubrałem na siebie obcisłe, czarne rurki z białym wełnianym sweterkiem Louis'a. Sprawdziłem, czy jest chleb w domu, okazało się, że nie dlatego ubrałem buty, kurtkę i wyszedłem. Po otworzeniu drzwi doznałem zdziwienia. Moje oczy zostały porażone światłem białego puchu leżącego na ziemi. Właściwie nie wiem dlaczego tak zareagowałem, w końcu był już listopad. Na ten widok kąciki moich ust wysoko się podniosły ku górze. Było zimno dlatego wróciłem do domu i ubrałem rękawiczki i szalik. Cieszyłem się na zimę, lubię tę porę roku gdyż są święta, które uwielbiam. Popędziłem w stronę sklepu przyglądając się dzieciom, które bawiły się rzucając w siebie kulkami ulepionymi ze śniegu.. Widać było, że tryskały radością widząc puch. Auta jechały z większą ostrożnością bo było bardzo ślisko. Wszedłem do sklepu, wziąłem bułki, kilka składników do kanapek i szybkim krokiem wracałem do domu. Szedłem potykając się o niestabilną ziemię i o własne nogi. Po jakimś czasie wróciłem do mieszkania i zacząłem robić śniadanie nam obu. Wlałem wody do czajnika, do kubków dałem herbatę o smaku owoców leśnych a bułki przekroiłem, na pół po czym posmarowałem je masłem i położyłem ogórek, ser, pomidor i szynkę. Było dość zimno w domu dlatego wrzuciłem do kominka drewno, zapaliłem je a po chwili ciepło rozniosło się po mieszkaniu. Ułożyłem jedzenie na tacy i z dużą ostrożnością poszedłem z nim na górę zanieść Tommo'wi aby je zjadł.
- Dzień dobry śpiochu - powiedziałem wchodząc do pokoju.
- Dobry - powiedział zaspanym głosem a ja kazałem mu usiąść i dałem mu tacę na kolana.
- Jak się spało? - spytałem całując go w czoło. On tylko pokazał kciuk do góry bo miał pełno jedzenia w ustach. - Wiesz, że spadł śnieg. Tak bardzo się cieszę. - powiadomiłem go o news'ie i sam zacząłem zajadać się bułeczkami.
- Hazz, trzeba jechać po moje wszystkie rzeczy. Widzisz, już spadł śnieg a my tego nie zrobiliśmy. Może pojedziemy po to dzisiaj? Zadzwonię do kolegi, on pożyczy auto ciężarowe z pracy i pomoże nam przewieść rzeczy i meble. Co ty na to? - spytał się a ja się ucieszyłem.
- Tak! to jest świetny pomysł. Dziś sobota, mamy na to dwa dni. W poniedziałek idziemy do pracy. - powiedziałem z niechęciom. Po parunastu minutach chłopak wstał, ubrał się i wykonał szybki telefon w sprawie transportu.
- Harry! Szybko ubieraj się. Tony o 4 będzie w Glasgow po szafy i takie duperele. Pojedziemy dwoma autami, znaczy trzema razem z nim, wtedy zabierzemy więcej rzeczy. - powiedział pospieszając mnie i ubierając zimowe rzeczy.
- Lou, wiesz pomyślałem że Gemma na pomoże i przyjedzie za chwile spakować nasze rzeczy do torb z Nathanem. Nie masz nic przeciwko prawda? - Tomlinson pokiwał głową i udał sie do samochodu. Zostawiłem liścik dla Gemmy na stole z informacją gdzie co mam i zrobiłem to samo co on. O dziwo jechaliśmy tylko pięć godzin. Dotarliśmy na miejsce około godziny 13 i zaczęliśmy pakować jego rzeczy. Ja zająłem się jego pokojem a on salonem. Wszystkie ubrania pomieściły się w dwóch walizkach. Było to dla mnie dziwne bo dla moich ubrać były by potrzebne z 3 albo i 4 walizki.
Po godzinie jego rzeczy były zapakowane i włożone do mojego auta. Następnie zostały rzeczy z kuchni i łazienki. Zrobiliśmy to razem. Szybko ten czas minął. Tony przyjechał nieco szybciej, był już o 3. Pomógł nam rozebrać szafy i włożył je do samochodu. Wszystkie rzeczy typu ubrania jakieś ozdoby to ja wziąłem z Lou a kolega Louis'a wziął meble w tym telewizor i łóżko. Późnym wieczorek byliśmy już w Londynie. Wynieśliśmy wszelkie rzeczy z pojazdów i umieściliśmy je w domu. Pomimo późnej godziny chcieliśmy skończyć przeprowadzkę bo byłego domu Lou'ego. Stare meble wywiózł gdzieś Tony a te które przywieźliśmy postawiliśmy na miejsce tamtych. Rozpakowaliśmy graty do domu i daliśmy drobną opłatę chłopakowi za pomoc. Około godziny 22 poszliśmy do mojego mieszkania bo moje rzeczy. Wszystko było idealnie zapakowane a na walizkach kartka z napisem
"Mam nadzieję, że się nie pogubicie za bardzo. Życzę udanego mieszkania razem i liczę na zaproszenie na parapetówkę. ~ Gemma "
Zadzwoniłem do niej i bardzo podziękowałem za to co zrobiła. Zabrałem pakunki z Louis'em do ręki stanąłem w progu drzwi i przyglądałem się po raz ostatni mojemu mieszkaniu. To tutaj przeżyłem najwięcej wspomnień. Długo tu mieszkałem a teraz się wyprowadzam. I to nie byle gdzieś. Do normalnego domu i to z moją miłością. Robię kolejny ogromny krok w moim życiu i wiem, ze to nie jest pomyłka. Cieszę się, że to właśnie z nim to robię. Codziennie będę budził się koło niego, spędzał z nim czas. Po prostu rogal tworzy mi się na twarzy myśląc o tym.
Stałem tam jeszcze przez chwilę po czym powiedziałem "żegnaj domeczku", zamknąłem zamki i pospiesznie udałem sie do auta. Już 2 godziny później wszystko było gotowe. Spędziliśmy na tym cały dzień ale się opłacało. Siedzieliśmy na kanapie przy kominku popijając czerwone wino wtuleni w siebie. Tak bardzo jestem zadowolony z tej decyzji. Na samą myśl o spędzaniu z nim czasu, że nie będziemy musieli sie ukrywać, że nie będziemy musieli dojeżdżać się cieszę. Jest to na prawdę dla mnie duża szansa w życiu i nie chce jej zmarnować.
Lou spojrzał się na mnie, uśmiechnął i powiedział " Witaj w nowym domu kochanie, to tutaj będą biegać nasze małe dzieciaczki, tutaj spędzimy kolejne lata życia, to tutaj będziemy siedzieć jako staruszkowie i umrzemy. Dziękuję, że to właśnie ty ze mną tutaj jesteś." po czym namiętnie pocałował moje usta.
Witam, jak zawsze chciałam przeprosić że tak długo musieliście czekać na next ale obiecuję że to się zmieni. Jutro Kevin (ten niemiec) wraca do domu więc bd. miała więcej czasu. Mam nadzieję, że nie bd. mieli tego za złe. Liczę na opinię! Dziękuję że jesteście, miłego dnia skarby x
+ przepraszam, że taki nie dopracowany ale za chwilkę jadę na mecz i musiałam to pisać w pośpiechu :/
środa, 25 września 2013
sobota, 21 września 2013
Rozdział XXVI
Jak? Jakim cudem? Może ona kłamie, może tylko chce nas skłócić i udaje że nas akceptuje? To nie może być prawda. Przecież Lou by mi powiedział. Znaczy, tak myślę. On mi mówi o wszystkim, zapewniał mnie że to robi. Modliłem się, żeby to nie była prawda. Siedziałem wbity w krzesło, nie wiedząc co zrobić i tylko myślałem o zielonych migdałach.
-J-jak to? Gemma żartujesz sobie! - jąkałem się mówić z niedowierzaniem.
- Harry, tak bardzo mi przykro - spuściła wzrok na dół z żalem. Po chwili spojrzała w moje oczy i chciała złapać moją ręke gdy ja ją zabrałem ze stołu. Wiem, to było chamskie ale to, że mi nie powiedzieli było jeszcze gorsze. Myślałem, że on mi bardziej ufa ale chyba się jednak pomyliłem. - bardzo jesteś zły? - nie odzywałem się na co zaczęłam mnie prosić o przebaczenie. Miałem ochotę pójść do niego i rzucić mu pierścionek prosto w twarz ale jednak coś mi nie pozwalało tego zrobić i postanowiłem wyjść nie mówiąc gdzie idę. Z hukiem drzwi wyszedłem na dwór jak sądzę Louis pewnie poszedł spytać się Gemmy o co chodzi. Pomimo tego nie wyszedł za mną. Został tam. i to nawet lepiej, chciałem mieć chwilę spokoju na przemyślenie tego. Poszedłem do jakiegoś parku. Nie mam pojęcia jak on się nazywa gdyż nie za często bywam w tamtych rejonach Londynu. W czasie spaceru pomiędzy drzewami tylko myślałem o tym jak on mógł nie powiedzieć. Przekonywał mnie, że ma zaufanie do mnie i mówi mi o wszystkim. Dlaczego mi nie powiedział. Gdyby zrobił to wcześniej nie byłoby takiego zamieszania. Teraz nie wiem co myśleć. Usiadłem na bliską ławeczkę i złapałem się za głowę. Do moich oczu zaczęły napływać łzy. Bardzo tego nie chciałem ale to było zbyt silne. Po chwili zobaczyłem, ze da dół leci słona woda z moich policzków. Jedyne co mnie najbardziej załamywało to to, że on się do tego nie przyznał tylko Gemma. Mogli chociażby to razem powiedzieć ale jednak stchórzył. Moje myśli były zaplątane. W pewnym momencie zdjąłem obrączkę z palca i chciałem ją wrzucić jak najdalej ode mnie. Nie miałem odwagi. bawiłem się w nią długo ale kiedyś bym tego żałował. Musiałem być silny, obiecywałem, że przetrwamy wszystko, że pomimo upadków i ciągłych sprzeczek będziemy razem na wieki. To był ten moment sprawdzający wiem to, ale mimo tego w mojej głowie i tak pojawiały się myśli typu "A co jeśli zrobi to? Zdradzi mnie z własną siostrą! To najgorsze co może być. "
Skarbie przepraszam. Tak bardzo żałuję, że ci nie powiedziałem. Proszę, wróć do domu, nie chcę żeby ci sie coś stało. kocham Cię ~ Tommo
Przeczytałem wiadomość i rozmyślałem co zrobić. Chciałem wrócić ale pewna część mnie tego nie chciała. po parunastu minutach stwierdziłem, że jednak wrócę. Za bardzo go kocham by do nie go nie powrócić. Ale nie wybaczę mu tego od tak. Oczekuję pełnych i racjonalnych wyjaśnień.
-Harry, proszę, nie bądź strasznie zły..- gdy wszedłem do domu zobaczyłem idącego Louis'a w moją stronę ze łzami na twarzy. Przytulił mnie mocno a ja go odepchnąłem.
-Powiedz mi, dlaczego mi nie powiedziałeś? tylko tego oczekuję - powiedziałem stanowczo i udałem się usiąść na kanapie w salonie.
- To długa historia.
-Lou! Nie obchodzi mnie to! Chce wiedzieć wszystko! Mam to gdzieś, masz mi powiedzieć jak to było!- uniosłem głos a w jego oczach pojawił się strach.
- Eeehh To zaczęło sie w szkole aktorskiej. Jak pewnie wiesz nie była to tylko szkoła dla aktorów, można było wybrać także inne kierunki. Ale do rzeczy. Chodziliśmy z Gemmą na zajęcia dodatkowe z angielskiego i tak sie zapoznaliśmy. Później coraz więcej czasu spędzaliśmy razem i tak zostaliśmy parą. Byłeś młody i w ogóle się nie interesowałeś czy ma chłopaka czy nie. Z resztą większość czasu spędzałeś z kolegami czy spałeś czasami u ciotki. Pewnie to pamiętasz - kiwnąłem głową a on dalej opowiadał - byliśmy ze sobą przez długi czas. Kochałem ją i wiedziałem, że to właściwa osoba. Do czasu... - wziął głęboki oddech a mi było go żal. Widziałem, że ciężko mu było o tym mówić więc go złapałem za rękę i słuchałem dalej uważnie - fuuu... do czasu gdy nie poznałem Stana. Był moim najlepszym przyjacielem. Pewnego dnia coś po prostu zaiskrzyło. Leżeliśmy na kanapie, on zaczął głaskać moją dłoń spojrzał w oczy i pocałował. - Lou opowiadał a mi się przypomniał nasz pierwszy pocałunek. Tak doskonale, nie wiem czemu nie zaiskrzyło w tym czasie do końca. Po co tak długo czekałem. Pamiętam jak bardzo tęskniłem gdy odszedł, wtedy wiedziałem że to coś więcej niż przyjaźń. Cieszę się że to przetrwało aż do dziś - I tak się zaczęło. Spędzaliśmy czas razem, byliśmy ukrytą parą. Wtedy wiedziałem, ze jestem bi. Tak bi, nie gejem Hazz. Gemma się o tym dowiedziała i zerwała ze mną. nie miała jakichkolwiek kontaktów ze mną do póki nie zjawiłeś się ty. Szczerze mówiąc nie poznałem cię dopóki nie zobaczyłem Gemmy. Kiedyś nie miałeś tych słodkich loczków, twoje oczy miały raczej odcień niebieski a dołeczki były mniejsze. Nie spodziewałem się, że wyrośniesz na takiego przystojniaka. kończąc nasz temat. Po prostu kiedyś zadzwoniła do mnie i powiedziała, że chce sie spotkać i porozmawiać. Powiedziała, że chce żebym nie zadawał sie z tobą i co kiedyś pomiędzy nami było zniknęło w tajemnicy. ale ja nie umiałem, tak się w tobie zabujałem, że nie chciałem odchodzić. I tak oto jestem z tobą. Kocham Cię i mam nadzieję, że mi wybaczysz. - zrozumiałem. Wiedziałem, że to nie on tego chciał tylko Gemma. Cieszę się, że powiedział prawdę i mam nadzieję że mnie już nigdy nie okłamie. Porozmawialiśmy o tym jeszcze chwilkę a dlatego, że robiło się późno poszliśmy spać.
Gdy zasypiałem zacząłem rozmyślać po chuj ja pisze ten cały "Larry Stylinson Love Diary" w ogóle o co chodzi? Dlaczego wymyśliłem taką nazwę? Heh to wszystko takie śmieszne. Wiecie ( w ogóle do kogo ja się zwracam? "wiecie"? przecież ja nikomu tego nie pokażę! Jedynie sam to kiedyś przeczytał. Bosz... ciekawe czy ja jestem jakiś opętany czy coś.) gdy to piszę czuję ulgę. Czuję jakbym zwracał sie do kogoś. Czasami czuję jakbym zwracał się do moich rodziców. Wiem, że oni to wszystko widzą ale jednak czuje ulgę gdy się z tego 'wyspowiadam'. Lubię pisac o moich wszystkich uczuciach bo tak na prawdę nie umiem o nich rozmawiać z innymi, nawet Louis'em. Mamo, tato jeśli mnie teraz widzicie, wiedzcie, że was kocham. Wierzę w to, że jesteście ze mną i czujecie sie dumni ze mnie i z mojej miłości. Kocham was bardzo mocno!
PS. tęsknie za wami.
Ok, witam serdecznie. Chciałam przeprosić dlatego iż nie pisałam tutaj długo aczkolwiek mam niemca z wymiany szkolnej i nie mam jak tutaj pisać gdyż musze się nim zajmować. Mam nadzieję że zrozumiecie to :D Mam nadzieję, że się podoba i skomentujecie <3 kocham was pysiaczki!
-J-jak to? Gemma żartujesz sobie! - jąkałem się mówić z niedowierzaniem.
- Harry, tak bardzo mi przykro - spuściła wzrok na dół z żalem. Po chwili spojrzała w moje oczy i chciała złapać moją ręke gdy ja ją zabrałem ze stołu. Wiem, to było chamskie ale to, że mi nie powiedzieli było jeszcze gorsze. Myślałem, że on mi bardziej ufa ale chyba się jednak pomyliłem. - bardzo jesteś zły? - nie odzywałem się na co zaczęłam mnie prosić o przebaczenie. Miałem ochotę pójść do niego i rzucić mu pierścionek prosto w twarz ale jednak coś mi nie pozwalało tego zrobić i postanowiłem wyjść nie mówiąc gdzie idę. Z hukiem drzwi wyszedłem na dwór jak sądzę Louis pewnie poszedł spytać się Gemmy o co chodzi. Pomimo tego nie wyszedł za mną. Został tam. i to nawet lepiej, chciałem mieć chwilę spokoju na przemyślenie tego. Poszedłem do jakiegoś parku. Nie mam pojęcia jak on się nazywa gdyż nie za często bywam w tamtych rejonach Londynu. W czasie spaceru pomiędzy drzewami tylko myślałem o tym jak on mógł nie powiedzieć. Przekonywał mnie, że ma zaufanie do mnie i mówi mi o wszystkim. Dlaczego mi nie powiedział. Gdyby zrobił to wcześniej nie byłoby takiego zamieszania. Teraz nie wiem co myśleć. Usiadłem na bliską ławeczkę i złapałem się za głowę. Do moich oczu zaczęły napływać łzy. Bardzo tego nie chciałem ale to było zbyt silne. Po chwili zobaczyłem, ze da dół leci słona woda z moich policzków. Jedyne co mnie najbardziej załamywało to to, że on się do tego nie przyznał tylko Gemma. Mogli chociażby to razem powiedzieć ale jednak stchórzył. Moje myśli były zaplątane. W pewnym momencie zdjąłem obrączkę z palca i chciałem ją wrzucić jak najdalej ode mnie. Nie miałem odwagi. bawiłem się w nią długo ale kiedyś bym tego żałował. Musiałem być silny, obiecywałem, że przetrwamy wszystko, że pomimo upadków i ciągłych sprzeczek będziemy razem na wieki. To był ten moment sprawdzający wiem to, ale mimo tego w mojej głowie i tak pojawiały się myśli typu "A co jeśli zrobi to? Zdradzi mnie z własną siostrą! To najgorsze co może być. "
Skarbie przepraszam. Tak bardzo żałuję, że ci nie powiedziałem. Proszę, wróć do domu, nie chcę żeby ci sie coś stało. kocham Cię ~ Tommo
Przeczytałem wiadomość i rozmyślałem co zrobić. Chciałem wrócić ale pewna część mnie tego nie chciała. po parunastu minutach stwierdziłem, że jednak wrócę. Za bardzo go kocham by do nie go nie powrócić. Ale nie wybaczę mu tego od tak. Oczekuję pełnych i racjonalnych wyjaśnień.
-Harry, proszę, nie bądź strasznie zły..- gdy wszedłem do domu zobaczyłem idącego Louis'a w moją stronę ze łzami na twarzy. Przytulił mnie mocno a ja go odepchnąłem.
-Powiedz mi, dlaczego mi nie powiedziałeś? tylko tego oczekuję - powiedziałem stanowczo i udałem się usiąść na kanapie w salonie.
- To długa historia.
-Lou! Nie obchodzi mnie to! Chce wiedzieć wszystko! Mam to gdzieś, masz mi powiedzieć jak to było!- uniosłem głos a w jego oczach pojawił się strach.
- Eeehh To zaczęło sie w szkole aktorskiej. Jak pewnie wiesz nie była to tylko szkoła dla aktorów, można było wybrać także inne kierunki. Ale do rzeczy. Chodziliśmy z Gemmą na zajęcia dodatkowe z angielskiego i tak sie zapoznaliśmy. Później coraz więcej czasu spędzaliśmy razem i tak zostaliśmy parą. Byłeś młody i w ogóle się nie interesowałeś czy ma chłopaka czy nie. Z resztą większość czasu spędzałeś z kolegami czy spałeś czasami u ciotki. Pewnie to pamiętasz - kiwnąłem głową a on dalej opowiadał - byliśmy ze sobą przez długi czas. Kochałem ją i wiedziałem, że to właściwa osoba. Do czasu... - wziął głęboki oddech a mi było go żal. Widziałem, że ciężko mu było o tym mówić więc go złapałem za rękę i słuchałem dalej uważnie - fuuu... do czasu gdy nie poznałem Stana. Był moim najlepszym przyjacielem. Pewnego dnia coś po prostu zaiskrzyło. Leżeliśmy na kanapie, on zaczął głaskać moją dłoń spojrzał w oczy i pocałował. - Lou opowiadał a mi się przypomniał nasz pierwszy pocałunek. Tak doskonale, nie wiem czemu nie zaiskrzyło w tym czasie do końca. Po co tak długo czekałem. Pamiętam jak bardzo tęskniłem gdy odszedł, wtedy wiedziałem że to coś więcej niż przyjaźń. Cieszę się że to przetrwało aż do dziś - I tak się zaczęło. Spędzaliśmy czas razem, byliśmy ukrytą parą. Wtedy wiedziałem, ze jestem bi. Tak bi, nie gejem Hazz. Gemma się o tym dowiedziała i zerwała ze mną. nie miała jakichkolwiek kontaktów ze mną do póki nie zjawiłeś się ty. Szczerze mówiąc nie poznałem cię dopóki nie zobaczyłem Gemmy. Kiedyś nie miałeś tych słodkich loczków, twoje oczy miały raczej odcień niebieski a dołeczki były mniejsze. Nie spodziewałem się, że wyrośniesz na takiego przystojniaka. kończąc nasz temat. Po prostu kiedyś zadzwoniła do mnie i powiedziała, że chce sie spotkać i porozmawiać. Powiedziała, że chce żebym nie zadawał sie z tobą i co kiedyś pomiędzy nami było zniknęło w tajemnicy. ale ja nie umiałem, tak się w tobie zabujałem, że nie chciałem odchodzić. I tak oto jestem z tobą. Kocham Cię i mam nadzieję, że mi wybaczysz. - zrozumiałem. Wiedziałem, że to nie on tego chciał tylko Gemma. Cieszę się, że powiedział prawdę i mam nadzieję że mnie już nigdy nie okłamie. Porozmawialiśmy o tym jeszcze chwilkę a dlatego, że robiło się późno poszliśmy spać.
Gdy zasypiałem zacząłem rozmyślać po chuj ja pisze ten cały "Larry Stylinson Love Diary" w ogóle o co chodzi? Dlaczego wymyśliłem taką nazwę? Heh to wszystko takie śmieszne. Wiecie ( w ogóle do kogo ja się zwracam? "wiecie"? przecież ja nikomu tego nie pokażę! Jedynie sam to kiedyś przeczytał. Bosz... ciekawe czy ja jestem jakiś opętany czy coś.) gdy to piszę czuję ulgę. Czuję jakbym zwracał sie do kogoś. Czasami czuję jakbym zwracał się do moich rodziców. Wiem, że oni to wszystko widzą ale jednak czuje ulgę gdy się z tego 'wyspowiadam'. Lubię pisac o moich wszystkich uczuciach bo tak na prawdę nie umiem o nich rozmawiać z innymi, nawet Louis'em. Mamo, tato jeśli mnie teraz widzicie, wiedzcie, że was kocham. Wierzę w to, że jesteście ze mną i czujecie sie dumni ze mnie i z mojej miłości. Kocham was bardzo mocno!
PS. tęsknie za wami.
Ok, witam serdecznie. Chciałam przeprosić dlatego iż nie pisałam tutaj długo aczkolwiek mam niemca z wymiany szkolnej i nie mam jak tutaj pisać gdyż musze się nim zajmować. Mam nadzieję że zrozumiecie to :D Mam nadzieję, że się podoba i skomentujecie <3 kocham was pysiaczki!
piątek, 13 września 2013
Rozdział XXV
-Harry! Nie zgadniesz co się stało! Mam pracę - wbiegł szybko do domu i rzucił się z wielkim uśmiechem na mnie.
- Serio? Jejku jak się cieszę! Jaka to praca? - Uścisnąłem go mocno i szeroko uśmiechnąłem.
- Nie jest to jakaś super extra wybitna praca no ale będę sprzedawcą w sklepie. Wiesz... w tym... jak mu tam leciało. Zara! Tak, ten z ubraniami - zaczął wszystko tłumaczyć, ma przyjść do pracy od następnego tygodnia. Bardzo się z tego cieszę. W końcu nie będzie musiał cały dzień siedzieć w domu i czekać do wieczora aż ja się pojawię. No i w końcu przyda nam się jakiś zapasowy grosz. Może zaczniemy odkładać na ślub bo w końcu musi się odbyć. Rozebrał się i pomógł mi wysprzątać mieszkanie.
-Halo? - odebrałem telefon z lekkim zdziwieniem bo nie wiedziałem czyj to numer.
- Hej wujek tutaj Nathan. - wzruszyłem się i bardzo ucieszyłem.
-ojejku kotuś! jak tam u ciebie? bardzo się za tobą stęskniłem. - byłem strasznie zadowolony z tego, że młody do mnie zadzwonił. Chwilkę porozmawialiśmy i zaprosił mnie i Louis'a do siebie. O dziwo Gemma się na to zgodziła. Mówiła, że on bardzo się za nami stęsknił i czasami płakał więc zgodziła się abyśmy tam przyszli. Lou na początku nie chciał, bał się znowu pójść do niej. Wie, że ona go nie akceptuje i nie chce się pogrążać.
- Louis no proszę, chodź ze mną - powiedziałem błagając go. - to tylko z dwie godziny. Tak bardzo tęsknie za Nathanem, prosze chodź ze mną się z nim spotkać. On chciał żebyś ty też tam przyszedł, proszę? - spojrzałem na niego całując go namiętnie w usta. Jak to Lou musiał zacząć. Położył mnie na kanapie i bardzo namiętnie całował. Leżał na mnie i ruszał biodrami do góry i na dół. - e, e, e... jak to zrobimy to pójdziesz?
- hhmmm może - chciał zacząć mnie całować ale ja się odsunąłem.
- Nie to nie, nie idziesz nie ma seksu - wstawałem już z kanapy.
-Dobra już dobra pójdę. - Rzuciłem się na niego i ściągnąłem mu koszulkę. Pieściłem jego ciało i całowałem szyję. Coraz niżej i niżej... nie chciałem na sam początek już brać jego członka no ale tak jakby dał mi taki znak i obniżał moją głowę niżej. Rozpiąłem spodnie i ściągnąłem je wraz z bokserkami. Ale postawiłem jednak na swoim. Rozebrałem go i przewróciłem żebym to ja leżał plecami na kanapie. Zaśmiał się i powiedział "Oj Hazz ty bajerancie ". Także mnie rozebrał i zaczął bawić się moim penisem.Było w prost rewelacyjnie. Kochaliśmy się może z 20 minut. Gdy każdy z nas doszedł poszliśmy pod prysznic się wykąpać i przygotować do wyjścia.
-Hazz jesteś pewny? - złapał mnie za rękę stojąc pod drzwiami mieszkania Gemmy.
- Lou spokojnie, wszystko będzie dobrze, nie bój się. - uspokoiłem go.
- Tak wiem - jego kąciki ust uniosły się w górę i lekko musnął moje wargi. Zapukałem, nawet nie trwało do 5 sekund a Nathan otworzył drzwi i mocno się na mnie rzucił. Zaczął mnie przytulać i mówić jak bardzo cieszy się, że tutaj jestem. Czułem taką radość, że jestem znowu z nim. Tak bardzo sie za nim stęskniłem. Gdy mnie wyściskał poszedł do Louis'a i zrobił to samo. Byłem taki dumny z tego, że on wie o nas, że nas akceptuje a co najważniejsze polubił Tommo. Weszliśmy do środka i przywitałem sie z Gemmą. O dziwo była ona bardzo, ale to bardzo miła. Jej nastawienie do zycia było inne. Na początku nie wiedziałem co jest grane po paru minutach skapnąłem się, że prawdopodobnie nie jest juz z tym swoim gościem. Nie widziałem śladu pustych butelek po alkoholu, wcześniej było ich mnóstwo, nie było szaro od dymu z papierosów i ogółem była świetna atmosfera. Dla pewności spytałem się o to czy jest jeszcze z nim powiedziała, że nie. Ucieszyłem się z tego bo wiem, że to o nastawiał ja przeciwko nam. Louisa' też przywitała bardzo dobrze. Przytuliła go i spytała co u niego. Cieszy mnie to. Po przywitaniu usiedliśmy w sypialni i zaczęliśmy opowiadać wszystko co się działo. Nie chcieliśmy od razu mówić o tym że się zaręczyliśmy więc postanowiliśmy to powiedzieć na sam koniec. Zostawiliśmy z Nathanem na chwilkę Gemmę i Louis'a samych. Myślałem że może po przeprowadzeniu jakiejkolwiek rozmowy bardziej by się poznali. Ja bawiłem się z Nathanem. Mówiłem jak to tęskniłem za nim o to samo. Mówił że w szkole wszystko ok, mama coraz więcej czasu z nim spędza tylko przeszkadza mu to, że nie widuję się z nim. No ale ogólnie to było dobrze. Bawiłem się z nim tak przez co najmniej godzinę dopóki sie nie wykończyłem. Spytałem się go czy pójdzie teraz po wujka Louis'a niech się nim teraz troszkę zajmie. Z chęcią to zrobił.
-I jak tam Harry? Jak ci się żyje? - zaczęliśmy przeprowadzać konwersacje.
- Jest dobrze, a nawet bardzo. Jak u ciebie?
- Lepiej, nie ma już tutaj Justin'a no i ogółem mam coraz lepsze relacje z Nathanem. Lou mówił że sie tutaj przeprowadza, fajnie. Ciesze się z twojego szczęścia młody.
- Tak, to na prawdę świetna informacja. Będziemy blisko siebie, nie będziemy musieli martwić się o dojazd ani nic z tych rzeczy. Jest na prawdę dobrze. - po krótkiej przerwie Gemma zaczęła mnie przepraszać.
-Słuchaj, przepraszam za wszystko. Za to, że cię opuściłam gdy mnie potrzebowałeś, za to, że nie zajmowałam się Nathanem, że nie akceptowałam twojego związku. Tak bardzo mi przykro. Nath mi opowiedział co przechodziłeś. Mówił, że nawet on rozumie to że jesteście parą. Że jesteście normalni tak jak mama z tatą byli. Na pewno byli by z ciebie dumni Harry, na pewno. - mówiła ze łzami w oczach a ja jej uważnie słuchałem. Tak się cieszyłem że w końcu to zauważyła.
- Dziękuję siostra, to na prawdę wiele dla mnie znaczy. - chwyciłem ją za dłoń i wtedy zobaczyła mój pierścionek. - wiem, pewnie to ci sie będzie wydawało dziwne ale Lou mi się oświadczył. Zgodziłem się. - uśmiechnąłem się nie pewnie bo nie wiedziałem co odpowie. Lecz po chwili ona rzuciła się na mnie z wielkim usmiechem.
- Tak bardzo się cieszę! Boże Harry, jestem z ciebie na prawdę dumna. - popłakała sie a ja zrobiłem to samo. Zaczęła wypytywać o wszystko a ja tylko odpowiadałem ze nie wiem. haha bo na prawdę nic nie wiedziałem. Cieszyłem sie z tego że ona się cieszy. Opanowaliśmy się z emocji i zawołaliśmy chłopaków do kuchni. Lou usiadł koło mnie a ja chwyciłem go za rękę. Bardzo się zdziwił. Mówiłem mu wcześniej, zebyśmy nie robili codziennych rzeczy przy Gemmie no a teraz trzymam go publicznie za rękę. Bardzo się z tego ucieszył. Powiedziałem ze ona już wie o zaręczynach i poinformowaliśmy o tym Nathan'a. Również się ucieszył. To jest wielka duma dla mnie widząc jak taki młody chłopak rozumie homoseksualistów. Jestem z niego na prawdę zadowolony. Czasami czuję takie coś, że to po części jest mój syn. W końcu ja go wychowywałem przez długi czas, przyzwyczailiśmy się do siebie. Bardzo mi go teraz brakuje. Ale sądzę, że gdy jesteśmy już w zgodzie będziemy sie widywać regularnie. Siostra zrobiła nam kolacje przy której rozmawialiśmy o nas, o mnie i Louis'e.
- Jak to się stało, że zakochałem się w Harry'm? to proste, na samym początku gdy poznaliśmy sie na koncercie wiedziałem, że to miły gość. Zapoznałem się z nim i zacząłem spędzać z nim więcej czasu. Coraz bardziej sie zapoznawaliśmy aż doszedłem do takiego momentu gdzie powiedziałem sobie " Louis co ty? Tyle czasu z nim spędzasz, przecież nie znasz go do końca. Ale cholera, ma coś w sobie. Ma to czego potrzebuje. Wiem, że zaprzyjaźnimy sie na pewno. Chyba się w nim zakochałem. Tyle o nim myślę, po prostu on jest perfekcyjny. Ale nie mogę zgłupieć! Przeciez on nie jest gejem" no i tak aż do dnia gdy go pierwszy raz pocałowałem. Czułem tą potrzebę, musiałem to zrobić chociaż wiedziałem jakie są konsekwencje. No i tak do dziś, było wiele upadków lecz nie chciałem sie poddawać. Kocham go i wiem, że on mnie też. - mówił zaciskając mi dłoń i patrząc mi w oczy. Po tych słowach byłem pewny, że mnie kocha i że ja go też. Pocałowałem go namiętnie w usta.
- dziękuję skarbie, ja ciebie też - odpowiedziałem z dumą. Po chwili Nath spytał się czy moze znowu porwać Louis'a do zabawy bo nie skoczyli jakieś gry. Poszli się bawić.
- Harry, to co mówił Lou było piękne. Wiedziałam, że sie kochacie ale nie że aż tak. Mówcie o sobie tak prawdziwie, cieszę się że jesteście razem. - wzięła wielki oddech - Wiesz... pomyślałam, że jeśli już się zaręczyliście to powinniście o sobie wiedzieć wszystko.
- Nie rozumiem.. - powiedziałem z zażenowaniem bo nie miałem pojęcia o co jej chodzi.
- Harry, my się już znaliśmy z Louis'em wcześniej - poczułem sie oszukany w środku i nagle zesmutniałem - słuchaj.. byliśmy kiedyś parą, ale to wszystko się skończyło gdy poznał jakiegoś kolesia i się z nim przespał. - nie mogłem uwierzyć w to co ona powiedziała.
Witam was serdecznie. Mam nadzieję ze sie podoba :D
zapraszam do komentowania <3
btw. HAPPY B-DAY NIALLER!!!!
- Serio? Jejku jak się cieszę! Jaka to praca? - Uścisnąłem go mocno i szeroko uśmiechnąłem.
- Nie jest to jakaś super extra wybitna praca no ale będę sprzedawcą w sklepie. Wiesz... w tym... jak mu tam leciało. Zara! Tak, ten z ubraniami - zaczął wszystko tłumaczyć, ma przyjść do pracy od następnego tygodnia. Bardzo się z tego cieszę. W końcu nie będzie musiał cały dzień siedzieć w domu i czekać do wieczora aż ja się pojawię. No i w końcu przyda nam się jakiś zapasowy grosz. Może zaczniemy odkładać na ślub bo w końcu musi się odbyć. Rozebrał się i pomógł mi wysprzątać mieszkanie.
-Halo? - odebrałem telefon z lekkim zdziwieniem bo nie wiedziałem czyj to numer.
- Hej wujek tutaj Nathan. - wzruszyłem się i bardzo ucieszyłem.
-ojejku kotuś! jak tam u ciebie? bardzo się za tobą stęskniłem. - byłem strasznie zadowolony z tego, że młody do mnie zadzwonił. Chwilkę porozmawialiśmy i zaprosił mnie i Louis'a do siebie. O dziwo Gemma się na to zgodziła. Mówiła, że on bardzo się za nami stęsknił i czasami płakał więc zgodziła się abyśmy tam przyszli. Lou na początku nie chciał, bał się znowu pójść do niej. Wie, że ona go nie akceptuje i nie chce się pogrążać.
- Louis no proszę, chodź ze mną - powiedziałem błagając go. - to tylko z dwie godziny. Tak bardzo tęsknie za Nathanem, prosze chodź ze mną się z nim spotkać. On chciał żebyś ty też tam przyszedł, proszę? - spojrzałem na niego całując go namiętnie w usta. Jak to Lou musiał zacząć. Położył mnie na kanapie i bardzo namiętnie całował. Leżał na mnie i ruszał biodrami do góry i na dół. - e, e, e... jak to zrobimy to pójdziesz?
- hhmmm może - chciał zacząć mnie całować ale ja się odsunąłem.
- Nie to nie, nie idziesz nie ma seksu - wstawałem już z kanapy.
-Dobra już dobra pójdę. - Rzuciłem się na niego i ściągnąłem mu koszulkę. Pieściłem jego ciało i całowałem szyję. Coraz niżej i niżej... nie chciałem na sam początek już brać jego członka no ale tak jakby dał mi taki znak i obniżał moją głowę niżej. Rozpiąłem spodnie i ściągnąłem je wraz z bokserkami. Ale postawiłem jednak na swoim. Rozebrałem go i przewróciłem żebym to ja leżał plecami na kanapie. Zaśmiał się i powiedział "Oj Hazz ty bajerancie ". Także mnie rozebrał i zaczął bawić się moim penisem.Było w prost rewelacyjnie. Kochaliśmy się może z 20 minut. Gdy każdy z nas doszedł poszliśmy pod prysznic się wykąpać i przygotować do wyjścia.
-Hazz jesteś pewny? - złapał mnie za rękę stojąc pod drzwiami mieszkania Gemmy.
- Lou spokojnie, wszystko będzie dobrze, nie bój się. - uspokoiłem go.
- Tak wiem - jego kąciki ust uniosły się w górę i lekko musnął moje wargi. Zapukałem, nawet nie trwało do 5 sekund a Nathan otworzył drzwi i mocno się na mnie rzucił. Zaczął mnie przytulać i mówić jak bardzo cieszy się, że tutaj jestem. Czułem taką radość, że jestem znowu z nim. Tak bardzo sie za nim stęskniłem. Gdy mnie wyściskał poszedł do Louis'a i zrobił to samo. Byłem taki dumny z tego, że on wie o nas, że nas akceptuje a co najważniejsze polubił Tommo. Weszliśmy do środka i przywitałem sie z Gemmą. O dziwo była ona bardzo, ale to bardzo miła. Jej nastawienie do zycia było inne. Na początku nie wiedziałem co jest grane po paru minutach skapnąłem się, że prawdopodobnie nie jest juz z tym swoim gościem. Nie widziałem śladu pustych butelek po alkoholu, wcześniej było ich mnóstwo, nie było szaro od dymu z papierosów i ogółem była świetna atmosfera. Dla pewności spytałem się o to czy jest jeszcze z nim powiedziała, że nie. Ucieszyłem się z tego bo wiem, że to o nastawiał ja przeciwko nam. Louisa' też przywitała bardzo dobrze. Przytuliła go i spytała co u niego. Cieszy mnie to. Po przywitaniu usiedliśmy w sypialni i zaczęliśmy opowiadać wszystko co się działo. Nie chcieliśmy od razu mówić o tym że się zaręczyliśmy więc postanowiliśmy to powiedzieć na sam koniec. Zostawiliśmy z Nathanem na chwilkę Gemmę i Louis'a samych. Myślałem że może po przeprowadzeniu jakiejkolwiek rozmowy bardziej by się poznali. Ja bawiłem się z Nathanem. Mówiłem jak to tęskniłem za nim o to samo. Mówił że w szkole wszystko ok, mama coraz więcej czasu z nim spędza tylko przeszkadza mu to, że nie widuję się z nim. No ale ogólnie to było dobrze. Bawiłem się z nim tak przez co najmniej godzinę dopóki sie nie wykończyłem. Spytałem się go czy pójdzie teraz po wujka Louis'a niech się nim teraz troszkę zajmie. Z chęcią to zrobił.
-I jak tam Harry? Jak ci się żyje? - zaczęliśmy przeprowadzać konwersacje.
- Jest dobrze, a nawet bardzo. Jak u ciebie?
- Lepiej, nie ma już tutaj Justin'a no i ogółem mam coraz lepsze relacje z Nathanem. Lou mówił że sie tutaj przeprowadza, fajnie. Ciesze się z twojego szczęścia młody.
- Tak, to na prawdę świetna informacja. Będziemy blisko siebie, nie będziemy musieli martwić się o dojazd ani nic z tych rzeczy. Jest na prawdę dobrze. - po krótkiej przerwie Gemma zaczęła mnie przepraszać.
-Słuchaj, przepraszam za wszystko. Za to, że cię opuściłam gdy mnie potrzebowałeś, za to, że nie zajmowałam się Nathanem, że nie akceptowałam twojego związku. Tak bardzo mi przykro. Nath mi opowiedział co przechodziłeś. Mówił, że nawet on rozumie to że jesteście parą. Że jesteście normalni tak jak mama z tatą byli. Na pewno byli by z ciebie dumni Harry, na pewno. - mówiła ze łzami w oczach a ja jej uważnie słuchałem. Tak się cieszyłem że w końcu to zauważyła.
- Dziękuję siostra, to na prawdę wiele dla mnie znaczy. - chwyciłem ją za dłoń i wtedy zobaczyła mój pierścionek. - wiem, pewnie to ci sie będzie wydawało dziwne ale Lou mi się oświadczył. Zgodziłem się. - uśmiechnąłem się nie pewnie bo nie wiedziałem co odpowie. Lecz po chwili ona rzuciła się na mnie z wielkim usmiechem.
- Tak bardzo się cieszę! Boże Harry, jestem z ciebie na prawdę dumna. - popłakała sie a ja zrobiłem to samo. Zaczęła wypytywać o wszystko a ja tylko odpowiadałem ze nie wiem. haha bo na prawdę nic nie wiedziałem. Cieszyłem sie z tego że ona się cieszy. Opanowaliśmy się z emocji i zawołaliśmy chłopaków do kuchni. Lou usiadł koło mnie a ja chwyciłem go za rękę. Bardzo się zdziwił. Mówiłem mu wcześniej, zebyśmy nie robili codziennych rzeczy przy Gemmie no a teraz trzymam go publicznie za rękę. Bardzo się z tego ucieszył. Powiedziałem ze ona już wie o zaręczynach i poinformowaliśmy o tym Nathan'a. Również się ucieszył. To jest wielka duma dla mnie widząc jak taki młody chłopak rozumie homoseksualistów. Jestem z niego na prawdę zadowolony. Czasami czuję takie coś, że to po części jest mój syn. W końcu ja go wychowywałem przez długi czas, przyzwyczailiśmy się do siebie. Bardzo mi go teraz brakuje. Ale sądzę, że gdy jesteśmy już w zgodzie będziemy sie widywać regularnie. Siostra zrobiła nam kolacje przy której rozmawialiśmy o nas, o mnie i Louis'e.
- Jak to się stało, że zakochałem się w Harry'm? to proste, na samym początku gdy poznaliśmy sie na koncercie wiedziałem, że to miły gość. Zapoznałem się z nim i zacząłem spędzać z nim więcej czasu. Coraz bardziej sie zapoznawaliśmy aż doszedłem do takiego momentu gdzie powiedziałem sobie " Louis co ty? Tyle czasu z nim spędzasz, przecież nie znasz go do końca. Ale cholera, ma coś w sobie. Ma to czego potrzebuje. Wiem, że zaprzyjaźnimy sie na pewno. Chyba się w nim zakochałem. Tyle o nim myślę, po prostu on jest perfekcyjny. Ale nie mogę zgłupieć! Przeciez on nie jest gejem" no i tak aż do dnia gdy go pierwszy raz pocałowałem. Czułem tą potrzebę, musiałem to zrobić chociaż wiedziałem jakie są konsekwencje. No i tak do dziś, było wiele upadków lecz nie chciałem sie poddawać. Kocham go i wiem, że on mnie też. - mówił zaciskając mi dłoń i patrząc mi w oczy. Po tych słowach byłem pewny, że mnie kocha i że ja go też. Pocałowałem go namiętnie w usta.
- dziękuję skarbie, ja ciebie też - odpowiedziałem z dumą. Po chwili Nath spytał się czy moze znowu porwać Louis'a do zabawy bo nie skoczyli jakieś gry. Poszli się bawić.
- Harry, to co mówił Lou było piękne. Wiedziałam, że sie kochacie ale nie że aż tak. Mówcie o sobie tak prawdziwie, cieszę się że jesteście razem. - wzięła wielki oddech - Wiesz... pomyślałam, że jeśli już się zaręczyliście to powinniście o sobie wiedzieć wszystko.
- Nie rozumiem.. - powiedziałem z zażenowaniem bo nie miałem pojęcia o co jej chodzi.
- Harry, my się już znaliśmy z Louis'em wcześniej - poczułem sie oszukany w środku i nagle zesmutniałem - słuchaj.. byliśmy kiedyś parą, ale to wszystko się skończyło gdy poznał jakiegoś kolesia i się z nim przespał. - nie mogłem uwierzyć w to co ona powiedziała.
Witam was serdecznie. Mam nadzieję ze sie podoba :D
zapraszam do komentowania <3
btw. HAPPY B-DAY NIALLER!!!!
wtorek, 3 września 2013
Rozdział XXIV
- Witaj skarbie - otarłem oczy i zobaczyłem Louis'a leżącego nade mną.
- Dobry kochanie - pocałowaliśmy się namiętnie. Spojrzałem na zegarek "12". Byłem w lekkim szoku że jest już 12 no ale przynajmniej się wyspałem. - serio ze mną zostaniesz? Nie kłamiesz mnie?
- Nie Hazz, mówię prawdę. Czuje, że to jest prawidłowy wybór. Pragnę tego żeby być z tobą a jakaś głupia praca nie stanie nam na drodze. Kocham cię i dobrze o tym wiesz, tak bardzo się cieszę - szeroko sie uśmiechnęliśmy a Lou objął mnie swoimi ramionami.
- Dziękuję kotek, tak bardzo jestem z tego zadowolony - leżeliśmy jeszcze chwilę wtuleni w siebie. Później On położył się na plecach a ja na jego klatce piersiowej głowę. Dałem rękę blisko oczu, wpatrywałem się w pierścionek, który mi podarował i właśnie w tej chwili uświadomiłem sobie, że już na pewno spędzę z nim resztę życia. To jest ta osoba. Mężczyzna, który zawładną moim sercem, duszą, umysłem i mną całym. To jest zakochanie, którego nigdy wcześniej nie doświadczyłem. Gdy patrzy na mnie tym swoim zniewalającym, niebiańskim spojrzeniem czuję się tak wspaniale ale nie komfortowo. Jego wzrok powala na kolana a jak patrzy się na mnie wiem, że myśli o mnie a to uczucie jest strasznie dziwaczne. Uśmiech - to jest rzecz bez której nie umiem żyć. Jego 'banan na twarzy' po postu powoduje u mnie to samo a gdy wiem, że cieszy się z czegoś co ja dokonałem jeszcze bardziej jestem szczęśliwy. Jego dotyk... to jest jedyne czego dosłownie nie umiem opisać. Wiem, że czuję ciarki na całym ciele a w głębi zadowolenie. On ma takie delikatne dłonie a gdy pieśni mnie nimi czuję się jak w siódmym niebie. Seks no to mam tylko jedno słowo "AAWW". Gdy kocham się z nim mam z tego wielką satysfakcje po pierwsze wiem, że on jest wtedy zadowolony a druga rzecz to to że my uprawiamy miłość. Robimy to wszystko z miłości. Te czułe pocałunki, dotyki, orgazmy..... kocham to. Jego łzy ranią mnie bardziej niż cokolwiek innego na świecie. Czasami jak widze gdy płaczę mam ochotę wziąć jakąkolwiek ostrą rzecz i wbić ją sobie głęboko w ciało. Czuję, że to po części jest moja wina a nie umiem przeboleć tego, że powoduję smutek u mojej kochanej osoby. Dlatego zawsze gdy widze jak płaczę momentalnie podchodzę i pocieszam go. Nie umiem patrzeć na to, że słona woda wylewa się z jego wspaniałych ocząt. Najgorsze uczucie na świecie. Jego słowa... to one motywują mnie do dalszego funkcjonowania. To one dają mi inspiracje do życia. "Kocham cię skarbie, nie wiem co bym bez ciebie zrobił, dajesz mi natchnienie w życiu, chce spędzić z tobą reszte życia......" jakkolwiek nie byłbym smutny jeśli Tommo mi powie, że mnie kocha w 50% mam już lepszy humor. Nie da sie wtedy nie uśmiechnąć. Tak, pewnie. Kłócimy się i to dość często no ale chyba każdy może nas zrozumieć. Pomimo tego, że mu powiedziałem, że nie chce go już więcej widzieć, ze ma odejść on dalej przy mnie jest. Dalej siedzi codziennie ze mną i słucha jak marudzę jak to źle było w pracy. Mam tylko go, on jest przy mnie w każdej chwili. Nie ważne czy mam zły humor czy dobry jest przy mnie a to się liczy. Kocham go cały sercem i nie pozwolę odejść.
Po południu zaczęliśmy rozmawiać jak to będzie wyglądało. Stwierdziliśmy, że na samym początku ustalimy gdzie będziemy mieszkać. Postanowiliśmy, że u Tomlinson'a. On ma dom niedaleko stąd, jest większy no a nam się przyda troszkę wolnego placu. W najbliższym czasie pojedziemy po jego rzeczy i przeprowadzimy się tam. No ale chyba poczekamy jeszcze z dwa tygodnie na znalezienie mu pracy i przywiezienie wszystkich rzeczy. Właśnie praca, to jest kolejna rzecz, którą musimy załatwić. Niestety u mnie w piekarni nie ma wolnego stanowiska. Poszukamy gdzie indziej. Na pewno coś się znajdzie przecież to Londyn. A jeśli nie to będzie niestety musiał jeździć poza miasto. No ale ma auto więc nie będzie jakiegoś ogromnego problemu.
- Harry... słuchaj myślałem o naszym związku.. - zaczął troszkę poważniejszą rozmowę.
- Tak, słucham? - przeczuwałem, że powie coś o tym no ale dałem mu skończyć. Lekki uśmiech pojawił sie na mojej twarzy.
- Powinniśmy wszystkim o tym powiedzieć no i wziąć ślub. Pewnie pomyślisz że to idiotyczne no ale ja tego potrzebuję, proszę. - złapał mnie za rękę i głęboko spojrzał w oczy.
-Kotuś, nie zrozum mnie źle. Hmmm wiesz sądze że to za wcześnie. Kocham cię i na pewno weźmiemy ten ślub ale nie teraz. Ja mam dopiero 19 lat a ty 22 skończysz w grudniu. Mamy kupe czasu. Nie martw się ok? - spuścił wzrok na dół - popatrz na mnie, rozumiesz? Kocham cię ale to za wcześnie. Oczywiście możemy powiedzieć wszystkim ale ze ślubem poczekamy? Nie obawiaj się na pewno sie odbędzie... - Patrzał na mnie, uśmiechnął się i namiętnie pocałował w usta.
- Ok, poczekam. Na ciebie warto czekać Styles.
Witam, mam nadzieję, że się podoba. Zachęcam do komentowania i ewentualnie krytykowania :) spokojnie, zniosę krytykę. A i przepraszam, że tak nie regularnie dodaję nowe rozdziały ale jest te rozpoczęcie roku i sami rozumiecie... eehhh a i btw. powodzenia w szkole! Ja nadal nie umiem uwierzyć że do niej już chodze ugh.
- Dobry kochanie - pocałowaliśmy się namiętnie. Spojrzałem na zegarek "12". Byłem w lekkim szoku że jest już 12 no ale przynajmniej się wyspałem. - serio ze mną zostaniesz? Nie kłamiesz mnie?
- Nie Hazz, mówię prawdę. Czuje, że to jest prawidłowy wybór. Pragnę tego żeby być z tobą a jakaś głupia praca nie stanie nam na drodze. Kocham cię i dobrze o tym wiesz, tak bardzo się cieszę - szeroko sie uśmiechnęliśmy a Lou objął mnie swoimi ramionami.
- Dziękuję kotek, tak bardzo jestem z tego zadowolony - leżeliśmy jeszcze chwilę wtuleni w siebie. Później On położył się na plecach a ja na jego klatce piersiowej głowę. Dałem rękę blisko oczu, wpatrywałem się w pierścionek, który mi podarował i właśnie w tej chwili uświadomiłem sobie, że już na pewno spędzę z nim resztę życia. To jest ta osoba. Mężczyzna, który zawładną moim sercem, duszą, umysłem i mną całym. To jest zakochanie, którego nigdy wcześniej nie doświadczyłem. Gdy patrzy na mnie tym swoim zniewalającym, niebiańskim spojrzeniem czuję się tak wspaniale ale nie komfortowo. Jego wzrok powala na kolana a jak patrzy się na mnie wiem, że myśli o mnie a to uczucie jest strasznie dziwaczne. Uśmiech - to jest rzecz bez której nie umiem żyć. Jego 'banan na twarzy' po postu powoduje u mnie to samo a gdy wiem, że cieszy się z czegoś co ja dokonałem jeszcze bardziej jestem szczęśliwy. Jego dotyk... to jest jedyne czego dosłownie nie umiem opisać. Wiem, że czuję ciarki na całym ciele a w głębi zadowolenie. On ma takie delikatne dłonie a gdy pieśni mnie nimi czuję się jak w siódmym niebie. Seks no to mam tylko jedno słowo "AAWW". Gdy kocham się z nim mam z tego wielką satysfakcje po pierwsze wiem, że on jest wtedy zadowolony a druga rzecz to to że my uprawiamy miłość. Robimy to wszystko z miłości. Te czułe pocałunki, dotyki, orgazmy..... kocham to. Jego łzy ranią mnie bardziej niż cokolwiek innego na świecie. Czasami jak widze gdy płaczę mam ochotę wziąć jakąkolwiek ostrą rzecz i wbić ją sobie głęboko w ciało. Czuję, że to po części jest moja wina a nie umiem przeboleć tego, że powoduję smutek u mojej kochanej osoby. Dlatego zawsze gdy widze jak płaczę momentalnie podchodzę i pocieszam go. Nie umiem patrzeć na to, że słona woda wylewa się z jego wspaniałych ocząt. Najgorsze uczucie na świecie. Jego słowa... to one motywują mnie do dalszego funkcjonowania. To one dają mi inspiracje do życia. "Kocham cię skarbie, nie wiem co bym bez ciebie zrobił, dajesz mi natchnienie w życiu, chce spędzić z tobą reszte życia......" jakkolwiek nie byłbym smutny jeśli Tommo mi powie, że mnie kocha w 50% mam już lepszy humor. Nie da sie wtedy nie uśmiechnąć. Tak, pewnie. Kłócimy się i to dość często no ale chyba każdy może nas zrozumieć. Pomimo tego, że mu powiedziałem, że nie chce go już więcej widzieć, ze ma odejść on dalej przy mnie jest. Dalej siedzi codziennie ze mną i słucha jak marudzę jak to źle było w pracy. Mam tylko go, on jest przy mnie w każdej chwili. Nie ważne czy mam zły humor czy dobry jest przy mnie a to się liczy. Kocham go cały sercem i nie pozwolę odejść.
Po południu zaczęliśmy rozmawiać jak to będzie wyglądało. Stwierdziliśmy, że na samym początku ustalimy gdzie będziemy mieszkać. Postanowiliśmy, że u Tomlinson'a. On ma dom niedaleko stąd, jest większy no a nam się przyda troszkę wolnego placu. W najbliższym czasie pojedziemy po jego rzeczy i przeprowadzimy się tam. No ale chyba poczekamy jeszcze z dwa tygodnie na znalezienie mu pracy i przywiezienie wszystkich rzeczy. Właśnie praca, to jest kolejna rzecz, którą musimy załatwić. Niestety u mnie w piekarni nie ma wolnego stanowiska. Poszukamy gdzie indziej. Na pewno coś się znajdzie przecież to Londyn. A jeśli nie to będzie niestety musiał jeździć poza miasto. No ale ma auto więc nie będzie jakiegoś ogromnego problemu.
- Harry... słuchaj myślałem o naszym związku.. - zaczął troszkę poważniejszą rozmowę.
- Tak, słucham? - przeczuwałem, że powie coś o tym no ale dałem mu skończyć. Lekki uśmiech pojawił sie na mojej twarzy.
- Powinniśmy wszystkim o tym powiedzieć no i wziąć ślub. Pewnie pomyślisz że to idiotyczne no ale ja tego potrzebuję, proszę. - złapał mnie za rękę i głęboko spojrzał w oczy.
-Kotuś, nie zrozum mnie źle. Hmmm wiesz sądze że to za wcześnie. Kocham cię i na pewno weźmiemy ten ślub ale nie teraz. Ja mam dopiero 19 lat a ty 22 skończysz w grudniu. Mamy kupe czasu. Nie martw się ok? - spuścił wzrok na dół - popatrz na mnie, rozumiesz? Kocham cię ale to za wcześnie. Oczywiście możemy powiedzieć wszystkim ale ze ślubem poczekamy? Nie obawiaj się na pewno sie odbędzie... - Patrzał na mnie, uśmiechnął się i namiętnie pocałował w usta.
- Ok, poczekam. Na ciebie warto czekać Styles.
Witam, mam nadzieję, że się podoba. Zachęcam do komentowania i ewentualnie krytykowania :) spokojnie, zniosę krytykę. A i przepraszam, że tak nie regularnie dodaję nowe rozdziały ale jest te rozpoczęcie roku i sami rozumiecie... eehhh a i btw. powodzenia w szkole! Ja nadal nie umiem uwierzyć że do niej już chodze ugh.
Subskrybuj:
Posty (Atom)