Dzień dobry.
Dziś pierwszy raz od kilkudziesięciu lat przyszedłem do naszego starego domu.
Nic się nie zmieniło. Brązowy korytarz rozpoczynający wędrówkę po mieszkaniu. Duża biało czerwona kuchnia z niewielkimi meblami, na przeciwko salon... oh salon. Ile w nim się rzeczy działo. I nasz pokój... duże łoże pod zielonkawą ścianą, duża szafa i fotel... fotel na którym teraz siedzę.
Zapach ten sam... rozglądam się i widzę piękne fotografie uwieczniające nasze szczęście. Do kilku musiałem podejść by się dobrze przyjrzeć bo niestety wzrok już nie jest ten sam.
Siedziałem na tym fotelu i przypominałem sobie różne dziwne ale urocze sytuacje.
Jedna rzecz, która mi utkwiła w pamięci... pamiętnik. On zawsze pisał pamiętnik. Nigdy wcześniej nie miałem odwagi przyjść tu bez niego, zobaczyć wszystkie nasze wspomnienia... Aż w końcu przyszła nasza rocznica. Musiałem zdobyć sie na odwagę i tu przyjść i oto tu jestem. Oczywiście już jest noc, zanim oswoiłem się z wszystkimi faktami cały dzień zdążył już przeminąć.
Nagle coś pokusiło mnie otworzyć to pudełko... Jego pudełko, w którym miał wszystko. Tutaj właśnie znalazłem ten pamiętnik, w którym piszę. Mam nadzieję, że mój aniołek nie będzie sie za to gniewał.
Przeczytałem wszystko... Jego każde uczucie, słowo, które tu pięknie umieszczał.
Ostatnia notka - święta. Oj ile w ten dzień się działo. A ile po świętach... dziś mija 50 lat odkąd jesteśmy.. byliśmy razem. Nasza 50 ♥
Ile bym dał żeby to wszystko wydarzyło się od nowa. Pierwsze spojrzenie, pierwszy dotyk, pierwszy pocałunek, pierwszy stosunek... To było tak dawno a ja to pamiętam i nigdy nie zapomnę.
Pewnie jak ktoś znajdzie ten pamiętnik będzie chciał wiedzieć co sie działo dalej, na przykład taka osoba jak Vanessa... zaraz, kto? Vanessa? Kto to jest?
Otóż to jest była żona Harry'ego...
Nie no dobra, nie będę Was okłamywał. To nasza córka. Tak, ja i Harry mamy córkę. I pewnie znowu padną różne pytania, jak to? kiedy? gdzie? o co chodzi?
Spokojnie, ja wam wszystko dokładnie i po kolei wytłumaczę..
Święta... i po świętach.
Szczerze mówiąc nie mam pojęcia co się działo, w głowie widnieją mi tylko zamazane wspomnienia.
Pół roku po tych całych świętach wzięliśmy ślub.
Ja stojący na ołtarzu patrzę na wszystkie znajome mi twarze. Każdy uśmiecha się szeroko.. serce wali mi jak opętane, do oczu napływa mi mały strumień słonej wody gdy widzę mojego ukochanego.
Włosy jak zawsze ułożone do góry, czarny garnitur świetnie przylegający do jego ciała, widniejące usta z pięknym śnieżnobiałym uśmiechem i błysk w oku.
Nawet nie wiem kiedy a to minęło. Nie zdążyłem się przyzwyczaić a go już... przepraszam, już wracam na ziemię.
Na samą myśl o tych wszystkich latach spędzonych razem z moich oczu wypływają strumienie łez.
Po 10 latach od ślubu zdecydowaliśmy sie na adopcję.
Nie było łatwo, ale pragnęliśmy tego. Dużo załatwiania, upewniania że wszystko będzie dobrze aż w końcu się zgodzili. I tak mamy naszą wspaniałą córkę Vanessę, która w tej chwili ma prawie 30 lat. To tak szybko minęło... pamiętam jak przyszedłem do domu.. zaraz, wróć. Pamiętacie tą scenkę którą Harry sobie wyobrażał? Hhmmm opowiadał jakby to było cudownie mieć ze mną dziecko i ta scenka.. jak przychodzi z pracy i wtedy spotyka mnie bawiącego się z naszym dzieciątkiem..
Właśnie tak było, tyle że to ja to przeżyłem. Jej pierwsze kroczki, słowa.. eeehhh to już nie wróci. Było minęło.. trzeba się przyzwyczaić.
Kolejne piękne lata małżeństwa. Nasza córka dojrzewała wśród dwóch tatusiów i nikt nie miał z tym problemów. Wszystko było idealne. Na nic nie narzekam.
Minęło pięć lat odkąd.. odkąd Harry umarł. Przepraszam, jeśli kartki papieru będą mokre ale za łzy nie odpowiadam, same cisną się tam gdzie nie trzeba.
To już 5 lat a ja nadal w to uwierzyć nie mogę. Teraz by miał 69 lat. Byliśmy tacy szczęśliwi.. nasze zycie było idealne.
Jego włosy.. ta cholerna burza loków. Uwielbiał kiedy sie nimi bawiłem, tak cholernie to uwielbiał.
Uśmiech to była rzecz, której nigdy ale to nigdy nie zapomnę. Każde jedno słowo wypowiedziane z Jego ust.. takie idealne.
Zielone oczęta wpatrujące się we mnie. I te duuuuże czarne spojówki kiedy patrzał mi się prosto w oczy.
To ciało.. ciało które tak kochało mój dotyk, które uwielbiałem pieścić.
Jego każde cholerne "Kocham Cię Boo Bear"... Jego głos gdy śpiewał, żebym go nigdy nie zostawiał a tu nagle on mnie zostawił samego na tym świecie...
Tak bardzo tego nie chciałem.. mówiłem że jeśli on umrze to ja chce umrzeć wcześniej od niego bym nie musiał cierpieć bez niego. A tym czasem Go już nie ma... odszedł ode mnie. I nigdy nie wróci.
Pamiętam ten dzień tak bardzo...
Siedzieliśmy w tym właśnie mieszkaniu.. Hazz powiedział, ze pójdzie to ubikacji. Nikt się tego nie spodziewał! Nikt!
Siedziałem czekając na niego i usłyszałem huk. Szybko (tak szybko jak 67-letni mężczyzna może iść) poszedłem do łazienki i zobaczyłem Harry'ego leżącego na ziemi.
Tak bardzo tego nie chciałem! Nienawidzę tego dnia! Tak cholernie nienawidzę! Dlaczego to on musiał odejść pierwszy? Dlaczego nie ja?
Pare dni później był pogrzeb..
Przepraszam, nie mam ochoty o tym więcej pisać.
Na sam koniec tej mojej notki, chciałem powiedzieć, że jeśli przeczytałeś to chociaż nie mam pojęcia kim jesteś cholernie ci dziękuję. Jeśli rozumiesz nasze uczucia... uczucia homoseksualistów to dziękuję.
Tak bardzo my wszyscy boimy sie zaakceptowania a ty jesteś i wszystko rozumiesz. Dziękuję.
Jeszcze na samiutki koniec chciałbym się pożegnać z Haroldem jeśli pozwolicie.
Ekhem.. także Harry, nie mam pojęcia co mam ci teraz powiedzieć. Wiem, ze jesteś przy mnie i wiesz co czuję więc szczerze mówiąc nie mam nic ciekawego do powiedzenia.
Jedynie tyle, że dziękuję ci za te wspaniałe lata. Za to wszystko co dla mnie zrobiłeś... dzięki tobie moje życie jest o wiele lepsze, miałem sens by żyć. Dałeś mi szczęście, miłość i piękną córkę która na pewno cię bardzo mocno kocha.
Dziękuję Ci aniołku za wszystko, za kłótnie, za lepsze i gorsze dni. Za wszystko.
Na pewno tam gdzie teraz jesteś jest ci dobrze, wierzę w to i się cieszę.
Czuję, że za niedługo się spotkamy, więc szykuj miejsce dla mnie ♥
Kocham Cię skarbie, twój Boo Bear.
Witam w ostatnim rozdziale Love Diary ♥
Szybko to minęło nie sądzicie? Chciałam wam podziekować za wszystko, za każde komentarze, za wsparcie za to że to czytaliście.
Mam nadzieję że podobała się Wam ta opowieść.
Kocham was bardzo mocno! I dziękuję za wszystko x
Może kiedyś jeszcze na siebie natrafimy :)
Jejuu smut. Bardzo mi się podobał ten blog czytam chyba wszystkie twoje opowiadania. <3<3@handlarz
OdpowiedzUsuń:C
OdpowiedzUsuńMam łzy w oczach, pięknie to ujęłaś :) Sama chciałabym tak pisać. Co by tu jeszcze powiedzieć?
Mam nadzieję, że na siebie natrafimy w innym opowiadaniu, na innym blogu.
Życzę Ci ciągłej weny i nowego, równie wspaniałego opowiadania.
@Harry_Love_You_