środa, 17 lipca 2013

Rozdział XVI

     UWAGA, UWAGA! DZIŚ PO RAZ KOLEJNY POJAWI SIĘ FRAGMENT +18 WIĘC JEŚLI NIE CHCESZ CZYTAĆ NIE CZYTAJ. POINFORMUJĘ WAS KIEDY BĘDZIE SIĘ ZACZYNAŁ.     


  Trzymałem kamienną twarz przez kolejny tydzień. Próbowałem oswoić się z faktem, że jestem wolny, że mogę już do niego spokojnie pójść i wyznać co tak na prawdę czuję. Czuję się taki szczęśliwy. Już widziałem reakcję Nathana jakby się o tym dowiedział a tym bardziej Tommo. Tylko, że coś mnie hamuje, nie wiem gdzie mieszka i co bym mu powiedział. " Hej Louis, to ja Hazz pamiętasz? Przepraszam za wszystko już tak nie zrobię, kocham cię" ? Heh.. nie sądze żeby to coś pomogło. Nie wiem co mam mu powiedzieć, nie wiem co zrobić. Najpierw musiałem znaleźć jego adres, nie miałem pojęcia gdzie mieszka. Później skapnąłem się, że na liście musi być jego adres więc z tym już nie miałem kłopotu. Codziennie mam uśmiech na twarzy. Czuję się taki szczęśliwy, chociaż szkoda mi Darcy. Pomimo tego, że już do siebie nic nie czujemy jesteśmy czymś więcej niż tylko przyjaciółmi. Ona zna mnie na wylot tak samo jak ja ją. Wiem, że jeśli potrzebowałbym pomocy czy wsparcia i pocieszenia mógłbym do niej pójść. Ona jest dobra w takich rzeczach, w przeciwieństwie do mnie. Jest dla mnie jak siostra. Właśnie a co do siostry, Gemma. Z nią nie utrzymuję kontaktu, nie wiem co dalej będzie z Nathanem. Próbuję znaleźć sobie lepszą pracę by mieć więcej pieniędzy żeby go uszczęśliwiać ale nie umiem nic znaleźć. Gemma nie daje mi środków na jego utrzymanie ale ja się nie poddam. Nie zostawię go tam z nią. On nie może przebywać wśród pijaków i ćpunów. Jakoś damy sobie radę.
Zaczęły się wakacje. Nathan miał raj. Nie musi nic robić, siedzi całe dnie w domu i się bawi. On dalej nie wie że wiem o listach. Próbuje je chować przede mną ale ja i tak wiem swoje.
     " Wiesz to, że wujek jest szczęśliwy to normalna rzecz (...) cieszę się jego szczęściem (..) Myślę, ze jesteśmy na dobrej drodze i wszystko się świetnie potoczy (...) "
Teraz w listach było tylko coś takiego. Czułem to, że Louis już się powoli orientował, że się wszystko dobrze skończy. Ale musiałem wyczuć ten moment. Musiałem poczekać aż Nath będzie gotowy i ja.
- Wujek, tak się zastanawiam. Dlaczego ty jesteś taki szczęśliwy? Nie dawno płakałeś a teraz się codziennie szczerzysz. Wygrałeś fortunę czy co? - teraz pomyślałem "to jest ten moment, on jest gotowy i ja też. Innej lepszej okazji nie będzie"
-Nath usiądź. Po pierwsze chciałem Ci powiedzieć, że ja i Darcy już nie jesteśmy razem. Już tydzień ale nie wiedziałem jak ci to powiedzieć - mały uśmiechnął się szeroko - druga sprawa jest taka, że wiem o waszych listach. Louis mi napisał w liście o tym no i sam się skapnąłem gdy sprzątałem twój pokój. Nie zbyt dobra kryjówka. - chłopakowki pojawił się grymas na twarzy, wziąłem głęboki oddech i wydusiłem to z siebie - Nathan... huuuuuu... wiem, że tego chciałeś a ja już jestem na to gotowy. Wracam do Louis'a. Będę jecha.. - 9-latek uścisnął mnie mocno i powiedział 'dziękuję'. Moje serce stało się momentalnie miękkie. Cieszyłem się jego radością. Wiedziałem, że się ucieszy ale nie aż tak. Opowiedziałem mu wszystko. Wszystko to co czuję. Ale on to wszystko wiedział. Widział po mojej minie i zachowaniu jaki jestem. Wiem, że on jest za mały na takie rzeczy ale on jako jedyny mnie rozumie. No teraz prócz Darcy ale juz za późno wy wyciągnąć mu to z głowy.
Miałem zamiar jechac do niego dopiero za kolejny tydzień ale Nathan wsadził mnie do auta i pojechałem. On został u Darcy. Jako że było zakończenie roku ona tez już miała wolne i z chęcią przyjęła go pod swój dach. Jechałem do niego. Był to spory kawał. Jadąc cały czas myślałem co mu powiedzieć. Nie miałem pojęcia czego on oczekuje ode mnie. Czy mam mu wszystko wytłumaczyć czy od razu powiedzieć 'przepraszam' i "rzucić" się na niego. Nie miałem pojęcia. Serce biło mi jak szalone. Myślałem że to będzie łatwizna ale tylko gdy wsiadłem do samochodu ze świadomością, że go za chwile spotkam nogi mi się trzęsły jak i reszta ciała a język plątał jak głupi. Widzę znak "Glagow"  myślę, że tylko nie to. Już tak szybko to minęło. Pare godzin jazdy a już jestem koło jego domu. Szukałem ulicy, na której mieszka. Pytałem się ludzi a oni kierowali mnie do niego. Oczywiście jak to ja musiałem się zgubić 4 razy w tym samym miejscu.
Już jestem, widzę dom o numerze 54, skrzynkę pocztową "Tomlinson" a moje serce jeszcze szybciej bije. Nie wiem co robić. Parkuję auto koło jego domu i siedzę w nim jak głupi. Oddycham głęboko, odpinam pasy i wychodzę "raz się żyję" myśle. Podchodzę do drzwi. Pukam...... nic.... jeszcze raz.... nic... zauważam dzwonek i dzwonię.... nic... odchodzę. "Harry nie! wróć się tam kurwa! nie po to jechałeś taki kawał i to dla niego żeby się teraz poddawać. Będziesz tu siedzieć aż nie przyjdzie". Tak też zrobiłem. Usiadłem na schodkach przez drzwiami i siedziałem. Chciałem do niego zadzwonić ale stwierdziłem, że poczekam. Siedziałem tam około dwóch godzin. Rozmyślałem jak to będzie dalej i opanowywałem moje serce. Powoli już się przyzwyczajałem do tej atmosfery. Siedziałem wpatrzony w ręce, bawiłem się nimi nie wiadomo po co. W pewnym momencie chciałem iść ale nie! musiałem mieć silną wolę, nie mogłem tak tego zostawić. Dochodziła godzina dwudziesta. Było lato więc nie narzekałem na pogodę ale strasznie się tam nudziłem i denerwowałem przed nim.
- Harry? - usłyszałem słodki głos Tomma. Wstałem i podbiegłem do niego. On otworzył szeroko ramiona i otulił mnie nimi. Rozpłakaliśmy się oboje nie umiałem wydusić z siebie żadnego słowa. Byliśmy w swoich objęciach przez około 5 minut.
-Louis, ja tak bardzo cie przepraszam. Wiem, możesz mnie teraz mieć gdzieś, wystawić mnie dla kogoś innego i ja to zrozumie ale chciałem żebyś wiedział, że cię kocham i już nigdy nie pozwolę na takie coś. Proszę wybacz mi. - tłumaczyłem mu się a on mnie tylko pocieszał. Mówił, że wszystko będzie dobrze. Ja mówiłem mu o nie wiadomo czym, że tak strasznie mi głupio a on próbował zamknąć mi buzię pocałunkami. Nasze twarzy były całe we łzach. Nie chciałem go puszczać z ramion, tak mi w nich dobrze. Czułem się taki bezpieczny. Ludzie przechodzili obok nas i patrzeli. Jedni się uśmiechali bo widzieli między nami więź i miłość a niektórzy śmiali i bluźnili bo widzieli tylko gejów. Wziął moją twarz w dłonie, spojrzał z uśmiechem we łzach, otarł moje łzy i powiedział

* uwaga, tam tara dam! fragment + 18 się zacznie za chwilkę *

- Ty głupcze! Nie rób mi nigdy więcej takich rzeczy! Czy ty wiesz jak to boli? - mówił lekko ocierając jego usta o moje wargi - czy ty się zastanawiałeś jak mnie to cholernie boli? Tak cię kocham, nie odchodź ode mnie już nigdy więcej!
- Nie odejdę, obiecuję. - nasze usta znowu się spotkały. Całowaliśmy się przez chwilę i weszliśmy do domu dalej robiąc to samo. Lou przytkał mnie do ściany, położył ręce na nią i namiętnie całował. Tak zmieniliśmy się kilka razy. Wchodziliśmy głębiej do domu. Szedł tyłem a ja przodem. Kierował mnie na schody a ja szedłem za nim. Szliśmy do góry cały czas się całując. Po drodze zrzucaliśmy z siebie ubrania. Ściągnął mi bluzkę a ja jemu. Od razu na widok niego bez koszulki lekko się podnieciłem. W końcu doszliśmy do sypialni. Rzucił mnie na łóżko i usiadł okrakiem. Poruszał biodrami by mnie podniecić. Zaczął odpinać pasek w moich spodniach a ja w jego. Pieścił moje ciało powoli ściągając spodnie, w końcu to zrobił. Zostałem w samych bokserkach. Złapałem go za biodra i przewróciłem na plecy. Teraz ja siedziałem na nim. Ruszałem biodrami podobnie jak on. Ściągałem spodnie lekko całując jego klatkę i brzuch. On bawił się moimi włosami. Znowu zmiana pozycji. Całował usta, podniecał mnie dopóki nie zauważył, że dokonał swojego. Był szczęśliwy widząc ' mojego członka w pełni przygotowanego na dalsze zabawy'. Uśmiechnął się patrząc mi w oczy i powoli schodził niżej. Usta.. szyja.. klatka... brzuch.. aż w końcu doszedł do mojego 'przyjaciela'. Ściągnął szare bokserki i rzucił gdzieś w kąt, zanim się zorientowałem już pieścił go w swoich ustach. Czułem radość. Wiedziałem, że tego chce. Że on jest tym jedynym z którym chce się dzielić do końca mojego życia. Ruszał głową do góry i na dół a ja tylko czułem przyjemność. Pieściłem jego włosy i ciało. Robił to coraz szybciej i milej... czułem, że dochodzę a po chwili jego usta wypełniły się białą mazią. Czuł się taki spełniony a ja szybko podniosłem go do góry i obróciłem na plecy. Robiłem dokładnie to samo. Louis miał uśmiech od ucha do ucha. Schodziłem niżej aż doszedłem do członka. Wziąłem go do buzi i pieściłem. Na początku spokojnie by miał lekką przyjemność.. coraz szybciej i szybciej. Widziałem jego podniecenie i uśmiech na twarzy. Bawił się moimi lokami a jego oddech stawał się coraz głębszy w każdej sekundzie. Jęczał i chciał już dojść, widziałem to po nim ale nie pozwoliłem mu. Bawiłem się nim jak marionetką. Zrobiłem tak parę razy aż w końcu szarpnął mnie za włosy na znak że teraz tego chce. Posłuchałem. szybciej i namiętniej poruszałem głową. On tylko głośno jęknął a po chwili czułem jak biała maź wypełnia moje usta po brzegi. Szybko wróciłem do twarzy i znowu namiętne pocałunki. Usiadłem na nim okrakiem on także się oparł na łóżku. Poruszałem biodrami a on wziął mojego penisa do rąk i się nim bawił. Zrobiłem to samo. Niesamowita przyjemność. Uwielbiam się z nim kochać. Puścił mojego i przewrócił mnie aby teraz to on usiadł na mnie. Ja dalej trzymałem jego członka w ręku a on oparł swoje dłonie o ścianę, namiętnie całował z języczkiem i poruszał biodrami żeby mieć większą przyjemność. Wiedziałem, ze to moja prawdziwa połówka. Sądzę że on też tak uważa. Odsunął usta od mich warg i dał je koło mojego ucha. Poruszając szybciej biodrami cicho stękał bo wie że to mnie bardziej podnieca. Całowałem jego szyję a on mówił " Harry, kocham się z tobą kochać. Nikt więcej tak nie potrafi jak ty. Kocham cię rozumiesz?". Poczułem wielką radość na całym ciele. Nie, nie dlatego, że uprawiałem z nim seks tylko dlatego, że wiem, że mnie kocha. To jest najważniejsze. Po tych słowach nic nie odparłem tylko zacząłem pieścić jego ciało. Czułem, że znowu dochodzi ale tym razem mu na to nie pozwoliłem. Puściłem jego penisa i złapałem pośladki "Harry! Ty ciulu!" powiedział a ja się zaśmiałem " moja kolej" szepnąłem mu do ucha i obróciłem na brzuch. Szybko włożyłem członka i poruszałem z przyjemnością. Po chwili oboje jęczeliśmy. Cicho wypowiadaliśmy swoje imiona z tej przyjemności. Kocham to jak on jęczy, jest wtedy taki... zależny ode mnie. Wszystko zależy ode mnie. Czy dojdzie czy nie, to ja podejmuje decyzję co robię a on tylko może liczyć na to, że pozwolę mu dojść. Jeszcze chwila... nasze jęki stawały się coraz głośniejsze, a ruch coraz szybszy. Oddech był tak szybki jak nigdy dotąd. Poruszałem biodrami jak szybko mogłem a on miał wielką przyjemność. Już prawie doszedłem... jeszcze chwila... 'AH HARRY!" usłyszałem głośny ryk Louis'a i doszedłem. Na sekundę położyłem się na niego ale on mi nie pozwolił na to. Kazał wyciągnąć mojego przyjaciela i położyć się na brzuchu. Robił to samo. Czułem wielką przyjemność. Tym razem on się mną bawił. Za każdym razem gdy byłem gotowy na to że dojdzie on zwalniał tempo. Aż nagle w najmniej przewidującym momencie ruszał szybciej biodrami.... szybki oddech.. jęk.. szepty.. przyjemność. Już czułem jak dochodzi "UGH! JAK JA CIĘ KOCHAM!" wykrzyknąłem z siebie te słowa a on doszedł. Zmęczył się trochę więc pozwoliłem mu odpocząć. poczekaliśmy chwilę całując się aż nasz oddech się wyrówna i będziemy gotowi na resztę igraszek.




Hej :) Także, mam nadzieję że się podobało. Tak ten moment +18 :D nie jestem w czymś takim zbyt dobra ale pare osób mnie prosiło o takie momenty więc proszę oto i one. Mam nadzieje że się podoba. A co do next'a. On prawdopodobnie pojawi się dopiero w przyszły tygodniu bo mój wujek ma ślub w sobotę więc weekend mam zajęty, jutro jest te "czaskanie porcelany itp" więc nie dam rady (chyba) no a w piątek bd. przyszykowania itp. więc jeszcze zobaczę jak się wyrobię. A i chciałam sie spytać czy chcecie jakieś zmiany w tym opowiadaniu? Może kolejny zwiastun? czy jakieś zdjęcia/gify na koniec opowiadania? Propozycję piszcie w komentarzach i opinie także. + wczoraj/ dzisiaj dodałam mój filmik o hejterach tutaj. Prosze zobaczcie co ja mam na ten temat do powiedzenia. Miłego czytania i oglądania. Hej x

2 komentarze:

  1. Wiec tak. Rozdzial zajebisty kjhfboufddbauodyfofa znowu napisze ze Cie kocham<3 niczego nie zmieniaj,a gify moga byc. Nawet nie wiesz jak sie ciesze ze wreszcie do siebie wrocili. Czekam na nastepny @ruszcyca

    OdpowiedzUsuń
  2. ROZDZIAŁ SUPCIO GIFY MOGĄ BYĆ CZEKAM NA NASTĘPNY
    LOCHAM CIĘ <3

    OdpowiedzUsuń