Sobota, wolne od pracy. W ten dzień Nathan pojechał do Gemmy. Obiecałem jej, że przyjedzie do niej w weekend więc musiałem to zrobić. Ja korzystając z tego, że małego nie było w domu a jako że następnego dnia miał urodziny pojechałem na miasto wybrać jakiś prezent. nie byłem tam sam, wziąłem ze sobą Darcy żeby znów się do niej zbliżyć. Na mojej twarzy widniał uśmiech lecz w środku był tylko ból. Szedłem przez miasto, wszyscy się na mnie dziwnie patrzeli to było dość dziwne. Ale musiałem być silny, muszę to wszystko przetrwać i zapomnieć o nim. "Nie wiem, którą droga mam iść. Mam tego dosyć, nie wiem czy kierować się sercem czy umysłem" - te słowa były cały czas w mojej głowie. Nie mam pojęcia. Umysł podpowiada mi, że musze być z dziewczyną, że nie ważne jak bardzo mnie to będzie boleć, muszę to wytrzymać. Ale gdy to robię to jest tak jakby ktoś oplatał mnie drutem kolczastym. To boli, na całym ciele i w środku czuję ból i nic na to nie mogę poradzić. Chce się z tego wydostać ale wiem, że tak musi być. Muszę to przecierpieć bo kiedyś ból zaniknie ale niestety blizny zostaną.
A serce? Czuję to, że muszę być z nim. 'nic nie dzieje sie bez przyczyny' to są święte słowa. Gdybyśmy nie byli stworzeni do siebie los by nas nie napotkał na siebie. To musi być znak, że mamy być razem. Ale jednak, mój rozum i ludzie wokół mają władzę nade mną. Nad moimi uczuciami. Bo w końcu z Darcy było podobnie. Dopiero jak przyjechałem do Londynu to ją poznałem, to też musi coś znaczyć.
A może nie powinienem być z żadnym z nich? Może powinienem dać sobie spokój i odczekać chwilę a później bym zobaczył za kim bym bardziej zatęsknił i kto by się bardziej o mnie starał. Albo całkowicie zakończyć z nimi kontakt. Może to nie najlepszy pomysł żebym był z którymś z nich. Sam nie wiem, to wszystko jest takie trudne. Chciałbym wiedzieć co robić ale jednak to jest za trudna decyzja żeby podejmować ją sam dlatego kieruję się zdaniem innych. Wszystkich oprócz swoim i Louis'a. Gdy o tym myślę zawsze chce mi się płakać. Za każdym razem jest tak samo. Mój głos się nie liczy jestem zawsze na tyle. Gdybym tylko był silniejszy, jakbym miał silniejszą wolę i chociaż jedną osobę to wsparcia, byłoby całkiem inaczej. Każdy chce mnie podporządkować do siebie. Gemma chce mnie zmienić bo "nie będzie miała brata geja". Ja bym mógł powiedzieć to samo o ćpaniu ale własnie mam za mało odwagi. Ona próbuję mnie na siłe zmienić, chce żebym był z Darcy a ja nie wiem czy na prawde tego chce. Na samym początku nie widziałem świata po za nią ale teraz? Spotkałem Louis'a, on mnie zmienił a teraz ja się nie umiem zmienić na dawnego Harry'ego. Darcy- ona tez mnie zmienia. Zakazała mi kontaktu z Tommo a gdyby mnie na prawdę kochała i ufała pozwoliłaby mi się z nim spotykać. Dlatego ja też nie mam do niej stu procentowego zaufania. Boję się im o tym powiedzieć. Wiem, że zraniłbym ich tym a tego bym nie chciał. Codziennie wmawiam sobie, żet będzie lepiej, że ten dzień będzie wspaniały tak jak reszta mojego życia. A tak na prawdę jest coraz gorzej. Coraz bardziej tesknie za moja miłością. Dziennie wylewam litry łez z moich oczu myśląc nad tym, że moje życie jest koszmarne. Próbuję wmówić sobie to, że go nie kocham, że tak nie może być, że Darcy to jedyna osoba z którą mogę i chce być. Ale wiem, że okłamuję tym siebie. Kocham go. Wyznaliśmy sobie miłość. To całkowicie mnie zmieniło, nie chce już więcej się zmieniać. Teraz jestem prawdziwym sobą, wiem, że to jest moje prawdziwe odbicie i taki chce być. Ale nie umiem. "Harry czemu ty kurwa jesteś taki słaby? Czemu nie możesz być silniejszy i dążyć do tego co chcesz. Nienawidzę cię! Jesteś żałosny. Kochasz go, wiesz o tym. Czemu nie możesz tego zrobić? Czemu nie zostawisz jej i nie pójdziesz do niego mówiąc mu, że tylko jego chcesz, tylko jego pragniesz hę? Czemu? Ja się pytam dlaczego?" Te słowa zawsze są w moim umyślę gdy patrzę w lustro. Nienawiść do siebie samego to najgorsze co może być. Tak bardzo bym chciał, tak bardzo bym mógł z nim być gdybym tylko miał jaja i powiedział wszystkim co tak na prawdę czuję. Każdego dnia chce wykrzyczeć światu jaki jestem. Nikt mnie nie zna prócz niego. Każdy myśli, że jestem szczęśliwy z Darcy i jest mi dobrze. On jedyny wie, że go kocham i nikogo więcej. Nie umiem pogodzić się z faktem, że każdy uważa mnie za kogoś innego niż jestem. Nikt mnie nie zna, każdy ma w dupie co tak na prawdę czuję. Wydaje im się, że mnie znają. Gówno prawda, widzą tylko moje zewnętrze nikt nie wie co czuje w środku prócz mnie.
Hej, przepraszam, ze taki żenujący ale wiecie było zakończenie roku. Musiał się pożegnać z najbliższymi mi osobami z mojego otoczenia i jest mi ciężko. Liczę na komy a i zobaczcie post wcześniej i napiszcie w kom. co myślicie o tym pomyśle :) Dziękuję, miłego dnia x
piątek, 28 czerwca 2013
czwartek, 27 czerwca 2013
Sprawa organizacyjna :)
Hej, mam pytanko. Może chcielibyście taką stronę na blogu jak "informowani"?
Wiecie wpisalibyście się tam, kto by chciał być informowany o nowym rozdziale a ja bym wam pisała. Nie wiem na tt czy gdzie indziej czy jest nowy rozdział :)
Jak tam chcecie, chętni pisać w komentarzu, dziękuję miłego dnia życzę x
Wiecie wpisalibyście się tam, kto by chciał być informowany o nowym rozdziale a ja bym wam pisała. Nie wiem na tt czy gdzie indziej czy jest nowy rozdział :)
Jak tam chcecie, chętni pisać w komentarzu, dziękuję miłego dnia życzę x
Rozdział XI
Obudziłem się wcześnie rano. Nie umiałem zasnąć. Wstałem, poszedłem wziąć prysznic, ubrać się, zjeść śniadanie i posprzątać mieszkanie. Usiadłem na tarasie z ciepłą herbatą i zacząłem rozmyślać co dalej. "Przecież mógłbym być teraz z nim taki szczęśliwy. Gdyby nie Darcy i Gemma, na pewno był bym z nim. Ta noc, te dotyki, pocałunki, spojrzenia, miłość to jest to czego nikt inny mi nie dał. A bynajmniej nie w tak dużym stopniu jak on. Przy nim czuję się jak ryba w wodzie. Jakbym latał. A jak go nie ma? To tak jakbym stał w środku tłumu, wszyscy krzyczą, próbują znaleźć swoją drogę, uciskają cię a ty tylko stoisz w miejscu i nawet nie umiesz zrobić kroku na przód bo inni ci w tym przeszkadzają. Zastanawia mnie jedna rzecz, co by było gdybym go nie spotkał? Może ja i Darcy byli byśmy teraz razem, szczęśliwi. A może znalazł bym inną dziewczynę, w której bym się zakochał. A może kto to może wiedziec, znalazł bym innego chłopaka, w którym bym się zakochał jak w Tomlinson'ie. Teraz się już tego nie dowiemy" To są moje rozmyślenia. Codziennie to samo, dziennie te same myśli, założenia, gdybania. Nie mam pojęcia co bym teraz robił gdyby nie on. Wszystko jest możliwe. Ale jednak, los tak chciał i nas napotkał. "Nic nie dzieje się przypadkiem" - moja mama mi tak zawsze powtarzała jak miałem około 7 lat. Więc nie mam zamiaru tak po prostu z wszystkiego rezygnować. Muszę podjąć tą decyzję, muszę sie dowiedzieć czego tak na prawdę chcę.
Poszedłem do pracy, jak zawsze nic ciekawego się nie działo. Miałem wrażenie jakby wszyscy się na mnie dziwnie patrzeli. Jakby wiedzieli, że coś ze mną nie tak. Jakby się dowiedzieli, że zakochałem się w mężczyźnie i z nim się przespałem. To mnie przerażało. Te spojrzenia, myślałem, że wszyscy się ze mnie śmieją, że obgadują mnie, wyśmiewają przez to. W tym momencie uświadomiłem sobie, że muszę już dać sobie spokój. Nikt nas nie zaakceptuje. A co nam da to jak wszyscy się od nas odwrócą a my będziemy przez resztę życia razem? Co prawda to prawda, będziemy razem a to jest najważniejsze. Ale co nam po tym jakbyśmy nie mieli przyjaciół a rodzina by się od nas odwróciła. Tak nie może być. Teraz to sobie uświadomiłem.
Po mojej zmianie pojechałem do domu i zadzwoniłem do Nathan'a. Powiedział, że jest bardzo fajnie i że wracają dziś w nocy.
-A jest jeszcze u nas Louis, prawda? - powiedział z entuzjazmem.
-Nie, nie ma. Musiał już wyjechać.
-Ale przyjedzie tak?
-Nie, już nigdy. Musimy o nim zapomnieć przykro mi Nath.
Małemu się głos załamał a mnie serce. Wiedziałem, że go polubił i że by go zaakceptował ale to jednak nie jest w porządku do Gemmy, prawda pokłóciliśmy się , ale obiecałem jej to więc dotrzymam obietnicy.
Porozmawialiśmy chwilkę a później zadzwoniłem do Darcy. Musiałem zapomnieć o Louis'e. Muszę ułożyć sobie życie na nowo, nie mogę się poddać. Odebrała a ja nie wiedziałem co powiedzieć. Po prostu zaprosiłem ją do mnie. Po 30 minutach przyszła. Serce waliło mi jak opętane. Powiedziałem jej, że wypiłem za dużo alkoholu razem z nim. To była jednorazowa sytuacja. Że nic się nie stało, że od razu go wyrzuciłem z domu gdy tak powiedział. Tak skłamałem ale nie mogłem inaczej. Nie mogłem powiedzieć jej prawdy bo by do mnie nie wróciła. Kazała mi przyrzec, że to co powiedziałem to prawda. Musiałem ją przepraszać tysiące razy ale uległa. Wróciła do mnie. Powiedziała, że kocha mnie najbardziej na świecie a ja na to nic nie odpowiedziałem. Nie byłem pewny czy dalej ją kocham ale wiedziałem, że nie moge jej teraz tak zostawić. Z jednej strony żałowałem tego bo tam gdzieś w głębi mnie chciałem być z Tommo, nawet łzy mi lecą gdy wymawiam to słowo, ale takie jest już życie. Nie można mieć wszystkiego czego się chce a w moim przypadku jest to on. Musze go sobie odpuścić, być szczęśliwy z Darcy albo chociaż spróbować być z nią. Lub jeśli mi z nią znowu nie wyjdzie poszukać sobie kobiety, z którą na prawdę chciałbym być. Nie mam innego wyboru. Posiedzieliśmy u mnie, rozmawialiśmy o przyszłości i co sie z nami dalej stanie.
- I can't change - powiedziała.
-Co?
-I can't change, twój tatuaż. Co to? Kiedy go zrobiłeś, o co chodzi?
-Ah, no tak. Wczoraj. On... on nic nie oznacza. Tak go sobie zrobiłem. Po prostu to są słowa mojego ojca. Zostawił moją mamę i mówił, że nie umie się zmienić. Nie widziałem go od tamtego czasu. Zrobiłem go dla niego. - skłamałem. Wymyśliłem to na poczekaniu. Nie wiedziałem co powiedzieć bo nie mogłem powiedzieć "wiesz jestem gejem i nie moge się zmienić" to odpada. Przytuliła mnie i powiedziała, że współczuje. Ja tylko czułem w środku żal, że muszę ją okłamywać. Ale taki już jestem - I can't change.Siedzieliśmy do wieczora. Później przyjechał Nathan. Był bardzo zadowolony z wycieczki. Buzia mu się nie zamykała. Cały czas opowiadał co robił. Ja byłem szczęśliwy, ze mu się podobało i, że w końcu wrócił do domu. Już się za nim stęskniłem. Darcy poszła do domu o 22 a ja pomogłem małemu sie rozpakować. Zobaczyłem trzy takie same bransoletki. Myślałem, że są takie same dopóki nie zobaczyłem napisów. "Nathan, Harry, Louis" moje serce, właściwie nie wiem co czułem w tej chwili. Czułem, że nie wytrzymam bez niego. Skoro Nathan go polubił dlaczego nie mogę z nim być? Eeehh... no ale jak już mówiłem takie życie, muszę się pogodzić z tym losem.
-Nath, co to?
-Yyy, bransoletki? Nie poznajesz?
-Tak wiem, że to bransoletki ale czemu "Louis"?
-Był tutaj, a razem się przyjaźnimy więc pomyślałem, że ucieszy się jak mu to dam. - uśmiechnąłem się szeroko, spojrzałem na nią i wzruszyłem się. - ale możesz mi ją oddać, swoją weź a tą mi daj. Nie ma go więc sobie ją zachowam. - dałem mu ja do ręki.
-Dziękuję - przytuliłem go, po chwili ciszy powiedziałem - polubiłeś go co nie?
-Tak, zauważyłem, że się bardzo dogadujecie i się przyjaźnicie. A jak ty go lubisz to ja też.-
Zaśmiałem sie. - ale on juz nie wróci. Więc... nie ważne.- teraz zrozumiałem co zrobiłem. "on już nie wróci" łzy poleciały mi z oczu ale na szczęście Nathan nie zdążył zauważyć bo pobiegłem szybko do łazienki. Chwile tam siedziałem i płakałem patrząc na rany i tatuaż ale po paru minutach wróciłem do malca. Spytał się czy coś się stało a ja zaprzeczyłem.
-A tak właściwie to czemu juz ma tu nigdy nie przyjechać? - to pytanie mnie całkowicie zaskoczyło. Nie widziałem co powiedzieć. Nie wiedziałem jak mu to wszystko wytłumaczyć.
-Wiesz, jesteś jeszcze za mały na to ale powiem ci to tak w skrócie. Czasami ludzie nie rozumieją miłości różnych od siebie ludzi. Nasza przyjaźń by nie przetrwała długo, To po prostu zbyt skomplikowane.
Mały praktycznie nic nie zrozumiał, bynajmniej tak mi się zdawało. Dopóki nie powiedział "a to wy się kochacie ale nie możecie być razem" szczęka mi odpadła. Nie miałem pojęcia, że on wie o takich rzeczach. Spytałem się skąd on wie o czymś takim powiedział, że w szkole dużo o tym z nauczycielami rozmawiają no i Gemma mu powiedziała, że nie można akceptować miłości dwóch mężczyzn czy kobiet, że ma tego się trzymać z dala. To rozsypało moje serce na kawałki. Jak ona tak mogła? Jak mogła powiedzieć coś takiego 8-latkowi? Teraz to wszystko wskazuje na to, że jest nieodpowiedzialnym rodzicem. Nie mam zamiaru oddawać go jej z powrotem. A Nathanowi wytłumaczyłem to tak, że nie kochamy się i nie możemy być razem. I by nas tak jak on to powiedział nie zaakceptował. Uwierzył w to. Poprosiłem go zeby nikomu o tym nie mówił i żeby nie wspominał więcej o Louis'e bo on już nie jest w naszym życiu. Tak, kłamca ze mnie ale nie da się tego wytłumaczyć 8-latkowi. Jak będzie starszy to zrozumie.
Zakończyliśmy ten temat i rozpakowaliśmy do końca walizkę. Mały szybko zasnął tak jak i ja.
Poszedłem do pracy, jak zawsze nic ciekawego się nie działo. Miałem wrażenie jakby wszyscy się na mnie dziwnie patrzeli. Jakby wiedzieli, że coś ze mną nie tak. Jakby się dowiedzieli, że zakochałem się w mężczyźnie i z nim się przespałem. To mnie przerażało. Te spojrzenia, myślałem, że wszyscy się ze mnie śmieją, że obgadują mnie, wyśmiewają przez to. W tym momencie uświadomiłem sobie, że muszę już dać sobie spokój. Nikt nas nie zaakceptuje. A co nam da to jak wszyscy się od nas odwrócą a my będziemy przez resztę życia razem? Co prawda to prawda, będziemy razem a to jest najważniejsze. Ale co nam po tym jakbyśmy nie mieli przyjaciół a rodzina by się od nas odwróciła. Tak nie może być. Teraz to sobie uświadomiłem.
Po mojej zmianie pojechałem do domu i zadzwoniłem do Nathan'a. Powiedział, że jest bardzo fajnie i że wracają dziś w nocy.
-A jest jeszcze u nas Louis, prawda? - powiedział z entuzjazmem.
-Nie, nie ma. Musiał już wyjechać.
-Ale przyjedzie tak?
-Nie, już nigdy. Musimy o nim zapomnieć przykro mi Nath.
Małemu się głos załamał a mnie serce. Wiedziałem, że go polubił i że by go zaakceptował ale to jednak nie jest w porządku do Gemmy, prawda pokłóciliśmy się , ale obiecałem jej to więc dotrzymam obietnicy.
Porozmawialiśmy chwilkę a później zadzwoniłem do Darcy. Musiałem zapomnieć o Louis'e. Muszę ułożyć sobie życie na nowo, nie mogę się poddać. Odebrała a ja nie wiedziałem co powiedzieć. Po prostu zaprosiłem ją do mnie. Po 30 minutach przyszła. Serce waliło mi jak opętane. Powiedziałem jej, że wypiłem za dużo alkoholu razem z nim. To była jednorazowa sytuacja. Że nic się nie stało, że od razu go wyrzuciłem z domu gdy tak powiedział. Tak skłamałem ale nie mogłem inaczej. Nie mogłem powiedzieć jej prawdy bo by do mnie nie wróciła. Kazała mi przyrzec, że to co powiedziałem to prawda. Musiałem ją przepraszać tysiące razy ale uległa. Wróciła do mnie. Powiedziała, że kocha mnie najbardziej na świecie a ja na to nic nie odpowiedziałem. Nie byłem pewny czy dalej ją kocham ale wiedziałem, że nie moge jej teraz tak zostawić. Z jednej strony żałowałem tego bo tam gdzieś w głębi mnie chciałem być z Tommo, nawet łzy mi lecą gdy wymawiam to słowo, ale takie jest już życie. Nie można mieć wszystkiego czego się chce a w moim przypadku jest to on. Musze go sobie odpuścić, być szczęśliwy z Darcy albo chociaż spróbować być z nią. Lub jeśli mi z nią znowu nie wyjdzie poszukać sobie kobiety, z którą na prawdę chciałbym być. Nie mam innego wyboru. Posiedzieliśmy u mnie, rozmawialiśmy o przyszłości i co sie z nami dalej stanie.
- I can't change - powiedziała.
-Co?
-I can't change, twój tatuaż. Co to? Kiedy go zrobiłeś, o co chodzi?
-Ah, no tak. Wczoraj. On... on nic nie oznacza. Tak go sobie zrobiłem. Po prostu to są słowa mojego ojca. Zostawił moją mamę i mówił, że nie umie się zmienić. Nie widziałem go od tamtego czasu. Zrobiłem go dla niego. - skłamałem. Wymyśliłem to na poczekaniu. Nie wiedziałem co powiedzieć bo nie mogłem powiedzieć "wiesz jestem gejem i nie moge się zmienić" to odpada. Przytuliła mnie i powiedziała, że współczuje. Ja tylko czułem w środku żal, że muszę ją okłamywać. Ale taki już jestem - I can't change.Siedzieliśmy do wieczora. Później przyjechał Nathan. Był bardzo zadowolony z wycieczki. Buzia mu się nie zamykała. Cały czas opowiadał co robił. Ja byłem szczęśliwy, ze mu się podobało i, że w końcu wrócił do domu. Już się za nim stęskniłem. Darcy poszła do domu o 22 a ja pomogłem małemu sie rozpakować. Zobaczyłem trzy takie same bransoletki. Myślałem, że są takie same dopóki nie zobaczyłem napisów. "Nathan, Harry, Louis" moje serce, właściwie nie wiem co czułem w tej chwili. Czułem, że nie wytrzymam bez niego. Skoro Nathan go polubił dlaczego nie mogę z nim być? Eeehh... no ale jak już mówiłem takie życie, muszę się pogodzić z tym losem.
-Nath, co to?
-Yyy, bransoletki? Nie poznajesz?
-Tak wiem, że to bransoletki ale czemu "Louis"?
-Był tutaj, a razem się przyjaźnimy więc pomyślałem, że ucieszy się jak mu to dam. - uśmiechnąłem się szeroko, spojrzałem na nią i wzruszyłem się. - ale możesz mi ją oddać, swoją weź a tą mi daj. Nie ma go więc sobie ją zachowam. - dałem mu ja do ręki.
-Dziękuję - przytuliłem go, po chwili ciszy powiedziałem - polubiłeś go co nie?
-Tak, zauważyłem, że się bardzo dogadujecie i się przyjaźnicie. A jak ty go lubisz to ja też.-
Zaśmiałem sie. - ale on juz nie wróci. Więc... nie ważne.- teraz zrozumiałem co zrobiłem. "on już nie wróci" łzy poleciały mi z oczu ale na szczęście Nathan nie zdążył zauważyć bo pobiegłem szybko do łazienki. Chwile tam siedziałem i płakałem patrząc na rany i tatuaż ale po paru minutach wróciłem do malca. Spytał się czy coś się stało a ja zaprzeczyłem.
-A tak właściwie to czemu juz ma tu nigdy nie przyjechać? - to pytanie mnie całkowicie zaskoczyło. Nie widziałem co powiedzieć. Nie wiedziałem jak mu to wszystko wytłumaczyć.
-Wiesz, jesteś jeszcze za mały na to ale powiem ci to tak w skrócie. Czasami ludzie nie rozumieją miłości różnych od siebie ludzi. Nasza przyjaźń by nie przetrwała długo, To po prostu zbyt skomplikowane.
Mały praktycznie nic nie zrozumiał, bynajmniej tak mi się zdawało. Dopóki nie powiedział "a to wy się kochacie ale nie możecie być razem" szczęka mi odpadła. Nie miałem pojęcia, że on wie o takich rzeczach. Spytałem się skąd on wie o czymś takim powiedział, że w szkole dużo o tym z nauczycielami rozmawiają no i Gemma mu powiedziała, że nie można akceptować miłości dwóch mężczyzn czy kobiet, że ma tego się trzymać z dala. To rozsypało moje serce na kawałki. Jak ona tak mogła? Jak mogła powiedzieć coś takiego 8-latkowi? Teraz to wszystko wskazuje na to, że jest nieodpowiedzialnym rodzicem. Nie mam zamiaru oddawać go jej z powrotem. A Nathanowi wytłumaczyłem to tak, że nie kochamy się i nie możemy być razem. I by nas tak jak on to powiedział nie zaakceptował. Uwierzył w to. Poprosiłem go zeby nikomu o tym nie mówił i żeby nie wspominał więcej o Louis'e bo on już nie jest w naszym życiu. Tak, kłamca ze mnie ale nie da się tego wytłumaczyć 8-latkowi. Jak będzie starszy to zrozumie.
Zakończyliśmy ten temat i rozpakowaliśmy do końca walizkę. Mały szybko zasnął tak jak i ja.
środa, 26 czerwca 2013
Rozdział X
Obudziłem się z uśmiechem na twarzy pomimo tego że bardzo mi się nie chciało iść do pracy. Spojrzałem na zegarek była 6:30, myślałem że się spóźnie do pracy ale przypomniałem sobie, że dziś idę dopiero na 10. Obróciłem się w stronę Louis'a. Leżałem i patrzałem na jego cudowną twarz. Zaczęły mi się przypominać momenty z zeszłej nocy, miałem ciarki na całym ciele. Po chwili pomyślałem o Darcy, łzy zaczęły się kręcić w moich oczach bo nie chciałem żeby już odchodziła. Nie jestem na to gotowy. Łzy szybko zniknęły mi z oczy gdy Tommo otworzył oczy, lekko się uśmiechnął i powiedział "dzień dobry". Dał mi całusa na początek dnia. Chwile patrzeliśmy się sobie w spojówki aż nagle 21-latek powiedział "jesteś taki piękny". Onieśmieliłem się tymi słowami.
-Zamknij się- jeszcze nie zdążyłem przywyknąć do tego, że mężczyzna prawi mi komplementy.
-No co? taka prawda, a ty będziesz musiał się do tego przyzwyczaić. - uśmiechnąłem się lekko i zacząłem całować chłopaka. Lou już się napalał ale ja cofnąłem głowę i powiedziałem "nie teraz, ja idę spać". On się tylko głośno zaśmiał i nazwał mnie leniuchem. Obróciłem się plecami do niego i zasnąłem. Czułem jak kładzie rękę na moim gołym ciele a ja tylko poczułem jego zimny dotyk.
Obudził mnie hałas dobiegający z kuchni. Poszedłem sprawdzić co to było. Okazało się że Tommo chciał zrobić śniadanie, nie za dobrze mu to wyszło dlatego mu pomogłem. Po zrobieniu jedzenia poszedłem się ubrać bo dość niekomfortowo czułem się w samym fartuchu. Lekko ogarnąłem dom i poszliśmy zjeść. Chwile rozmawialiśmy o wczorajszym dniu.
-Wiesz,że będę musiał iść do Darcy? Ja tego tak nie zostawię. - Lou przestał jeść.
-Przepraszam, że co?-nie umiał uwierzyć w te słowa
-Dobrze wiesz co. Wczoraj było świetnie ale nie możemy być razem. - zaczęła się kłótnia. Nie chciałem tego, strasznie mnie to bolało, że kłóce się z jedyną osobą, która teraz ze mną jest.
-Serio? A to niby dlaczego? Bo boisz się opini innych? Bo cię nie zaakceptują? Wczoraj było co? 'kocham cię ponad wszystko' a teraz? - ja całkowicie nie wiedziałem co powiedzieć a on sie rozpłakał- przespałeś się ze mną i "do widzenia"? Ja cię kocham, próbuję się jakoś zaangażować w ten związek nie rozumiesz? - płakał a ja nie umiałem nic na to poradzić.
-Też cię kocham, ale zrozum. Nie możemy być teraz razem. Po prostu nie i koniec. Przeprasza. - spuściłem głowę na dół.
-Mnie też. - wstał cały zapłakany i wyszedł. Ja tylko czułem, że mój cały świat runął w gruzach. Wszystko czego chciałem za czym tęskniłem - odeszło. Przez moją głupotę. Nie wiem co tak na prawdę czułem w tej chwili. Rozpłakałem się tak bardzo jak nigdy wcześniej. Żałowałem tego ale nie mogłem postąpić inaczej. Nie mogę z nim być a on dobrze o tym wie. Kocham go ale takie jest życie. Brak zaakceptowania dwóch mężczyzn w związku. To koniec. Nie moge uwierzyć w to że dopiero co go znowu dostałem, dopiero los nas teraz spotkał a już odszedł. To miały być piękne dni, a wyszło kompletnie na odwrót. Wiem, że będę za nim bardzo tęsknił. To wszytsko moja wina, gdybym nie bał się zaakceptowania przez ludzi wszystko byłoby w porządku ale niestety tak nie jest. Jedyne co teraz mogę zrobić to na nowo ułożyć sobie życie.
Reszta dnia była tak samo masakryczna jak początek. W pracy był duży ruch, nie było paru osób i musiałem robić za dwie osoby. Nienawidzę siebie, nienawidzę tego, że jestem tak samolubny i myślę tylko o sobie i o ocenie innych. Nie mogę tego wszystkiego pojąć.
Wyszedłem wcześniej z pracy, po prostu nie umiałem się skupić cały czas byłem nerwowy i zdenerwowany bo myślałem co będzie dalej. Myślałem o tej nocy z Tomlinson'em i o tym, że już nie wróci. Pewnie już pojechał z powrotem do Glasgow i nawet mi o tym nie powiedział. Poszedłem do domu. Płakałem i płakałem. Bo kto by nie był smutny kiedy straciłby swoją miłość? właśnie. to boli i to bardzo a ja nie umiałem sobie z tym poradzić. I fakt, że Darcy już nie jest ze mną, Gemma się totalnie ode mnie odwróciła i chce mi zabrać Nathan'a oraz sprawa z Tommo'em mnie dobiła. Próbowałem wytrzymać ale im bardziej o tym myślałem tym bardziej zachodziłem w depresję. Wszystko się zawaliło.
Poszedłem do ubikacji, otworzyłem szafkę z lekami itp. i wyjąłem żyletkę. Cała twarz we łzach praktycznie nic nie widziałem. Usiadłem wygodnie na kanapie, powiedziałem "przepraszam" i zrobiłem pierwszy ruch. Na nadgarstku pojawiła się krew. Łzy ciekły jeszcze mocniej a ja nie wahałem się co robić dalej i kolejny ruch. Kolejna rana, dalszy ból, więcej łez. Nikt mi już nie może pomóc, po prostu taki jestem. Ciąłem się myśląc tylko i wyłącznie o nim. O mężczyźnie, który przewrócił mój świat do góry nogami. Tak bardzo go kocham ale jest tyle przeszkód na drodze. Nie zatrzymywałem ręki. Zrobiłem trzy nacięcia, później stawały się coraz głębsze i głębsze a moje serce rozwalało się na tysiące małych kawałeczków. Chciałem już odejść z tego świata, chciałem raz na zawsze być szczęśliwy w tym ponoć lepszym świecie. Chciałem widzieć wszystko z góry, ale jednak coś mi na to nie pozwoliło. Popatrzałem się na rękę i wszystko co się koło niej znajdywało. Wszystko we krwi, spodnie czerwone, ręka też, kanapa cała zaplamiona i koszulka również. Pomyślałem, że nie mogę tego zrobić. Moi bliscy chociaż nie mam z nimi teraz najlepszego kontaktu nie zniosą tego, zwłaszcza Louis. Powiedział, że mnie kocha a ja wiem jak to jest stracić osobę, którą się kocha, nic przyjemnego. Szybko poszedłem do łazienki przetarłem łzy, przemyłem rękę i spojrzałem w lustro.
"Harry co się z tobą stało?" to wszystko o czym pomyślałem. Nie wiem tego, ale na sto procent to nie jest dawniejszy Hazz. Nigdy bym nie pomyślał o śmierci a teraz? Codziennie o tym myślę. Owinąłem rękę bandażem żeby nie było widać ran.
Przebrałem się i wyszedłem z domu. Właściwie nie wiedziałem dokąd idę. Szedłem Londynem i podziwiałem widoki. Przechodziłem koło areny na której się poznaliśmy z Louis'em. Wtedy wszystko wydawało się takie piękne. Szedłem dalej i zobaczyłem studio tatuaży. Chwilę się zastanawiałem czy wejść aż w końcu to zrobiłem. Wszedłem do środka i usiadłem na krześle. Obok leżał katalog z tatuażami więc zacząłem go przeglądać. Podszedł do mnie jakiś mężczyzna i się spytał czy chce coś zrobić. Powiedziałem, że się zastanawiam. Na to on odpowiedział, że jeśli nie podoba mi się żaden ze wzorów może zrobić taki jaki chcę. Zgodziłem się. Wszedłem do środka i myślałem nad tatuażem i miejscem gdzie go zrobić. Spojrzałem na rękę z bandażem. Odwiązałem go i powiedziałem, że w tym miejscu chce mieć tatuaż "I can't change". Po pierwsze chciałem ukryć blizny, które na pewno by tam były a po drugie chciałem żeby wszyscy o tym wiedzieli. Po 30 minutach był już gotowy. Jest cudowny, bardzo mi się podoba. Zapłaciłem i poszedłem do domu. Zjadłem kolację, wziąłem prysznic i położyłem się do łóżka z nadzieją na jutrzejszy lepszy dzień.
Dzień dobry kochani :) Mam pytanko. Podoba wam sie to opowiadanie? Bo ja właściwie nie wiem czy je kontynuować. Widzę po liczbie odwiedzin że wchodzicie i czytacie to, ale czy wam się to podoba? Zmienić coś, czegoś za dużo czy mało? jak myślicie? Powiedzcie mi, byłabym bardzo wdzięczna :D Miłego dnia życzę. x
-Zamknij się- jeszcze nie zdążyłem przywyknąć do tego, że mężczyzna prawi mi komplementy.
-No co? taka prawda, a ty będziesz musiał się do tego przyzwyczaić. - uśmiechnąłem się lekko i zacząłem całować chłopaka. Lou już się napalał ale ja cofnąłem głowę i powiedziałem "nie teraz, ja idę spać". On się tylko głośno zaśmiał i nazwał mnie leniuchem. Obróciłem się plecami do niego i zasnąłem. Czułem jak kładzie rękę na moim gołym ciele a ja tylko poczułem jego zimny dotyk.
Obudził mnie hałas dobiegający z kuchni. Poszedłem sprawdzić co to było. Okazało się że Tommo chciał zrobić śniadanie, nie za dobrze mu to wyszło dlatego mu pomogłem. Po zrobieniu jedzenia poszedłem się ubrać bo dość niekomfortowo czułem się w samym fartuchu. Lekko ogarnąłem dom i poszliśmy zjeść. Chwile rozmawialiśmy o wczorajszym dniu.
-Wiesz,że będę musiał iść do Darcy? Ja tego tak nie zostawię. - Lou przestał jeść.
-Przepraszam, że co?-nie umiał uwierzyć w te słowa
-Dobrze wiesz co. Wczoraj było świetnie ale nie możemy być razem. - zaczęła się kłótnia. Nie chciałem tego, strasznie mnie to bolało, że kłóce się z jedyną osobą, która teraz ze mną jest.
-Serio? A to niby dlaczego? Bo boisz się opini innych? Bo cię nie zaakceptują? Wczoraj było co? 'kocham cię ponad wszystko' a teraz? - ja całkowicie nie wiedziałem co powiedzieć a on sie rozpłakał- przespałeś się ze mną i "do widzenia"? Ja cię kocham, próbuję się jakoś zaangażować w ten związek nie rozumiesz? - płakał a ja nie umiałem nic na to poradzić.
-Też cię kocham, ale zrozum. Nie możemy być teraz razem. Po prostu nie i koniec. Przeprasza. - spuściłem głowę na dół.
-Mnie też. - wstał cały zapłakany i wyszedł. Ja tylko czułem, że mój cały świat runął w gruzach. Wszystko czego chciałem za czym tęskniłem - odeszło. Przez moją głupotę. Nie wiem co tak na prawdę czułem w tej chwili. Rozpłakałem się tak bardzo jak nigdy wcześniej. Żałowałem tego ale nie mogłem postąpić inaczej. Nie mogę z nim być a on dobrze o tym wie. Kocham go ale takie jest życie. Brak zaakceptowania dwóch mężczyzn w związku. To koniec. Nie moge uwierzyć w to że dopiero co go znowu dostałem, dopiero los nas teraz spotkał a już odszedł. To miały być piękne dni, a wyszło kompletnie na odwrót. Wiem, że będę za nim bardzo tęsknił. To wszytsko moja wina, gdybym nie bał się zaakceptowania przez ludzi wszystko byłoby w porządku ale niestety tak nie jest. Jedyne co teraz mogę zrobić to na nowo ułożyć sobie życie.
Reszta dnia była tak samo masakryczna jak początek. W pracy był duży ruch, nie było paru osób i musiałem robić za dwie osoby. Nienawidzę siebie, nienawidzę tego, że jestem tak samolubny i myślę tylko o sobie i o ocenie innych. Nie mogę tego wszystkiego pojąć.
Wyszedłem wcześniej z pracy, po prostu nie umiałem się skupić cały czas byłem nerwowy i zdenerwowany bo myślałem co będzie dalej. Myślałem o tej nocy z Tomlinson'em i o tym, że już nie wróci. Pewnie już pojechał z powrotem do Glasgow i nawet mi o tym nie powiedział. Poszedłem do domu. Płakałem i płakałem. Bo kto by nie był smutny kiedy straciłby swoją miłość? właśnie. to boli i to bardzo a ja nie umiałem sobie z tym poradzić. I fakt, że Darcy już nie jest ze mną, Gemma się totalnie ode mnie odwróciła i chce mi zabrać Nathan'a oraz sprawa z Tommo'em mnie dobiła. Próbowałem wytrzymać ale im bardziej o tym myślałem tym bardziej zachodziłem w depresję. Wszystko się zawaliło.
Poszedłem do ubikacji, otworzyłem szafkę z lekami itp. i wyjąłem żyletkę. Cała twarz we łzach praktycznie nic nie widziałem. Usiadłem wygodnie na kanapie, powiedziałem "przepraszam" i zrobiłem pierwszy ruch. Na nadgarstku pojawiła się krew. Łzy ciekły jeszcze mocniej a ja nie wahałem się co robić dalej i kolejny ruch. Kolejna rana, dalszy ból, więcej łez. Nikt mi już nie może pomóc, po prostu taki jestem. Ciąłem się myśląc tylko i wyłącznie o nim. O mężczyźnie, który przewrócił mój świat do góry nogami. Tak bardzo go kocham ale jest tyle przeszkód na drodze. Nie zatrzymywałem ręki. Zrobiłem trzy nacięcia, później stawały się coraz głębsze i głębsze a moje serce rozwalało się na tysiące małych kawałeczków. Chciałem już odejść z tego świata, chciałem raz na zawsze być szczęśliwy w tym ponoć lepszym świecie. Chciałem widzieć wszystko z góry, ale jednak coś mi na to nie pozwoliło. Popatrzałem się na rękę i wszystko co się koło niej znajdywało. Wszystko we krwi, spodnie czerwone, ręka też, kanapa cała zaplamiona i koszulka również. Pomyślałem, że nie mogę tego zrobić. Moi bliscy chociaż nie mam z nimi teraz najlepszego kontaktu nie zniosą tego, zwłaszcza Louis. Powiedział, że mnie kocha a ja wiem jak to jest stracić osobę, którą się kocha, nic przyjemnego. Szybko poszedłem do łazienki przetarłem łzy, przemyłem rękę i spojrzałem w lustro.
"Harry co się z tobą stało?" to wszystko o czym pomyślałem. Nie wiem tego, ale na sto procent to nie jest dawniejszy Hazz. Nigdy bym nie pomyślał o śmierci a teraz? Codziennie o tym myślę. Owinąłem rękę bandażem żeby nie było widać ran.
Przebrałem się i wyszedłem z domu. Właściwie nie wiedziałem dokąd idę. Szedłem Londynem i podziwiałem widoki. Przechodziłem koło areny na której się poznaliśmy z Louis'em. Wtedy wszystko wydawało się takie piękne. Szedłem dalej i zobaczyłem studio tatuaży. Chwilę się zastanawiałem czy wejść aż w końcu to zrobiłem. Wszedłem do środka i usiadłem na krześle. Obok leżał katalog z tatuażami więc zacząłem go przeglądać. Podszedł do mnie jakiś mężczyzna i się spytał czy chce coś zrobić. Powiedziałem, że się zastanawiam. Na to on odpowiedział, że jeśli nie podoba mi się żaden ze wzorów może zrobić taki jaki chcę. Zgodziłem się. Wszedłem do środka i myślałem nad tatuażem i miejscem gdzie go zrobić. Spojrzałem na rękę z bandażem. Odwiązałem go i powiedziałem, że w tym miejscu chce mieć tatuaż "I can't change". Po pierwsze chciałem ukryć blizny, które na pewno by tam były a po drugie chciałem żeby wszyscy o tym wiedzieli. Po 30 minutach był już gotowy. Jest cudowny, bardzo mi się podoba. Zapłaciłem i poszedłem do domu. Zjadłem kolację, wziąłem prysznic i położyłem się do łóżka z nadzieją na jutrzejszy lepszy dzień.
Dzień dobry kochani :) Mam pytanko. Podoba wam sie to opowiadanie? Bo ja właściwie nie wiem czy je kontynuować. Widzę po liczbie odwiedzin że wchodzicie i czytacie to, ale czy wam się to podoba? Zmienić coś, czegoś za dużo czy mało? jak myślicie? Powiedzcie mi, byłabym bardzo wdzięczna :D Miłego dnia życzę. x
wtorek, 25 czerwca 2013
Rozdział IX
UWAGA! OD RAZU INFORMUJĘ IŻ ZNAJDZIE SIĘ TU SCENA +18. JEŚLI KTOŚ NIE CHCE TEGO CZYTAĆ TO NAPISZĘ I MOZECIE POMINĄĆ TEN FRAGMENT :D
Dziś wstałem z szerokim uśmiechem na twarzy. Miałem ochotę żyć nie tak jak wcześniej. Usiadłem na łóżko przetarłem oczy i obudziłem Nathan'a. Dziś wstaliśmy wcześniej niż zwykle z powodu tej wycieczki. Ubraliśmy się zjedliśmy śniadanie i zaczęliśmy pakować jego rzeczy. Był bardzo podekscytowany tą wycieczką. Już mieliśmy wychodzić gdy nagle w drzwiach stanęła Gemma. Patrzyłem z niedowierzaniem. Stała wmurowana jakby w ściane tak samo jak ja.
-Gemma? Co ty tu robisz? - zapytałem całkowicie bez entuzjazmu i obojętnie.
-Słyszałam, że Nathan jedzie na wycieczke. Przyszłam się pożegnać.- odpowiedziała.
-To teraz się zaczęłaś intere.. - nie dokończyłem zdania bo widziałem minę chłopca. Nie chciałem mu psuć pierwszego dnia wyjazdu. Siostra weszła do domu i przywitała się serdecznie z synem. Ja patrzyłem dalej z niedowierzaniem, że Gemma, osoba, która ledwo co pamiętała o swoim synu czy o mnie przyszła do nas. Dalej nie mogę w to uwierzyć. Po paru minutach poszliśmy odprowadzić chłopca do szkoły. Po godzinie już wyjechał. Zaprosiłem ją do mnie by porozmawiać chwile o tej całej sytuacji. Musieliśmy o tym porozmawiać. Mówiła, że sie dobrze czuje z Davidem. Dalej ćpają a ja nie mam zamiaru oddawać jej Nathana. Wiem nie mam takiego prawa ale po prostu chce jego szczęścia. Chce żeby nie był taki jak jego matka. On musi być odpowiedzialny. Ona to zrozumiała, powiedziała zebym dał jej jeszcze trochę czasu. Na początku chciała żebym go jej oddał ale się nie zgodziłem. Uzgodniliśmy, że po przyjeździe Nathana spytamy się go gdzie chciałby mieszkać a później pomyślimy co dalej. Dziewczyna zapytała się o Darcy. Skłamałem, powiedziałem, że wszystko jest w porządku. Nie chciałem jej mówić prawdy o tym co czuję. Zabrała by mi Nathana a ja tego bym nie zniósł. Podczas naszej rozmowy przyszedł mi sms.
*Hej Hazz, nie mogę się doczekać naszego spotkania. Już tęsknie, do zobaczenia Tommo*
Uśmiechnąłem się szeroko.
-Kto to? Darcy? - spytała ciekawie.
-Nie- odpowiedziałem. Zastanawiała się przez chwilę kto to może być. Gdy nagle uświadomiła sobie że to Lou. Zaczęła się wydzierać.
-Czy to Louis? Harry! Mówiłam ci coś! tak nie może być!
-Gemma uspokój się, to tylko znajomy.
-Powiedziałam coś. Nie obchodzi mnie to. Ja nie będę miała w rodzinie geja. A tym bardziej, że opiekujesz się Nathanem. Jestes nie odpowiedzialny. Nie możesz się z nim spotykać. - strasznie zabolały mnie te słowa. Nie mogłem siedzieć cicho musiałem cos odpowiedzieć.
-Ja nie odpowiedzialny? Powiedziała matka 8-letniego syna, która ćpa, pali i pije z jakimś fagasem, którego nie raczyła mi przedstawić. Serio myślisz, ze mi łatwo zajmować sie twoim synem a w dodatku pracować i martwić sie o ciebie żebyś sobie nic nie zrobiła! Serio myślisz, że to takie łatwe.- krzyczeliśmy na całe mieszkanie. Strasznie mnie bolały słowa, które mi powiedziała. a zwłaszcza te:
-Tak, idź sobie do tego pedała. Będzie się pieprzyć na oczach mojego syna. Jesteś ciotą niczym więcej. A ten twój cały Louis'ek to pieprzony pedał, który wyrywa każdego chłopaka i go pieprzy w dupe.
Po tym wyrzuciłem ją z domu. To bardzo bolało ale musiałem być silny.
Poszedłem do pracy. Gemma zniszczyła mi cały humor. W pracy myślałem, że umrę. Czas ciągnął się tak długo, że aż myślałem, że koniec mojej zmiany sie nie skończy. Na reszcie dochodziła godzina 16. Ostatni klienci i do domu. Popędziłem na miasto, kupiłem wino i produkty, które będą mi potrzebne do przygotowania kolacji. Po zakupach poszedłem do domu. Posprzątałem na błysk mieszkanie i zacząłęm gotować jedzenie. Przyszedł mi sms. Myślałem, że to Lou ale napisała Darcy. Spytała się co dzis robię bo chciała się ze mną spotkać. Nie mogłem jej powiedzieć, że spotykam się z Tommo bo by coś podejrzewała. Okłamałem ją, że mam nocną zmianę i nie mam czasu dziś ani jutro. Powiedziała, że rozumie i, że spotkamy się kiedy indziej. Nadchodziła godzina spotkania. Ostatnie poprawki w daniach i zacząłem się ubierać. Oczywiście tak jak zawsze czarne rurki oraz biała koszulka na ramiączkach z dekoltem. Usłyszałem pukanie do drzwi. Otworzyłem je i stał tam Lou. Powiedział "dzień dobry" wszedł do środka, włożył rękę pod moje loczki i namiętnie zaczął całować. Kocham to gdy tak mnie traktuje. Czuję się wtedy jakbym latał. Wolny, nie zależny od nikogo i zdany tylko na siebie. Tommo wspaniale całuje. Rozebrał buty i kurtkę i usiadł w pokoju na kanapie. Nakryliśmy do stołu i zaczęliśmy jeść kolację. Popijaliśmy to słodkim winem. Uwielbiam je. Duzo o nas rozmawialiśmy. Zastanawialiśmy się jakby wyglądała nasza przyszłość. Oczywiście on nie miał żadnych wątpliwości ale ja niestety tak. Nie rozumie tego, że nie jestem jeszcze na to gotowy a w dodatku mam dziewczynę. Po zjedzeniu kolacji poszliśmy do mnie na taras. Położyliśmy się na leżaku i patrzeliśmy w gwiazdy. Tommo poszedł do ubikacji. Telefon zaczął mi dzwonić. Była to Darcy. Odebrałem go i zacząłem rozmawiać. Louis nie wiedział, że rozmawiam przez telefon szybko do mnie podszedł i powiedział "daj mi buziaka.". Nie wiedziałem co zrobić. Pokazałem mu ze rozmawiam przez telefon. Niestety było za późno Darcy wszystko usłyszała. Zaczęła się o wszystko wypytywać a ja nie umiałem znaleźć wymówiki. Zorientowała się, że to on. Dziewczyna powiedziała, że to koniec i się rozłączyła. Louis strasznie zesmutniał. Ja nie wiedziałem co zrobić. Chłopak popatrzał na mnie i łza poleciała z jego oka.
-Tak bardzo przepraszam.- powiedział a ja go mocno przytuliłem i zacząłem pocieszać. On próbował wytłumaczyć to, że nie wiedział, że rozmawiam przez telefon a ja mówiłem, że to nie jego wina. Położył się koło mnie a ja nie wiedziałem co zrobić. Byłem wmurowany, po prostu miałem mieszane uczucia. Z jednej strony się cieszyłem bo mógłbym być z Louis'em normalnie. Nie ukrywając się ale z drugiej strony martwiłem się bo czułem jeszcze coś do Dacry i nie chciałem tego psuć od tak. Chwile leżeliśmy i Tomlinson poszedł po wódkę i sok. Zaczęliśmy pić to. Przy czym zapomniałem o Darcy i świetnie się bawiłem.
Po wypiciu tego znowu położyliśmy sie koło siebie na leżaku. Lou patrzał sie na mnie z tak dużą miłością. Podobnie jak ja na niego. Czułem, że to jest osoba, z którą moge być szczęśliwy. Nie da się opisać uczucia jakie nas darzy. To jest coś niesamowitego. Po tak długim nie widzeniu siebie czy nawet nie pisaniu coś do siebie czujemy. Po prostu to jest ten mężczyzna, z którym chcę spędzić reszte życia. Ale muszę się jeszcze zdrowo zastanowić nad konsekwencjami tej decyzji. Bo nie wiem czy na prawdę chcę stracić Darcy, czy chcę stracić Gemmę, czy chcę dawać zły wzór do naśladowania Nathanaowi czy chcę być przez resztę życia poniżany przez innych. To mnie będzie dreczyć do samego końca. Wiem jedno, kocham go i nie chce go stracić pomimo wszystkich wad, które nas dzielą.
*UWAGA FRAGMENT +18*
Lou przysunął głowę do mojej, pogłaskał po policzku i zaczął namiętnie całować moją szyję. Ja tylko czułem to, że on musi być ze mną do samego końca życia. Całował ją dalej a ja dałem rękę na jego włosy i zacząłem je lekko głaskać. Czułem się w niebo wzięty. Dalej przeszedł do ust, zaczęliśmy się całować namiętnie z języczkiem. Tommo przewrócił mnie na plecy i usiadł na mnie okrakiem. Lekko ruszał biodrami żeby mnie podniecić. Ja głaskałem jego plecy. powoli zaczynałem się podniecać tym wszystkim. Odsunął swoje usta od moich podniósł ręce do góry na znak że mam mu ściągnąć koszulkę. Powoli mu ją zacząłem ściągać. Znowu przybliżył się do moich ust i je całował. Ja chwyciłem go za pośladki, wstałem, trzymałem go na biodrach i wszedłem do mojego pokoju. Usiadłem na łóżku a on ściągnął mi koszulkę. Lekko posuwaliśmy się do tyłu na koniec łóżka aby mieć dużo miejsca. Znowu nasze usta się zetknęły. Zacząłem głaskać jego klatkę piersiową i plecy. Znowu ruszał biodrami i także pieścił moje ciało. Usiadł na mnie odsuwając głowę. Rozpiął moje jak i jego spodnie. Ściągnął je i zaczął całować klatkę moją piersiową. Schodził coraz niżej i niżej. Aż doszedł do mojego członka. Czułem się tak wyjątkowo w tej chwili. To było cudowne. Moje ciało wręcz drżało z wrażenia a Lou po wszystkim był zadowolony ze swojej pracy. Po chwili rolę się zmieniły. Ja usiadłem na niego i zrobiłem dokładnie to samo. Spoglądałem do góry na twarz Louis'a i widziałem zadowolenie na twarzy. Po mojej pracy szeroko się uśmiechnąłem. To była tylko gra wstępna. Przez całą noc kochaliśmy się. Zdecydowanie była to najlepsza noc w całym moim życiu i na pewno chciałby to powtórzyć.
Po wszystkim położyliśmy się koło siebie patrząc w oczy. Tommo musnął mnie lekko w oczy i powiedział "Kocham cię Hazz, na prawdę". Zrobiło mi sie miękko na sercu. Byłem uradowany wiadomością, że on także mnie kocha. "Ja ciebie też Tommo, i to bardzo". Pocałowaliśmy się i poszliśmy spać.
Najlepsza no w całym moim życiu.
Dziekuję za czytanie. mam nadzieję, że się podoba Proszę o komentarze. Przypominam o zwiastunie i o tym, że zbliżają się wakacje także rozdziały będą się pojawiać częściej :D
Dziś wstałem z szerokim uśmiechem na twarzy. Miałem ochotę żyć nie tak jak wcześniej. Usiadłem na łóżko przetarłem oczy i obudziłem Nathan'a. Dziś wstaliśmy wcześniej niż zwykle z powodu tej wycieczki. Ubraliśmy się zjedliśmy śniadanie i zaczęliśmy pakować jego rzeczy. Był bardzo podekscytowany tą wycieczką. Już mieliśmy wychodzić gdy nagle w drzwiach stanęła Gemma. Patrzyłem z niedowierzaniem. Stała wmurowana jakby w ściane tak samo jak ja.
-Gemma? Co ty tu robisz? - zapytałem całkowicie bez entuzjazmu i obojętnie.
-Słyszałam, że Nathan jedzie na wycieczke. Przyszłam się pożegnać.- odpowiedziała.
-To teraz się zaczęłaś intere.. - nie dokończyłem zdania bo widziałem minę chłopca. Nie chciałem mu psuć pierwszego dnia wyjazdu. Siostra weszła do domu i przywitała się serdecznie z synem. Ja patrzyłem dalej z niedowierzaniem, że Gemma, osoba, która ledwo co pamiętała o swoim synu czy o mnie przyszła do nas. Dalej nie mogę w to uwierzyć. Po paru minutach poszliśmy odprowadzić chłopca do szkoły. Po godzinie już wyjechał. Zaprosiłem ją do mnie by porozmawiać chwile o tej całej sytuacji. Musieliśmy o tym porozmawiać. Mówiła, że sie dobrze czuje z Davidem. Dalej ćpają a ja nie mam zamiaru oddawać jej Nathana. Wiem nie mam takiego prawa ale po prostu chce jego szczęścia. Chce żeby nie był taki jak jego matka. On musi być odpowiedzialny. Ona to zrozumiała, powiedziała zebym dał jej jeszcze trochę czasu. Na początku chciała żebym go jej oddał ale się nie zgodziłem. Uzgodniliśmy, że po przyjeździe Nathana spytamy się go gdzie chciałby mieszkać a później pomyślimy co dalej. Dziewczyna zapytała się o Darcy. Skłamałem, powiedziałem, że wszystko jest w porządku. Nie chciałem jej mówić prawdy o tym co czuję. Zabrała by mi Nathana a ja tego bym nie zniósł. Podczas naszej rozmowy przyszedł mi sms.
*Hej Hazz, nie mogę się doczekać naszego spotkania. Już tęsknie, do zobaczenia Tommo*
Uśmiechnąłem się szeroko.
-Kto to? Darcy? - spytała ciekawie.
-Nie- odpowiedziałem. Zastanawiała się przez chwilę kto to może być. Gdy nagle uświadomiła sobie że to Lou. Zaczęła się wydzierać.
-Czy to Louis? Harry! Mówiłam ci coś! tak nie może być!
-Gemma uspokój się, to tylko znajomy.
-Powiedziałam coś. Nie obchodzi mnie to. Ja nie będę miała w rodzinie geja. A tym bardziej, że opiekujesz się Nathanem. Jestes nie odpowiedzialny. Nie możesz się z nim spotykać. - strasznie zabolały mnie te słowa. Nie mogłem siedzieć cicho musiałem cos odpowiedzieć.
-Ja nie odpowiedzialny? Powiedziała matka 8-letniego syna, która ćpa, pali i pije z jakimś fagasem, którego nie raczyła mi przedstawić. Serio myślisz, ze mi łatwo zajmować sie twoim synem a w dodatku pracować i martwić sie o ciebie żebyś sobie nic nie zrobiła! Serio myślisz, że to takie łatwe.- krzyczeliśmy na całe mieszkanie. Strasznie mnie bolały słowa, które mi powiedziała. a zwłaszcza te:
-Tak, idź sobie do tego pedała. Będzie się pieprzyć na oczach mojego syna. Jesteś ciotą niczym więcej. A ten twój cały Louis'ek to pieprzony pedał, który wyrywa każdego chłopaka i go pieprzy w dupe.
Po tym wyrzuciłem ją z domu. To bardzo bolało ale musiałem być silny.
Poszedłem do pracy. Gemma zniszczyła mi cały humor. W pracy myślałem, że umrę. Czas ciągnął się tak długo, że aż myślałem, że koniec mojej zmiany sie nie skończy. Na reszcie dochodziła godzina 16. Ostatni klienci i do domu. Popędziłem na miasto, kupiłem wino i produkty, które będą mi potrzebne do przygotowania kolacji. Po zakupach poszedłem do domu. Posprzątałem na błysk mieszkanie i zacząłęm gotować jedzenie. Przyszedł mi sms. Myślałem, że to Lou ale napisała Darcy. Spytała się co dzis robię bo chciała się ze mną spotkać. Nie mogłem jej powiedzieć, że spotykam się z Tommo bo by coś podejrzewała. Okłamałem ją, że mam nocną zmianę i nie mam czasu dziś ani jutro. Powiedziała, że rozumie i, że spotkamy się kiedy indziej. Nadchodziła godzina spotkania. Ostatnie poprawki w daniach i zacząłem się ubierać. Oczywiście tak jak zawsze czarne rurki oraz biała koszulka na ramiączkach z dekoltem. Usłyszałem pukanie do drzwi. Otworzyłem je i stał tam Lou. Powiedział "dzień dobry" wszedł do środka, włożył rękę pod moje loczki i namiętnie zaczął całować. Kocham to gdy tak mnie traktuje. Czuję się wtedy jakbym latał. Wolny, nie zależny od nikogo i zdany tylko na siebie. Tommo wspaniale całuje. Rozebrał buty i kurtkę i usiadł w pokoju na kanapie. Nakryliśmy do stołu i zaczęliśmy jeść kolację. Popijaliśmy to słodkim winem. Uwielbiam je. Duzo o nas rozmawialiśmy. Zastanawialiśmy się jakby wyglądała nasza przyszłość. Oczywiście on nie miał żadnych wątpliwości ale ja niestety tak. Nie rozumie tego, że nie jestem jeszcze na to gotowy a w dodatku mam dziewczynę. Po zjedzeniu kolacji poszliśmy do mnie na taras. Położyliśmy się na leżaku i patrzeliśmy w gwiazdy. Tommo poszedł do ubikacji. Telefon zaczął mi dzwonić. Była to Darcy. Odebrałem go i zacząłem rozmawiać. Louis nie wiedział, że rozmawiam przez telefon szybko do mnie podszedł i powiedział "daj mi buziaka.". Nie wiedziałem co zrobić. Pokazałem mu ze rozmawiam przez telefon. Niestety było za późno Darcy wszystko usłyszała. Zaczęła się o wszystko wypytywać a ja nie umiałem znaleźć wymówiki. Zorientowała się, że to on. Dziewczyna powiedziała, że to koniec i się rozłączyła. Louis strasznie zesmutniał. Ja nie wiedziałem co zrobić. Chłopak popatrzał na mnie i łza poleciała z jego oka.
-Tak bardzo przepraszam.- powiedział a ja go mocno przytuliłem i zacząłem pocieszać. On próbował wytłumaczyć to, że nie wiedział, że rozmawiam przez telefon a ja mówiłem, że to nie jego wina. Położył się koło mnie a ja nie wiedziałem co zrobić. Byłem wmurowany, po prostu miałem mieszane uczucia. Z jednej strony się cieszyłem bo mógłbym być z Louis'em normalnie. Nie ukrywając się ale z drugiej strony martwiłem się bo czułem jeszcze coś do Dacry i nie chciałem tego psuć od tak. Chwile leżeliśmy i Tomlinson poszedł po wódkę i sok. Zaczęliśmy pić to. Przy czym zapomniałem o Darcy i świetnie się bawiłem.
Po wypiciu tego znowu położyliśmy sie koło siebie na leżaku. Lou patrzał sie na mnie z tak dużą miłością. Podobnie jak ja na niego. Czułem, że to jest osoba, z którą moge być szczęśliwy. Nie da się opisać uczucia jakie nas darzy. To jest coś niesamowitego. Po tak długim nie widzeniu siebie czy nawet nie pisaniu coś do siebie czujemy. Po prostu to jest ten mężczyzna, z którym chcę spędzić reszte życia. Ale muszę się jeszcze zdrowo zastanowić nad konsekwencjami tej decyzji. Bo nie wiem czy na prawdę chcę stracić Darcy, czy chcę stracić Gemmę, czy chcę dawać zły wzór do naśladowania Nathanaowi czy chcę być przez resztę życia poniżany przez innych. To mnie będzie dreczyć do samego końca. Wiem jedno, kocham go i nie chce go stracić pomimo wszystkich wad, które nas dzielą.
*UWAGA FRAGMENT +18*
Lou przysunął głowę do mojej, pogłaskał po policzku i zaczął namiętnie całować moją szyję. Ja tylko czułem to, że on musi być ze mną do samego końca życia. Całował ją dalej a ja dałem rękę na jego włosy i zacząłem je lekko głaskać. Czułem się w niebo wzięty. Dalej przeszedł do ust, zaczęliśmy się całować namiętnie z języczkiem. Tommo przewrócił mnie na plecy i usiadł na mnie okrakiem. Lekko ruszał biodrami żeby mnie podniecić. Ja głaskałem jego plecy. powoli zaczynałem się podniecać tym wszystkim. Odsunął swoje usta od moich podniósł ręce do góry na znak że mam mu ściągnąć koszulkę. Powoli mu ją zacząłem ściągać. Znowu przybliżył się do moich ust i je całował. Ja chwyciłem go za pośladki, wstałem, trzymałem go na biodrach i wszedłem do mojego pokoju. Usiadłem na łóżku a on ściągnął mi koszulkę. Lekko posuwaliśmy się do tyłu na koniec łóżka aby mieć dużo miejsca. Znowu nasze usta się zetknęły. Zacząłem głaskać jego klatkę piersiową i plecy. Znowu ruszał biodrami i także pieścił moje ciało. Usiadł na mnie odsuwając głowę. Rozpiął moje jak i jego spodnie. Ściągnął je i zaczął całować klatkę moją piersiową. Schodził coraz niżej i niżej. Aż doszedł do mojego członka. Czułem się tak wyjątkowo w tej chwili. To było cudowne. Moje ciało wręcz drżało z wrażenia a Lou po wszystkim był zadowolony ze swojej pracy. Po chwili rolę się zmieniły. Ja usiadłem na niego i zrobiłem dokładnie to samo. Spoglądałem do góry na twarz Louis'a i widziałem zadowolenie na twarzy. Po mojej pracy szeroko się uśmiechnąłem. To była tylko gra wstępna. Przez całą noc kochaliśmy się. Zdecydowanie była to najlepsza noc w całym moim życiu i na pewno chciałby to powtórzyć.
Po wszystkim położyliśmy się koło siebie patrząc w oczy. Tommo musnął mnie lekko w oczy i powiedział "Kocham cię Hazz, na prawdę". Zrobiło mi sie miękko na sercu. Byłem uradowany wiadomością, że on także mnie kocha. "Ja ciebie też Tommo, i to bardzo". Pocałowaliśmy się i poszliśmy spać.
Najlepsza no w całym moim życiu.
Dziekuję za czytanie. mam nadzieję, że się podoba Proszę o komentarze. Przypominam o zwiastunie i o tym, że zbliżają się wakacje także rozdziały będą się pojawiać częściej :D
poniedziałek, 24 czerwca 2013
Rozdział VIII
Po tej całej akcji z Darcy nie odzywała się do mnie przez najbliższy tydzień. Nawet słowem, nie pisała, nie dzwoniła. Chciałem się pierwszy odezwać ale nie umiałem. Miałem ochotę odpocząć od niej chwile i tak zrobiłem. Nie odezwałem się. W pewnym momencie pomyślałem, że mogła sobie coś zrobić. Znam ją i wiem, że byłaby do tego zdolna. Ale nic sobie nie zrobiła, Nath mi powiedział, że jak ostatnio wracał ze szkoły to ja widział także byłem o nią spokojny. Czekałem cierpliwie aż się pierwsza odezwie, wiem, że to ja powinienem to zrobić ale ni potrafiłem. To już nie jest to samo. Już nie jestem tym dawniejszym Harry;m Styles'em zmieniłem się, jestem inny. Każdy się zmienia w pewnym momencie na mnie akurat przyszedł ten czas teraz i ja nie mam zamiaru być takim człowiekiem jacy wszyscy by chcieli żebym był. Jestem sobą, jeżeli komuś się to nie podoba to niech się ze mną nie zadaje. Nie mam zamiaru traktować tego, że ktoś chce mnie zmienić. Ja byłem, jestem i zawsze będę taki jaki chce być, to ja będę podejmował życiowe decyzje za mnie a nie nikt inny. Co się tyczy także sprawy z Louis'em. Nikt mi nie będzie mówił, że nie mogę z nim być, bo mogę. Ale ja po prostu boję się tego i jak na razie nie jestem na to gotowy. Co prawda tęsknie za nim, i to bardzo. Nawet nie wiem co się teraz z nim dzieje. Nie widziałem go już od dobrych 4 miesięcy, nawet się słowem nie odezwał a w Londynie nikt go już nie widuje. Tak pytałem się paru znajomych czy go widzieli. Niestety nie. I boli mnie to, że nie mogę być z nim teraz. Że gdybym był z nim wszyscy by mnie poniżali, obgadywali, wyzywali czy może nawet bili. Moje życie, powinienem robić co chce. Ale jednak jestem za słaby. Każdego dnia modle się o to żeby mu się nic nie stało, zależy mi na nim i nie chce jego krzywdy. Codziennie myślę o nim, zadaje sobie różne pytania "gdzie on teraz jest?", "ciekawe czy mnie jeszcze pamięta", "może tęskni za mną jak ja za nim?", "ciekawe czy znalazł już tą swoją prawdziwą drugą połówkę". Nie umiem na nie odpowiedzieć, nie wiem co się z nim dzieje. Tęsknie za nim ale musze być silny. Jestem z Darcy, tak to wszystko się psuje i nie wiem czy dalej będe miał siłe żeby z nią być ale jak na razie muszę jeszcze chwilę, poczekać. Może to chwilowe załamanie naszego związku. Może Darcy ma złe dni i się poprawimy. Postanowiłem poczekać jeszcze chwile.
Dziś mijają równe 4 miesiące odkąd się ostatnio widzieliśmy. Coraz bardziej tęsknie, coraz bardziej mi go brak i chce do niego. Z Darcy jak na razie wszystko w porządku. Już się odzywamy do siebie i nie kłócimy się za bardzo. A Nath i Gemma? Cóż mały jest cały czas u mnie, nie przeszkadza mu to a nawet się z tego cieszy a siostra? heh, szkoda słów na nią. Pije, pali, ćpa. Nic nowego. A jej fagas? W ogóle się nie interesuje Nathanem tak jak i ona. Nawet nie chce wyobrażać cobie tego co oni sami robią codziennie w domu. A najbardziej zastanawia mnie to czy Gemma znowu się zaopiekuje swoim synem. Czy jeszcze o nim pamięta. Rano wstałem, ubrałem się i Nathana. Posprzątałem dom i zaprowadziłem małego do szkoły. Poszedłem do pracy, tak znowu jako pierwszy. Znowu było nudno, nic się nie działo. Dużo ludzi i zamówień. Byłem wykończony ale poszedłem jeszcze na miasto. Kupiłem produkty do domu i jakieś zabawki do malca. Szedłem koło mieszkania Louis'a. Mała łza poleciała mi z oka widząc ten dom. W oknach było ciemno. Tak, wyprowadził się ale to już bardzo dawno.
Szedłem powoli a gdy zbliżałem się do niego widziałem jak ktoś wyszedł z klatki. Serce zaczęło mi tak szybko bić jak nigdy wcześniej, całe oczy były we łzach a ciało drżało jak opętane.
-Louis! - krzyknąłem za nim i pobiegłem szybko w jego stronę. On się obrócił i szeroko uśmiechnął. Puściłem torbę z zakupami i mocno się do niego przytuliłem. Chłopak nie chciał mnie wypuścić z jego ramion. Trzymał mnie bardzo mocno a ja tylko usłyszałem jak szepnął mi do ucha "tak bardzo za tobą tęskniłem". Odpowiedziałem to samo. Ludzie przechodzili koło nas i dziwnie się patrzeli. Ale w tym momencie miałem wszystko głęboko gdzieś.Moja twarz była cała we łzach. Tak bardzo się cieszyłem, że go znowu widzę, że go znowu mam przy sobie.
-Louis tak bardzo cię przepraszam ale ja nie mogłem. To wszystko jest takie ciężkie, tak bardzo przepraszam.- Rozpłakał się.
-Ciii. już dobrze. Nic się nie stało.-Głaskał mnie po lokach i pocieszał. Jeszcze chwile byliśmy w swoich ramionach a później poszliśmy do mnie do domu. Posiedzieliśmy chwilę, porozmawialiśmy i poszliśmy do szkoły po Nathana. Mały bardzo się ucieszył widząc go a ja z tego byłem dumny. Louis powiedział, że przeprowadził się do Glasgow. To mnie bardzo zabolało. Tak daleko będziemy od siebie nie chce tego.
Dziś daliśmy sobie przezwiska. Nie wiem właściwie po co. Może chcieliśmy się bardziej do siebie zbliżyć. W każdym bądź razie Lou nazwał mnie "Hazza" a ja go "Tommo". Tylko my tak będziemy się nazywać. Przez to będę się czuł wyróżniony przez niego. Tomlinson siedział u mnie do późna. Siedzieliśmy i opowiadaliśmy co się działo przez ten cały czas. Mówił, że bardzo tęsknił. Że chciał przyjechać wcześniej i się spotkać ale po pierwsze praca mu nie pozwalała a po drugie myślał że o nim zapomniałem i nie chce mieć z nim kontaktu. Owszem, było tak ale tylko na początku teraz wiem, że nie mogę popełnić drugi raz tego samego błędu. Spytał się o Darcy. Powiedziałem, że dalej jesteśmy razem. Widziałem, że go to zabolało. Ale musiał to jakoś znieść. Nic się nie zmienił. Był taki sam. Mamy się spotkać jutro po mojej pracy. Nathan jedzie na 3-dniową wycieczkę ze szkoły więc będę mógł z nim spędzić trochę czasu. Nadszedł czas pożegnania. Ubrał buty, wstał i patrzał mi się szeroko w oczy. Ja nie umiałem się powstrzymać po prostu musiałem to zrobić. Rzuciłem się na niego i pocałowałem namiętnie w usta. Całowaliśmy się przez chwilę i właśnie w tym momencie zrozumiałem, że go kocham. Tak ja Harry Edward "Hazza" Styles jestem zakochany w mężczyźnie. Nie umiem przestac o nim myślec a gdy to robię mam ciarki na całym ciele. Gdy jest daleko tęsknie za nim bardziej niż za całą resztą ludzi na świecie. A gdy jest ze mną, po prostu uśmiech nie umie mi zejść z twarzy nie umiem ukryć mojego entuzjazmu. Kocham go i nie zamierzam się zmieniać. A co z Darcy? Cóż, sam nie wiem. Jeszcze nad tym pomyślę. Chyba nie będziemy mogli być z Louis'em razem. Nie wiem co z tym wszystkim zrobię. Przeważnie chodzi mi o Nathana i wzór do naśladowania. No i jest jeszcze kwestia tego, że teraz mieszkamy daleko od siebie a ja za bardzo nie toleruję związków na odległość. Nie wiem, pomyślimy nad tym razem. Przestaliśmy się całować. Tommo spojrzał na mnie bardzo zadowolenie i z miłością. Musnął mnie jeszcze raz w usta powiedział "dobranoc" i wyszedł. Poczułem ciarki na całym ciele.
Poszedłem się wykąpać i spać.
Hej kochani. Tak dawno nic nie dodawałam. tak wiem. Mam nadzieje, że się podoba. Wiem, że pare osób to czyta więc jesli bylibyście tacy uprzejmi prosiłabym o komentarze. Wiecie chciałabym poznać wasze zdanie na temat tego bloga. Krytyka czy cokolwiek. Dziękuję za czytanie tego x
A i chciałam was poinformować, że będzie zwiastun do tego opowiadania więc bądźcie czujni może was bardziej zaangażuje to komentowania czy coś x
Dziś mijają równe 4 miesiące odkąd się ostatnio widzieliśmy. Coraz bardziej tęsknie, coraz bardziej mi go brak i chce do niego. Z Darcy jak na razie wszystko w porządku. Już się odzywamy do siebie i nie kłócimy się za bardzo. A Nath i Gemma? Cóż mały jest cały czas u mnie, nie przeszkadza mu to a nawet się z tego cieszy a siostra? heh, szkoda słów na nią. Pije, pali, ćpa. Nic nowego. A jej fagas? W ogóle się nie interesuje Nathanem tak jak i ona. Nawet nie chce wyobrażać cobie tego co oni sami robią codziennie w domu. A najbardziej zastanawia mnie to czy Gemma znowu się zaopiekuje swoim synem. Czy jeszcze o nim pamięta. Rano wstałem, ubrałem się i Nathana. Posprzątałem dom i zaprowadziłem małego do szkoły. Poszedłem do pracy, tak znowu jako pierwszy. Znowu było nudno, nic się nie działo. Dużo ludzi i zamówień. Byłem wykończony ale poszedłem jeszcze na miasto. Kupiłem produkty do domu i jakieś zabawki do malca. Szedłem koło mieszkania Louis'a. Mała łza poleciała mi z oka widząc ten dom. W oknach było ciemno. Tak, wyprowadził się ale to już bardzo dawno.
Szedłem powoli a gdy zbliżałem się do niego widziałem jak ktoś wyszedł z klatki. Serce zaczęło mi tak szybko bić jak nigdy wcześniej, całe oczy były we łzach a ciało drżało jak opętane.
-Louis! - krzyknąłem za nim i pobiegłem szybko w jego stronę. On się obrócił i szeroko uśmiechnął. Puściłem torbę z zakupami i mocno się do niego przytuliłem. Chłopak nie chciał mnie wypuścić z jego ramion. Trzymał mnie bardzo mocno a ja tylko usłyszałem jak szepnął mi do ucha "tak bardzo za tobą tęskniłem". Odpowiedziałem to samo. Ludzie przechodzili koło nas i dziwnie się patrzeli. Ale w tym momencie miałem wszystko głęboko gdzieś.Moja twarz była cała we łzach. Tak bardzo się cieszyłem, że go znowu widzę, że go znowu mam przy sobie.
-Louis tak bardzo cię przepraszam ale ja nie mogłem. To wszystko jest takie ciężkie, tak bardzo przepraszam.- Rozpłakał się.
-Ciii. już dobrze. Nic się nie stało.-Głaskał mnie po lokach i pocieszał. Jeszcze chwile byliśmy w swoich ramionach a później poszliśmy do mnie do domu. Posiedzieliśmy chwilę, porozmawialiśmy i poszliśmy do szkoły po Nathana. Mały bardzo się ucieszył widząc go a ja z tego byłem dumny. Louis powiedział, że przeprowadził się do Glasgow. To mnie bardzo zabolało. Tak daleko będziemy od siebie nie chce tego.
Dziś daliśmy sobie przezwiska. Nie wiem właściwie po co. Może chcieliśmy się bardziej do siebie zbliżyć. W każdym bądź razie Lou nazwał mnie "Hazza" a ja go "Tommo". Tylko my tak będziemy się nazywać. Przez to będę się czuł wyróżniony przez niego. Tomlinson siedział u mnie do późna. Siedzieliśmy i opowiadaliśmy co się działo przez ten cały czas. Mówił, że bardzo tęsknił. Że chciał przyjechać wcześniej i się spotkać ale po pierwsze praca mu nie pozwalała a po drugie myślał że o nim zapomniałem i nie chce mieć z nim kontaktu. Owszem, było tak ale tylko na początku teraz wiem, że nie mogę popełnić drugi raz tego samego błędu. Spytał się o Darcy. Powiedziałem, że dalej jesteśmy razem. Widziałem, że go to zabolało. Ale musiał to jakoś znieść. Nic się nie zmienił. Był taki sam. Mamy się spotkać jutro po mojej pracy. Nathan jedzie na 3-dniową wycieczkę ze szkoły więc będę mógł z nim spędzić trochę czasu. Nadszedł czas pożegnania. Ubrał buty, wstał i patrzał mi się szeroko w oczy. Ja nie umiałem się powstrzymać po prostu musiałem to zrobić. Rzuciłem się na niego i pocałowałem namiętnie w usta. Całowaliśmy się przez chwilę i właśnie w tym momencie zrozumiałem, że go kocham. Tak ja Harry Edward "Hazza" Styles jestem zakochany w mężczyźnie. Nie umiem przestac o nim myślec a gdy to robię mam ciarki na całym ciele. Gdy jest daleko tęsknie za nim bardziej niż za całą resztą ludzi na świecie. A gdy jest ze mną, po prostu uśmiech nie umie mi zejść z twarzy nie umiem ukryć mojego entuzjazmu. Kocham go i nie zamierzam się zmieniać. A co z Darcy? Cóż, sam nie wiem. Jeszcze nad tym pomyślę. Chyba nie będziemy mogli być z Louis'em razem. Nie wiem co z tym wszystkim zrobię. Przeważnie chodzi mi o Nathana i wzór do naśladowania. No i jest jeszcze kwestia tego, że teraz mieszkamy daleko od siebie a ja za bardzo nie toleruję związków na odległość. Nie wiem, pomyślimy nad tym razem. Przestaliśmy się całować. Tommo spojrzał na mnie bardzo zadowolenie i z miłością. Musnął mnie jeszcze raz w usta powiedział "dobranoc" i wyszedł. Poczułem ciarki na całym ciele.
Poszedłem się wykąpać i spać.
Hej kochani. Tak dawno nic nie dodawałam. tak wiem. Mam nadzieje, że się podoba. Wiem, że pare osób to czyta więc jesli bylibyście tacy uprzejmi prosiłabym o komentarze. Wiecie chciałabym poznać wasze zdanie na temat tego bloga. Krytyka czy cokolwiek. Dziękuję za czytanie tego x
A i chciałam was poinformować, że będzie zwiastun do tego opowiadania więc bądźcie czujni może was bardziej zaangażuje to komentowania czy coś x
piątek, 21 czerwca 2013
Rodział VII
Następne dni, tygodnie mijały tak samo. Nic się nie zmieniło. Moje życie stało się totalną masakrą. Nie miałem w nikim wsparcia. Nie wiem co się ze mną działo ja po prostu nie umiałem spojrzeć w twarz Darcy czy Gemmię mówiąc o tym, że zauroczyłem się w mężczyźnie. Dla mnie to był już koniec mojego szczęśliwego życia. Teraz pozostaje pytanie "Dlaczego do niego nie pójdę? Dlaczego z nim nie będę? ". Odpowiedź jest prosta, nie wiem czy na prawdę tego chcę. Nie wiem czy on dalej mnie pamięta, czy to wszystko wypali. No i oczywiście zostaje kwestia zaakceptowania co jest bardzo trudną częścią tego wszystkiego. Wiem, że nie każdy by nas szanował a może i nawet ktoś by nas poniżał a wszyscy już wiedzą, że ja jestem wrażliwy, nie poradziłbym sobie z tym. no i w końcu mam dziewczynę. Co prawda nie czuję już do niej tego samego co kiedyś, to nie to samo. A pond to ona już też ma mnie czasami dosyć. Coraz częściej się kłócimy, nie mamy czasu dla siebie i strasznie sie od siebie odsunęliśmy. Czuję, że Darcy mnie okłamuje, że ukrywa coś przede mną, ale jednak nie mam siły jej o tym wszystkim mówić bo znowu by była kolejna afera. A Gemma? Heh, to jest śmieszna sprawa. Ona pije, pali, ćpa, ma gdzieś Nathana i mnie. Nie interesuje ją to, że ona ma 8-letniego syna. Bardziej jest zaangażowana w jej związek niż w swoją pracę, syna i resztę rodziny. Nath ostatnio do mnie przybiegł z płaczem mówiąc, że jego mama znowu jest piana i krzyczy na niego. Był u mnie przez dwa dni, dopóki Gemma nie zorientowała się że go nie ma w domu. W pewnym momencie chciałem jej zabrac prawa rodzicielskie ale wiem, że chłopczyk by tego nie wytrzymał dlatego to ja się nim zajmuje. Mieszka u mnie. Powiedziałem siostrze, że on nie będzie mieszkał w takich warunkach. Albo ja i on albo jej fagas. Co wybrała? Oczywiście, że jego. Zmieniła się, zawsze mówiliśmy sobie wszystko byliśmy przy sobie i wspieraliśmy sie nawzajem. A teraz? Czasami dzwoni raz na tydzień co u Nathana ale żeby zapytać się jak sobie radzę co u mnie czy Nathan się dobrze czuje to nie. Nie rozumiem jej. Może i ma dopiero 28 lat i chce się pobawić czy spędzić czas z ukochanym ale żeby aż tak? Posunęła się za daleko. Ona nie rozumie, że ma syna, że musi go wychowywać. Nie wiem co z tego wyniknie, może zmądrzeje i w końcu zajmie się do porządku Nathanem. Chwilowo ja się nim zajmę a jak Gemma będzie gotowa znowu go wziąć oddam jej go.
Czasami Darcy się nim zajmuje ale to tylko w nagłych wypadkach, jak musze gdzieś wyjść czy coś. Wczoraj pilnowała go do późna, niestety musiałem dłużej zostać w pracy. Gdy wróciłem Nath spał a my włączyliśmy sobie film. Był bardzo smutny, mniej więcej opowiadał moją historię ale oczywiście nie był on o gejach tylko o heteroseksualistach. Myślałem wtedy o Louis'e to było dość dziwne. Wzruszyłem się na końcu bo mężczyzna umarł i wyobraziłem sobie to na mnie i na nim. Wiem, nie powinienem, mam dziewczynę i tego muszę się trzymać. Pod koniec filmu Darcy przysunęła się bardzo blisko mnie zaczęła patrzeć się na mnie powalającym wzrokiem, włożyła rękę pod moje loki i zaczęła całować szyję. Ja nawet się nie ruszyłem. Zbliżyła się do ust i namiętnie całowała. Następnie usiadła okrakiem na mnie i ściągnęła koszulkę. Całowaliśmy się dalej ale czułem, że nie za bardzo tego chciałem. Odsunąłem głowę od jej głowy wtedy spojrzała się wrednie ale smutno na mnie i wyszła. Nie chciałem tego, po prostu nie miałem ochoty a ona tego nie zrozumiała. Później zastanawiałem się dlaczego tak zrobiłem, nie wiedziałem. A teraz jak tak o tym myślę to wiem, że chodziło o Tomlinson'a. Pomyślałem o tym, że chciałbym to zrobić z nim, że brakuje mi go teraz ale musiałem być silny, musiałem wytrzymać ten ból bo myślałem, że to wszystko minie. Ale jednak, cały czas o nim myślałem i zastanawiałem się co teraz robi. Czy zapomniał o mnie czy może tak jak ja siedzi czasami sam w kącie przy ulubionej muzyce i myśli o mnie, miałem nadzieję, że właśnie tak było. Może kiedyś los znowu nas napotka, może kiedyś znowu spotkamy się razem a wtedy byłbym szczęśliwy.
Hej, przepraszam, że tak dawno nic nie dodawałam. Ale zrozumcie ja też mam szkołe w dodatku mam różne poza lekcyjne zajęcie jak siatkówka czy gitara. Jeszcze raz przepraszam i mam nadzieję że rozdział kolejny się podoba x
+ Komentarze mile widziane :D
Czasami Darcy się nim zajmuje ale to tylko w nagłych wypadkach, jak musze gdzieś wyjść czy coś. Wczoraj pilnowała go do późna, niestety musiałem dłużej zostać w pracy. Gdy wróciłem Nath spał a my włączyliśmy sobie film. Był bardzo smutny, mniej więcej opowiadał moją historię ale oczywiście nie był on o gejach tylko o heteroseksualistach. Myślałem wtedy o Louis'e to było dość dziwne. Wzruszyłem się na końcu bo mężczyzna umarł i wyobraziłem sobie to na mnie i na nim. Wiem, nie powinienem, mam dziewczynę i tego muszę się trzymać. Pod koniec filmu Darcy przysunęła się bardzo blisko mnie zaczęła patrzeć się na mnie powalającym wzrokiem, włożyła rękę pod moje loki i zaczęła całować szyję. Ja nawet się nie ruszyłem. Zbliżyła się do ust i namiętnie całowała. Następnie usiadła okrakiem na mnie i ściągnęła koszulkę. Całowaliśmy się dalej ale czułem, że nie za bardzo tego chciałem. Odsunąłem głowę od jej głowy wtedy spojrzała się wrednie ale smutno na mnie i wyszła. Nie chciałem tego, po prostu nie miałem ochoty a ona tego nie zrozumiała. Później zastanawiałem się dlaczego tak zrobiłem, nie wiedziałem. A teraz jak tak o tym myślę to wiem, że chodziło o Tomlinson'a. Pomyślałem o tym, że chciałbym to zrobić z nim, że brakuje mi go teraz ale musiałem być silny, musiałem wytrzymać ten ból bo myślałem, że to wszystko minie. Ale jednak, cały czas o nim myślałem i zastanawiałem się co teraz robi. Czy zapomniał o mnie czy może tak jak ja siedzi czasami sam w kącie przy ulubionej muzyce i myśli o mnie, miałem nadzieję, że właśnie tak było. Może kiedyś los znowu nas napotka, może kiedyś znowu spotkamy się razem a wtedy byłbym szczęśliwy.
Hej, przepraszam, że tak dawno nic nie dodawałam. Ale zrozumcie ja też mam szkołe w dodatku mam różne poza lekcyjne zajęcie jak siatkówka czy gitara. Jeszcze raz przepraszam i mam nadzieję że rozdział kolejny się podoba x
+ Komentarze mile widziane :D
czwartek, 13 czerwca 2013
Rozdział VI
Kolejne dni, ta sama praca, ten sam przebieg dnia. Wstawanie wcześnie rano, pójście do pracy, wracanie do domu, spotkanie z Darcy, od czau do czasu zajmowanie się Nathanem i spanie. W kółko jedno i to samo. W tym miesiącu mieliśmy z dziewczyną rocznicę więc postanowiliśmy wyjechać do Paryża i to uczcić. Ten wyjazd minął nam bardzo szybko, romantycznie i na prawdę bardzo dobrze.
Minęły dwa miesiące. Louis pisał w pierwszym miesiącu ale później dał sobie spokój. Miałem nadzieję, że tak zrobi. Trochę było mi przykro z tego powodu, no bo w końcu kolegowaliśmy się i było bardzo fajnie. Ale ten pocałunek, on wszystko zniszczył. Nie chciałem tego, zraniłem tym Darcy, ale oczywiście ona o tym nie wie. Wiedziałem, że gdybym został z nim w kontakcie wszystko bym zepsuł. Mój związek z Darcy i więź z Gemmą i Nathanem. 8-latek potrzebuje mnie w okresie dojrzewania. Wiem, że ma dopiero 8 latek ale już dość dużo przeżył w swoim życiu. A gdyby Lou został w kontakcie ze mną na pewno by coś z tego wynikło a Nathan nie może mieć takiego wzoru do naśladowania, on potrzebuje prawdziwego mężczyzny a nie chłopaka, który przez pocałunek z innym się w nim zakochał.
Na samym początku jak straciłem z nim jakiekolwiek połączenie żałowałem tego i myślałem, że o nim zapomnę. Rzeczywiście tak było, ale niestety tylko przez pierwszy miesiąc. Później za nim się stęskniłem. Chciałem napisać do niego jak się ma, co u niego, ale rozum mi nie pozwalał. Sercem chciałem być z nim, czułem to ale wiem, że gdybyśmy byli razem nikt dosłownie nikt by nas nie akceptował. Wszyscy by nas tępili, patrzyli się na nas z góry czy nawet poniżali przed innymi. Jestem wrażliwym człowiekiem i to na pewno by mnie mocno bolało, może nawet bym miał myśli samobójcze.
Rozmawiałem o nim z Gemmą. Nie powiedziałem o tym pocałunku. Miałem taki zamiar ale po pierwsze bałem się, ze powie Darcy a po drugie wiem, że by ją to strasznie zabolało a tego bym nie chciał. To była bardzo stresująca konwersacja. Ona mówiła, że nienawidzi homo i bi seksualistów. To mnie dobiło. Nie chciałem tego usłyszeć bo jednak jestem bi seksualny.Wiem, nigdy taki nie byłem ale ten cały pocałunek zmienił całkowicie moje poglądy. Ale też wiem, że to była jednorazowa sprawa i że mogło to być tylko i wyłącznie tymczasowe zauroczenie. Sam nie wiedziałem co o tym wszystkim myśleć. W środku czułem, że powinienem się do niego odezwać lecz cały mój rozum był przeciwko temu i wybrałem tą opcje.
Pewnego wieczoru gdy siedziałem sam w domu i oglądałem telewizję przyszedł mi sms.
"Cześć, jak tam u ciebie? Przepraszam za tamto.. nie umiem tego wytłumaczyć to był taki odruch. Wybacz"
Może to dziwne ale mała łezka spłynęła z mojego oka na policzek. Ale nie umiałem. Nie umiałem się do niego odezwać. Myślałem, że to wszystko moja wina. Nie odpisałem mu. Rzuciłem telefon w kąt o ścianę i ryknąłem na cały dom. Rozpłakałem się i włączyłem smutne piosenki bo cały humor mi się zepsuł. Cały czas myślałem co mam z nim zrobić. Odezwać sie do niego czy nie. W głębi duszy czułem, że go potrzebuję i że teraz mi go strasznie brakuje. Ale jednak, mój mózg był przeciwny temu.
Po godzinie znowu przyszedł mi sms.
"Harry, ja na prawdę cie przepraszam. Proszę odezwij się. Albo chociaż powiedz w prost, że nie chcesz mnie więcej znać. Zrozumie to..."
Znów nie odpisałem. Zapewne wtedy zrozumiał, że ostatecznie mówię "nie". Zabolało to mnie.
Tak to dziwne, znam chłopaka od niecałych 3 miesięcy i się w nim zauroczyłem. Przecież ja mam dziewczynę, mam własne życie i w dodatku nigdy nie podobał mi się inny mężczyzna. Ale musiał się znaleźć taki Tomlinson, który wszystko odwrócił do góry nogami. Na prawdę nie wiem co o tym myśleć.
Kolejne dni mijały tak samo ale bardziej nerwowo. Coraz mniej czasu spędzałem z Darcy. Jakoś mnie do niej nie ciągnęło za to całymi dniami myślałem o nim, o mężczyźnie, o którym nic nie wiem.
Nie mogłem nikomu o tym powiedzieć, nie miałem się komu wygadac, powiedzieć co tak na prawdę czuję.
Dlatego piszę to. Mój Larry Stylinson Diary.
Przepraszam, że tak długo nic nie dodawałam, ale mam nadzieję że nie jesteście źli.
Nowy rozdział dodam, możliwe że w poniedziałek. Komentujcie i dziękuję za czytanie ;D
Minęły dwa miesiące. Louis pisał w pierwszym miesiącu ale później dał sobie spokój. Miałem nadzieję, że tak zrobi. Trochę było mi przykro z tego powodu, no bo w końcu kolegowaliśmy się i było bardzo fajnie. Ale ten pocałunek, on wszystko zniszczył. Nie chciałem tego, zraniłem tym Darcy, ale oczywiście ona o tym nie wie. Wiedziałem, że gdybym został z nim w kontakcie wszystko bym zepsuł. Mój związek z Darcy i więź z Gemmą i Nathanem. 8-latek potrzebuje mnie w okresie dojrzewania. Wiem, że ma dopiero 8 latek ale już dość dużo przeżył w swoim życiu. A gdyby Lou został w kontakcie ze mną na pewno by coś z tego wynikło a Nathan nie może mieć takiego wzoru do naśladowania, on potrzebuje prawdziwego mężczyzny a nie chłopaka, który przez pocałunek z innym się w nim zakochał.
Na samym początku jak straciłem z nim jakiekolwiek połączenie żałowałem tego i myślałem, że o nim zapomnę. Rzeczywiście tak było, ale niestety tylko przez pierwszy miesiąc. Później za nim się stęskniłem. Chciałem napisać do niego jak się ma, co u niego, ale rozum mi nie pozwalał. Sercem chciałem być z nim, czułem to ale wiem, że gdybyśmy byli razem nikt dosłownie nikt by nas nie akceptował. Wszyscy by nas tępili, patrzyli się na nas z góry czy nawet poniżali przed innymi. Jestem wrażliwym człowiekiem i to na pewno by mnie mocno bolało, może nawet bym miał myśli samobójcze.
Rozmawiałem o nim z Gemmą. Nie powiedziałem o tym pocałunku. Miałem taki zamiar ale po pierwsze bałem się, ze powie Darcy a po drugie wiem, że by ją to strasznie zabolało a tego bym nie chciał. To była bardzo stresująca konwersacja. Ona mówiła, że nienawidzi homo i bi seksualistów. To mnie dobiło. Nie chciałem tego usłyszeć bo jednak jestem bi seksualny.Wiem, nigdy taki nie byłem ale ten cały pocałunek zmienił całkowicie moje poglądy. Ale też wiem, że to była jednorazowa sprawa i że mogło to być tylko i wyłącznie tymczasowe zauroczenie. Sam nie wiedziałem co o tym wszystkim myśleć. W środku czułem, że powinienem się do niego odezwać lecz cały mój rozum był przeciwko temu i wybrałem tą opcje.
Pewnego wieczoru gdy siedziałem sam w domu i oglądałem telewizję przyszedł mi sms.
"Cześć, jak tam u ciebie? Przepraszam za tamto.. nie umiem tego wytłumaczyć to był taki odruch. Wybacz"
Może to dziwne ale mała łezka spłynęła z mojego oka na policzek. Ale nie umiałem. Nie umiałem się do niego odezwać. Myślałem, że to wszystko moja wina. Nie odpisałem mu. Rzuciłem telefon w kąt o ścianę i ryknąłem na cały dom. Rozpłakałem się i włączyłem smutne piosenki bo cały humor mi się zepsuł. Cały czas myślałem co mam z nim zrobić. Odezwać sie do niego czy nie. W głębi duszy czułem, że go potrzebuję i że teraz mi go strasznie brakuje. Ale jednak, mój mózg był przeciwny temu.
Po godzinie znowu przyszedł mi sms.
"Harry, ja na prawdę cie przepraszam. Proszę odezwij się. Albo chociaż powiedz w prost, że nie chcesz mnie więcej znać. Zrozumie to..."
Znów nie odpisałem. Zapewne wtedy zrozumiał, że ostatecznie mówię "nie". Zabolało to mnie.
Tak to dziwne, znam chłopaka od niecałych 3 miesięcy i się w nim zauroczyłem. Przecież ja mam dziewczynę, mam własne życie i w dodatku nigdy nie podobał mi się inny mężczyzna. Ale musiał się znaleźć taki Tomlinson, który wszystko odwrócił do góry nogami. Na prawdę nie wiem co o tym myśleć.
Kolejne dni mijały tak samo ale bardziej nerwowo. Coraz mniej czasu spędzałem z Darcy. Jakoś mnie do niej nie ciągnęło za to całymi dniami myślałem o nim, o mężczyźnie, o którym nic nie wiem.
Nie mogłem nikomu o tym powiedzieć, nie miałem się komu wygadac, powiedzieć co tak na prawdę czuję.
Dlatego piszę to. Mój Larry Stylinson Diary.
Przepraszam, że tak długo nic nie dodawałam, ale mam nadzieję że nie jesteście źli.
Nowy rozdział dodam, możliwe że w poniedziałek. Komentujcie i dziękuję za czytanie ;D
poniedziałek, 10 czerwca 2013
Rozdział V
Gdy Louis odsunął się od moich ust uśmiechnęliśmy się do siebie nawzajem. Była to bardzo niezręczna chwila, nie wiedziałem co robię bo byłem piany. Chłopak obrócił się do mnie plecami i zasnął. Ja leżałem w łóżku i myślałem co ja zrobiłem, przecież mam dziewczynę, którą kocham i która mnie kocha, mam siostrę, która mnie potrzebuje. W tej chwili zrozumiałem o co chodziło dziewczynom, ostrzegały mnie a ja tego chciałem. Widocznie zależało mi na nim bo gdyby tak nie było od razu bym zakończył naszą przyjaźń. Po chwili myślenia oczy same mi się zamykały i zasnąłem.
Właściwie spałem tylko godzinę gdyż musiałem wstać do pracy. Obudziłem się, spojrzałem na drugi bok łóżka a go tam nie było. Nawet nie wiem kiedy wyszedł. Szybko wstałem, zobaczyłem czy nie zostawił jakieś karteczki czy może jest jeszcze u mnie. Niestety nie było, chwilę później zadzwoniłem do pracy i spytałem o jeden dzień wolnego, cudem szef się zgodził ale jednak mi dał wolne. Szybko położyłem się z powrotem spać szczerze mówiąc to nawet nie pomyślałem o tym co się stało zeszłej nocy.
Po paru godzinach wstałem z łóżka. Nic mi się nie chciało, próbowałem jeszcze usnąć ale nie umiałem.
Poszedłem przemyć twarz i się ubrać. Czułem, ze ten dzień nie będzie należał do tych łatwych. Po wypiciu tak dużej ilości alkoholu miałem ochotę przespać jeszcze dwa dni. Po posprzątaniu domu usiadłem na kanapę i włączyłem laptopa. Włączyłem sobie muzykę i próbowałem sobie przypomnieć co dokładnie stało się ostatniej nocy. Za dużo nie pamiętałem, jedyne czego nie zapomniałem to tego pocałunku. Rozpłakałem się bo zdałem sobie sprawę, że zdradziłem Darcy i to jeszcze z mężczyzną. Nie wiem co mnie opętało. Nigdy bym nie pomyślał, że pocałuję się z mężczyzną. To było dla mnie bardzo dziwne i zaskakujące.
Zadzwoniłem do Gemmy, chciałem dowiedzieć się co takiego chciała mi powiedzieć o Louis'e. Domyślałem się, ze chodzi o to, że jest gejem ale może jednak chciała mi coś jeszcze powiedzieć. Nie myliłem się, chodziło dokładnie o to. Miałem jej powiedzieć co zaszło wczoraj ale nie dałem rady. Wiedziałem, że byłaby na mnie zła i powiedziałaby o tym Darcy. Nie chciałem tego, kocham ich i nie chciałbym ich stracić. Ale czułem w środku strasznie głupie uczucie. Z jednej strony chciałem to wszystko zakończyć, nie chciałem go więcej widzieć ale z drugiej strony coś mnie do niego ciągnęło, coś czego nie umiałem wyjaśnić.
Rozmawiając z siostrą zrozumiałem, że nie mogę się dłużej z nim zadawać. Ja mam dziewczynę, nie jestem homoseksualny, albo raczej nie chciałem być. A Nathan, on potrzebuje wzoru mężczyzny, nie ma ojca ani ojczyma, ma tylko mnie a on nie mógłby brać ze mnie przykładu gdybym był z innym mężczyzną, oni mnie potrzebują. Postanowiłem, że nie będę już z nim rozmawiał ani widywał. Wtedy mała łezka poleciała mi z oka. Niby znaliśmy się pare dni ale poczułem więź z nim jako przyjaciele. Nawet nie powiedziałem mu o tym i nie miałem zamiaru. Cały dzień spędziłem w domu i przed telewizorem, strasznie mi się nudziło. Wieczorem spotkałem się z Darcy, miły wieczór jak zawsze. Była kolacja a później poszliśmy się razem kąpać. Po wyjściu z łazienki włączyliśmy romantyczny film, po którym zaczęliśmy się kochać. To było cudowne i w końcu zapomniałem o pocałunki z Louis'em i o samym nim. Dziewczyna jest boska w łóżku, uwielbiam się z nią kochać. Po wszystkim około godziny 24 dostałem sms'a. Trochę się zdziwiłem, był to Lou.
"No cześć, jak tam po wczorajszym? Żyjesz jeszcze :D"
Nie odpisałem mu, nie chciałem znowu zaczynać. Postanowiłem, że zakończę tą znajomość i taki miałem zamiar. Reszta nocy była tak samo przyjemna jak poprzednia część. Darcy znowu u mnie spała.
Kolejne dni mijały tak jak co dzień, praca, dom, Darcy. W kółko to samo. Louis co chwilę do mnie pisał, lecz ja się nie dawałem, nie chciałem i nie mogłem. Ale pomimo tego wszystkiego czułem, że go mi brakuje. Może ten pocałunek to wszystko zmienił lub może ja sobie coś ubzdurałem w głowie. Cały czas szukałem odpowiedzi co z tym zrobić ale nie umiałem nic wymyślić.
Przepraszam, że taki króciutki ale nie mam już zbytnio czasu.
Następny rozdział nie wiem kiedy napiszę. Mam strasznie zajęty tydzień :/
Mam nadzieję, ze się podoba. Komentujcie i piszcie czy się podoba czy nie. :D
Właściwie spałem tylko godzinę gdyż musiałem wstać do pracy. Obudziłem się, spojrzałem na drugi bok łóżka a go tam nie było. Nawet nie wiem kiedy wyszedł. Szybko wstałem, zobaczyłem czy nie zostawił jakieś karteczki czy może jest jeszcze u mnie. Niestety nie było, chwilę później zadzwoniłem do pracy i spytałem o jeden dzień wolnego, cudem szef się zgodził ale jednak mi dał wolne. Szybko położyłem się z powrotem spać szczerze mówiąc to nawet nie pomyślałem o tym co się stało zeszłej nocy.
Po paru godzinach wstałem z łóżka. Nic mi się nie chciało, próbowałem jeszcze usnąć ale nie umiałem.
Poszedłem przemyć twarz i się ubrać. Czułem, ze ten dzień nie będzie należał do tych łatwych. Po wypiciu tak dużej ilości alkoholu miałem ochotę przespać jeszcze dwa dni. Po posprzątaniu domu usiadłem na kanapę i włączyłem laptopa. Włączyłem sobie muzykę i próbowałem sobie przypomnieć co dokładnie stało się ostatniej nocy. Za dużo nie pamiętałem, jedyne czego nie zapomniałem to tego pocałunku. Rozpłakałem się bo zdałem sobie sprawę, że zdradziłem Darcy i to jeszcze z mężczyzną. Nie wiem co mnie opętało. Nigdy bym nie pomyślał, że pocałuję się z mężczyzną. To było dla mnie bardzo dziwne i zaskakujące.
Zadzwoniłem do Gemmy, chciałem dowiedzieć się co takiego chciała mi powiedzieć o Louis'e. Domyślałem się, ze chodzi o to, że jest gejem ale może jednak chciała mi coś jeszcze powiedzieć. Nie myliłem się, chodziło dokładnie o to. Miałem jej powiedzieć co zaszło wczoraj ale nie dałem rady. Wiedziałem, że byłaby na mnie zła i powiedziałaby o tym Darcy. Nie chciałem tego, kocham ich i nie chciałbym ich stracić. Ale czułem w środku strasznie głupie uczucie. Z jednej strony chciałem to wszystko zakończyć, nie chciałem go więcej widzieć ale z drugiej strony coś mnie do niego ciągnęło, coś czego nie umiałem wyjaśnić.
Rozmawiając z siostrą zrozumiałem, że nie mogę się dłużej z nim zadawać. Ja mam dziewczynę, nie jestem homoseksualny, albo raczej nie chciałem być. A Nathan, on potrzebuje wzoru mężczyzny, nie ma ojca ani ojczyma, ma tylko mnie a on nie mógłby brać ze mnie przykładu gdybym był z innym mężczyzną, oni mnie potrzebują. Postanowiłem, że nie będę już z nim rozmawiał ani widywał. Wtedy mała łezka poleciała mi z oka. Niby znaliśmy się pare dni ale poczułem więź z nim jako przyjaciele. Nawet nie powiedziałem mu o tym i nie miałem zamiaru. Cały dzień spędziłem w domu i przed telewizorem, strasznie mi się nudziło. Wieczorem spotkałem się z Darcy, miły wieczór jak zawsze. Była kolacja a później poszliśmy się razem kąpać. Po wyjściu z łazienki włączyliśmy romantyczny film, po którym zaczęliśmy się kochać. To było cudowne i w końcu zapomniałem o pocałunki z Louis'em i o samym nim. Dziewczyna jest boska w łóżku, uwielbiam się z nią kochać. Po wszystkim około godziny 24 dostałem sms'a. Trochę się zdziwiłem, był to Lou.
"No cześć, jak tam po wczorajszym? Żyjesz jeszcze :D"
Nie odpisałem mu, nie chciałem znowu zaczynać. Postanowiłem, że zakończę tą znajomość i taki miałem zamiar. Reszta nocy była tak samo przyjemna jak poprzednia część. Darcy znowu u mnie spała.
Kolejne dni mijały tak jak co dzień, praca, dom, Darcy. W kółko to samo. Louis co chwilę do mnie pisał, lecz ja się nie dawałem, nie chciałem i nie mogłem. Ale pomimo tego wszystkiego czułem, że go mi brakuje. Może ten pocałunek to wszystko zmienił lub może ja sobie coś ubzdurałem w głowie. Cały czas szukałem odpowiedzi co z tym zrobić ale nie umiałem nic wymyślić.
Przepraszam, że taki króciutki ale nie mam już zbytnio czasu.
Następny rozdział nie wiem kiedy napiszę. Mam strasznie zajęty tydzień :/
Mam nadzieję, ze się podoba. Komentujcie i piszcie czy się podoba czy nie. :D
sobota, 8 czerwca 2013
Rozdział IV
Kładąc się do łóżka cały czas myślałem o co chodzi Gemma'ie. Niestety nic nie wymyśliłem. Po 10 minutach spałem jak zabity.
Następnego dnia obudziłem się wcześnie rano ponieważ jak co poniedziałek musiałem iść do pracy. Wstałem, wziąłem prysznic i posprzątałem trochę w domu. O 6:30 wyszedłem z domu i pojechałem samochodem do pracy. Nikogo tam nie było. Otwarłem piekarnie, ubrałem fartuch i przygotowałem sale dla gości, którzy by chcieli coś zjeść. Chwilę posiedziałem sam dopóki reszta pracowników nie przyszła.
Jak to poniedziałek strasznie się ciągnął. Było dużo gości i klientów dlatego musiałem dużo pracować. Cały czas spoglądałem na zegarek a czas płynął coraz wolniej i wolniej. Chciałem już wrócić do domu i w końcu spotkać się z Darcy, strasznie się za nią stęskniłem. Po tych paru godzinach męczarni wróciłem do domu.
Posprzątałem jeszcze trochę bo nie chciałem żeby Darcy zobaczyła taki bałagan u mnie. Gdy już miałem po nią wychodzić ktoś zapukał do drzwi. Otworzyłem je
-Darcy? - uśmiechnąłem się szeroko.
-Nie, Justin Bieber. Przecież widzisz, ze to ja. Cześć kotek. - Weszła do przedpokoju, mocno mnie przytuliła i pocałowała - stęskniłam się za tobą.
-Ja też, prosze, wchodź. - Dziewczyna rozebrała buty i weszła do środka.- to jak tam u ciebie?- usiedliśmy na kanapie w pokoju gościnnym.
-Jak na razie żyję, tyle, że jestem strasznie wszystkim wykończona.A jak u ciebie? - oparła głowę na moim ramieniu.
-Tak, ja też. Ale jakoś daje radę. Wczoraj spędziłem cały dzień z Nathanem było bardzo fajnie. W końcu go widziałem. - dużo rozmawialiśmy z Darcy. O koncercie dużo mówiliśmy oraz opowiedziałem jej o Louis'ie, dziwne było to, że zareagowała niemalże tak samo jak Gemma. Nie wiem o co im chodzi ja go polubiłem a one nie chcą żebym się z nim przyjaźnił. Nie rozumiem ich. Dziewczyna żaliła mi się, że bardzo już chce wolnego, wakacje, brak szkoły i więcej czasu spędzonego ze mną. Mówiłem jej dokładnie to samo, tylko, że mi w tym wszystkim będzie przeszkadzała moja praca. No ale muszę pomóc siostrze, nie chce żeby była sama w tak ciężkiej sytuacji. Ona mnie zawsze wspierała i dalej wspiera nie chce jej teraz zostawić. Także Nathan, to mój siostrzeniec, który potrzebuje przykładu mężczyzny a dlatego, ze jego biologiczny ojciec zostawił ich samych nie ma nikogo na kim mógłby się wzorować. Musze im pomóc. Próbowaliśmy spędzić ten wieczór jak najmilej. Zrobiliśmy sobie bardzo dobrą kolacje, a przy robieniu jej mieliśmy dużo zabawy ponieważ bardzo lubimy razem gotować. Darcy zawsze mi powtarza jak bardzo mnie kocha, co mnie bardzo uszczęśliwia. Też ją bardzo kocham, jest to moja pierwsza miłość i mam nadzieję, że zostaniemy razem na zawsze. Zawsze zastanawiamy się co będzie dalej z nami, tak też było tego wieczoru. Oczywiście każde z nas powiedziało, że zostaniemy razem aż do śmierci, że chcemy mieć razem dzieci i weźmiemy razem ślub. Spędziliśmy bardzo miły wieczór, było romantycznie ale też nie zabrakło śmiechu. Właściwie było tak jak zawsze idealnie. Było już bardzo późno i nie chciałem żeby sama wracała do domu. Mogłem ją też odwieść do domu ale niestety wypiliśmy wino i nie chciałem prowadzić po alkoholu. Noc była bardzo miła, prawie nie spaliśmy, chcieliśmy wykorzystać ten czas, który mamy tylko dla siebie. Zasnęliśmy około 3 nad ranem, następnego dnia tego żałowałem. Znowu byłem wykończony. Rano wstałem i obudziłem Darcy do szkoły. Zjedliśmy śniadanie i dziewczyna poszła do domu po torbę z książkami. Mieliśmy się spotkać znów tego samego dnia ale wieczorem zadzwoniła do mnie i powiedziała, że nie przyjdzie bo musi uczyć się na sprawdziany. Poszedłem do pracy, jak zwykle byłem pierwszy i znowu musiałem przyszykować wszystko sam. Tak jak każdy dzień nic specjalnego się nie działo.
Około godziny 14 zobaczyłem Gemmę i Nathan'a wchodzących do piekarni. Przywitałem ich i usiadłem na chwilkę koło nich. Siostra poprosiła mnie abym popatrzał trochę na chłopca bo chciała zrobić zakupy do domu a ten nie chciał z nią iść. Oczywiście bez zastanowienia zgodziłem się, bo co mi zaszkodzić chwilkę na niego popatrzeć. Mały odrabiał jakieś zadanie ze szkoły a ja dalej musiałem obsługiwać klientów. Po chwili zobaczyłem Louis'a. Zdziwił się, że mnie zobaczył i wypytywał jak tam u mnie. Porozmawialiśmy chwilę i usiadł koło Nathan'a. Widziałem tylko, że 8-latek cieszył się, że go zobaczył niestety nie mogłem podejść do nich bo musiałem dalej zajmować się kupującymi. Gemma dość długo nie wracała, na tyle długo bym skończył już swoją pracę. Usiadłem razem z chłopakami i poczekaliśmy na siostrę. Po jakimś czasie przyszła i od razu widząc 21-lata odeszła razem z synem. Jedyne co powiedziała to "dziękuję, już musimy iść, cześć". Bardzo mnie zdziwiło jej zachowanie, ale po jakimś czasie już mi to nie przeszkadzało, pogodziłem się z faktem, że nie za bardzo za nim przepada. Też wyszliśmy i poszliśmy się trochę przejść. Zaproponowałem mu żeby przyszedł dzisiaj do mnie ponieważ nie będę miał co robić. Zgodził się. Powiedziałem mu gdzie mieszkam i poszliśmy kupić coś do jedzenia na wieczór. po 30 minutach poszedł do domu a ja jeszcze poszedłem na miasto kupić sobie cos do ubrania. Kupiłem bluzkę i buty.
Pojechałem do domu i posprzątałem żeby nie zbłaźnić się bałaganem. Wziąłem szybki prysznic bo wiedziałem, że będziemy siedzieć do późna. Wieczorem przyszedł do mnie. Mówił, że miał lekkie problemy z dotarciem do mnie. Spędziliśmy miło czas. Oczywiście jak to mężczyźni musieliśmy wypić alkohol. Każdy z nas wypił po 3 piwa. Zjedliśmy pizze i oglądaliśmy mecz. Cały czas się śmialiśmy nawet nie wiemy dokładnie z czego. Po meczu poszedłem do ubikacji a gdy wróciłem Lou leżał na moim łóżku. Usiadłem koło niego. Zaczęliśmy rozmawiać na temat mojej dziewczyny. Nic specjalnego mu nie powiedziałem. Spytałem się też o jego ostatni związek, powiedział, że niedawno właśnie zakończył jeden i szuka tej swojej prawdziwej drugiej połówki. Trochę nam się zrobił inny nastrój, zaczęliśmy być poważni dopóki Lou nie spadł z łóżka. Zaczęliśmy się bardzo z tego śmiać a on prawdopodobnie wybił sobie palec u ręki. Zrobiłem mu okład i wypiliśmy jeszcze po jednym piwie. Była 4 nad ranem gdy przestaliśmy oglądać telewizor oraz pić alkohol. 21-latek był bardzo zmęczony i za bardzo nie trzeźwy by wracać samemu do domu dlatego został na noc u mnie. Nie myśląc położyłem się razem z nim w jednym łóżku. Patrzyliśmy sobie w oczy przez 2 minuty gdy nagle Louis się przysunął do mnie i pocałował w usta.
Mam nadzieję, że się podoba. Następny rozdział myślę, że dodam jutro.
Liczę na komentarze :D
Następnego dnia obudziłem się wcześnie rano ponieważ jak co poniedziałek musiałem iść do pracy. Wstałem, wziąłem prysznic i posprzątałem trochę w domu. O 6:30 wyszedłem z domu i pojechałem samochodem do pracy. Nikogo tam nie było. Otwarłem piekarnie, ubrałem fartuch i przygotowałem sale dla gości, którzy by chcieli coś zjeść. Chwilę posiedziałem sam dopóki reszta pracowników nie przyszła.
Jak to poniedziałek strasznie się ciągnął. Było dużo gości i klientów dlatego musiałem dużo pracować. Cały czas spoglądałem na zegarek a czas płynął coraz wolniej i wolniej. Chciałem już wrócić do domu i w końcu spotkać się z Darcy, strasznie się za nią stęskniłem. Po tych paru godzinach męczarni wróciłem do domu.
Posprzątałem jeszcze trochę bo nie chciałem żeby Darcy zobaczyła taki bałagan u mnie. Gdy już miałem po nią wychodzić ktoś zapukał do drzwi. Otworzyłem je
-Darcy? - uśmiechnąłem się szeroko.
-Nie, Justin Bieber. Przecież widzisz, ze to ja. Cześć kotek. - Weszła do przedpokoju, mocno mnie przytuliła i pocałowała - stęskniłam się za tobą.
-Ja też, prosze, wchodź. - Dziewczyna rozebrała buty i weszła do środka.- to jak tam u ciebie?- usiedliśmy na kanapie w pokoju gościnnym.
-Jak na razie żyję, tyle, że jestem strasznie wszystkim wykończona.A jak u ciebie? - oparła głowę na moim ramieniu.
-Tak, ja też. Ale jakoś daje radę. Wczoraj spędziłem cały dzień z Nathanem było bardzo fajnie. W końcu go widziałem. - dużo rozmawialiśmy z Darcy. O koncercie dużo mówiliśmy oraz opowiedziałem jej o Louis'ie, dziwne było to, że zareagowała niemalże tak samo jak Gemma. Nie wiem o co im chodzi ja go polubiłem a one nie chcą żebym się z nim przyjaźnił. Nie rozumiem ich. Dziewczyna żaliła mi się, że bardzo już chce wolnego, wakacje, brak szkoły i więcej czasu spędzonego ze mną. Mówiłem jej dokładnie to samo, tylko, że mi w tym wszystkim będzie przeszkadzała moja praca. No ale muszę pomóc siostrze, nie chce żeby była sama w tak ciężkiej sytuacji. Ona mnie zawsze wspierała i dalej wspiera nie chce jej teraz zostawić. Także Nathan, to mój siostrzeniec, który potrzebuje przykładu mężczyzny a dlatego, ze jego biologiczny ojciec zostawił ich samych nie ma nikogo na kim mógłby się wzorować. Musze im pomóc. Próbowaliśmy spędzić ten wieczór jak najmilej. Zrobiliśmy sobie bardzo dobrą kolacje, a przy robieniu jej mieliśmy dużo zabawy ponieważ bardzo lubimy razem gotować. Darcy zawsze mi powtarza jak bardzo mnie kocha, co mnie bardzo uszczęśliwia. Też ją bardzo kocham, jest to moja pierwsza miłość i mam nadzieję, że zostaniemy razem na zawsze. Zawsze zastanawiamy się co będzie dalej z nami, tak też było tego wieczoru. Oczywiście każde z nas powiedziało, że zostaniemy razem aż do śmierci, że chcemy mieć razem dzieci i weźmiemy razem ślub. Spędziliśmy bardzo miły wieczór, było romantycznie ale też nie zabrakło śmiechu. Właściwie było tak jak zawsze idealnie. Było już bardzo późno i nie chciałem żeby sama wracała do domu. Mogłem ją też odwieść do domu ale niestety wypiliśmy wino i nie chciałem prowadzić po alkoholu. Noc była bardzo miła, prawie nie spaliśmy, chcieliśmy wykorzystać ten czas, który mamy tylko dla siebie. Zasnęliśmy około 3 nad ranem, następnego dnia tego żałowałem. Znowu byłem wykończony. Rano wstałem i obudziłem Darcy do szkoły. Zjedliśmy śniadanie i dziewczyna poszła do domu po torbę z książkami. Mieliśmy się spotkać znów tego samego dnia ale wieczorem zadzwoniła do mnie i powiedziała, że nie przyjdzie bo musi uczyć się na sprawdziany. Poszedłem do pracy, jak zwykle byłem pierwszy i znowu musiałem przyszykować wszystko sam. Tak jak każdy dzień nic specjalnego się nie działo.
Około godziny 14 zobaczyłem Gemmę i Nathan'a wchodzących do piekarni. Przywitałem ich i usiadłem na chwilkę koło nich. Siostra poprosiła mnie abym popatrzał trochę na chłopca bo chciała zrobić zakupy do domu a ten nie chciał z nią iść. Oczywiście bez zastanowienia zgodziłem się, bo co mi zaszkodzić chwilkę na niego popatrzeć. Mały odrabiał jakieś zadanie ze szkoły a ja dalej musiałem obsługiwać klientów. Po chwili zobaczyłem Louis'a. Zdziwił się, że mnie zobaczył i wypytywał jak tam u mnie. Porozmawialiśmy chwilę i usiadł koło Nathan'a. Widziałem tylko, że 8-latek cieszył się, że go zobaczył niestety nie mogłem podejść do nich bo musiałem dalej zajmować się kupującymi. Gemma dość długo nie wracała, na tyle długo bym skończył już swoją pracę. Usiadłem razem z chłopakami i poczekaliśmy na siostrę. Po jakimś czasie przyszła i od razu widząc 21-lata odeszła razem z synem. Jedyne co powiedziała to "dziękuję, już musimy iść, cześć". Bardzo mnie zdziwiło jej zachowanie, ale po jakimś czasie już mi to nie przeszkadzało, pogodziłem się z faktem, że nie za bardzo za nim przepada. Też wyszliśmy i poszliśmy się trochę przejść. Zaproponowałem mu żeby przyszedł dzisiaj do mnie ponieważ nie będę miał co robić. Zgodził się. Powiedziałem mu gdzie mieszkam i poszliśmy kupić coś do jedzenia na wieczór. po 30 minutach poszedł do domu a ja jeszcze poszedłem na miasto kupić sobie cos do ubrania. Kupiłem bluzkę i buty.
Pojechałem do domu i posprzątałem żeby nie zbłaźnić się bałaganem. Wziąłem szybki prysznic bo wiedziałem, że będziemy siedzieć do późna. Wieczorem przyszedł do mnie. Mówił, że miał lekkie problemy z dotarciem do mnie. Spędziliśmy miło czas. Oczywiście jak to mężczyźni musieliśmy wypić alkohol. Każdy z nas wypił po 3 piwa. Zjedliśmy pizze i oglądaliśmy mecz. Cały czas się śmialiśmy nawet nie wiemy dokładnie z czego. Po meczu poszedłem do ubikacji a gdy wróciłem Lou leżał na moim łóżku. Usiadłem koło niego. Zaczęliśmy rozmawiać na temat mojej dziewczyny. Nic specjalnego mu nie powiedziałem. Spytałem się też o jego ostatni związek, powiedział, że niedawno właśnie zakończył jeden i szuka tej swojej prawdziwej drugiej połówki. Trochę nam się zrobił inny nastrój, zaczęliśmy być poważni dopóki Lou nie spadł z łóżka. Zaczęliśmy się bardzo z tego śmiać a on prawdopodobnie wybił sobie palec u ręki. Zrobiłem mu okład i wypiliśmy jeszcze po jednym piwie. Była 4 nad ranem gdy przestaliśmy oglądać telewizor oraz pić alkohol. 21-latek był bardzo zmęczony i za bardzo nie trzeźwy by wracać samemu do domu dlatego został na noc u mnie. Nie myśląc położyłem się razem z nim w jednym łóżku. Patrzyliśmy sobie w oczy przez 2 minuty gdy nagle Louis się przysunął do mnie i pocałował w usta.
Mam nadzieję, że się podoba. Następny rozdział myślę, że dodam jutro.
Liczę na komentarze :D
wtorek, 4 czerwca 2013
Rozdział III
- Louis? Co ty tu robisz? - spytałem podając mu rękę.
- Zakupy, musiałem sobie kupić coś do jedzenia do domu. A wy? - usiadł koło mnie.
-To jest Nathan, pamiętasz opowiadałem ci o nim?
-Tak, tak pamiętam. Cześć mały. - podał dłoń
-Cześć - odwzajemnił ruch.
-A to jest Louis, mój kolega. Hhhmm co my tu robimy tak? Wiesz Gemma musiała iśc do pracy a nie miał go kto pilnować więc pozostałem tylko ja. - wytłumaczyłem.
-Ahaa, i jak? Fajnie jest z wujkiem? - zaczął podpytywać chłopca.
- Bardzo fajnie, już długo u niego nie byłem a dziś jestem z nim caaaały dzień. Cieszę się. - Nath zaczął opowiadać cały dzień a mi się zrobiło miękko na sercu, bo cieszyłem się, że mu się podobało. - a tak w ogóle to skąd znasz mojego wujka? - spytał zaciekawiony.
- Wiesz, wczoraj byliśmy na takim koncercie i tam się poznaliśmy. - spojrzał na mnie.
- Fajnie, też chciałbym kiedyś pójść na koncert.
- Na pewno pójdziesz. - oznajmił 21-latek. - jak Harry po koncercie?
- Zaje... - Louis się na mnie spojrzał a ja przerwałem - znaczy baaardzo dobrze. - zaśmialiśmy się oboje- jestem trochę wykończony bo późno przyszedłem do domu i musiałem wcześnie wstać no ale jakoś żyję. A jak z tobą?
- Dobrze, bardzo mi się podobało.
-Tak mi też. - porozmawialiśmy chwilę o koncercie. "Nathan!" - ktoś zawołał.
- Mama! - mały ucieszył się i pobiegł w stronę Gemmy. Przytulili się i powoli zbliżali się do nas.
- Oops, chyba straciłem rachubę czasu. - spojrzałem na zegarek - uuu już po 21? ale to szybko minęło.
-taaa.. - powiedział Lou.
- Gemma? co ty tu robisz? - spytałem siostry.
- A nic, chciałam kupić coś do jedzenia. - nastała chwila niezręcznej ciszy.
- To jest Louis - przedstawiłem ich sobie nawzajem.
- Tak, tak. Kojarzę go. Cześć - podała dłoń.
- Hej - zrobił to samo - to nic, ja już będę leciał, cześć wam, trzymajcie się. - pożegnał się z nami i odszedł.
- Idziemy? - wstałem z ławki i pomogłem Gemma'ie wziąć torby z zakupami. Po drodze do samochodu Nathan opowiadał co robił przez cały dzień ze mną. Cieszyło mnie to, że mówił o tym z takim entuzjazmem, bynajmniej wiedziałem, ze mu się podobało. Siostra była mi bardzo wdzięczna za to, że się nim zająłem. Cały czas mi dziękowała a ja mówiłem, ze nie ma za co. Doszliśmy do auta i pojechaliśmy do mojego mieszkania.
Usiedliśmy oboje w kuchni, zrobiliśmy sobie herbatę a Nath poszedł oglądać telewizor. Zaczęła się nasza rozmowa.
- Jeszcze raz ci dziękuję.
-Ile razy mam ci powtarzać, ze nie ma za co? To żaden wysiłek dla mnie, wręcz przeciwnie, cieszę się, że spędziłem ten dzień z Nathanem. Już dawno go nie widziałem.
-Tak, on do szkoły ty do pracy, nie ma czasu. Właśnie jak tam praca?
-A dobrze. Coraz więcej klientów jest więc wszyscy mamy szanse na podwyżkę.
- To fajnie.
- A jak u ciebie?
- Jest dobrze. Chciałam jeszcze poszukać jakieś pracy dodatkowo, żeby mieć więcej pieniędzy dla mnie i Nathana ale nie umiem nic znaleźć.- zesmutniała.
-Hej, nie przejmuj się. Po co będziesz się przemęczać? Przecież obiecałem, ze ci pomogę tak? No więc właśnie.
- Ale ja nie chce cię wykorzystywać.
- Nie wykorzystujesz. Pomóc siostrze nie mogę?
- Dziękuję, kocham cię.
- Ja ciebie też. - posiedzieliśmy chwilkę w ciszy.
- Skąd znasz Louis'a? -spytała a ja się zdziwiłem
- Wczoraj go na koncercie poznałem. Coś z nim nie tak?
- nie, nie. Wszystko w porządku tylko słyszałam trochę dziwne rzeczy o nim ale już ok. - mówiła niepewnie.
- Ale co? Jakie rzeczy?
-Nie już nic. Tylko nie wiem czy to jest odpowiednie towarzystwo do ciebie i Nathana.
- Gemma? Coś z nim nie tak?
- Wiesz - zaczęła mówić gdy Nathan wszedł do kuchni.
- Mamo, jedziemy już do domu? jestem taki zmęczony. - przetarł oczy i ziewnął.
- Tak, już jedziemy. - wstała, zabrała swoje rzeczy i zaczęła ubierać syna
- Ale Gemma. To coś złego, że się z nim koleguję? bo nie rozumiem.
- Nic Harry, nie ważne. Tylko weź nie rób nic głupiego, proszę. Potrzebujemy cię i Darcy też. - W ogóle nie zrozumiałem o co jej chodzi. Pewnie zrobiłem jakąś głupią minę nie wiedząc co ona ma na myśli.
-Ok, chyba wiem co robię. Cześć wam. - pożegnałem się z rodziną.
- Cześć wujek, dziękuję! - przytulił mnie a ja się szeroko uśmiechnąłem. Wyszli a ja poszedłem pościelić sobie łóżko. Wziąłem bieliznę i poszedłem pod prysznic. Zajęło mi to z jakieś 25 minut. Gdy wchodziłem do pokoju wycierając włosy spojrzałem na mój telefon. Zobaczyłem 4 połączenia nie odebrane. Zastanawiałem się kto to może być. Wytarłem mokre ręce o ręcznik i wziąłem komórkę do ręki.
- Dercy - uśmiechnąłem się i zadzwoniłem do niej. Po 5 sekundach odebrała telefon. - hej kotek.
- Cześć skarbie, jak ci minął dzień? - usiadłem na łóżko
-yymm bardzo fajnie, jestem zmęczony ale jakoś żyję. A tobie?
- Mi też, ta nauka mnie wykańcza ale daje radę. A co takiego robiłeś, że jesteś taki zmęczony?
- Wczoraj wróciłem późno z tego koncertu a dziś rano Gemma mnie obudziła i pilnowałem cały dzień Nathana. Byliśmy na mieście i jestem padnięty. W ogóle przepraszam, że nie zadzwoniłem ale zapomniałem całkowicie o tym.
- Okay, nic się nie stało. To idź spać, jutro musisz rano wstać do pracy. Kocham cię, dobranoc- uśmiechnąłem się
- ja ciebie też, dobranoc. Jutro przyjdę po ciebie okay?
- Dobrze, porozmawiamy na spokojnie. Pa kochanie
- Pa skarbie. - rozłączyła się a ja poszedłem spać.
Następny rozdział prawdopodobnie jutro albo czwartek. Jeszcze nie wiem, mam dużo nauki i wgl. Mam nadzieje że się podoba :)
- Zakupy, musiałem sobie kupić coś do jedzenia do domu. A wy? - usiadł koło mnie.
-To jest Nathan, pamiętasz opowiadałem ci o nim?
-Tak, tak pamiętam. Cześć mały. - podał dłoń
-Cześć - odwzajemnił ruch.
-A to jest Louis, mój kolega. Hhhmm co my tu robimy tak? Wiesz Gemma musiała iśc do pracy a nie miał go kto pilnować więc pozostałem tylko ja. - wytłumaczyłem.
-Ahaa, i jak? Fajnie jest z wujkiem? - zaczął podpytywać chłopca.
- Bardzo fajnie, już długo u niego nie byłem a dziś jestem z nim caaaały dzień. Cieszę się. - Nath zaczął opowiadać cały dzień a mi się zrobiło miękko na sercu, bo cieszyłem się, że mu się podobało. - a tak w ogóle to skąd znasz mojego wujka? - spytał zaciekawiony.
- Wiesz, wczoraj byliśmy na takim koncercie i tam się poznaliśmy. - spojrzał na mnie.
- Fajnie, też chciałbym kiedyś pójść na koncert.
- Na pewno pójdziesz. - oznajmił 21-latek. - jak Harry po koncercie?
- Zaje... - Louis się na mnie spojrzał a ja przerwałem - znaczy baaardzo dobrze. - zaśmialiśmy się oboje- jestem trochę wykończony bo późno przyszedłem do domu i musiałem wcześnie wstać no ale jakoś żyję. A jak z tobą?
- Dobrze, bardzo mi się podobało.
-Tak mi też. - porozmawialiśmy chwilę o koncercie. "Nathan!" - ktoś zawołał.
- Mama! - mały ucieszył się i pobiegł w stronę Gemmy. Przytulili się i powoli zbliżali się do nas.
- Oops, chyba straciłem rachubę czasu. - spojrzałem na zegarek - uuu już po 21? ale to szybko minęło.
-taaa.. - powiedział Lou.
- Gemma? co ty tu robisz? - spytałem siostry.
- A nic, chciałam kupić coś do jedzenia. - nastała chwila niezręcznej ciszy.
- To jest Louis - przedstawiłem ich sobie nawzajem.
- Tak, tak. Kojarzę go. Cześć - podała dłoń.
- Hej - zrobił to samo - to nic, ja już będę leciał, cześć wam, trzymajcie się. - pożegnał się z nami i odszedł.
- Idziemy? - wstałem z ławki i pomogłem Gemma'ie wziąć torby z zakupami. Po drodze do samochodu Nathan opowiadał co robił przez cały dzień ze mną. Cieszyło mnie to, że mówił o tym z takim entuzjazmem, bynajmniej wiedziałem, ze mu się podobało. Siostra była mi bardzo wdzięczna za to, że się nim zająłem. Cały czas mi dziękowała a ja mówiłem, ze nie ma za co. Doszliśmy do auta i pojechaliśmy do mojego mieszkania.
Usiedliśmy oboje w kuchni, zrobiliśmy sobie herbatę a Nath poszedł oglądać telewizor. Zaczęła się nasza rozmowa.
- Jeszcze raz ci dziękuję.
-Ile razy mam ci powtarzać, ze nie ma za co? To żaden wysiłek dla mnie, wręcz przeciwnie, cieszę się, że spędziłem ten dzień z Nathanem. Już dawno go nie widziałem.
-Tak, on do szkoły ty do pracy, nie ma czasu. Właśnie jak tam praca?
-A dobrze. Coraz więcej klientów jest więc wszyscy mamy szanse na podwyżkę.
- To fajnie.
- A jak u ciebie?
- Jest dobrze. Chciałam jeszcze poszukać jakieś pracy dodatkowo, żeby mieć więcej pieniędzy dla mnie i Nathana ale nie umiem nic znaleźć.- zesmutniała.
-Hej, nie przejmuj się. Po co będziesz się przemęczać? Przecież obiecałem, ze ci pomogę tak? No więc właśnie.
- Ale ja nie chce cię wykorzystywać.
- Nie wykorzystujesz. Pomóc siostrze nie mogę?
- Dziękuję, kocham cię.
- Ja ciebie też. - posiedzieliśmy chwilkę w ciszy.
- Skąd znasz Louis'a? -spytała a ja się zdziwiłem
- Wczoraj go na koncercie poznałem. Coś z nim nie tak?
- nie, nie. Wszystko w porządku tylko słyszałam trochę dziwne rzeczy o nim ale już ok. - mówiła niepewnie.
- Ale co? Jakie rzeczy?
-Nie już nic. Tylko nie wiem czy to jest odpowiednie towarzystwo do ciebie i Nathana.
- Gemma? Coś z nim nie tak?
- Wiesz - zaczęła mówić gdy Nathan wszedł do kuchni.
- Mamo, jedziemy już do domu? jestem taki zmęczony. - przetarł oczy i ziewnął.
- Tak, już jedziemy. - wstała, zabrała swoje rzeczy i zaczęła ubierać syna
- Ale Gemma. To coś złego, że się z nim koleguję? bo nie rozumiem.
- Nic Harry, nie ważne. Tylko weź nie rób nic głupiego, proszę. Potrzebujemy cię i Darcy też. - W ogóle nie zrozumiałem o co jej chodzi. Pewnie zrobiłem jakąś głupią minę nie wiedząc co ona ma na myśli.
-Ok, chyba wiem co robię. Cześć wam. - pożegnałem się z rodziną.
- Cześć wujek, dziękuję! - przytulił mnie a ja się szeroko uśmiechnąłem. Wyszli a ja poszedłem pościelić sobie łóżko. Wziąłem bieliznę i poszedłem pod prysznic. Zajęło mi to z jakieś 25 minut. Gdy wchodziłem do pokoju wycierając włosy spojrzałem na mój telefon. Zobaczyłem 4 połączenia nie odebrane. Zastanawiałem się kto to może być. Wytarłem mokre ręce o ręcznik i wziąłem komórkę do ręki.
- Dercy - uśmiechnąłem się i zadzwoniłem do niej. Po 5 sekundach odebrała telefon. - hej kotek.
- Cześć skarbie, jak ci minął dzień? - usiadłem na łóżko
-yymm bardzo fajnie, jestem zmęczony ale jakoś żyję. A tobie?
- Mi też, ta nauka mnie wykańcza ale daje radę. A co takiego robiłeś, że jesteś taki zmęczony?
- Wczoraj wróciłem późno z tego koncertu a dziś rano Gemma mnie obudziła i pilnowałem cały dzień Nathana. Byliśmy na mieście i jestem padnięty. W ogóle przepraszam, że nie zadzwoniłem ale zapomniałem całkowicie o tym.
- Okay, nic się nie stało. To idź spać, jutro musisz rano wstać do pracy. Kocham cię, dobranoc- uśmiechnąłem się
- ja ciebie też, dobranoc. Jutro przyjdę po ciebie okay?
- Dobrze, porozmawiamy na spokojnie. Pa kochanie
- Pa skarbie. - rozłączyła się a ja poszedłem spać.
Następny rozdział prawdopodobnie jutro albo czwartek. Jeszcze nie wiem, mam dużo nauki i wgl. Mam nadzieje że się podoba :)
poniedziałek, 3 czerwca 2013
Rozdział II
Cały koncert minął nam bardzo miło i zdecydowanie za szybko. Nie sądziłem, że na zwykłym koncercie poznam tak fajną osobę, a jednak. Bawiliśmy się świetnie, niestety musiał się w końcu zakończyć. Zbieraliśmy się już do wyjścia, stałem przy drzwiach od samochodu ale Louis się spytał czy może nie chciałbym pójść gdzieś na miasto coś zjeść, bo jutro niedziela w dopiero była 22. Zgodziłem się. Weszliśmy do mojego auta i pojechaliśmy do Mc'a, oczywiście wszystko kupiliśmy na ostatnią chwilę bo w końcu nie była zbyt wczesna godzina. Zamówiliśmy jedzenie, poczekaliśmy chwilkę aż nam je dadzą i poszliśmy na jakąś ławkę do parku usiąść i zjeść.
- To czym się zajmujesz? Studiujesz czy może praca? - spytałem
- Chwilowo praca. Studiowałem aktorstwo ale jednak, to nie dla mnie. Teraz sprzedaję jedzenie, typu hotdogi na stadionach. A ty?
- Pracuję w piekarni, nic specjalnego
- A studia czy dalsza szkoła? Nie myślałeś nad tym?
- Tak, ale moja siostra ma trudną sytuację. Ma syna a mąż ją zostawił. Nie ma za dużo pieniędzy na otrzymanie więc postanowiłem, że im pomogę i pójdę do pracy. Może kiedyś wrócę do jakieś szkoły.
- Ooo, to miło z twojej strony.- uśmiechnął się widząc mój grymas na twarzy
- Tak, staram się jak najwięcej im pomóc bo to w końcu rodzina. - też się uśmiechnąłem.
- rozumiem. A ile ma lat jej syn?
- Niedawno skończył osiem.
- oo no to duży chłopiec
-tak, strasznie szybko urósł. Ciesze się, że są blisko mnie. Właściwie jako jedyni. A ty? Masz dziewczynę?
- Nieeeeee.. - jego głos się podwyższył, jakby kłamał
-Jasne, jasne. Która by nie chciała takiego przystojniaka? hahah - powiedziałem do żartu
-tiaaa - powiedział bez entuzjazmu - a ty? masz dziewczynę?
- Tak, jesteśmy już razem 9 miesięcy. - uśmiechnąłem się.
- no to ładnie. To twoja siostra i siostrzeniec nie są jako jedyni przy tobie. Masz dziewczynę, to jest coś.
- No, właściwie chodziło mi o to, że - przerwałem - właściwie to nie wiem o co mi chodziło - wybuchnęliśmy śmiechem chociaż nie wiadomo dlaczego - tutaj mam tylko Darcy, Gemmę i Nathana. Nikogo więcej. A ty tu sam jesteś?
-Tak, całkowicie. Prócz ludzi na meczach nikogo więcej nie znam. No właściwie to teraz ciebie.
- ooo szkoda. A czemu się z kimś nie zaprzyjaźniłeś? w końcu to trzy lata w Londynie, nikogo nie znalazłeś? - Louis posmutniał a ja razem z nim.
-Wiesz, opowiedzmy, że ciężko mi tu jest odnaleźć samego siebie, inni nawet uwagi na mnie nie zwracają.
-Smutne, ale spokojnie na pewno kogoś znajdziesz. - rozmawialiśmy na ten temat bardzo długo, ale i tak nie rozumiałem dlaczego inni nie chcą się z nim przyjaźnić. To bardzo miły facet. Po około 10 minutach wymieniliśmy się numerami bo chcieliśmy pozostać w kontakcie. Straciliśmy rachubę czasu więc ta nasza konwersacja trwała aż do 2 nad ranem. Gdy zorientowaliśmy się, która jest godzina oboje poszliśmy do domu. Chciałem odwieść Louis'a ale mówił, że mieszka niedaleko i się przejdzie. Gdy wszedłem do domu od razu poszedłem pod prysznic, który trwał chyba z trzy minuty, byłem wykończony. Położyłem się spać.
Rano obudziły mnie jakieś krzyki i pukanie do moich drzwi. Była to Gemma i jej syn. Weszli pospiesznie do domu.
- Harry, błagam zajmij się Nathanem. Wiem, masz wolne ale muszę isć do pracy jedna z dziewczyn nie przyszła i muszę iść.
-Gemma, spokojnie. Oczywiście że się nim zajmę. Cześć mały, jak tam? - pogłaskałem go po głowie
- Spoko, pójdziemy na miasto co nie?
- haha oczywiście, ze tak. Dobra, to idź do tej pracy ja się nim zajmę.- powiedziałem do siostry.
-Dziękuję ci bardzo, tutaj masz kase, kupcie jakieś lody czy coś na mieście. - dała mi banknot to ręki
-Nie, weź je. Ja mam pieniądze, tobie się bardziej przydadzą. - uśmiechnęliśmy się szeroko do siebie - Nath idź się rozbierz i włącz sobie jakieś bajki czy coś ok? - mały poleciał do pokoju.
-Przyjadę o dziewiątej po niego ok? - pokiwałem głową na ok - dziękuję jeszcze raz. - uścisnęła mnie, dała buziaka w policzek a po drodze krzyknęła " Nath bądź grzeczny" na co on nic nie odpowiedział.
- To patrz sobie na telewizor, ja się jakoś ogarnę i przy okazji mieszkanie też.
-ok, ok - już szedłem do pokoju po ubrania- wujek?!
-Tak? - stanąłem w drzwiach
-Głodny jestem, mogę sobie zrobic coś do jedzenia?
- Ale masz pytanie, oczywiście, że tak. Wiesz gdzie wszystko jest, zrób sobie
- Dobra, dzięki. -pobiegł do kuchni. Ja poszedłem do pokoju po czarne rurki, koszulę i czapkę. Szybko się ubrałem i ogarnąłem dom.
-To jak Nath? Idziemy? - powiedziałem zakładając czapkę i buty.
-Tak, tak już idę. - przyszedł do przedpokoju i także ubrał buty. Wyszliśmy z domu i poszliśmy obok auta.
-Jedziemy autem czy idziemy pieszo? -spytałem.
-Wolałbym pieszo, jest fajna pogoda możemy się przejść.
-Ale to nam więcej czasu zajmie, pojedziemy autem dobra?
- haha moze lepiej powiedz, że nie chce ci się iść na miasto. - zaśmiał się i wsiadł do samochodu
-taki mały a taki pyskaty - powiedziałem żartobliwie i wsiadłem do pojazdu. - gdzie jedziemy?
-Mi to obojętnie, byle żeby było.
- Ok no to może London Eye? Byłeś tam? - mówiłem prowadząc samochód.
-Nie byłem, możemy iść. - na jego twarzy pojawił się uśmiech
- No to dobrze, pojedziemy tam, a później się coś wymyśli.
Cały dzień minął nam fenomenalnie. Mały bardzo dobrze się bawił a ja razem z nim. Pozwiedzaliśmy trochę Londyn, pochodziliśmy po sklepach no i oczywiście wstąpiliśmy do Nando's.
- No to jak młody? wracamy juz co nie?
-Co? - oburzył się - jeszcze nie!
-Ale jest już 20, twoja mama będzie za godzinę u mnie w domu.
-Właśnie, godzinę. Patrz ile jeszcze czasu mamy. Możemy iść na lody, w końcu mieliśmy iść a nie poszliśmy
-Ooohh ty mały pasożycie! - złapałem go i wziąłem na barana a on się zaczął głośno śmiać - dobra, ale tylko pół godziny.
-Wiedziałem, że się zgodzisz. Chodźmy tam - wskazał palcem na budkę z lodami włoskimi
- okay, chodźmy. - kupiliśmy lody i usiedliśmy na ławce. Porozmawialiśmy trochę na jego temat, o szkole i relacji z mamą. Chłopiec bardzo się cieszył, że w końcu wyszedł gdzieś ze mną na miasto.
Po 30 minutach, zobaczyłem znajomą twarz przechodzącą niedaleko nas. Był to Louis, nie zauważył nas więc postanowiłem krzyknąć jego imię i też tak zrobiłem. Każdy ptak siedzący koło nas odfrunął a on się odwrócił. Podszedł do nas i usiadł razem z nami.
Nie jest zbyt ciekawy no ale cóż na to poradzić. Mam nadzieję, że chociaż paru osobom będzie się ten blog podobał. :)
- To czym się zajmujesz? Studiujesz czy może praca? - spytałem
- Chwilowo praca. Studiowałem aktorstwo ale jednak, to nie dla mnie. Teraz sprzedaję jedzenie, typu hotdogi na stadionach. A ty?
- Pracuję w piekarni, nic specjalnego
- A studia czy dalsza szkoła? Nie myślałeś nad tym?
- Tak, ale moja siostra ma trudną sytuację. Ma syna a mąż ją zostawił. Nie ma za dużo pieniędzy na otrzymanie więc postanowiłem, że im pomogę i pójdę do pracy. Może kiedyś wrócę do jakieś szkoły.
- Ooo, to miło z twojej strony.- uśmiechnął się widząc mój grymas na twarzy
- Tak, staram się jak najwięcej im pomóc bo to w końcu rodzina. - też się uśmiechnąłem.
- rozumiem. A ile ma lat jej syn?
- Niedawno skończył osiem.
- oo no to duży chłopiec
-tak, strasznie szybko urósł. Ciesze się, że są blisko mnie. Właściwie jako jedyni. A ty? Masz dziewczynę?
- Nieeeeee.. - jego głos się podwyższył, jakby kłamał
-Jasne, jasne. Która by nie chciała takiego przystojniaka? hahah - powiedziałem do żartu
-tiaaa - powiedział bez entuzjazmu - a ty? masz dziewczynę?
- Tak, jesteśmy już razem 9 miesięcy. - uśmiechnąłem się.
- no to ładnie. To twoja siostra i siostrzeniec nie są jako jedyni przy tobie. Masz dziewczynę, to jest coś.
- No, właściwie chodziło mi o to, że - przerwałem - właściwie to nie wiem o co mi chodziło - wybuchnęliśmy śmiechem chociaż nie wiadomo dlaczego - tutaj mam tylko Darcy, Gemmę i Nathana. Nikogo więcej. A ty tu sam jesteś?
-Tak, całkowicie. Prócz ludzi na meczach nikogo więcej nie znam. No właściwie to teraz ciebie.
- ooo szkoda. A czemu się z kimś nie zaprzyjaźniłeś? w końcu to trzy lata w Londynie, nikogo nie znalazłeś? - Louis posmutniał a ja razem z nim.
-Wiesz, opowiedzmy, że ciężko mi tu jest odnaleźć samego siebie, inni nawet uwagi na mnie nie zwracają.
-Smutne, ale spokojnie na pewno kogoś znajdziesz. - rozmawialiśmy na ten temat bardzo długo, ale i tak nie rozumiałem dlaczego inni nie chcą się z nim przyjaźnić. To bardzo miły facet. Po około 10 minutach wymieniliśmy się numerami bo chcieliśmy pozostać w kontakcie. Straciliśmy rachubę czasu więc ta nasza konwersacja trwała aż do 2 nad ranem. Gdy zorientowaliśmy się, która jest godzina oboje poszliśmy do domu. Chciałem odwieść Louis'a ale mówił, że mieszka niedaleko i się przejdzie. Gdy wszedłem do domu od razu poszedłem pod prysznic, który trwał chyba z trzy minuty, byłem wykończony. Położyłem się spać.
Rano obudziły mnie jakieś krzyki i pukanie do moich drzwi. Była to Gemma i jej syn. Weszli pospiesznie do domu.
- Harry, błagam zajmij się Nathanem. Wiem, masz wolne ale muszę isć do pracy jedna z dziewczyn nie przyszła i muszę iść.
-Gemma, spokojnie. Oczywiście że się nim zajmę. Cześć mały, jak tam? - pogłaskałem go po głowie
- Spoko, pójdziemy na miasto co nie?
- haha oczywiście, ze tak. Dobra, to idź do tej pracy ja się nim zajmę.- powiedziałem do siostry.
-Dziękuję ci bardzo, tutaj masz kase, kupcie jakieś lody czy coś na mieście. - dała mi banknot to ręki
-Nie, weź je. Ja mam pieniądze, tobie się bardziej przydadzą. - uśmiechnęliśmy się szeroko do siebie - Nath idź się rozbierz i włącz sobie jakieś bajki czy coś ok? - mały poleciał do pokoju.
-Przyjadę o dziewiątej po niego ok? - pokiwałem głową na ok - dziękuję jeszcze raz. - uścisnęła mnie, dała buziaka w policzek a po drodze krzyknęła " Nath bądź grzeczny" na co on nic nie odpowiedział.
- To patrz sobie na telewizor, ja się jakoś ogarnę i przy okazji mieszkanie też.
-ok, ok - już szedłem do pokoju po ubrania- wujek?!
-Tak? - stanąłem w drzwiach
-Głodny jestem, mogę sobie zrobic coś do jedzenia?
- Ale masz pytanie, oczywiście, że tak. Wiesz gdzie wszystko jest, zrób sobie
- Dobra, dzięki. -pobiegł do kuchni. Ja poszedłem do pokoju po czarne rurki, koszulę i czapkę. Szybko się ubrałem i ogarnąłem dom.
-To jak Nath? Idziemy? - powiedziałem zakładając czapkę i buty.
-Tak, tak już idę. - przyszedł do przedpokoju i także ubrał buty. Wyszliśmy z domu i poszliśmy obok auta.
-Jedziemy autem czy idziemy pieszo? -spytałem.
-Wolałbym pieszo, jest fajna pogoda możemy się przejść.
-Ale to nam więcej czasu zajmie, pojedziemy autem dobra?
- haha moze lepiej powiedz, że nie chce ci się iść na miasto. - zaśmiał się i wsiadł do samochodu
-taki mały a taki pyskaty - powiedziałem żartobliwie i wsiadłem do pojazdu. - gdzie jedziemy?
-Mi to obojętnie, byle żeby było.
- Ok no to może London Eye? Byłeś tam? - mówiłem prowadząc samochód.
-Nie byłem, możemy iść. - na jego twarzy pojawił się uśmiech
- No to dobrze, pojedziemy tam, a później się coś wymyśli.
Cały dzień minął nam fenomenalnie. Mały bardzo dobrze się bawił a ja razem z nim. Pozwiedzaliśmy trochę Londyn, pochodziliśmy po sklepach no i oczywiście wstąpiliśmy do Nando's.
- No to jak młody? wracamy juz co nie?
-Co? - oburzył się - jeszcze nie!
-Ale jest już 20, twoja mama będzie za godzinę u mnie w domu.
-Właśnie, godzinę. Patrz ile jeszcze czasu mamy. Możemy iść na lody, w końcu mieliśmy iść a nie poszliśmy
-Ooohh ty mały pasożycie! - złapałem go i wziąłem na barana a on się zaczął głośno śmiać - dobra, ale tylko pół godziny.
-Wiedziałem, że się zgodzisz. Chodźmy tam - wskazał palcem na budkę z lodami włoskimi
- okay, chodźmy. - kupiliśmy lody i usiedliśmy na ławce. Porozmawialiśmy trochę na jego temat, o szkole i relacji z mamą. Chłopiec bardzo się cieszył, że w końcu wyszedł gdzieś ze mną na miasto.
Po 30 minutach, zobaczyłem znajomą twarz przechodzącą niedaleko nas. Był to Louis, nie zauważył nas więc postanowiłem krzyknąć jego imię i też tak zrobiłem. Każdy ptak siedzący koło nas odfrunął a on się odwrócił. Podszedł do nas i usiadł razem z nami.
Nie jest zbyt ciekawy no ale cóż na to poradzić. Mam nadzieję, że chociaż paru osobom będzie się ten blog podobał. :)
Subskrybuj:
Posty (Atom)