Przebudziłem się rano i nie mogłem dalej uwierzyć, że jestem z nim. Jestem taki szczęśliwy. Chyba pierwszy raz w moim życiu czuję taką radość. Leżałem tyłem do Louis'a i przypominałem sobie urywki z wczorajszej nocy. Było na prawdę niesamowicie. Nigdy bym nie pomyślał, że będę kochać się z mężczyzną ale to jest największa przyjemność jaka spotkała mnie w życiu. Obróciłem się do niego myśląc że jeszcze śpi, chciałem go pocałować ale on nie spał. Leżał wpatrzony we mnie.
-Dzień dobry - powiedziałem całując go w usta.
-Dobry, jak się spało?
-Spało? Dobrze wiesz, że wcale nie spałem... - zaśmiał się - ale było warto.
Na jego twarzy pojawił się wielki uśmiech, pewnie poczuł się dumny, że sprawiał mi przyjemność. Leżeliśmy wpatrzeni w swoje oczy. Dosłownie nic nie mówiliśmy. Wiem, że myślałem sobie o tym, że on jest najwspanialszą osobą jaką kiedykolwiek spotkałem. Kocham go całym moim sercem. Teraz wiem, że od razu powinienem do niego pójść a nie czekać pare miesięcy aż się z tym oswoję. To było strasznie głupie i żałosne. Nigdy więcej takiego czegoś nie zrobię. Cały czas patrzeliśmy się na siebie.
-Jesteś taki piękny - pogłaskał mnie po policzku a ja się zaśmiałem.
-zamknij się - przytkałem mu usta dłonią.
- Hazz musisz się przyzwyczaić do takich komplementów. Na prawdę jesteś piękny.
-Dziękuję, ty też. Kocham Cię. - kąciki jego ust lekko sie podwyższyły a on musnął mnie w usta. Wstałem i poszedłem do ubikacji. Wyszedłem z toalety a Louis był cały czas nagi, nie miał zamiaru się ubierać. Spytałem dlaczego a on tylko odparł " w nocy to byś się nim bawił cały czas a teraz ci przeszkadza?" zaśmialiśmy się oboje i postanowiłem, że jeśli on jest nagi to ja też będę. Zeszliśmy na parter do kuchni żeby zrobić sobie śniadanie. Lou nalał wina i zrobiliśmy pyszne kanapki. Było na prawdę zabawnie. Rzucaliśmy się sałatą, pomidorami i ogórkami nie wiadomo po co i dlaczego, no ale bynajmniej dobrze się bawiliśmy. Tommo starał się być "romantyczny" więc gdy coś kroiłem obejmował mnie od tyłu i próbował kroić ze mną. Było to bardzo przyjemne. Zawsze chciałem zrobić taką scenę bo widziałem to w filmach i bardzo mi się podobała, teraz robię to z moim ukochanym. To, że byliśmy goli było trochę zabawne ale nie przeszkadzało to nam bo to, ze jesteśmy goli teraz czy w nocy nie ma różnicy bo i tak jest taki sam. Spoczęliśmy na krzesłach i zaczęliśmy jeść. Rozmawialiśmy przez jakieś dwie godziny, o tym co robiliśmy, że tęskniliśmy, co będzie dalej z nami i Nathanem.
-Harry? Co to? co? Tatuaż? Serio? - zauważył, szybko poszedł do mnie i wziął dłoń do swojej ręki. - "I can't change"
- Wiesz... musiałem go zrobić. Taki cytat z życia wzięty. - Lou uświadomił sobie że chodzi o niego. Wie, że to, że nie mogę się zmienić nawiązuje do miłości jaką mu okazuje. Zauważył też blizny, nic nie powiedział tylko spojrzał się na mnie z żalem, lekko uśmiechnął i zaczął całować. Namiętnie z języczkiem. Pewnie nawet nie zauważył kiedy ale usiadł na mnie okrakiem. Pieściłem jego ciało o on poruszał biodrami. Wtedy sobie pomyślałem "Kurwa, my nic nie robimy tylko uprawiamy seks hahahah no dobra ale opłaca się". Oczywiście jak to Tommo musiał zacząć igraszki i wziął mojego członka do ręki. Zaczął się nim bawić, poruszał szybciej i szybciej rękami, czułem samą przyjemność. Prawie doszedłem ale wziął ręce. Głośno się zaśmiał i powiedział "Nie tym razem kochanie, ubieraj się idziemy na miasto", wstał i poszedł a ja tylko siedziałem i nie wiedziałem co zrobić. Spytał sie czy idę wziąć z nim prysznic bo będziemy mieli więcej czasu później. Zgodziłem się. Poszliśmy pod prysznic. Jego łazienka była na prawdę duża, tak samo jak i prysznic czy wanna.Weszliśmy do środka i zaczęliśmy się myć. Myłem głowę więc miałem zamknięte oczy. Zacząłem spłukiwać pianę z włosów gdy nagle poczułem przyjemność. Otarłem oczy i spojrzałem na dół. Tak, Louis musiał zacząć kolejne zabawy. Klęczał a ja bawiłem się jego włosami. Nikt nie zdaje sobie sprawy z tego, że nie robimy tego dlatego że mamy ochotę czy dlatego, że sprawia nam to przyjemność. My po prostu się kochamy a widząc uśmiech na twarzy swojej drugiej połówki to jest coś niesamowitego. Dlatego tak często się całujemy czy kochamy, to po prostu sprawia nam radość. Pieścił moje pośladki, coraz szybciej poruszał głową a ja jęczałem by go dać mu znak, że mi się to podoba. uwielbiam to gdy jest z siebie dumny. Wiem, że po prostu czuje się taki spełniony a to mi nadaje uśmiech na twarzy. Za każdym razem gdy któryś z nas dojdzie myślimy czy nawet krzyczymy "Boże, człowieku jak ja cię kocham" i to uświadamia nam że musimy być razem. Jeszcze chwila... Lou sprawiał mi coraz większą przyjemność aż nagle " Aaahhh Tommo, jaki ty jesteś boski". Poniosłem go do góry i podziękowałem namiętnym całusem. Przytuliliśmy się a on szepnął mi do ucha "Kotek, odwdzięczysz się kiedy indziej". Odsunąłem go od siebie i szeroko uśmiechnąłem. Obmyłem się jeszcze raz i wyszedłem się ubrać. Po chwili on zrobił to samo.
Wyszliśmy na miasto. Szliśmy razem ale nie trzymałem go za rękę. Bałem się. On mnie rozumiał ale widziałem żal na jego twarzy. On wie, że boję się opinii innych. Kiedyś się do tego przyzwyczaję. Chodziliśmy po mieście z uśmiechem na twarzy ale w środku czułem się trochę dziwnie. Ci wszyscy ludzie patrzeli się na mnie tak dziwnie. Nie jestem przyzwyczajony do tego. W pewnym momencie Tommo chciał mnie pocałować ale ja odsunąłem głowę. To było dziwne w stosunku do niego ale zniósł to spokojnie. Oczywiście stał się momentalnie smutny ale po chwili mu to przeszło. Czułem się winny za to ale bałem się.
Chwilę później było to samo. Siedzieliśmy na ławce i zbliżał swoje usta do moich ale znów odsunąłem głowę w drugą stronę.
- Masz zamiar robić tak cały czas? Czego ty się boisz?
Nie odpowiedziałem, po prostu spuściłem wzrok na dół. On popatrzał się na mnie, wzruszył ramionami, stał się smutny i odszedł.
Nie miałem odwagi pójść za nim. Siedziałem tam jak wmurowany w ścianę. Oddalał się coraz dalej. Szedł w stronę domu. Wstałem i poszedłem się przejść.
'Kurwa Harry, ty to jesteś żałosny. Serio myślisz, że jak będziesz tak robić będzie dobrze? Będziecie lepiej żyć w miłości? Heh.. mylisz się. Dobrze wiesz, że nie możesz sobie pozwalać na takie coś. Dopiero do niego przyjechałeś. Dopiero go odzyskałeś a już chcesz go stracić? Weź się uderz w głowę! On nie jest tego wart, powinien być szczęśliwy, razem z tobą a nie być codziennie raniony ponieważ tobie uderza coś do głowy. Nie widzisz, ze on cierpi? Że cię potrzebuje? " o tym sobie myślałem. Ale nadal nie miałem odwagi pójść do niego i przeprosić. Szedłem jakąś ścieżką, parkiem. Usiadłem na ławkę i dalej rozmyślałem co mam zrobić. Zauważyłem dwóch przechodzących gejów. Byli szczęśliwi, śmieli się, trzymali za ręce, całowali. Też tak chciałem. Nie przejmowali się opinią innych. W pewnym momencie popatrzeli się na mnie. Uśmiechnąłem się do nich. Odwzajemnili mój ruch. Na mojej twarzy pojawił się grymas. Oni powiedzieli coś między sobą i zauważyłem jak do mnie podchodzili. nie wiedziałem co zrobić.
-Hej możemy się przysiąść?
-Tak jasne. - Przedstawili się i spoczęli obok mnie. Porozmawialiśmy chwilę o sobie. Zaczęli wypytywać o moją drugą połówkę. Na pewno skapnęli się, że jestem bi. Nie wiem jak, może po ubiorze albo po twarzy. Nie wiem, w każdym bądź razie zauważyli to. Przedstawiłem im całą historię. Wiem to może się wydaje dziwne, że opowiadam komuś kogo nie znam swoja życiową opowieść ale musiałem się komuś wyżalić.
-Harry słuchaj. My też mieliśmy takie coś na początku. Justin nie chciał się w ogóle ujawniać. Zerwaliśmy ale później się przyzwyczaił. Zatęsknił za mną i przyszedł z powrotem. Oswoił się z tymi spojrzeniami a ludzie nas zaakceptowali. Wszystko będzie dobrze. Musisz z nim tylko porozmawiać.
Doradzili mi kilka wspaniałych rzeczy. Muszę jeszcze nad sobą popracować. Zostawili mi kontakt do siebie i odeszli. Było już ciemno. Trochę się zasiedziałem. Także poszedłem do domu.
Wszedłem do środka a tam była cisza. Zawołałem Louis'a. Usłyszałem tylko jakiś hałas. Szybko poszedłem do góry. Od razu sprawdziłem pokój od niego bo wiedziałem, że tam będzie. Szukałem go. Znalazłem. Siedział w ciemnym koncie, płacząc cały zakrwawiony. Bardzo szybko podszedłem do niego wyciągnąłem żyletkę z rąk i przytuliłem. On mnie objął i płakał.
-Louis głupku. Co ty wyrabiasz? Wszystko będzie dobrze obiecuje...
-Ja się bałem. Myślałem, że znowu odejdziesz. Tak bardzo przepraszam.
-Nie kochanie, ja już nigdy nie odejdę. będę z tobą na zawsze rozumiesz? na zawsze. - pocałowałem jego zapłakaną twarz. Jego ręka wyglądała masakrycznie. Pobiegłem do toalety po bandaż i wodę utlenioną żeby mu to przemyć. Tak też zrobiłem. Chwilę później leżeliśmy w łóżku. Opowiedziałem mu co mi się przytrafiło. Zasnął.... pogłaskałem go po policzku, musnąłem w usta i powiedziałem "kocham cię".
Ok, to jest prawdopodobnie ostatni rozdział w tym tygodniu. Może jutro się wyrobię ale szczerze w to wątpię. Mam nadzieję, że się podoba. Liczę na komentarze :D + zobaczcie post niżej. Oficjalny zwiastun tego opowiadania :)
czwartek, 18 lipca 2013
środa, 17 lipca 2013
Official Trailer
Ok. teraz na poważnie. To jest oficjalny zwiastun tego opowiadania. Myślę że wam się spodoba. Czekam na opinie w komentarzach.
Rozdział XVI
UWAGA, UWAGA! DZIŚ PO RAZ KOLEJNY POJAWI SIĘ FRAGMENT +18 WIĘC JEŚLI NIE CHCESZ CZYTAĆ NIE CZYTAJ. POINFORMUJĘ WAS KIEDY BĘDZIE SIĘ ZACZYNAŁ.
Trzymałem kamienną twarz przez kolejny tydzień. Próbowałem oswoić się z faktem, że jestem wolny, że mogę już do niego spokojnie pójść i wyznać co tak na prawdę czuję. Czuję się taki szczęśliwy. Już widziałem reakcję Nathana jakby się o tym dowiedział a tym bardziej Tommo. Tylko, że coś mnie hamuje, nie wiem gdzie mieszka i co bym mu powiedział. " Hej Louis, to ja Hazz pamiętasz? Przepraszam za wszystko już tak nie zrobię, kocham cię" ? Heh.. nie sądze żeby to coś pomogło. Nie wiem co mam mu powiedzieć, nie wiem co zrobić. Najpierw musiałem znaleźć jego adres, nie miałem pojęcia gdzie mieszka. Później skapnąłem się, że na liście musi być jego adres więc z tym już nie miałem kłopotu. Codziennie mam uśmiech na twarzy. Czuję się taki szczęśliwy, chociaż szkoda mi Darcy. Pomimo tego, że już do siebie nic nie czujemy jesteśmy czymś więcej niż tylko przyjaciółmi. Ona zna mnie na wylot tak samo jak ja ją. Wiem, że jeśli potrzebowałbym pomocy czy wsparcia i pocieszenia mógłbym do niej pójść. Ona jest dobra w takich rzeczach, w przeciwieństwie do mnie. Jest dla mnie jak siostra. Właśnie a co do siostry, Gemma. Z nią nie utrzymuję kontaktu, nie wiem co dalej będzie z Nathanem. Próbuję znaleźć sobie lepszą pracę by mieć więcej pieniędzy żeby go uszczęśliwiać ale nie umiem nic znaleźć. Gemma nie daje mi środków na jego utrzymanie ale ja się nie poddam. Nie zostawię go tam z nią. On nie może przebywać wśród pijaków i ćpunów. Jakoś damy sobie radę.
Zaczęły się wakacje. Nathan miał raj. Nie musi nic robić, siedzi całe dnie w domu i się bawi. On dalej nie wie że wiem o listach. Próbuje je chować przede mną ale ja i tak wiem swoje.
" Wiesz to, że wujek jest szczęśliwy to normalna rzecz (...) cieszę się jego szczęściem (..) Myślę, ze jesteśmy na dobrej drodze i wszystko się świetnie potoczy (...) "
Teraz w listach było tylko coś takiego. Czułem to, że Louis już się powoli orientował, że się wszystko dobrze skończy. Ale musiałem wyczuć ten moment. Musiałem poczekać aż Nath będzie gotowy i ja.
- Wujek, tak się zastanawiam. Dlaczego ty jesteś taki szczęśliwy? Nie dawno płakałeś a teraz się codziennie szczerzysz. Wygrałeś fortunę czy co? - teraz pomyślałem "to jest ten moment, on jest gotowy i ja też. Innej lepszej okazji nie będzie"
-Nath usiądź. Po pierwsze chciałem Ci powiedzieć, że ja i Darcy już nie jesteśmy razem. Już tydzień ale nie wiedziałem jak ci to powiedzieć - mały uśmiechnął się szeroko - druga sprawa jest taka, że wiem o waszych listach. Louis mi napisał w liście o tym no i sam się skapnąłem gdy sprzątałem twój pokój. Nie zbyt dobra kryjówka. - chłopakowki pojawił się grymas na twarzy, wziąłem głęboki oddech i wydusiłem to z siebie - Nathan... huuuuuu... wiem, że tego chciałeś a ja już jestem na to gotowy. Wracam do Louis'a. Będę jecha.. - 9-latek uścisnął mnie mocno i powiedział 'dziękuję'. Moje serce stało się momentalnie miękkie. Cieszyłem się jego radością. Wiedziałem, że się ucieszy ale nie aż tak. Opowiedziałem mu wszystko. Wszystko to co czuję. Ale on to wszystko wiedział. Widział po mojej minie i zachowaniu jaki jestem. Wiem, że on jest za mały na takie rzeczy ale on jako jedyny mnie rozumie. No teraz prócz Darcy ale juz za późno wy wyciągnąć mu to z głowy.
Miałem zamiar jechac do niego dopiero za kolejny tydzień ale Nathan wsadził mnie do auta i pojechałem. On został u Darcy. Jako że było zakończenie roku ona tez już miała wolne i z chęcią przyjęła go pod swój dach. Jechałem do niego. Był to spory kawał. Jadąc cały czas myślałem co mu powiedzieć. Nie miałem pojęcia czego on oczekuje ode mnie. Czy mam mu wszystko wytłumaczyć czy od razu powiedzieć 'przepraszam' i "rzucić" się na niego. Nie miałem pojęcia. Serce biło mi jak szalone. Myślałem że to będzie łatwizna ale tylko gdy wsiadłem do samochodu ze świadomością, że go za chwile spotkam nogi mi się trzęsły jak i reszta ciała a język plątał jak głupi. Widzę znak "Glagow" myślę, że tylko nie to. Już tak szybko to minęło. Pare godzin jazdy a już jestem koło jego domu. Szukałem ulicy, na której mieszka. Pytałem się ludzi a oni kierowali mnie do niego. Oczywiście jak to ja musiałem się zgubić 4 razy w tym samym miejscu.
Już jestem, widzę dom o numerze 54, skrzynkę pocztową "Tomlinson" a moje serce jeszcze szybciej bije. Nie wiem co robić. Parkuję auto koło jego domu i siedzę w nim jak głupi. Oddycham głęboko, odpinam pasy i wychodzę "raz się żyję" myśle. Podchodzę do drzwi. Pukam...... nic.... jeszcze raz.... nic... zauważam dzwonek i dzwonię.... nic... odchodzę. "Harry nie! wróć się tam kurwa! nie po to jechałeś taki kawał i to dla niego żeby się teraz poddawać. Będziesz tu siedzieć aż nie przyjdzie". Tak też zrobiłem. Usiadłem na schodkach przez drzwiami i siedziałem. Chciałem do niego zadzwonić ale stwierdziłem, że poczekam. Siedziałem tam około dwóch godzin. Rozmyślałem jak to będzie dalej i opanowywałem moje serce. Powoli już się przyzwyczajałem do tej atmosfery. Siedziałem wpatrzony w ręce, bawiłem się nimi nie wiadomo po co. W pewnym momencie chciałem iść ale nie! musiałem mieć silną wolę, nie mogłem tak tego zostawić. Dochodziła godzina dwudziesta. Było lato więc nie narzekałem na pogodę ale strasznie się tam nudziłem i denerwowałem przed nim.
- Harry? - usłyszałem słodki głos Tomma. Wstałem i podbiegłem do niego. On otworzył szeroko ramiona i otulił mnie nimi. Rozpłakaliśmy się oboje nie umiałem wydusić z siebie żadnego słowa. Byliśmy w swoich objęciach przez około 5 minut.
-Louis, ja tak bardzo cie przepraszam. Wiem, możesz mnie teraz mieć gdzieś, wystawić mnie dla kogoś innego i ja to zrozumie ale chciałem żebyś wiedział, że cię kocham i już nigdy nie pozwolę na takie coś. Proszę wybacz mi. - tłumaczyłem mu się a on mnie tylko pocieszał. Mówił, że wszystko będzie dobrze. Ja mówiłem mu o nie wiadomo czym, że tak strasznie mi głupio a on próbował zamknąć mi buzię pocałunkami. Nasze twarzy były całe we łzach. Nie chciałem go puszczać z ramion, tak mi w nich dobrze. Czułem się taki bezpieczny. Ludzie przechodzili obok nas i patrzeli. Jedni się uśmiechali bo widzieli między nami więź i miłość a niektórzy śmiali i bluźnili bo widzieli tylko gejów. Wziął moją twarz w dłonie, spojrzał z uśmiechem we łzach, otarł moje łzy i powiedział
* uwaga, tam tara dam! fragment + 18 się zacznie za chwilkę *
- Ty głupcze! Nie rób mi nigdy więcej takich rzeczy! Czy ty wiesz jak to boli? - mówił lekko ocierając jego usta o moje wargi - czy ty się zastanawiałeś jak mnie to cholernie boli? Tak cię kocham, nie odchodź ode mnie już nigdy więcej!
- Nie odejdę, obiecuję. - nasze usta znowu się spotkały. Całowaliśmy się przez chwilę i weszliśmy do domu dalej robiąc to samo. Lou przytkał mnie do ściany, położył ręce na nią i namiętnie całował. Tak zmieniliśmy się kilka razy. Wchodziliśmy głębiej do domu. Szedł tyłem a ja przodem. Kierował mnie na schody a ja szedłem za nim. Szliśmy do góry cały czas się całując. Po drodze zrzucaliśmy z siebie ubrania. Ściągnął mi bluzkę a ja jemu. Od razu na widok niego bez koszulki lekko się podnieciłem. W końcu doszliśmy do sypialni. Rzucił mnie na łóżko i usiadł okrakiem. Poruszał biodrami by mnie podniecić. Zaczął odpinać pasek w moich spodniach a ja w jego. Pieścił moje ciało powoli ściągając spodnie, w końcu to zrobił. Zostałem w samych bokserkach. Złapałem go za biodra i przewróciłem na plecy. Teraz ja siedziałem na nim. Ruszałem biodrami podobnie jak on. Ściągałem spodnie lekko całując jego klatkę i brzuch. On bawił się moimi włosami. Znowu zmiana pozycji. Całował usta, podniecał mnie dopóki nie zauważył, że dokonał swojego. Był szczęśliwy widząc ' mojego członka w pełni przygotowanego na dalsze zabawy'. Uśmiechnął się patrząc mi w oczy i powoli schodził niżej. Usta.. szyja.. klatka... brzuch.. aż w końcu doszedł do mojego 'przyjaciela'. Ściągnął szare bokserki i rzucił gdzieś w kąt, zanim się zorientowałem już pieścił go w swoich ustach. Czułem radość. Wiedziałem, że tego chce. Że on jest tym jedynym z którym chce się dzielić do końca mojego życia. Ruszał głową do góry i na dół a ja tylko czułem przyjemność. Pieściłem jego włosy i ciało. Robił to coraz szybciej i milej... czułem, że dochodzę a po chwili jego usta wypełniły się białą mazią. Czuł się taki spełniony a ja szybko podniosłem go do góry i obróciłem na plecy. Robiłem dokładnie to samo. Louis miał uśmiech od ucha do ucha. Schodziłem niżej aż doszedłem do członka. Wziąłem go do buzi i pieściłem. Na początku spokojnie by miał lekką przyjemność.. coraz szybciej i szybciej. Widziałem jego podniecenie i uśmiech na twarzy. Bawił się moimi lokami a jego oddech stawał się coraz głębszy w każdej sekundzie. Jęczał i chciał już dojść, widziałem to po nim ale nie pozwoliłem mu. Bawiłem się nim jak marionetką. Zrobiłem tak parę razy aż w końcu szarpnął mnie za włosy na znak że teraz tego chce. Posłuchałem. szybciej i namiętniej poruszałem głową. On tylko głośno jęknął a po chwili czułem jak biała maź wypełnia moje usta po brzegi. Szybko wróciłem do twarzy i znowu namiętne pocałunki. Usiadłem na nim okrakiem on także się oparł na łóżku. Poruszałem biodrami a on wziął mojego penisa do rąk i się nim bawił. Zrobiłem to samo. Niesamowita przyjemność. Uwielbiam się z nim kochać. Puścił mojego i przewrócił mnie aby teraz to on usiadł na mnie. Ja dalej trzymałem jego członka w ręku a on oparł swoje dłonie o ścianę, namiętnie całował z języczkiem i poruszał biodrami żeby mieć większą przyjemność. Wiedziałem, ze to moja prawdziwa połówka. Sądzę że on też tak uważa. Odsunął usta od mich warg i dał je koło mojego ucha. Poruszając szybciej biodrami cicho stękał bo wie że to mnie bardziej podnieca. Całowałem jego szyję a on mówił " Harry, kocham się z tobą kochać. Nikt więcej tak nie potrafi jak ty. Kocham cię rozumiesz?". Poczułem wielką radość na całym ciele. Nie, nie dlatego, że uprawiałem z nim seks tylko dlatego, że wiem, że mnie kocha. To jest najważniejsze. Po tych słowach nic nie odparłem tylko zacząłem pieścić jego ciało. Czułem, że znowu dochodzi ale tym razem mu na to nie pozwoliłem. Puściłem jego penisa i złapałem pośladki "Harry! Ty ciulu!" powiedział a ja się zaśmiałem " moja kolej" szepnąłem mu do ucha i obróciłem na brzuch. Szybko włożyłem członka i poruszałem z przyjemnością. Po chwili oboje jęczeliśmy. Cicho wypowiadaliśmy swoje imiona z tej przyjemności. Kocham to jak on jęczy, jest wtedy taki... zależny ode mnie. Wszystko zależy ode mnie. Czy dojdzie czy nie, to ja podejmuje decyzję co robię a on tylko może liczyć na to, że pozwolę mu dojść. Jeszcze chwila... nasze jęki stawały się coraz głośniejsze, a ruch coraz szybszy. Oddech był tak szybki jak nigdy dotąd. Poruszałem biodrami jak szybko mogłem a on miał wielką przyjemność. Już prawie doszedłem... jeszcze chwila... 'AH HARRY!" usłyszałem głośny ryk Louis'a i doszedłem. Na sekundę położyłem się na niego ale on mi nie pozwolił na to. Kazał wyciągnąć mojego przyjaciela i położyć się na brzuchu. Robił to samo. Czułem wielką przyjemność. Tym razem on się mną bawił. Za każdym razem gdy byłem gotowy na to że dojdzie on zwalniał tempo. Aż nagle w najmniej przewidującym momencie ruszał szybciej biodrami.... szybki oddech.. jęk.. szepty.. przyjemność. Już czułem jak dochodzi "UGH! JAK JA CIĘ KOCHAM!" wykrzyknąłem z siebie te słowa a on doszedł. Zmęczył się trochę więc pozwoliłem mu odpocząć. poczekaliśmy chwilę całując się aż nasz oddech się wyrówna i będziemy gotowi na resztę igraszek.
Hej :) Także, mam nadzieję że się podobało. Tak ten moment +18 :D nie jestem w czymś takim zbyt dobra ale pare osób mnie prosiło o takie momenty więc proszę oto i one. Mam nadzieje że się podoba. A co do next'a. On prawdopodobnie pojawi się dopiero w przyszły tygodniu bo mój wujek ma ślub w sobotę więc weekend mam zajęty, jutro jest te "czaskanie porcelany itp" więc nie dam rady (chyba) no a w piątek bd. przyszykowania itp. więc jeszcze zobaczę jak się wyrobię. A i chciałam sie spytać czy chcecie jakieś zmiany w tym opowiadaniu? Może kolejny zwiastun? czy jakieś zdjęcia/gify na koniec opowiadania? Propozycję piszcie w komentarzach i opinie także. + wczoraj/ dzisiaj dodałam mój filmik o hejterach tutaj. Prosze zobaczcie co ja mam na ten temat do powiedzenia. Miłego czytania i oglądania. Hej x
Trzymałem kamienną twarz przez kolejny tydzień. Próbowałem oswoić się z faktem, że jestem wolny, że mogę już do niego spokojnie pójść i wyznać co tak na prawdę czuję. Czuję się taki szczęśliwy. Już widziałem reakcję Nathana jakby się o tym dowiedział a tym bardziej Tommo. Tylko, że coś mnie hamuje, nie wiem gdzie mieszka i co bym mu powiedział. " Hej Louis, to ja Hazz pamiętasz? Przepraszam za wszystko już tak nie zrobię, kocham cię" ? Heh.. nie sądze żeby to coś pomogło. Nie wiem co mam mu powiedzieć, nie wiem co zrobić. Najpierw musiałem znaleźć jego adres, nie miałem pojęcia gdzie mieszka. Później skapnąłem się, że na liście musi być jego adres więc z tym już nie miałem kłopotu. Codziennie mam uśmiech na twarzy. Czuję się taki szczęśliwy, chociaż szkoda mi Darcy. Pomimo tego, że już do siebie nic nie czujemy jesteśmy czymś więcej niż tylko przyjaciółmi. Ona zna mnie na wylot tak samo jak ja ją. Wiem, że jeśli potrzebowałbym pomocy czy wsparcia i pocieszenia mógłbym do niej pójść. Ona jest dobra w takich rzeczach, w przeciwieństwie do mnie. Jest dla mnie jak siostra. Właśnie a co do siostry, Gemma. Z nią nie utrzymuję kontaktu, nie wiem co dalej będzie z Nathanem. Próbuję znaleźć sobie lepszą pracę by mieć więcej pieniędzy żeby go uszczęśliwiać ale nie umiem nic znaleźć. Gemma nie daje mi środków na jego utrzymanie ale ja się nie poddam. Nie zostawię go tam z nią. On nie może przebywać wśród pijaków i ćpunów. Jakoś damy sobie radę.
Zaczęły się wakacje. Nathan miał raj. Nie musi nic robić, siedzi całe dnie w domu i się bawi. On dalej nie wie że wiem o listach. Próbuje je chować przede mną ale ja i tak wiem swoje.
" Wiesz to, że wujek jest szczęśliwy to normalna rzecz (...) cieszę się jego szczęściem (..) Myślę, ze jesteśmy na dobrej drodze i wszystko się świetnie potoczy (...) "
Teraz w listach było tylko coś takiego. Czułem to, że Louis już się powoli orientował, że się wszystko dobrze skończy. Ale musiałem wyczuć ten moment. Musiałem poczekać aż Nath będzie gotowy i ja.
- Wujek, tak się zastanawiam. Dlaczego ty jesteś taki szczęśliwy? Nie dawno płakałeś a teraz się codziennie szczerzysz. Wygrałeś fortunę czy co? - teraz pomyślałem "to jest ten moment, on jest gotowy i ja też. Innej lepszej okazji nie będzie"
-Nath usiądź. Po pierwsze chciałem Ci powiedzieć, że ja i Darcy już nie jesteśmy razem. Już tydzień ale nie wiedziałem jak ci to powiedzieć - mały uśmiechnął się szeroko - druga sprawa jest taka, że wiem o waszych listach. Louis mi napisał w liście o tym no i sam się skapnąłem gdy sprzątałem twój pokój. Nie zbyt dobra kryjówka. - chłopakowki pojawił się grymas na twarzy, wziąłem głęboki oddech i wydusiłem to z siebie - Nathan... huuuuuu... wiem, że tego chciałeś a ja już jestem na to gotowy. Wracam do Louis'a. Będę jecha.. - 9-latek uścisnął mnie mocno i powiedział 'dziękuję'. Moje serce stało się momentalnie miękkie. Cieszyłem się jego radością. Wiedziałem, że się ucieszy ale nie aż tak. Opowiedziałem mu wszystko. Wszystko to co czuję. Ale on to wszystko wiedział. Widział po mojej minie i zachowaniu jaki jestem. Wiem, że on jest za mały na takie rzeczy ale on jako jedyny mnie rozumie. No teraz prócz Darcy ale juz za późno wy wyciągnąć mu to z głowy.
Miałem zamiar jechac do niego dopiero za kolejny tydzień ale Nathan wsadził mnie do auta i pojechałem. On został u Darcy. Jako że było zakończenie roku ona tez już miała wolne i z chęcią przyjęła go pod swój dach. Jechałem do niego. Był to spory kawał. Jadąc cały czas myślałem co mu powiedzieć. Nie miałem pojęcia czego on oczekuje ode mnie. Czy mam mu wszystko wytłumaczyć czy od razu powiedzieć 'przepraszam' i "rzucić" się na niego. Nie miałem pojęcia. Serce biło mi jak szalone. Myślałem że to będzie łatwizna ale tylko gdy wsiadłem do samochodu ze świadomością, że go za chwile spotkam nogi mi się trzęsły jak i reszta ciała a język plątał jak głupi. Widzę znak "Glagow" myślę, że tylko nie to. Już tak szybko to minęło. Pare godzin jazdy a już jestem koło jego domu. Szukałem ulicy, na której mieszka. Pytałem się ludzi a oni kierowali mnie do niego. Oczywiście jak to ja musiałem się zgubić 4 razy w tym samym miejscu.
Już jestem, widzę dom o numerze 54, skrzynkę pocztową "Tomlinson" a moje serce jeszcze szybciej bije. Nie wiem co robić. Parkuję auto koło jego domu i siedzę w nim jak głupi. Oddycham głęboko, odpinam pasy i wychodzę "raz się żyję" myśle. Podchodzę do drzwi. Pukam...... nic.... jeszcze raz.... nic... zauważam dzwonek i dzwonię.... nic... odchodzę. "Harry nie! wróć się tam kurwa! nie po to jechałeś taki kawał i to dla niego żeby się teraz poddawać. Będziesz tu siedzieć aż nie przyjdzie". Tak też zrobiłem. Usiadłem na schodkach przez drzwiami i siedziałem. Chciałem do niego zadzwonić ale stwierdziłem, że poczekam. Siedziałem tam około dwóch godzin. Rozmyślałem jak to będzie dalej i opanowywałem moje serce. Powoli już się przyzwyczajałem do tej atmosfery. Siedziałem wpatrzony w ręce, bawiłem się nimi nie wiadomo po co. W pewnym momencie chciałem iść ale nie! musiałem mieć silną wolę, nie mogłem tak tego zostawić. Dochodziła godzina dwudziesta. Było lato więc nie narzekałem na pogodę ale strasznie się tam nudziłem i denerwowałem przed nim.
- Harry? - usłyszałem słodki głos Tomma. Wstałem i podbiegłem do niego. On otworzył szeroko ramiona i otulił mnie nimi. Rozpłakaliśmy się oboje nie umiałem wydusić z siebie żadnego słowa. Byliśmy w swoich objęciach przez około 5 minut.
-Louis, ja tak bardzo cie przepraszam. Wiem, możesz mnie teraz mieć gdzieś, wystawić mnie dla kogoś innego i ja to zrozumie ale chciałem żebyś wiedział, że cię kocham i już nigdy nie pozwolę na takie coś. Proszę wybacz mi. - tłumaczyłem mu się a on mnie tylko pocieszał. Mówił, że wszystko będzie dobrze. Ja mówiłem mu o nie wiadomo czym, że tak strasznie mi głupio a on próbował zamknąć mi buzię pocałunkami. Nasze twarzy były całe we łzach. Nie chciałem go puszczać z ramion, tak mi w nich dobrze. Czułem się taki bezpieczny. Ludzie przechodzili obok nas i patrzeli. Jedni się uśmiechali bo widzieli między nami więź i miłość a niektórzy śmiali i bluźnili bo widzieli tylko gejów. Wziął moją twarz w dłonie, spojrzał z uśmiechem we łzach, otarł moje łzy i powiedział
* uwaga, tam tara dam! fragment + 18 się zacznie za chwilkę *
- Ty głupcze! Nie rób mi nigdy więcej takich rzeczy! Czy ty wiesz jak to boli? - mówił lekko ocierając jego usta o moje wargi - czy ty się zastanawiałeś jak mnie to cholernie boli? Tak cię kocham, nie odchodź ode mnie już nigdy więcej!
- Nie odejdę, obiecuję. - nasze usta znowu się spotkały. Całowaliśmy się przez chwilę i weszliśmy do domu dalej robiąc to samo. Lou przytkał mnie do ściany, położył ręce na nią i namiętnie całował. Tak zmieniliśmy się kilka razy. Wchodziliśmy głębiej do domu. Szedł tyłem a ja przodem. Kierował mnie na schody a ja szedłem za nim. Szliśmy do góry cały czas się całując. Po drodze zrzucaliśmy z siebie ubrania. Ściągnął mi bluzkę a ja jemu. Od razu na widok niego bez koszulki lekko się podnieciłem. W końcu doszliśmy do sypialni. Rzucił mnie na łóżko i usiadł okrakiem. Poruszał biodrami by mnie podniecić. Zaczął odpinać pasek w moich spodniach a ja w jego. Pieścił moje ciało powoli ściągając spodnie, w końcu to zrobił. Zostałem w samych bokserkach. Złapałem go za biodra i przewróciłem na plecy. Teraz ja siedziałem na nim. Ruszałem biodrami podobnie jak on. Ściągałem spodnie lekko całując jego klatkę i brzuch. On bawił się moimi włosami. Znowu zmiana pozycji. Całował usta, podniecał mnie dopóki nie zauważył, że dokonał swojego. Był szczęśliwy widząc ' mojego członka w pełni przygotowanego na dalsze zabawy'. Uśmiechnął się patrząc mi w oczy i powoli schodził niżej. Usta.. szyja.. klatka... brzuch.. aż w końcu doszedł do mojego 'przyjaciela'. Ściągnął szare bokserki i rzucił gdzieś w kąt, zanim się zorientowałem już pieścił go w swoich ustach. Czułem radość. Wiedziałem, że tego chce. Że on jest tym jedynym z którym chce się dzielić do końca mojego życia. Ruszał głową do góry i na dół a ja tylko czułem przyjemność. Pieściłem jego włosy i ciało. Robił to coraz szybciej i milej... czułem, że dochodzę a po chwili jego usta wypełniły się białą mazią. Czuł się taki spełniony a ja szybko podniosłem go do góry i obróciłem na plecy. Robiłem dokładnie to samo. Louis miał uśmiech od ucha do ucha. Schodziłem niżej aż doszedłem do członka. Wziąłem go do buzi i pieściłem. Na początku spokojnie by miał lekką przyjemność.. coraz szybciej i szybciej. Widziałem jego podniecenie i uśmiech na twarzy. Bawił się moimi lokami a jego oddech stawał się coraz głębszy w każdej sekundzie. Jęczał i chciał już dojść, widziałem to po nim ale nie pozwoliłem mu. Bawiłem się nim jak marionetką. Zrobiłem tak parę razy aż w końcu szarpnął mnie za włosy na znak że teraz tego chce. Posłuchałem. szybciej i namiętniej poruszałem głową. On tylko głośno jęknął a po chwili czułem jak biała maź wypełnia moje usta po brzegi. Szybko wróciłem do twarzy i znowu namiętne pocałunki. Usiadłem na nim okrakiem on także się oparł na łóżku. Poruszałem biodrami a on wziął mojego penisa do rąk i się nim bawił. Zrobiłem to samo. Niesamowita przyjemność. Uwielbiam się z nim kochać. Puścił mojego i przewrócił mnie aby teraz to on usiadł na mnie. Ja dalej trzymałem jego członka w ręku a on oparł swoje dłonie o ścianę, namiętnie całował z języczkiem i poruszał biodrami żeby mieć większą przyjemność. Wiedziałem, ze to moja prawdziwa połówka. Sądzę że on też tak uważa. Odsunął usta od mich warg i dał je koło mojego ucha. Poruszając szybciej biodrami cicho stękał bo wie że to mnie bardziej podnieca. Całowałem jego szyję a on mówił " Harry, kocham się z tobą kochać. Nikt więcej tak nie potrafi jak ty. Kocham cię rozumiesz?". Poczułem wielką radość na całym ciele. Nie, nie dlatego, że uprawiałem z nim seks tylko dlatego, że wiem, że mnie kocha. To jest najważniejsze. Po tych słowach nic nie odparłem tylko zacząłem pieścić jego ciało. Czułem, że znowu dochodzi ale tym razem mu na to nie pozwoliłem. Puściłem jego penisa i złapałem pośladki "Harry! Ty ciulu!" powiedział a ja się zaśmiałem " moja kolej" szepnąłem mu do ucha i obróciłem na brzuch. Szybko włożyłem członka i poruszałem z przyjemnością. Po chwili oboje jęczeliśmy. Cicho wypowiadaliśmy swoje imiona z tej przyjemności. Kocham to jak on jęczy, jest wtedy taki... zależny ode mnie. Wszystko zależy ode mnie. Czy dojdzie czy nie, to ja podejmuje decyzję co robię a on tylko może liczyć na to, że pozwolę mu dojść. Jeszcze chwila... nasze jęki stawały się coraz głośniejsze, a ruch coraz szybszy. Oddech był tak szybki jak nigdy dotąd. Poruszałem biodrami jak szybko mogłem a on miał wielką przyjemność. Już prawie doszedłem... jeszcze chwila... 'AH HARRY!" usłyszałem głośny ryk Louis'a i doszedłem. Na sekundę położyłem się na niego ale on mi nie pozwolił na to. Kazał wyciągnąć mojego przyjaciela i położyć się na brzuchu. Robił to samo. Czułem wielką przyjemność. Tym razem on się mną bawił. Za każdym razem gdy byłem gotowy na to że dojdzie on zwalniał tempo. Aż nagle w najmniej przewidującym momencie ruszał szybciej biodrami.... szybki oddech.. jęk.. szepty.. przyjemność. Już czułem jak dochodzi "UGH! JAK JA CIĘ KOCHAM!" wykrzyknąłem z siebie te słowa a on doszedł. Zmęczył się trochę więc pozwoliłem mu odpocząć. poczekaliśmy chwilę całując się aż nasz oddech się wyrówna i będziemy gotowi na resztę igraszek.
Hej :) Także, mam nadzieję że się podobało. Tak ten moment +18 :D nie jestem w czymś takim zbyt dobra ale pare osób mnie prosiło o takie momenty więc proszę oto i one. Mam nadzieje że się podoba. A co do next'a. On prawdopodobnie pojawi się dopiero w przyszły tygodniu bo mój wujek ma ślub w sobotę więc weekend mam zajęty, jutro jest te "czaskanie porcelany itp" więc nie dam rady (chyba) no a w piątek bd. przyszykowania itp. więc jeszcze zobaczę jak się wyrobię. A i chciałam sie spytać czy chcecie jakieś zmiany w tym opowiadaniu? Może kolejny zwiastun? czy jakieś zdjęcia/gify na koniec opowiadania? Propozycję piszcie w komentarzach i opinie także. + wczoraj/ dzisiaj dodałam mój filmik o hejterach tutaj. Prosze zobaczcie co ja mam na ten temat do powiedzenia. Miłego czytania i oglądania. Hej x
wtorek, 16 lipca 2013
Hejterzy
Przepraszam ale muszę to dodać. Jest to mój filmik o hejterach, chciałam się z wami podzielić moją opinią na ten temat. Możecie to po prostu zignorować albo wejść w link >>> https://www.youtube.com/watch?v=cALZBgbdtuI zobaczyć moje wypociny i skomentować :) Dziękuję bardzo za wszystko, kocham was dobranoc xx
Rozdział XV
Jedno życie... jedna żyletka... jedno cięcie.... przez cały cholerny tydzień myślałem o tym. Ale nie robiłem tego bo nie chciałem czytać od niego listu. Obiecałem sobie, że jak będę chciał zrobić sobie krzywdę przeczytam go. Wiem, że by mi poprawił humor a ja miałbym dalej siły żeby żyć.
Nath poszedł do szkoły. Zacząłem sprzątać jego pokój bo na prawdę był tam niesamowity bałagan. Zrobiłem mu wszędzie porządki. Skończyłem wszystko i zostało mi tylko jego biurko. Wyrzuciłem całą zawartość szafek. Przeglądałem rzeczy, żeby wyrzucić stare niepotrzebne przedmioty. Patrzałem na wszystko. Nagle zobaczyłem stertę listów. Wziąłem je do ręki i moja szczęka opadła. Louis Tomlinson, Louis Tomlinson, Louis Tomlinson.... każdy jeden list należał do niego. Przewracałem kartki papieru, było ich około dwudziestu. Nie mogłem w to uwierzyć, że on ukrywał je przede mną. Odłożyłem je na bok i stwierdziłem, że przeczytam je dopiero jak wszystko zrobię. Pospiesznie kończyłem czyścić jego biurko oraz resztę domu. Myślałem o czym oni tak piszą. Nie miałem pojęcia. Cały czas zastanawiałem się dlaczego on ukrywał je przede mną. Wiem, powiedziałem, że to już koniec z Tommo ale mógłby mi powiedzieć. Jakim cudem on skrywał je przede mną i skrywał. Że ja głupi nie zorientowałem się, że on coś knuje. Byłęm zbyt wpatrzony w siebie. Myślałem tylko o sobie, co będzie dalej, co mam zrobić. Teraz wiem, że to był błąd.
" To się zaczęło dziwnie. Spojrzałem na niego i od razu coś zabłysnęło. Pokochałem twojego wujka (..) Wiem, że to ci sie wydaje dziwne ale mężczyzna też może zakochać się w drugim mężczyźnie (..) Gdziekolwiek jestem myślę o Harry'm (...) Wiem, że jesteś za młody na to wszystko ale ty jedyny mnie rozumiesz (...) Dziękuję ci za wszystko (...) Twój wujek zmienił moje życie na lepsze. Teraz zostałeś mi tylko ty. On się ode mnie odwrócił co złamało moje serce na tysiące kawałków (...) On jest najlepszą rzeczą jaka mi się przytrafiła w życiu (...) Moja pierwsza prawdziwa miłość (...) Nath nie możesz nic zrobić. To jego uczucia go tak pokierowały. On wybrał inną drogę.. nie możemy nic na to poradzić. (..) Jakkolwiek chciałbyś pomóc nie zmienisz faktu, że Hazz nie chce być ze mną (...) Dziękuję Nath za pocieszanie mnie (...) Wiem, że on placze nocami bo ja sam tak robię. To wszystko tak cholernie boli (...) Kocham Was, czekam na kolejny list i pytania Tommo xoxo "
To wszystko co znajdowało się w każdym liście. Płakałem jak opętany. Nie wiedziałem, że aż tak go zraniłem. Nie miałem pojęcia. Teraz został sam. Nath mu pomaga za moimi plecami. Nie mogłem o tym dłużej myśleć. Cały zapłakany schowałem z powrotem te listy do biurka Nathana. Poszedłem do toalety. Popatrzałem w lustro. Moje oczy były całe podrażnione od łez. " Harry ty ciulu! Nie widzisz jak on cię kocha? A ty kurwa siedzisz w jednym miejscu z Darcy nie robiąc nic! Jesteś aż tak pojebany żeby zostawić to od tak? Jesteś żałosny! " Moje myśli wyglądały właśnie tak. Nie mogłem już dłużej wytrzymać. Wiedziałem, że nie pójdę do niego. Otworzyłem szafeczkę w toalecie wziąłem tabletki i poszedłem szybko po jakiś alkohol do pokoju. Usiadłem w kącie. Jedna tabletka.... jeden łyk.... kolejna, następny łyk.... płakałem jak naiwne dziecko. Nasypałem kilka tabletek na rękę spojrzałem w górę i powiedziałem "Przepraszam was wszystkich" wziąłem to do ust napoiłem się alkoholem i połknąłem. Tak kilka razy. Myślałem tylko o nim. O mojej niespełnionej miłości. Spojrzałem w lustro które znajdowało się w szafie. Oplułem swoje własne odbicie. Rzuciłem wszystko z dala ode mnie. Wziąłem żyletkę. Jedno cięcie... lekkie krwawienie. Poprawka... jeszcze raz. Moja ręka była cała we krwi a tatuaż w ogóle nie widoczny. Jeszcze mocniej. Więcej krwi. Biała koszulka momentalnie przemieniła kolor na czerwień. Spojrzałem na wszystko wokół. Wszystko we krwi. Pomyśleć że nawet moja dziewczyna czy siostra nie zauważyły że coś się ze mną dzieje. Tylko taki mały chłopczyk który nic nie wie o życiu się spostrzegł. Moja głowa była pełna głupich myśli. Nie wiedziałem co robię. Alkohol uderzył mi już do mózgu. Rzuciłem żyletkę obok opakowania po tabletkach i butelki. Wstałem kiwając się na wszystkie strony. Nogi miałem jak z waty a na oczy prawie nic nie widziałem. Podszedłem do mojego biurka. Wziąłem list od Tommo. Wytarłem rękę o koszulkę. Ostatnie co chciałem zrobić to przeczytac ten list.
" Drogi Haroldzie. Przepraszam za wszystko. Wiem, że już masz nie dosyć. Nie chcesz utrzymywać ze mną kontaktu, ale ja niestety tak nie potrafię. Ja cię kocham całym sercem. Wiesz o tym. Ta noc, którą spędziliśmy razem. To było najwspanialszym uczuciem jakie kiedykolwiek otrzymałem. Jesteś moim uśmiechem na twarzy, natchnieniem do życia. Wiem, że coś do mnie czujesz bo od tak byś ze mną seksu nie uprawiał. Ja cię kocham. Dlaczego nie możesz tego pojąć. Może już wiesz albo i nie ale piszę z Nathanem listy. On mi wszystko mówi. Mówi że jesteś nieszczęśliwy z Darcy. Cały czas chodzisz z kamienną twarzą. Nie wytrzymujesz już tej presji. Płaczesz po nocach bo wiesz, że chcesz być ze mną. Tylko dlaczego tego nie możesz pojąć? To wszystko jest tak głupie. Zrozum my jesteśmy stworzeni dla siebie. Wiem, boisz się opinii innych. Ale prawdziwa miłość by wytrzymała wszystko. Wiedz, że co noc płaczę bo nie chcesz być ze mną. Moje serce się rozpadło. I pomimo tego, ze prawie cię nie znam uwielbiam twój uśmiech. To kiedy patrzysz się na mnie z miłością. To jak uśmiechasz się gdy jesteś ze mną. To jaki romantyczny potrafisz być. Twój każdy dotyk, każde spojrzenie mnie podnieca. Ta miłość którą mi okazywałeś przez jakiś czas. Nie widzieliśmy się już pare miesięcy. To boli. Może nie powinienem ci tego mówić ale przez to, że cierpię na mojej ręce pojawiły się blizny. Blizny, które już nigdy nie zniknął. Piszę ten list płacząc bo wiem, że on i tak nic nie da. Ale pomimo tego chce być pewny, że wiesz co się ze mną dzieje.
No i oczywiście wszystkiego najlepszego. Mam nadzieję, że wszystko się ułoży a ty podejmiesz poprawną decyzję w swoim życiu. Pamiętaj zawsze będę przy tobie nawet jeśli odwrócisz się do mnie plecami. Ja zawsze będę cię wspierał. Pamiętaj o tym.
Kocham Cię najbardziej na świecie
Twój Tommo xoxo "
Szybko rzuciłem ten list i zrozumiałem, że nie chce umierać. Poszedłem do ubikacji i próbowałem zwymiotować to wszystko. W pewnym momencie pomyślałem, że to już koniec, że odejdę na zawsze ale się udało. Spłukałem to i poszedłem Zawinąć rękę bandażem. Dosłownie wszystko było we krwi. Całe łóżko, podłoga, ja. Posprzątałem to szybko aby Nath się nie zorientował, że coś sobie zrobiłem. Schowałem list.
Ale nie miałem zamiaru nic z tym zrobić dopóki Nie ułożę sobie normalnego życia.
Kolejny tydzień. W końcu spotkałem się z Darcy. Siedzieliśmy oddaleni od siebie. Kamienne twarze. Nasza rozmowa polegała na " aha, yhym a ten.. więc jak tam u ciebie? " nic więcej nikt nie powiedział. Darcy zauważyła bliznę na mojej ręce. Od razu się skapnęła że chodziło o Tommo. Nie chciałem nic mówić. Wypytywała się o różne rzeczy.
-Kochasz go?
-Darcy....
- Harry! Kochasz go?
- Nie wiem
-Idź do niego. Proszę. Ja już tak dłużej nie wytrzymam. To koniec. Idź do niego. Wiem jak ci na nim zależy. To tak samo jak mi na tobie na początku. Coś się zmieniło. I oboje o tym wiemy,
-Darcy ja... przepraszam - dziewczyna się rozpłakała.
-Harry, spokojnie. Ja dam sobie radę. Idź do niego. Potrzebujecie się na wzajem. Dobrze o tym wiesz. Możemy zostać przyjaciółmi. Możesz spokojnie się do mnie zwrócić jeśli byś czegoś potrzebował. - przytuliłem ją z całej siły i poszedłem do domu. Rozmyślałem co zrobić i stwierdziłem, że nie dziś. Jeszcze nie jestem na to gotowy. Poczekam chwilę. Powiadomię o tym Nathana i kiedy będę wiedział że na sto procent tego chce i wiem że juz czas pojadę do niego.
Okay. To tyle na dziś. Mam nadzieję że nie jest aż tak żenujący. czytasz + komentujesz = sprawiasz mi przyjemność + motywujesz do dalszego pisania. Miłego dnia życzę x
Nath poszedł do szkoły. Zacząłem sprzątać jego pokój bo na prawdę był tam niesamowity bałagan. Zrobiłem mu wszędzie porządki. Skończyłem wszystko i zostało mi tylko jego biurko. Wyrzuciłem całą zawartość szafek. Przeglądałem rzeczy, żeby wyrzucić stare niepotrzebne przedmioty. Patrzałem na wszystko. Nagle zobaczyłem stertę listów. Wziąłem je do ręki i moja szczęka opadła. Louis Tomlinson, Louis Tomlinson, Louis Tomlinson.... każdy jeden list należał do niego. Przewracałem kartki papieru, było ich około dwudziestu. Nie mogłem w to uwierzyć, że on ukrywał je przede mną. Odłożyłem je na bok i stwierdziłem, że przeczytam je dopiero jak wszystko zrobię. Pospiesznie kończyłem czyścić jego biurko oraz resztę domu. Myślałem o czym oni tak piszą. Nie miałem pojęcia. Cały czas zastanawiałem się dlaczego on ukrywał je przede mną. Wiem, powiedziałem, że to już koniec z Tommo ale mógłby mi powiedzieć. Jakim cudem on skrywał je przede mną i skrywał. Że ja głupi nie zorientowałem się, że on coś knuje. Byłęm zbyt wpatrzony w siebie. Myślałem tylko o sobie, co będzie dalej, co mam zrobić. Teraz wiem, że to był błąd.
" To się zaczęło dziwnie. Spojrzałem na niego i od razu coś zabłysnęło. Pokochałem twojego wujka (..) Wiem, że to ci sie wydaje dziwne ale mężczyzna też może zakochać się w drugim mężczyźnie (..) Gdziekolwiek jestem myślę o Harry'm (...) Wiem, że jesteś za młody na to wszystko ale ty jedyny mnie rozumiesz (...) Dziękuję ci za wszystko (...) Twój wujek zmienił moje życie na lepsze. Teraz zostałeś mi tylko ty. On się ode mnie odwrócił co złamało moje serce na tysiące kawałków (...) On jest najlepszą rzeczą jaka mi się przytrafiła w życiu (...) Moja pierwsza prawdziwa miłość (...) Nath nie możesz nic zrobić. To jego uczucia go tak pokierowały. On wybrał inną drogę.. nie możemy nic na to poradzić. (..) Jakkolwiek chciałbyś pomóc nie zmienisz faktu, że Hazz nie chce być ze mną (...) Dziękuję Nath za pocieszanie mnie (...) Wiem, że on placze nocami bo ja sam tak robię. To wszystko tak cholernie boli (...) Kocham Was, czekam na kolejny list i pytania Tommo xoxo "
To wszystko co znajdowało się w każdym liście. Płakałem jak opętany. Nie wiedziałem, że aż tak go zraniłem. Nie miałem pojęcia. Teraz został sam. Nath mu pomaga za moimi plecami. Nie mogłem o tym dłużej myśleć. Cały zapłakany schowałem z powrotem te listy do biurka Nathana. Poszedłem do toalety. Popatrzałem w lustro. Moje oczy były całe podrażnione od łez. " Harry ty ciulu! Nie widzisz jak on cię kocha? A ty kurwa siedzisz w jednym miejscu z Darcy nie robiąc nic! Jesteś aż tak pojebany żeby zostawić to od tak? Jesteś żałosny! " Moje myśli wyglądały właśnie tak. Nie mogłem już dłużej wytrzymać. Wiedziałem, że nie pójdę do niego. Otworzyłem szafeczkę w toalecie wziąłem tabletki i poszedłem szybko po jakiś alkohol do pokoju. Usiadłem w kącie. Jedna tabletka.... jeden łyk.... kolejna, następny łyk.... płakałem jak naiwne dziecko. Nasypałem kilka tabletek na rękę spojrzałem w górę i powiedziałem "Przepraszam was wszystkich" wziąłem to do ust napoiłem się alkoholem i połknąłem. Tak kilka razy. Myślałem tylko o nim. O mojej niespełnionej miłości. Spojrzałem w lustro które znajdowało się w szafie. Oplułem swoje własne odbicie. Rzuciłem wszystko z dala ode mnie. Wziąłem żyletkę. Jedno cięcie... lekkie krwawienie. Poprawka... jeszcze raz. Moja ręka była cała we krwi a tatuaż w ogóle nie widoczny. Jeszcze mocniej. Więcej krwi. Biała koszulka momentalnie przemieniła kolor na czerwień. Spojrzałem na wszystko wokół. Wszystko we krwi. Pomyśleć że nawet moja dziewczyna czy siostra nie zauważyły że coś się ze mną dzieje. Tylko taki mały chłopczyk który nic nie wie o życiu się spostrzegł. Moja głowa była pełna głupich myśli. Nie wiedziałem co robię. Alkohol uderzył mi już do mózgu. Rzuciłem żyletkę obok opakowania po tabletkach i butelki. Wstałem kiwając się na wszystkie strony. Nogi miałem jak z waty a na oczy prawie nic nie widziałem. Podszedłem do mojego biurka. Wziąłem list od Tommo. Wytarłem rękę o koszulkę. Ostatnie co chciałem zrobić to przeczytac ten list.
" Drogi Haroldzie. Przepraszam za wszystko. Wiem, że już masz nie dosyć. Nie chcesz utrzymywać ze mną kontaktu, ale ja niestety tak nie potrafię. Ja cię kocham całym sercem. Wiesz o tym. Ta noc, którą spędziliśmy razem. To było najwspanialszym uczuciem jakie kiedykolwiek otrzymałem. Jesteś moim uśmiechem na twarzy, natchnieniem do życia. Wiem, że coś do mnie czujesz bo od tak byś ze mną seksu nie uprawiał. Ja cię kocham. Dlaczego nie możesz tego pojąć. Może już wiesz albo i nie ale piszę z Nathanem listy. On mi wszystko mówi. Mówi że jesteś nieszczęśliwy z Darcy. Cały czas chodzisz z kamienną twarzą. Nie wytrzymujesz już tej presji. Płaczesz po nocach bo wiesz, że chcesz być ze mną. Tylko dlaczego tego nie możesz pojąć? To wszystko jest tak głupie. Zrozum my jesteśmy stworzeni dla siebie. Wiem, boisz się opinii innych. Ale prawdziwa miłość by wytrzymała wszystko. Wiedz, że co noc płaczę bo nie chcesz być ze mną. Moje serce się rozpadło. I pomimo tego, ze prawie cię nie znam uwielbiam twój uśmiech. To kiedy patrzysz się na mnie z miłością. To jak uśmiechasz się gdy jesteś ze mną. To jaki romantyczny potrafisz być. Twój każdy dotyk, każde spojrzenie mnie podnieca. Ta miłość którą mi okazywałeś przez jakiś czas. Nie widzieliśmy się już pare miesięcy. To boli. Może nie powinienem ci tego mówić ale przez to, że cierpię na mojej ręce pojawiły się blizny. Blizny, które już nigdy nie zniknął. Piszę ten list płacząc bo wiem, że on i tak nic nie da. Ale pomimo tego chce być pewny, że wiesz co się ze mną dzieje.
No i oczywiście wszystkiego najlepszego. Mam nadzieję, że wszystko się ułoży a ty podejmiesz poprawną decyzję w swoim życiu. Pamiętaj zawsze będę przy tobie nawet jeśli odwrócisz się do mnie plecami. Ja zawsze będę cię wspierał. Pamiętaj o tym.
Kocham Cię najbardziej na świecie
Twój Tommo xoxo "
Szybko rzuciłem ten list i zrozumiałem, że nie chce umierać. Poszedłem do ubikacji i próbowałem zwymiotować to wszystko. W pewnym momencie pomyślałem, że to już koniec, że odejdę na zawsze ale się udało. Spłukałem to i poszedłem Zawinąć rękę bandażem. Dosłownie wszystko było we krwi. Całe łóżko, podłoga, ja. Posprzątałem to szybko aby Nath się nie zorientował, że coś sobie zrobiłem. Schowałem list.
Ale nie miałem zamiaru nic z tym zrobić dopóki Nie ułożę sobie normalnego życia.
Kolejny tydzień. W końcu spotkałem się z Darcy. Siedzieliśmy oddaleni od siebie. Kamienne twarze. Nasza rozmowa polegała na " aha, yhym a ten.. więc jak tam u ciebie? " nic więcej nikt nie powiedział. Darcy zauważyła bliznę na mojej ręce. Od razu się skapnęła że chodziło o Tommo. Nie chciałem nic mówić. Wypytywała się o różne rzeczy.
-Kochasz go?
-Darcy....
- Harry! Kochasz go?
- Nie wiem
-Idź do niego. Proszę. Ja już tak dłużej nie wytrzymam. To koniec. Idź do niego. Wiem jak ci na nim zależy. To tak samo jak mi na tobie na początku. Coś się zmieniło. I oboje o tym wiemy,
-Darcy ja... przepraszam - dziewczyna się rozpłakała.
-Harry, spokojnie. Ja dam sobie radę. Idź do niego. Potrzebujecie się na wzajem. Dobrze o tym wiesz. Możemy zostać przyjaciółmi. Możesz spokojnie się do mnie zwrócić jeśli byś czegoś potrzebował. - przytuliłem ją z całej siły i poszedłem do domu. Rozmyślałem co zrobić i stwierdziłem, że nie dziś. Jeszcze nie jestem na to gotowy. Poczekam chwilę. Powiadomię o tym Nathana i kiedy będę wiedział że na sto procent tego chce i wiem że juz czas pojadę do niego.
Okay. To tyle na dziś. Mam nadzieję że nie jest aż tak żenujący. czytasz + komentujesz = sprawiasz mi przyjemność + motywujesz do dalszego pisania. Miłego dnia życzę x
poniedziałek, 15 lipca 2013
Rozdział XIV
Nie mogę już dłużej tak żyć. Codziennie jest coraz gorzej. Wszyscy są inni w stosunku do mnie, prócz Nathana. Minął kolejny miesiąc przez, który ani razu nie dostałem znaku życia od Louis'a. Nie wiem co u niego, jak się czuję, czy znalazł sobie tą drugą połówkę, kogoś innego niż ja, czy ułożył sobie życie czy dalej żyje. Dziennie zastanawiam się nad tym. Czasami czuję się tak jakbym stał nad wielką, głęboką i ciemną przepaścią. Z niczyjej woli robie ten mały krok. Lecę. Nie wiem gdzie, jak długo będę lecieć, boję się ale czuję się wolny. Nie wiem czy na końcu będzie miękki upadek czy bolesny. Zatracony w myślach spadam w czarną otchłań a końca nie widać. Wszystko wokół jest takie same a ja nie widzę nic prócz ciemności i moich wyobrażeń. Nie mogę nic zrobić po prostu lecę tam gdzie niesie mnie wiatr... świat... los...
Budzę się rano z nadzieją na lepszy dzień, lepsze życie ale nic się nie dzieje. Cały czas jest tak samo.
Darcy ehhh z nią to już praktycznie się nie widuję. Dlaczego? Dziwna sprawa. Pewnego dnia Nathan do mnie przyszedł i usiadł ze mną na łóżku. Spytał się czy dalej jesteśmy razem, odparłem, że tak. Powiedział, że nie chciał mi tego mówić ale już nie wytrzymuję. Widział ją z innym facetem. Widział jak się całowali i obściskiwali. Nie wiedziałem co powiedzieć ale trzymałem zimną krew. Nic jej nie powiedziałem. Boję się.
Wiem, że nie powinienem ale taki już jestem. Próbuję dalej pogodzić się z faktem, że nie będę z nim, że muszę zostać z Darcy. Uszczęśliwić chociaż raz Gemmę. Właśnie Gemma... na nią brak mi słów. Nie odzywa się do mnie ani do Nathana. Straciliśmy kontakt. Boli mnie to bo to przecież moja siostra z którą się doskonale dogadywałem a teraz nawet nie zadzwoni i nie spyta się jak się czujemy. To jest matka. Ona ma syna ale dalej tego nie rozumie jest za mało odpowiedzialna i dorosła. Każdy popełnia w życiu błędy ale po jakimś czasie to naprawia ale z nią jest inaczej. Już dobrych 7 miesięcy jest taka. W ogóle się nie zmienia. Ale wiem, że jeśli teraz odejdę i zostawię ich wszystkich nigdy już nie będziemy razem.
Kolejny miesiąc. Było okay, czasami zapominałem o nim gdy spędzałem czas z Nathem ale dalej nie zapomniałem co tak na prawdę do niego czuję. Czasem nie umiem sobie przypomnieć jego twarzy. Tak dawno go nie widziałem. Pamiętam, że miał piękne niebieskie spojówki w które mogłem wpatrywać się całe dnie, jego usta były doskonałe. A jeśli dotknął nimi moich warg czułem na całym ciele ciarki. Jego dotyk zniewalający, śmiech powalający na kolana a spojrzenie takie, że można było się zakochać w nim od pierwszego wejrzenia. Cały był idealny. "Harry durniu zwariowałeś? Przecież to mężczyzna! Kochasz Dercy rozumiesz? Spokojnie to tylko chwilowe, przejdzie ci to! Opanuj się" to siedzi mi w głowie ale serce jest silniejsze " Serio myślisz głupcze, że od tak sobie odpuścisz? Haha nie ma tak łatwo! Dobrze wiesz, że zależy ci na nim, że go kochasz. Po co się okłamujesz? Się pytam do cholery dlaczego?" nigdy nie dojdę do porozumienia. Muszę dostać jakiś znak co mam robić. Codziennie się modlę do Boga o te znaki ale nic mi to nie daję. W mojej podświadomości wyobrażam sobie, że rozmawiam z rodzicami i mówią " Idź za głosem serca" jak za dawnych lat. Szkoda, że ich już nie ma przy mnie. Na pewno by mi coś doradzili, wiem to. I jeśli są gdzieś tam koło mnie pomogą mi wybrać dobrą drogę. Wierzę w to.
Miałem urodziny. Spotkałem się z Darcy, było na prawdę miło. Kupiła mi prezent podobnie jak Nath. Na prawdę było bardzo fajnie. Spędziliśmy fajny dzień. Poszliśmy na miasto, spotkaliśmy innych przyjaciół, poszliśmy do kina a później do domu na romantyczną kolację we dwojga. Przyszedł list...... Nie przeczytałem go. Każdy głupi się domyśli od kogo on jest. Tak dokładnie od Tommo. "Nie przeczytam go" mówiłem. Ale jednak wiem, że mnie pokusi. Za niedługo go otworzę i będę płakać bo wiem, że napisał coś co mnie chwyci za serce. Poczekam jeszcze chwilę... dopóki nie sięgnę po coś co by mi zrobiło krzywdę.
Okay. Przepraszam, że tak długo nie pisałam ale nie miałam czasu. Next pojawi się jutro ale pojutrze. Mam nadzieję, że się podoba ten bloga + czytasz - komentujesz :D To mnie naprawdę motywuję proszę was, komentujcie to mnie na prawdę podnosi na duchu! Dobranoc xx
Budzę się rano z nadzieją na lepszy dzień, lepsze życie ale nic się nie dzieje. Cały czas jest tak samo.
Darcy ehhh z nią to już praktycznie się nie widuję. Dlaczego? Dziwna sprawa. Pewnego dnia Nathan do mnie przyszedł i usiadł ze mną na łóżku. Spytał się czy dalej jesteśmy razem, odparłem, że tak. Powiedział, że nie chciał mi tego mówić ale już nie wytrzymuję. Widział ją z innym facetem. Widział jak się całowali i obściskiwali. Nie wiedziałem co powiedzieć ale trzymałem zimną krew. Nic jej nie powiedziałem. Boję się.
Wiem, że nie powinienem ale taki już jestem. Próbuję dalej pogodzić się z faktem, że nie będę z nim, że muszę zostać z Darcy. Uszczęśliwić chociaż raz Gemmę. Właśnie Gemma... na nią brak mi słów. Nie odzywa się do mnie ani do Nathana. Straciliśmy kontakt. Boli mnie to bo to przecież moja siostra z którą się doskonale dogadywałem a teraz nawet nie zadzwoni i nie spyta się jak się czujemy. To jest matka. Ona ma syna ale dalej tego nie rozumie jest za mało odpowiedzialna i dorosła. Każdy popełnia w życiu błędy ale po jakimś czasie to naprawia ale z nią jest inaczej. Już dobrych 7 miesięcy jest taka. W ogóle się nie zmienia. Ale wiem, że jeśli teraz odejdę i zostawię ich wszystkich nigdy już nie będziemy razem.
Kolejny miesiąc. Było okay, czasami zapominałem o nim gdy spędzałem czas z Nathem ale dalej nie zapomniałem co tak na prawdę do niego czuję. Czasem nie umiem sobie przypomnieć jego twarzy. Tak dawno go nie widziałem. Pamiętam, że miał piękne niebieskie spojówki w które mogłem wpatrywać się całe dnie, jego usta były doskonałe. A jeśli dotknął nimi moich warg czułem na całym ciele ciarki. Jego dotyk zniewalający, śmiech powalający na kolana a spojrzenie takie, że można było się zakochać w nim od pierwszego wejrzenia. Cały był idealny. "Harry durniu zwariowałeś? Przecież to mężczyzna! Kochasz Dercy rozumiesz? Spokojnie to tylko chwilowe, przejdzie ci to! Opanuj się" to siedzi mi w głowie ale serce jest silniejsze " Serio myślisz głupcze, że od tak sobie odpuścisz? Haha nie ma tak łatwo! Dobrze wiesz, że zależy ci na nim, że go kochasz. Po co się okłamujesz? Się pytam do cholery dlaczego?" nigdy nie dojdę do porozumienia. Muszę dostać jakiś znak co mam robić. Codziennie się modlę do Boga o te znaki ale nic mi to nie daję. W mojej podświadomości wyobrażam sobie, że rozmawiam z rodzicami i mówią " Idź za głosem serca" jak za dawnych lat. Szkoda, że ich już nie ma przy mnie. Na pewno by mi coś doradzili, wiem to. I jeśli są gdzieś tam koło mnie pomogą mi wybrać dobrą drogę. Wierzę w to.
Miałem urodziny. Spotkałem się z Darcy, było na prawdę miło. Kupiła mi prezent podobnie jak Nath. Na prawdę było bardzo fajnie. Spędziliśmy fajny dzień. Poszliśmy na miasto, spotkaliśmy innych przyjaciół, poszliśmy do kina a później do domu na romantyczną kolację we dwojga. Przyszedł list...... Nie przeczytałem go. Każdy głupi się domyśli od kogo on jest. Tak dokładnie od Tommo. "Nie przeczytam go" mówiłem. Ale jednak wiem, że mnie pokusi. Za niedługo go otworzę i będę płakać bo wiem, że napisał coś co mnie chwyci za serce. Poczekam jeszcze chwilę... dopóki nie sięgnę po coś co by mi zrobiło krzywdę.
Okay. Przepraszam, że tak długo nie pisałam ale nie miałam czasu. Next pojawi się jutro ale pojutrze. Mam nadzieję, że się podoba ten bloga + czytasz - komentujesz :D To mnie naprawdę motywuję proszę was, komentujcie to mnie na prawdę podnosi na duchu! Dobranoc xx
wtorek, 9 lipca 2013
Zwiastun
Hej kochani :D Chciałam was poinformować, że już jest zwiastun. Mam nadzieję, że się będzie podobał.
Napiszcie co myślicie. Miłego oglądania.
Napiszcie co myślicie. Miłego oglądania.
środa, 3 lipca 2013
Rozdził XIII
Szedłem przez te miasto z uśmiechem. Darcy cały czas coś do mnie mówiła a ja nawet nie zapamiętałem jednej rzeczy. Gdy o coś mnie pytała potakiwałem głową i się śmiałem bo ona to robiła. Wchodziliśmy do różnych sklepów szukając zabawki dla niego ale nie umiałem się skupić. Nie wiedziałem czego on by chciał. Na szczęście Darcy wybrała zabawkę i jakieś ubrania. Poszliśmy do mnie do domu. Spała u mnie ale nic w nocy się nie wydarzyło. Znaczy ona chciała ale ja wymyśliłem wymówkę, że jestem zmęczony chodzeniem przez cały dzień po pracy. Powiedziała, że rozumie. Zawsze czuję się nieswojo bo za każdym razem gdy się widzimy ona mi mówi "kocham cię" a ja tylko patrzę się na nią i całuję w usta z jakimś grymasem na twarzy. Powiedziałbym jej to samo ale nie umiem. W środku by mnie to zabolało bo wiem, że tak nie jest. A jednak się oszukuję, próbuję znowu się w niej zakochać. Znaleźć te szczególne rzeczy, których nikt inny nie widzi. Szczerze mówiąc tamte elementy, które widziałem przed tym kiedy poznałem Louis'a zniknęły. Nie ma ich już. Nie tylko ja się zmieniłem. Darcy zawsze była czuła, romantyczna i wrażliwa. A teraz? Najwięcej czego chce do kochania się. Za każdym razem gdy sie widzimy wieczorem próbuję ale ja nie ulegam. Pewnie myśli, że coś ze mną nie tak i ma racje. Ale nie tylko ze mną. Gdzie jest moja dawna dziewczyna, która robiła wszystko żebym był szczęśliwy? Gdzie jest ta dziewczyna, która potrafiła przyjść o 2 w nocy bo miałem doła? Gdzie jest dziewczyna, która zamiast uczyć się wolała posiedzieć ze mną na kanapie oglądając po raz setny ten sam film jedząc lody czy pizzę? Nie ma już jej. Zniknęła gdzieś w dali. Oddaliła się ode mnie a ja od niej. Każdy może przyznać racje, że nie jesteśmy juz ta samą para co kiedyś. Każdy się zmienia, a oni tego nie zauważają. Myślą, że tylko ja jestem inny nie widząc siebie jak bardzo są innymi ludźmi. Mówią, ze nie rozumieją mnie jak bardzo można sie zmienić. Oni patrzą w lustro nic nie widzą. Nie widzą zmiany, mówią, ze się nie zmienili. Owszem z wyglądu nie ale w środku? Gdzie są ci wszyscy ludzie, którzy troszczyli się o siebie nawzajem. Nie ma ich. Zaginęli już dawno i już nigdy ich nie dostaniemy. Każdy z wiekiem się zmienia, tak samo jest ze mną. Dopiero teraz zrozumiałem jak bardzo oszukiwałem siebie wcześniej. Wszyscy maja prawo się zmienić a oni nie rozumieją, że nie tylko ja się zmieniłem.
Następny dzień spędziliśmy u Gemmy. Mały chciał spędzić urodziny w rodzinnym gronie. Mi to za bardzo nie odpowiadało bo ona i jej chłopak cały czas przy nas pili i palili przy czym Nathan sie dusił. Ale nie chciałem robić afery bo to był ważny dzień dla niego. Było całkiem fajnie. Troche sie pośmialiśmy i powygłupialiśmy. Nie narzekam. Wieczorem pojechaliśmy z powrotem do mnie. Darcy pojechała do siebie. Miała zostać u mnie na noc ale ma jutro egzaminy i chciała się wyspać. Nathan szedł pierwszy. Zobaczył list, wziął go do ręki i się uśmiechnął. Spytałem od kogo powiedział, że od Louis'a. Nie wiedziałem jak mam zareagować. Czy wziąć mu go, wkurzyć się czy zostawić. Z jednej strony się cieszyłem bo wiedziałem, że mu nic nie ma, że żyje chciałem przeczytać ten list ale nie mogłem. Mieliśmy nie pozostawać w kontakcie.
Weszliśmy do środka Nathan mnie poprosił żebym przeczytał list bo on nie umie jeszcze płynnie czytać i by sie z nim męczył. Otworzyliśmy go a z środka wyleciała bransoletka na której pisało "Nath & Tommo". Wzruszyłem się bo wiedziałem, że to też do mnie było. Pewnie chciał pokazać, że się nie zmienił. Że zawsze będzie przy mnie nawet gdy ja się odwrócę od niego. Zacząłem czytać list.
" Cześć malcu. właściwie to już nie bo obchodzisz dziś 9 urodziny. Życzę ci wszystkiego najlepszego, dużo zdrowia i szczęścia. Żebyś znalazł swoją prawdziwą miłość bez znaczenia co inni będą o tej drugiej osobie myśleć. Pamiętaj twoje uczucia są zawsze najważniejsze nie słuchaj innych w tych sprawach. Życzę ci żeby kazde twoje marzenie i pragnienie się spełniło. Dużo miłości z rodziną. Masz się słuchać wujka, on zawsze ma rację w tych ważniejszych sprawach pamiętaj. Czego ci mogę jeszcze życzyć? Wszystkiego czego sobie chcesz, nie znam twoich najskrytszych marzeń więc sam musisz sobie pomyśleć czego chcesz.
Teraz nawiąże coś do twojego sms'a. Pamiętasz go? Nie odpisałem na niego bo wiedziałem, że będę pisać ten list i mogę tutaj troszkę dłużej i zrozumialej napisać. Także między mną a twoim wujkiem było coś czego nie da się wytłumaczyć. Wydawało się, że to będzie trwało wiecznie ale pomyliłem się. Harry wolał być z kimś innym. Ja to rozumiem ale nie moje uczucia. Wiem, że jesteś za mały żebym mówił ci o takich rzeczach i pewnie Hazz mnie zabije jak się dowie, że takie coś ci mówię ale myślę, że nie macie przed sobą tajemnic więc mówię ci to. Wiesz w życiu bywa tak, że nie możemy wybierać w kim sie zakochujemy. Z kim będziemy dzielić resztę naszego życia. To nasze uczucia nami kierują a w naszym przypadku one pokierowały nas do siebie. Darzymy się uczuciem jakim jeszcze nigdy w życiu nie czułem ale jednak Harry wolał mnie zostawić dla Darcy. A to że płacze, nie wiem o co chodzi. Może ma jakies problemy z nią czy z twoja mamą, nie mam pojęcia. Wiem, że jak był ze mną był uśmiechnięty i radosny. Ani razu nie płakał. Chyba, ze ze szczęścia. A jeśli na prawdę chce być teraz z nią nie zabronie mu tego ale on wie, że nigdy o was nie zapomnę. On stał się częścią mnie i ty także. Całkowicie nie rozumiem tej decyzji ale szanuję. On tak chce nich tak będzie ale niech pamięta, że zawsze będzie moich Hazzą.
Mam nadzieję, ze zrozumiałeś jeśli czegoś potrzebujesz czy coś pisz śmiało. Moje ramiona będą zawsze otwarte dla was.
Kocham was
Tommo"
Rozpłakałem się. Nathan nie wiedział co zrobić więc mnie przytulił.
-Hej wujek. Spokojnie ja rozumiem. Nie płacz wszystko będzie dobrze. Ale dlaczego go zostawiłeś? Z tego co napisał byliście szczęśliwi a teraz? Myślisz, że ja śpie, że nie wiem co robisz zawsze w nocy. Ale ja wiem. Słyszę jak ty płaczesz. Zawsze się zastanawiałem dlaczego. Teraz już wiem. - nie umiałem wydusić z siebie ani jednego słowa. Zaskoczyło mnie to, że taki malec widzi co się ze mną dzieję, że jestem nie szczęśliwy a moja dziewczyna nie. To boli i to bardzo. Otarłem łzy.
-Nath, przepraszam. Ja nie umiem już być taki jak dawniej. To co Lou napisał to prawda, bolesna ale prawda. A z tym płaczem.Wiesz czasami w życiu są takie momenty w których nie umiesz dać sobie rady ja..
-Wujek. To nie to, że nie umiesz dać sobie rady. Aż taki głupi nie jestem. Może i mam 9 lat ale wiem jaki na prawdę jesteś. A teraz nie jesteś sobą. Płaczesz i jesteś nie szczęśliwy. Może za niedługo sobie coś zrobisz a tego by nikt nie chciał. Wiem, że jak tu był wujek Lou.. znaczy Louis to byłeś szczęśliwy a mi to nie przeszkadzało a raczej bardzo cieszyło. A teraz? Jesteś z Darcy i co? Płaczesz nocami tak jak nigdy. Tęsknisz za nim, ja to wiem.
-Nie miałem pojęcia, ze ty tak to rozumiesz. Dziękuję ci kochanie. Ale.... - wziąłem pare oddechów- nie moge z nim być. - Nath spojrzał się z żalem na mnie wstał i odszedł. Nie wiedziałem co zrobić ale chciałem chwilę odetchnąć. Płakałem cały czas. Bałem się, że stracę i Nathana ale miałem nadzieję że tak nie będzie. Widziałem, że go to zabolało bo wie, że nie będę szczęśliwy i będę płakał co noc ale tak już musi być. Wierzę, że w końcu ułożę sobie życie. Przytuliłem list do mnie i powiedziałem "przepraszam". Położyłem go na stole i poszedłem spać.
Następny dzień spędziliśmy u Gemmy. Mały chciał spędzić urodziny w rodzinnym gronie. Mi to za bardzo nie odpowiadało bo ona i jej chłopak cały czas przy nas pili i palili przy czym Nathan sie dusił. Ale nie chciałem robić afery bo to był ważny dzień dla niego. Było całkiem fajnie. Troche sie pośmialiśmy i powygłupialiśmy. Nie narzekam. Wieczorem pojechaliśmy z powrotem do mnie. Darcy pojechała do siebie. Miała zostać u mnie na noc ale ma jutro egzaminy i chciała się wyspać. Nathan szedł pierwszy. Zobaczył list, wziął go do ręki i się uśmiechnął. Spytałem od kogo powiedział, że od Louis'a. Nie wiedziałem jak mam zareagować. Czy wziąć mu go, wkurzyć się czy zostawić. Z jednej strony się cieszyłem bo wiedziałem, że mu nic nie ma, że żyje chciałem przeczytać ten list ale nie mogłem. Mieliśmy nie pozostawać w kontakcie.
Weszliśmy do środka Nathan mnie poprosił żebym przeczytał list bo on nie umie jeszcze płynnie czytać i by sie z nim męczył. Otworzyliśmy go a z środka wyleciała bransoletka na której pisało "Nath & Tommo". Wzruszyłem się bo wiedziałem, że to też do mnie było. Pewnie chciał pokazać, że się nie zmienił. Że zawsze będzie przy mnie nawet gdy ja się odwrócę od niego. Zacząłem czytać list.
" Cześć malcu. właściwie to już nie bo obchodzisz dziś 9 urodziny. Życzę ci wszystkiego najlepszego, dużo zdrowia i szczęścia. Żebyś znalazł swoją prawdziwą miłość bez znaczenia co inni będą o tej drugiej osobie myśleć. Pamiętaj twoje uczucia są zawsze najważniejsze nie słuchaj innych w tych sprawach. Życzę ci żeby kazde twoje marzenie i pragnienie się spełniło. Dużo miłości z rodziną. Masz się słuchać wujka, on zawsze ma rację w tych ważniejszych sprawach pamiętaj. Czego ci mogę jeszcze życzyć? Wszystkiego czego sobie chcesz, nie znam twoich najskrytszych marzeń więc sam musisz sobie pomyśleć czego chcesz.
Teraz nawiąże coś do twojego sms'a. Pamiętasz go? Nie odpisałem na niego bo wiedziałem, że będę pisać ten list i mogę tutaj troszkę dłużej i zrozumialej napisać. Także między mną a twoim wujkiem było coś czego nie da się wytłumaczyć. Wydawało się, że to będzie trwało wiecznie ale pomyliłem się. Harry wolał być z kimś innym. Ja to rozumiem ale nie moje uczucia. Wiem, że jesteś za mały żebym mówił ci o takich rzeczach i pewnie Hazz mnie zabije jak się dowie, że takie coś ci mówię ale myślę, że nie macie przed sobą tajemnic więc mówię ci to. Wiesz w życiu bywa tak, że nie możemy wybierać w kim sie zakochujemy. Z kim będziemy dzielić resztę naszego życia. To nasze uczucia nami kierują a w naszym przypadku one pokierowały nas do siebie. Darzymy się uczuciem jakim jeszcze nigdy w życiu nie czułem ale jednak Harry wolał mnie zostawić dla Darcy. A to że płacze, nie wiem o co chodzi. Może ma jakies problemy z nią czy z twoja mamą, nie mam pojęcia. Wiem, że jak był ze mną był uśmiechnięty i radosny. Ani razu nie płakał. Chyba, ze ze szczęścia. A jeśli na prawdę chce być teraz z nią nie zabronie mu tego ale on wie, że nigdy o was nie zapomnę. On stał się częścią mnie i ty także. Całkowicie nie rozumiem tej decyzji ale szanuję. On tak chce nich tak będzie ale niech pamięta, że zawsze będzie moich Hazzą.
Mam nadzieję, ze zrozumiałeś jeśli czegoś potrzebujesz czy coś pisz śmiało. Moje ramiona będą zawsze otwarte dla was.
Kocham was
Tommo"
Rozpłakałem się. Nathan nie wiedział co zrobić więc mnie przytulił.
-Hej wujek. Spokojnie ja rozumiem. Nie płacz wszystko będzie dobrze. Ale dlaczego go zostawiłeś? Z tego co napisał byliście szczęśliwi a teraz? Myślisz, że ja śpie, że nie wiem co robisz zawsze w nocy. Ale ja wiem. Słyszę jak ty płaczesz. Zawsze się zastanawiałem dlaczego. Teraz już wiem. - nie umiałem wydusić z siebie ani jednego słowa. Zaskoczyło mnie to, że taki malec widzi co się ze mną dzieję, że jestem nie szczęśliwy a moja dziewczyna nie. To boli i to bardzo. Otarłem łzy.
-Nath, przepraszam. Ja nie umiem już być taki jak dawniej. To co Lou napisał to prawda, bolesna ale prawda. A z tym płaczem.Wiesz czasami w życiu są takie momenty w których nie umiesz dać sobie rady ja..
-Wujek. To nie to, że nie umiesz dać sobie rady. Aż taki głupi nie jestem. Może i mam 9 lat ale wiem jaki na prawdę jesteś. A teraz nie jesteś sobą. Płaczesz i jesteś nie szczęśliwy. Może za niedługo sobie coś zrobisz a tego by nikt nie chciał. Wiem, że jak tu był wujek Lou.. znaczy Louis to byłeś szczęśliwy a mi to nie przeszkadzało a raczej bardzo cieszyło. A teraz? Jesteś z Darcy i co? Płaczesz nocami tak jak nigdy. Tęsknisz za nim, ja to wiem.
-Nie miałem pojęcia, ze ty tak to rozumiesz. Dziękuję ci kochanie. Ale.... - wziąłem pare oddechów- nie moge z nim być. - Nath spojrzał się z żalem na mnie wstał i odszedł. Nie wiedziałem co zrobić ale chciałem chwilę odetchnąć. Płakałem cały czas. Bałem się, że stracę i Nathana ale miałem nadzieję że tak nie będzie. Widziałem, że go to zabolało bo wie, że nie będę szczęśliwy i będę płakał co noc ale tak już musi być. Wierzę, że w końcu ułożę sobie życie. Przytuliłem list do mnie i powiedziałem "przepraszam". Położyłem go na stole i poszedłem spać.
Subskrybuj:
Posty (Atom)