- Witaj skarbie - otarłem oczy i zobaczyłem Louis'a leżącego nade mną.
- Dobry kochanie - pocałowaliśmy się namiętnie. Spojrzałem na zegarek "12". Byłem w lekkim szoku że jest już 12 no ale przynajmniej się wyspałem. - serio ze mną zostaniesz? Nie kłamiesz mnie?
- Nie Hazz, mówię prawdę. Czuje, że to jest prawidłowy wybór. Pragnę tego żeby być z tobą a jakaś głupia praca nie stanie nam na drodze. Kocham cię i dobrze o tym wiesz, tak bardzo się cieszę - szeroko sie uśmiechnęliśmy a Lou objął mnie swoimi ramionami.
- Dziękuję kotek, tak bardzo jestem z tego zadowolony - leżeliśmy jeszcze chwilę wtuleni w siebie. Później On położył się na plecach a ja na jego klatce piersiowej głowę. Dałem rękę blisko oczu, wpatrywałem się w pierścionek, który mi podarował i właśnie w tej chwili uświadomiłem sobie, że już na pewno spędzę z nim resztę życia. To jest ta osoba. Mężczyzna, który zawładną moim sercem, duszą, umysłem i mną całym. To jest zakochanie, którego nigdy wcześniej nie doświadczyłem. Gdy patrzy na mnie tym swoim zniewalającym, niebiańskim spojrzeniem czuję się tak wspaniale ale nie komfortowo. Jego wzrok powala na kolana a jak patrzy się na mnie wiem, że myśli o mnie a to uczucie jest strasznie dziwaczne. Uśmiech - to jest rzecz bez której nie umiem żyć. Jego 'banan na twarzy' po postu powoduje u mnie to samo a gdy wiem, że cieszy się z czegoś co ja dokonałem jeszcze bardziej jestem szczęśliwy. Jego dotyk... to jest jedyne czego dosłownie nie umiem opisać. Wiem, że czuję ciarki na całym ciele a w głębi zadowolenie. On ma takie delikatne dłonie a gdy pieśni mnie nimi czuję się jak w siódmym niebie. Seks no to mam tylko jedno słowo "AAWW". Gdy kocham się z nim mam z tego wielką satysfakcje po pierwsze wiem, że on jest wtedy zadowolony a druga rzecz to to że my uprawiamy miłość. Robimy to wszystko z miłości. Te czułe pocałunki, dotyki, orgazmy..... kocham to. Jego łzy ranią mnie bardziej niż cokolwiek innego na świecie. Czasami jak widze gdy płaczę mam ochotę wziąć jakąkolwiek ostrą rzecz i wbić ją sobie głęboko w ciało. Czuję, że to po części jest moja wina a nie umiem przeboleć tego, że powoduję smutek u mojej kochanej osoby. Dlatego zawsze gdy widze jak płaczę momentalnie podchodzę i pocieszam go. Nie umiem patrzeć na to, że słona woda wylewa się z jego wspaniałych ocząt. Najgorsze uczucie na świecie. Jego słowa... to one motywują mnie do dalszego funkcjonowania. To one dają mi inspiracje do życia. "Kocham cię skarbie, nie wiem co bym bez ciebie zrobił, dajesz mi natchnienie w życiu, chce spędzić z tobą reszte życia......" jakkolwiek nie byłbym smutny jeśli Tommo mi powie, że mnie kocha w 50% mam już lepszy humor. Nie da sie wtedy nie uśmiechnąć. Tak, pewnie. Kłócimy się i to dość często no ale chyba każdy może nas zrozumieć. Pomimo tego, że mu powiedziałem, że nie chce go już więcej widzieć, ze ma odejść on dalej przy mnie jest. Dalej siedzi codziennie ze mną i słucha jak marudzę jak to źle było w pracy. Mam tylko go, on jest przy mnie w każdej chwili. Nie ważne czy mam zły humor czy dobry jest przy mnie a to się liczy. Kocham go cały sercem i nie pozwolę odejść.
Po południu zaczęliśmy rozmawiać jak to będzie wyglądało. Stwierdziliśmy, że na samym początku ustalimy gdzie będziemy mieszkać. Postanowiliśmy, że u Tomlinson'a. On ma dom niedaleko stąd, jest większy no a nam się przyda troszkę wolnego placu. W najbliższym czasie pojedziemy po jego rzeczy i przeprowadzimy się tam. No ale chyba poczekamy jeszcze z dwa tygodnie na znalezienie mu pracy i przywiezienie wszystkich rzeczy. Właśnie praca, to jest kolejna rzecz, którą musimy załatwić. Niestety u mnie w piekarni nie ma wolnego stanowiska. Poszukamy gdzie indziej. Na pewno coś się znajdzie przecież to Londyn. A jeśli nie to będzie niestety musiał jeździć poza miasto. No ale ma auto więc nie będzie jakiegoś ogromnego problemu.
- Harry... słuchaj myślałem o naszym związku.. - zaczął troszkę poważniejszą rozmowę.
- Tak, słucham? - przeczuwałem, że powie coś o tym no ale dałem mu skończyć. Lekki uśmiech pojawił sie na mojej twarzy.
- Powinniśmy wszystkim o tym powiedzieć no i wziąć ślub. Pewnie pomyślisz że to idiotyczne no ale ja tego potrzebuję, proszę. - złapał mnie za rękę i głęboko spojrzał w oczy.
-Kotuś, nie zrozum mnie źle. Hmmm wiesz sądze że to za wcześnie. Kocham cię i na pewno weźmiemy ten ślub ale nie teraz. Ja mam dopiero 19 lat a ty 22 skończysz w grudniu. Mamy kupe czasu. Nie martw się ok? - spuścił wzrok na dół - popatrz na mnie, rozumiesz? Kocham cię ale to za wcześnie. Oczywiście możemy powiedzieć wszystkim ale ze ślubem poczekamy? Nie obawiaj się na pewno sie odbędzie... - Patrzał na mnie, uśmiechnął się i namiętnie pocałował w usta.
- Ok, poczekam. Na ciebie warto czekać Styles.
Witam, mam nadzieję, że się podoba. Zachęcam do komentowania i ewentualnie krytykowania :) spokojnie, zniosę krytykę. A i przepraszam, że tak nie regularnie dodaję nowe rozdziały ale jest te rozpoczęcie roku i sami rozumiecie... eehhh a i btw. powodzenia w szkole! Ja nadal nie umiem uwierzyć że do niej już chodze ugh.
rozdział świetny i oczywiście czekam na następny. Chyba nikt nie może uwierzyć w szkołę xd Dziękuję i wzajemnie!(powodzenia) Jakoś to wytrzymamy.. NIEDŁUGO znowu będą wakację.. @Ruszcyca
OdpowiedzUsuńDziękuję i nawzajem życzę powodzenia :)
OdpowiedzUsuńRozdział świetny, pozdrawiam i ponownie proszę o info w razie nowego rozdziału :**
@Harry_Love_You_
K-O-CH-A-M <33 to jak Haz opisuje swoje uczucie do Lou... to jest po prostu piękne!
OdpowiedzUsuń