Szybkim krokiem zszedłem na dół a moim oczom ukazał się widok trzech mężczyzn przytulających się nawzajem.
- Justin? Nick? Co wy tu robicie? - Podbiegłem do znanych mi chłopaków i z uśmiechem rzuciłem im się w ramiona. To jest świetne uczucie kiedy ktoś kogo widziałeś hhmm z trzy? Cztery? Miesiące temu, nadal pamięta o twoim istnieniu.
- Wiesz, jakoś tak nam się przypomnieliście i chcieliśmy wam zrobić przed świąteczny prezent i przyjechać. - Tłumaczyli się zdejmując zimowe ubrania z siebie.
- Ale... ale skąd wiedzieliście gdzie teraz mieszkamy? Że się przeprowadziliśmy? - spytał zdezorientowany Louis.
- Chcieliśmy z Nickiem wam zrobić niespodziankę i poszliśmy do mieszkania Louis'a w Glasgow. Wtedy drzwi otworzył nam jakiś nieznany facet. Myśleliśmy, że nie jesteście razem i Lou ma nowego faceta ale się okazało, ze on tylko wynajmuję od ciebie mieszkanie. Spytaliśmy gdzie teraz mieszkasz a on wskazał nam ten adres i oto jesteśmy w gościnie! - nie mogliśmy uwierzyć w to, że zrobili nam taki zajebisty prezent. Co prawda z Tommo zastanawialiśmy się co u nich ale jakoś zapominaliśmy zadzwonić czy coś w tym stylu. Miło ich znowu widzieć.
Pokazałem chłopakom gdzie mogą mieć pokój przez czas ich pobytu a oni szybko się rozgościli i wypakowali rzeczy, które zabrali ze sobą. Dużo rozmawialiśmy co u nas, wypytywaliśmy o wszystko i śmialiśmy się bez umiaru. Kidy Jus i Nick dowiedzieli się że Lou mi się oświadczył nie umieli powstrzymać się od radości. Mówili, że wiedzieli, że tak będzie. Gratulowali nam tej decyzji.
Wieczorem usiedliśmy na kanapie gdy Boo zaproponował, że pojedzie po jakiś alkohol. Justin pojechał z nim dla towarzystwa a ja z Nickiem mieliśmy chwilę by porozmawiać.
Pytał się o najważniejsze rzeczy. Jak się mamy, czy dobrze sobie razem radzimy, jak często się kłócimy... to było miłe z jego strony, że tak wypytywał.
- Kochasz go prawda? - gdy usłyszałem te pytanie moje policzki momentalnie stały się czerwone. Nigdy nie lubiłem gdy ktoś mnie o to pytał. To takie krępujące. Chłopak tylko się zaśmiał i powiedział, ze wszystko jest ok. Nie mam się czego wstydzić, że mu moge wszystko powiedzieć.
- Tak, tak kocham go. I to bardzo. - zobaczyłem, że interesuje go to co mówię dlatego bezrozumnie zacząłem wymieniać wszystkie jego zalety. - Kocham to kiedy się uśmiecha, kiedy patrzy na mnie tym nieskazitelnym wzrokiem. Czuję się wtedy taki... taki bezbronny. Gdy patrzy na mnie mogę zrobić dla niego wszystko, bez zbędnych słów. Kocham to gdy dotyka mnie swoimi delikatnymi dłońmi, kiedy mówi mi niegrzeczne słówka na ucho, kiedy się kochamy. Kiedy mówi mi, jak bardzo mnie kocha, jak bardzo zależy mu na mnie, jak bardzo ubóstwia to kiedy jest ze mną. On może mnie poprosić o wszystko a ja zrobię każdą jedną rzecz by tylko mu dogodzić. Pragnę jego oddechu na mojej szyi, jego dotyku, jego spojrzenia, uśmiechu, jego miłości. ale ty wiesz jak to jest co nie Nick? tak.. to piękne uczucie. - Widziałem w jego oczach małe łezki. Wiem, ze to wrażliwy chłopak i że lubi gdy ktos mówi o swoich uczuciach. On tylko mnie mocno przytulił i powiedział
- Harry.. tak bardzo ciesze się twoim szczęściem. Na prawde, korzystaj z każdej możliwej chwili spędzonej razem z nim. On cię kocha, ja to wiem, a ty kochasz go. Nie można rezygnować z tak pięknej miłości jaka jest między wami. Zaufaj mi - po tych słowach bardzo mocno przytuliłem go. Byłem wdzięczny za to, że nas tak wspiera. Nie znamy sie bardzo dobrze a uważam go za przyjaciela. W końcu on i Jus odbudowali nasz związek. gdyby nie oni możliwe, że tamtej nocy bym nie wrócił do Louis'ai teraz nie bylibyśmy tacy szczęśliwi. Nie wiem co bym wtedy zrobił, może nawet coś co by mnie bardzo zraniło, nie wiem. Ważne, że teraz jest już wszystko ok i mam przy sobie najlepsze osoby na świcie.
Porozmawialiśmy jeszcze chwilkę o nas gdy Justin i Louis przerwali nam ją wchodząc do domu.
Przez resztę nocy w ogóle nie spaliśmy. Trochę się upiliśmy i robiliśmy strasznie głupie rzeczy.
Graliśmy w butelkę. Zadawaliśmy sobie różne dziwaczne zadania do zrobienia typu "Przeliż się ze swoim chłopakiem, zatańcz erotyczny taniec na nim, pokaż jak zaczynacie zabawy w łóżku". Gdy teraz tak o tym myślę to powinienem się wstydzić. Robić takie rzeczy w obecności chłopaków, których mało co znam i w dodatku, którzy także są gejami? W pewnym momencie strasznie się zdenerwowałem. Lou dostał zadanie żeby zatańczył jakiś seksowny taniec. Wypiął się w naszą stronę i zaczął robić twerki. Wtedy Justin go uderzył w dupę. Wiem, to tylko jakies klepnięcie ale strasznie mnie to zdenerwowało. Nie wiem czy to było przez wypicie tak dużej ilości alkoholu czy prze czysta zazdrość. Po tym od razu powiedziałem żebyśmy przystopowali i zagrali w normalną butelkę na pytania. Oczywiście nie obeszło się bez pytań typu " Kto na górze kto na dole? Jakie macie zabawy wstępne? czy nawet Jak często uprawiacie seks".
Po jakimś czasie Lou dostał pytanie na temat swojej rodziny. Nagle z jego twarzy zniknął uśmiech i powiedział tylko "Przepraszam, nie chce o tym rozmawiać. Właściwie jestem zmęczony, nie obraźcie się ale idę spać." Strasznie się tym przejąłem. Powiedziałem chłopakom, że też pójdę spać a oni zrobili to samo. Poszedłem szybko na górę i wskoczyłem do Louis'a pod kołdrę. Był odwrócony do mnie plecami więc mocno go przytuliłem.
- Tommo skarbie, co się dzieje? - przejęty całą sprawą zacząłem się wypytywać o to wszystko.
- Słuchaj - odwrócił się do mnie i popatrzał w oczy - powiedziałem, że nie mam ochoty o tym rozmawiać. Przepraszam, ale nie lubię tego tematu - musnął moje usta swoimi. Dlatego, że byłem pod wpływem alkoholu już chciałem zacząć grę wstępną ale od razu przypomniałem sobie, że muszę coś z niego wyciągnąć.
- Hej.. mi możesz powiedzieć tak? Nie mieliśmy przed sobą żadnych tajemnic pamiętasz? Co się stało z twoja rodziną? Odeszli od ciebie? Ty od nich? Ktoś umarł? Nie zaakceptowali twojej orientacji? - bezmyślnie zadawałem setki pytań na raz.
- Harry! Zrozum, to nie jest mój ulubiony temat. Ja nie lubię o tym rozmawiać, wybacz. Może kiedyś będzie okazja i ci wszystko powiem. Jeszcze nie jestem na to gotowy rozumiesz? - Spuściłem wzrok a ten uniósł mój podbródek do góry i namiętnie zaczął całować. Już siedział na mnie cały rozebrany, podobnie jak ja, gdy nagle do pokoju wszedł Nick. Lou szybko zeskoczył ze mnie i zakrył się kołdrą.
- Ja yyy przepraszam chciałem się tylko yyyy - zasłonił oczy rękoma i zaczął się jąkać.
- Spokojnie Nick. Co chciałeś? - Uspokoiłem chłopaka.
- Chciałem sie spytać gdzie jest toaleta bo jeszcze nie miałem okazji z niej korzystać a teraz by mi się to przydało. - Chwycił się za głowę tłumacząc wszystko.
- Drugie drzwi po lewej na górze.
- Eem dziękuję. A i miłego seksu życzę. Spokojnie, nie będziecie nam przeszkadzać. Rozumiem tą całą potrzebę. - Arogancko się zaśmiał i puścił nam oczko. Gdy wyszedł zaczęliśmy się z Lou'm śmiać z nas samych.
- Ugh.. taki wstyd. Pierwszy raz nas widzą od nie wiadomo jak długiego czasu i co? Zastają nas w łóżku. Żenada. - przykryłem twarz poduszką i sam wstydziłem się siebie.
- Oh zamknij się ty głupolu. - Tommo mnie pocieszył i oczywiście tak jak się tego spodziewałem musiał dokończyć to co zaczął. Wszedł z powrotem na mnie i zaczął namiętnie całować. Zjeżdżał coraz niżej i niżej gdy już miał zaczynać usłyszeliśmy jęki z sąsiedniego pokoju. Oboje głośno się zaśmialiśmy ale nie zwróciliśmy na to większej uwagi i dokończyliśmy nasz po raz drugi przerwany seks.
Witam was. Z przykrością chciałam wam oznajmić iż jest to jeden z ostatnich rozdziałów tego opowiadania. ;c
Możliwe, ze nie jest wam tak smutno jak mi no ale cóż. Ja się bardzo do niego przywiązałam i tak jakoś trudno mi go skończyć. Mam nadzieję, że chociaż troszkę wam się podoba.
Aha.. zrobiłam tą stronę "informowani" wejdźcie w nią i zobaczcie czy na niej jesteście. Jeśli nie napiszcie w komentarzu a was dodam.
Chciałam was także poinformować, że zakładam kolejne opowiadania (też o Larry'm :D) więc jeśli bd. chcieli je czytać napiszcie w komentarzu i ja od razu zrobię na nim taką stronę jak teraz jest tutaj "informowani".
Mam nadzieję, że wam się rozdział podoba (mi szczerze mówiąc nie za bardzo) i bardzo prosze o komentarze. One motywują bla bla bla... już wam tyle razy to mówiłam haha
Dobranoc x
sobota, 19 października 2013
środa, 16 października 2013
Rozdział XXIX
Dzień dobry mamo i tato! Dziś mam świetny humor. Pewnie spytacie dlaczego. Otóż już Wam mówię. Miałem cudowny sen, no ale nie opowiem go Wam bo wszystko wyjdzie na jaw. Po prostu przyśnił mi sie cudowny prezent dla Louis'a. Mam nadzieję, że mu się spodoba. A co do snu, dziękuję, że mnie odwiedziliście w nim. Już dawno to się nie zdarzało a ja za Wami bardzo tęsknie więc od czasu do czasu przyda mi się takie wsparcie z Waszej strony.
Cóż ja mogę Wam powiedzieć. Jedynie tyle, że teraz do szczęścia nie brakuje mi już nic. Gemma i Nathan do mnie wrócili, Darcy jest moją przyjaciółką, której mogę powiedzieć wszystko, czuję to, że Wy jesteście blisko mnie no i mam Louis'a koło siebie. Ostatnio myślałem nad tym i chciałem Was przeprosić. Zapewne pamiętacie jak Wam mówiłem gdy byłem młodszy, że codziennie będę do Was przychodził z moją żoną i dziećmi. Chodzi o to, że no tak jakby to się nigdy nie spełni. I nie chodzi o to, że Was już nie ma tylko o to, że ja nigdy nie będę miał żony. Dobrze Wiecie jak bardzo kocham Tommo i ja nie mam zamiaru się od niego oddalić. On jest moim powietrzem do życia, jest przy mnie codziennie, kocha mnie a ja jego. Obiecywaliśmy sobie, że już zawsze będziemy szczęśliwi a ja mu wierzę. Może nie będziecie z tego zadowoleni ale mam zamiar żyć w długim i szczęśliwym małżeństwie z nim. Chciałem Was bardzo przerosić, że zawiodłem, że nie doczekaliście się tych Waszych wyczekiwanych wnucząt, że ich nigdy się nie doczekacie. Tak, adoptowane, oczywiście. Ale nie biologiczne. Przepraszam, że nigdy Wam nie powiedziałem, że jestem biseksualny. Tak, czułem to już w najmłodszych latach mojego życia. Jednak nie miałem odwagi Wam o tym powiedzieć. Bałem się, że tego nie zaakceptujecie no i w dodatku nie byłem w stu procentach o tym przekonanym. Owszem, czułem coś do innych chłopaków ale myślałem, że to tylko takie chwilowe. Wiecie, okres dojrzewania i takie sprawy. Kończąc to... przepraszam, że Was zawiodłem aczkolwiek mam nadzieję, że mi to przebaczycie widząc jak bardzo jestem szczęśliwy z Louis'em, jak bardzo się kochamy i jak bardzo nam na sobie zależy. Wybaczcie mi to, mam nadzieję że tam na górze jest Wam dobrze, no bo gdzie indziej mogli by pójść tacy wspaniali ludzie jak Wy?
Wczoraj gdy przyszedłem z kąpieli nie potrzebnie zrobiłem awanturę z Lou'm. Odświeżony po prysznicu wszedłem do pokoju i doznałem szoku. Tommo trzymał mój pamiętnik z dłoni i przewracał kartki w te i wewte. Wiedziałem, że nie przeczytał tego bo on nie jest na tyle głupi by czytać mój prywatny pamiętnik, w końcu mamy trochę prywatności, którą szanujemy, ale pomimo tego zacząłem się wydzierać.
- Louis! Odłóż go! - szybko wparowałem do pokoju wyrywając pamiętnik z jego dłoni - Kurwa! Mówiłem, ze on jest mój i masz go nie dotykać tak? - rozgniewany krzyczałem na chłopaka a ten zesmutniał.
- Ja.. ja.. ja tylko go wziąłem.. - mówił jąkając się a ja mu arogancko przerwałem
- Mówiłem ci coś? On jest tylko i wyłącznie mój! Tylko ja mogę wiedzieć co w nim pisze, tylko ja moge go otwierać i w nim pisać czy go czytać. - Widziałem żal w jego oczach. Może nie to co żal ale cholerny smutek. Tak wiem, za bardzo zareagowałem na to ale jestem wrażliwy na tym punkcie. Mówiłem mu kiedyś, żeby starał unikać tego zeszytu bo jest on mi bardzo bliski i nie chciałbym żeby wpadł w niepowołane ręce.
- Harry czy ty kurwa nie przesadzasz? Wziąłem go tylko do ręki! - wydarł się na mnie a teraz ja czułem ten ból co on wcześniej. Nie byliśmy przyzwyczajeni do naszego krzyku. Zazwyczaj nie kłóciliśmy się a jak już to robiliśmy to rozwiązywaliśmy konflikt spokojną rozmową.
- Ale ty..
- Ciii - przerwał mi kontynuując swój monolog - Może masz tam jakieś tajemnice przede mną? Może nie chcesz mi czegoś powiedzieć? - spuściłem wzrok na dół i pokręciłem lekko głową - No to o co sie czepiasz? Nawet go nie otworzyłem. Leżał na łóżku, wziąłem go do ręki żeby go odłożyć na biurko ale zastanawiało mnie to czy to jest ten "twój ukochany pamiętnik" więc tylko tak przejechałem kartki by sprawdzić to. Jesteś zbyt nadpobudliwy... - Dokończył i kierował się w stronę drzwi.
- Lou! Czekaj skarbie - chłopak zatrzymał się, ja rzuciłem zeszyt na łóżko i podszedłem do niego tak blisko że nasze czoła się zderzały. - przepraszam, wiesz jak jestem uczulony na tym punkcie, po prostu krępowałbym sie gdybyś przeczytał moje wszystkie wpisy, w których ośmieszam się pisząc jak bardzo cie kocham - Louis szeroko się uśmiechnął i musnął w usta - Nie jesteś zły prawda Tommo? - chłopak pokręcił głową, włożył dłonie w moje loczki i namiętnie pocałował - kocham cię.
- Ja ciebie też. - dzwonek do drzwi przerwał nam romantyczny moment. Louis szybko zeszedł na dół żeby otworzyć drzwi a ja w tym czasie schowałem pamiętnik bardzo głęboko do szuflady.
- Loooouuuuis! - usłyszałem znajomy głos i szybko zbiegłem na dół.
Ok... to tyle, znowu długo nic nie dawałam. Tak bardzo przepraszam, za krótki i daremny rozdział ale nie mam praktycznie czasu na to wszystko. Tyle nauki, zajęć poza lekcyjnych, gitara, treningi mecze (btw. zaraz jadę na mecz ;/ życzcie powodzenia hehe) że nie mam czasu na pisanie długich i rozbudowanych rozdziałów. Ten rodział pisałam przez ten cały tydzień. Gdy tylko znalazłam chwilkę pisałam pare zdań żeby w końcu coś dodać. Mam nadzieję, że nie jesteście źli. Komentujcie, dawajcie uwagi, krytykę, cokolwiek :D To zachęca do pisania, dziękuje x
Ahaaa jeszcze jedno, stwierdziłam, że dodam zakładkę "informowani" więc jeśli chcesz być informowana/ny o nowych rozdziałach, prosze napisz w komentarzu chociażby zwykłe "ja" żeby później nie musiała was wszystkich szukać x dziekuję
Cóż ja mogę Wam powiedzieć. Jedynie tyle, że teraz do szczęścia nie brakuje mi już nic. Gemma i Nathan do mnie wrócili, Darcy jest moją przyjaciółką, której mogę powiedzieć wszystko, czuję to, że Wy jesteście blisko mnie no i mam Louis'a koło siebie. Ostatnio myślałem nad tym i chciałem Was przeprosić. Zapewne pamiętacie jak Wam mówiłem gdy byłem młodszy, że codziennie będę do Was przychodził z moją żoną i dziećmi. Chodzi o to, że no tak jakby to się nigdy nie spełni. I nie chodzi o to, że Was już nie ma tylko o to, że ja nigdy nie będę miał żony. Dobrze Wiecie jak bardzo kocham Tommo i ja nie mam zamiaru się od niego oddalić. On jest moim powietrzem do życia, jest przy mnie codziennie, kocha mnie a ja jego. Obiecywaliśmy sobie, że już zawsze będziemy szczęśliwi a ja mu wierzę. Może nie będziecie z tego zadowoleni ale mam zamiar żyć w długim i szczęśliwym małżeństwie z nim. Chciałem Was bardzo przerosić, że zawiodłem, że nie doczekaliście się tych Waszych wyczekiwanych wnucząt, że ich nigdy się nie doczekacie. Tak, adoptowane, oczywiście. Ale nie biologiczne. Przepraszam, że nigdy Wam nie powiedziałem, że jestem biseksualny. Tak, czułem to już w najmłodszych latach mojego życia. Jednak nie miałem odwagi Wam o tym powiedzieć. Bałem się, że tego nie zaakceptujecie no i w dodatku nie byłem w stu procentach o tym przekonanym. Owszem, czułem coś do innych chłopaków ale myślałem, że to tylko takie chwilowe. Wiecie, okres dojrzewania i takie sprawy. Kończąc to... przepraszam, że Was zawiodłem aczkolwiek mam nadzieję, że mi to przebaczycie widząc jak bardzo jestem szczęśliwy z Louis'em, jak bardzo się kochamy i jak bardzo nam na sobie zależy. Wybaczcie mi to, mam nadzieję że tam na górze jest Wam dobrze, no bo gdzie indziej mogli by pójść tacy wspaniali ludzie jak Wy?
Wczoraj gdy przyszedłem z kąpieli nie potrzebnie zrobiłem awanturę z Lou'm. Odświeżony po prysznicu wszedłem do pokoju i doznałem szoku. Tommo trzymał mój pamiętnik z dłoni i przewracał kartki w te i wewte. Wiedziałem, że nie przeczytał tego bo on nie jest na tyle głupi by czytać mój prywatny pamiętnik, w końcu mamy trochę prywatności, którą szanujemy, ale pomimo tego zacząłem się wydzierać.
- Louis! Odłóż go! - szybko wparowałem do pokoju wyrywając pamiętnik z jego dłoni - Kurwa! Mówiłem, ze on jest mój i masz go nie dotykać tak? - rozgniewany krzyczałem na chłopaka a ten zesmutniał.
- Ja.. ja.. ja tylko go wziąłem.. - mówił jąkając się a ja mu arogancko przerwałem
- Mówiłem ci coś? On jest tylko i wyłącznie mój! Tylko ja mogę wiedzieć co w nim pisze, tylko ja moge go otwierać i w nim pisać czy go czytać. - Widziałem żal w jego oczach. Może nie to co żal ale cholerny smutek. Tak wiem, za bardzo zareagowałem na to ale jestem wrażliwy na tym punkcie. Mówiłem mu kiedyś, żeby starał unikać tego zeszytu bo jest on mi bardzo bliski i nie chciałbym żeby wpadł w niepowołane ręce.
- Harry czy ty kurwa nie przesadzasz? Wziąłem go tylko do ręki! - wydarł się na mnie a teraz ja czułem ten ból co on wcześniej. Nie byliśmy przyzwyczajeni do naszego krzyku. Zazwyczaj nie kłóciliśmy się a jak już to robiliśmy to rozwiązywaliśmy konflikt spokojną rozmową.
- Ale ty..
- Ciii - przerwał mi kontynuując swój monolog - Może masz tam jakieś tajemnice przede mną? Może nie chcesz mi czegoś powiedzieć? - spuściłem wzrok na dół i pokręciłem lekko głową - No to o co sie czepiasz? Nawet go nie otworzyłem. Leżał na łóżku, wziąłem go do ręki żeby go odłożyć na biurko ale zastanawiało mnie to czy to jest ten "twój ukochany pamiętnik" więc tylko tak przejechałem kartki by sprawdzić to. Jesteś zbyt nadpobudliwy... - Dokończył i kierował się w stronę drzwi.
- Lou! Czekaj skarbie - chłopak zatrzymał się, ja rzuciłem zeszyt na łóżko i podszedłem do niego tak blisko że nasze czoła się zderzały. - przepraszam, wiesz jak jestem uczulony na tym punkcie, po prostu krępowałbym sie gdybyś przeczytał moje wszystkie wpisy, w których ośmieszam się pisząc jak bardzo cie kocham - Louis szeroko się uśmiechnął i musnął w usta - Nie jesteś zły prawda Tommo? - chłopak pokręcił głową, włożył dłonie w moje loczki i namiętnie pocałował - kocham cię.
- Ja ciebie też. - dzwonek do drzwi przerwał nam romantyczny moment. Louis szybko zeszedł na dół żeby otworzyć drzwi a ja w tym czasie schowałem pamiętnik bardzo głęboko do szuflady.
- Loooouuuuis! - usłyszałem znajomy głos i szybko zbiegłem na dół.
Ok... to tyle, znowu długo nic nie dawałam. Tak bardzo przepraszam, za krótki i daremny rozdział ale nie mam praktycznie czasu na to wszystko. Tyle nauki, zajęć poza lekcyjnych, gitara, treningi mecze (btw. zaraz jadę na mecz ;/ życzcie powodzenia hehe) że nie mam czasu na pisanie długich i rozbudowanych rozdziałów. Ten rodział pisałam przez ten cały tydzień. Gdy tylko znalazłam chwilkę pisałam pare zdań żeby w końcu coś dodać. Mam nadzieję, że nie jesteście źli. Komentujcie, dawajcie uwagi, krytykę, cokolwiek :D To zachęca do pisania, dziękuje x
Ahaaa jeszcze jedno, stwierdziłam, że dodam zakładkę "informowani" więc jeśli chcesz być informowana/ny o nowych rozdziałach, prosze napisz w komentarzu chociażby zwykłe "ja" żeby później nie musiała was wszystkich szukać x dziekuję
sobota, 12 października 2013
Rozdział XXVIII
Powoli moje oczy zaczęły się przebudzać. Otarłem je i ze zdziwieniem spojrzałem wokół siebie. Moje pierwsze wrażenie było dziwne. "Gdzie ja jestem? Co ja tutaj robię? O co chodzi"? Po chwili gdy ujrzałem Tommo koło siebie przypomniałem sobie, że przecież już mieszkamy razem. Moja pamięć mnie czasami zaskakuje. Jak mogłem nie pamiętać takiej rzeczy.
Odwróciłem się na plecy, założyłem ręce za głowę a Lou przytulił moją gołą klatkę piersiową. Myślałem, że się obudził ale jednak nic z tego. Leżałem wpatrując się bezczynnie w sufit. Zastanawiałem się jak to będzie dalej. Mieszkamy razem ale co dalej z naszym życiem? Ślub? Przecież jest za wcześnie, mam dopiero 19 lat a Louis niecałe 22. Będziemy musieli jeszcze przeczekać dłuższy czas. Dzieci? To jest ciekawa rzecz. Zawsze marzyłem żeby mieć swoje dzieci, przy których będę od małego. Zobaczę jak przychodzą na świat, jak pierwszy raz otwierają oczka, pierwszy uśmiech, pierwsze ząbki, pierwsze kroczki, pierwsze wypowiedziane słowa, przedszkole, szkoła, kłopoty, oceny, pierwsza miłość, zdrady, małżeństwo, wnukowie aż w końcu umrę jako szczęśliwy ojciec i dziadek. A co teraz? Jedynym wyjściem zostaje adopcja. Tylko zastanawia mnie to czy dadzą dwóm gejom dziecko. Oczywiście jest to legalne ale pomimo tego nie zawsze muszą na to pozwalać. Chciałbym żeby wszystko poszło po mojej myśli.
W mojej głowie utworzyła się piękna wizja.
W zimny wieczór wracam do domu. Zmęczony pracą wchodzę do cieplutkiego domu w którym znajdują się dwie najważniejsze osoby w moim życiu. Moim oczom ujawniają się one i widzę Louis'a z małym Tommy'm. Całuję ich obu gdy chłopak każe mi usiąść na ziemie trzyma malca za opuszki palców aż w końcu puszcza a on sam do mnie idzie. Czuję wielką dume i radość.
W moich oczach pojawiły się łzy, które aż prosiły się o wyjście z nich.
- Nie płacz skarbie. Coś się stało? - Lou spojrzał na mnie z kwaśną miną i przetarł policzki dłońmi.
- Nie, nie... zbyt dużo myślałem i tak jakoś wyszło. - pocieszyłem chłopaka i namiętnie pocałowałem jego usta. Trwaliśmy długo w pocałunku. Tomlinson zaczął głaskać bok moich pleców, w tym samym czasie znajdując się na moich biodrach. Wplotłem palce w jego włosy gdy ten zaczął całować moją szyję. Wiedząc, że uwielbiam gdy ktoś składa pocałunki za moim uchem zrobił to aby mnie podniecić. Nie ukrywam iż udało mu się to zrobić. Ściągnąłem z niego bluzkę a moim oczom ukazała się drobna, ale bardzo podniecająca klatka piersiowa. Zacząłem ją pieścić gdy ten szybkim ruchem zjechał na dół chcąc ściągnąć moje bokserki.
- Uumm Tommo - przerwałem mu podnosząc jego głowę do góry - chciałem ci powiedzieć... że.. yy nie goliłem się przez dłuższy czas. - chłopak jedynie zaśmiał się głośno i odparł "Myślisz że to mnie powstrzyma?". Również się zaśmiałem ale również poczułem zażenowanie gdyż czułem sie nie zbyt komfortowo kiedy ujrzał moje przyrodzenie zarośnięte. W końcu oboje byliśmy przyzwyczajeni, że zawsze jesteśmy ogoleni. Może to dziwne ale nie lubiłem być nie ogolony, no ale przez ostatni czas jakoś mi sie nie chciało tego robić. Szybkim ruchem zerwał ostatnie ubranie ze mnie i uśmiechnął się patrząc mi w oczy. Po chwili czuję nieziemne podniecenie na moim członku. Wygiąłem głowę do tyłu chwytając Louis'a za włosy. Czułem coraz większą przyjemność. Nie słyszałem nic prócz naszych szybkich oddechów, jęków i skrzypienia łóżka. Cudowne uczucie jak zawsze. Po paru minutach Lou zwiększył prędkość poruszania się. Moje ciało było już w innym świecie. Tak cudownym, w którym uwielbiałem być. Jeszcze chwila i... zaraz. Dlaczego ja to piszę w swoim pamiętniku? W dodatku tak opisując to wszystko. Przecież ostatnio ustaliłem, że piszę go do swoich rodziców. Mamo, tato... przepraszam za te wszystkie brednie jakie tu wypisuję. Ale to po prostu jest silniejsze i samo karze się tu napisać. Ciekawe czy byście byli dumnie ze syna geja. Właśnie... to jest zastanawiające. Tato ty zawsze powtarzałeś "Już nie umiem się doczekać kiedy poznam twoją żonę. Na pewno będzie cudowna". Chwaliłeś te wszystkie kobiety, że są cudowne a ja jednak wolę mężczyzn. Czy to nie jest śmieszne? A Ty mamo... tak chciałaś mieć już wnuków. Obiecywałem Ci, że będziemy przyjeżdżać jak najczęściej się będzie dało. Tylko, że są dwie przeszkody na tej drodze. Po pierwsze, mam chłopaka. Nie możemy mieć własnych dzieci. A po drugie... Ciebie, Ciebie już nie ma. Nie ma już was i nigdy już nie będzie tutaj na ziemi. Ale Wiecie co? Wiem, że jesteście przy mnie. Czuję, że pomimo tego, że Wasz kochany synek jest gejem, kochacie mnie i nie opuściliście mnie. Jak to Gemma ujęła "Wiem, że jesteście ze mnie dumni".
Po naszym porannym przywitaniu zjedliśmy śniadanie. Trochę ogarnęliśmy dom i zaprosiliśmy Gemmę z Nathan'em a wspólny dzień w naszym nowym domu. Przyszli niespodziewanie szybko.
Gdy Lou bawił sie z Nathanem znowu ogarnęło mnie to dziwne uczucie. Widziałem jak malec bawi się z chłopakiem i poczułem się jak ojciec. Widząc ten uśmiech na ich obu twarzach czuję się taki spełniony. Gdy nagle po chwili uświadamiam sobie że Nathan nie jest moim dzieckiem. Ale pomimo tego ta chwila gdy to sobie wyobrażam jest cudowna.
Dużo rozmawialiśmy, na temat mieszkania, ślubu, dzieci, przyszłości.... Gemma jak najbardziej się zgadzała z adopcją i ślubem. W końcu wspierała nas z tym wszystkim. Jestem im bardzo wdzięczny za to.
Późnym wieczorem poszli do domu a my z Lou poszlismy spać bo w końcu trzeba było iść w końcu do pracy.
Kolejny tydzień był dość normalny. Nic wielkiego się nie działo. Raz przyszła Darcy i zaczęła wypytywać dlaczego nic o tym nie wie. Z Lou normalnie przyznaliśmy, że zapomnieliśmy ją o tym poinformować na co się fuknęła na jakieś 5 minut. To było dość śmieszne. Podobnie jak Gemma zadawała różne pytania na temat naszej przyszłości. Dziwnie się z tym czułem bo przeważnie ja odpowiadałem na te pytania nie wiedząc czy Tommo zgadza się ze mną w stu procentach. Ale nic nie mówił więc uważałem to za "tak, wszystko się zgadza".
Dużymi krokami zbliżamy się do świąt i urodzin Louis'a a ja nadal nie mam żadnego prezentu. Na pewno coś jeszcze znajdę tylko muszę szczerze się zastanowić czego on by tak na prawdę chciał. Mam nadzieję, że pomożecie mi znaleźć coś odpowiedniego.
Kocham was bardzo! Tęsknie xx
Ok, witam po dłuuuuuugiej przerwie. Ale szczerze, nie miałam ani weny ani czasu i wgl. niczego co by mnie zachęcało to pisania. Ostatnio przechodze dość dziwny okres w swoim życiu i tak jakoś... nie wazne.
Tak, zdaję sobie sprawę, ze nie jest to jakiś tam super rozdział no ale lepsze to niż nic. Wgl. nie jestem z niego zadowolona, no ale jakoś to przeżyję.
Mam ogromną prośbę, jeśli czytasz proooosze skomentuj. Byle co, krytyka też się liczy. Chce po prostu zobaczyć ile osób to czyta i wgl. czy jest sens w pisaniu dalszych rozdziałów.
Odwróciłem się na plecy, założyłem ręce za głowę a Lou przytulił moją gołą klatkę piersiową. Myślałem, że się obudził ale jednak nic z tego. Leżałem wpatrując się bezczynnie w sufit. Zastanawiałem się jak to będzie dalej. Mieszkamy razem ale co dalej z naszym życiem? Ślub? Przecież jest za wcześnie, mam dopiero 19 lat a Louis niecałe 22. Będziemy musieli jeszcze przeczekać dłuższy czas. Dzieci? To jest ciekawa rzecz. Zawsze marzyłem żeby mieć swoje dzieci, przy których będę od małego. Zobaczę jak przychodzą na świat, jak pierwszy raz otwierają oczka, pierwszy uśmiech, pierwsze ząbki, pierwsze kroczki, pierwsze wypowiedziane słowa, przedszkole, szkoła, kłopoty, oceny, pierwsza miłość, zdrady, małżeństwo, wnukowie aż w końcu umrę jako szczęśliwy ojciec i dziadek. A co teraz? Jedynym wyjściem zostaje adopcja. Tylko zastanawia mnie to czy dadzą dwóm gejom dziecko. Oczywiście jest to legalne ale pomimo tego nie zawsze muszą na to pozwalać. Chciałbym żeby wszystko poszło po mojej myśli.
W mojej głowie utworzyła się piękna wizja.
W zimny wieczór wracam do domu. Zmęczony pracą wchodzę do cieplutkiego domu w którym znajdują się dwie najważniejsze osoby w moim życiu. Moim oczom ujawniają się one i widzę Louis'a z małym Tommy'm. Całuję ich obu gdy chłopak każe mi usiąść na ziemie trzyma malca za opuszki palców aż w końcu puszcza a on sam do mnie idzie. Czuję wielką dume i radość.
W moich oczach pojawiły się łzy, które aż prosiły się o wyjście z nich.
- Nie płacz skarbie. Coś się stało? - Lou spojrzał na mnie z kwaśną miną i przetarł policzki dłońmi.
- Nie, nie... zbyt dużo myślałem i tak jakoś wyszło. - pocieszyłem chłopaka i namiętnie pocałowałem jego usta. Trwaliśmy długo w pocałunku. Tomlinson zaczął głaskać bok moich pleców, w tym samym czasie znajdując się na moich biodrach. Wplotłem palce w jego włosy gdy ten zaczął całować moją szyję. Wiedząc, że uwielbiam gdy ktoś składa pocałunki za moim uchem zrobił to aby mnie podniecić. Nie ukrywam iż udało mu się to zrobić. Ściągnąłem z niego bluzkę a moim oczom ukazała się drobna, ale bardzo podniecająca klatka piersiowa. Zacząłem ją pieścić gdy ten szybkim ruchem zjechał na dół chcąc ściągnąć moje bokserki.
- Uumm Tommo - przerwałem mu podnosząc jego głowę do góry - chciałem ci powiedzieć... że.. yy nie goliłem się przez dłuższy czas. - chłopak jedynie zaśmiał się głośno i odparł "Myślisz że to mnie powstrzyma?". Również się zaśmiałem ale również poczułem zażenowanie gdyż czułem sie nie zbyt komfortowo kiedy ujrzał moje przyrodzenie zarośnięte. W końcu oboje byliśmy przyzwyczajeni, że zawsze jesteśmy ogoleni. Może to dziwne ale nie lubiłem być nie ogolony, no ale przez ostatni czas jakoś mi sie nie chciało tego robić. Szybkim ruchem zerwał ostatnie ubranie ze mnie i uśmiechnął się patrząc mi w oczy. Po chwili czuję nieziemne podniecenie na moim członku. Wygiąłem głowę do tyłu chwytając Louis'a za włosy. Czułem coraz większą przyjemność. Nie słyszałem nic prócz naszych szybkich oddechów, jęków i skrzypienia łóżka. Cudowne uczucie jak zawsze. Po paru minutach Lou zwiększył prędkość poruszania się. Moje ciało było już w innym świecie. Tak cudownym, w którym uwielbiałem być. Jeszcze chwila i... zaraz. Dlaczego ja to piszę w swoim pamiętniku? W dodatku tak opisując to wszystko. Przecież ostatnio ustaliłem, że piszę go do swoich rodziców. Mamo, tato... przepraszam za te wszystkie brednie jakie tu wypisuję. Ale to po prostu jest silniejsze i samo karze się tu napisać. Ciekawe czy byście byli dumnie ze syna geja. Właśnie... to jest zastanawiające. Tato ty zawsze powtarzałeś "Już nie umiem się doczekać kiedy poznam twoją żonę. Na pewno będzie cudowna". Chwaliłeś te wszystkie kobiety, że są cudowne a ja jednak wolę mężczyzn. Czy to nie jest śmieszne? A Ty mamo... tak chciałaś mieć już wnuków. Obiecywałem Ci, że będziemy przyjeżdżać jak najczęściej się będzie dało. Tylko, że są dwie przeszkody na tej drodze. Po pierwsze, mam chłopaka. Nie możemy mieć własnych dzieci. A po drugie... Ciebie, Ciebie już nie ma. Nie ma już was i nigdy już nie będzie tutaj na ziemi. Ale Wiecie co? Wiem, że jesteście przy mnie. Czuję, że pomimo tego, że Wasz kochany synek jest gejem, kochacie mnie i nie opuściliście mnie. Jak to Gemma ujęła "Wiem, że jesteście ze mnie dumni".
Po naszym porannym przywitaniu zjedliśmy śniadanie. Trochę ogarnęliśmy dom i zaprosiliśmy Gemmę z Nathan'em a wspólny dzień w naszym nowym domu. Przyszli niespodziewanie szybko.
Gdy Lou bawił sie z Nathanem znowu ogarnęło mnie to dziwne uczucie. Widziałem jak malec bawi się z chłopakiem i poczułem się jak ojciec. Widząc ten uśmiech na ich obu twarzach czuję się taki spełniony. Gdy nagle po chwili uświadamiam sobie że Nathan nie jest moim dzieckiem. Ale pomimo tego ta chwila gdy to sobie wyobrażam jest cudowna.
Dużo rozmawialiśmy, na temat mieszkania, ślubu, dzieci, przyszłości.... Gemma jak najbardziej się zgadzała z adopcją i ślubem. W końcu wspierała nas z tym wszystkim. Jestem im bardzo wdzięczny za to.
Późnym wieczorem poszli do domu a my z Lou poszlismy spać bo w końcu trzeba było iść w końcu do pracy.
Kolejny tydzień był dość normalny. Nic wielkiego się nie działo. Raz przyszła Darcy i zaczęła wypytywać dlaczego nic o tym nie wie. Z Lou normalnie przyznaliśmy, że zapomnieliśmy ją o tym poinformować na co się fuknęła na jakieś 5 minut. To było dość śmieszne. Podobnie jak Gemma zadawała różne pytania na temat naszej przyszłości. Dziwnie się z tym czułem bo przeważnie ja odpowiadałem na te pytania nie wiedząc czy Tommo zgadza się ze mną w stu procentach. Ale nic nie mówił więc uważałem to za "tak, wszystko się zgadza".
Dużymi krokami zbliżamy się do świąt i urodzin Louis'a a ja nadal nie mam żadnego prezentu. Na pewno coś jeszcze znajdę tylko muszę szczerze się zastanowić czego on by tak na prawdę chciał. Mam nadzieję, że pomożecie mi znaleźć coś odpowiedniego.
Kocham was bardzo! Tęsknie xx
Ok, witam po dłuuuuuugiej przerwie. Ale szczerze, nie miałam ani weny ani czasu i wgl. niczego co by mnie zachęcało to pisania. Ostatnio przechodze dość dziwny okres w swoim życiu i tak jakoś... nie wazne.
Tak, zdaję sobie sprawę, ze nie jest to jakiś tam super rozdział no ale lepsze to niż nic. Wgl. nie jestem z niego zadowolona, no ale jakoś to przeżyję.
Mam ogromną prośbę, jeśli czytasz proooosze skomentuj. Byle co, krytyka też się liczy. Chce po prostu zobaczyć ile osób to czyta i wgl. czy jest sens w pisaniu dalszych rozdziałów.
Subskrybuj:
Posty (Atom)