Szedłem przez te miasto z uśmiechem. Darcy cały czas coś do mnie mówiła a ja nawet nie zapamiętałem jednej rzeczy. Gdy o coś mnie pytała potakiwałem głową i się śmiałem bo ona to robiła. Wchodziliśmy do różnych sklepów szukając zabawki dla niego ale nie umiałem się skupić. Nie wiedziałem czego on by chciał. Na szczęście Darcy wybrała zabawkę i jakieś ubrania. Poszliśmy do mnie do domu. Spała u mnie ale nic w nocy się nie wydarzyło. Znaczy ona chciała ale ja wymyśliłem wymówkę, że jestem zmęczony chodzeniem przez cały dzień po pracy. Powiedziała, że rozumie. Zawsze czuję się nieswojo bo za każdym razem gdy się widzimy ona mi mówi "kocham cię" a ja tylko patrzę się na nią i całuję w usta z jakimś grymasem na twarzy. Powiedziałbym jej to samo ale nie umiem. W środku by mnie to zabolało bo wiem, że tak nie jest. A jednak się oszukuję, próbuję znowu się w niej zakochać. Znaleźć te szczególne rzeczy, których nikt inny nie widzi. Szczerze mówiąc tamte elementy, które widziałem przed tym kiedy poznałem Louis'a zniknęły. Nie ma ich już. Nie tylko ja się zmieniłem. Darcy zawsze była czuła, romantyczna i wrażliwa. A teraz? Najwięcej czego chce do kochania się. Za każdym razem gdy sie widzimy wieczorem próbuję ale ja nie ulegam. Pewnie myśli, że coś ze mną nie tak i ma racje. Ale nie tylko ze mną. Gdzie jest moja dawna dziewczyna, która robiła wszystko żebym był szczęśliwy? Gdzie jest ta dziewczyna, która potrafiła przyjść o 2 w nocy bo miałem doła? Gdzie jest dziewczyna, która zamiast uczyć się wolała posiedzieć ze mną na kanapie oglądając po raz setny ten sam film jedząc lody czy pizzę? Nie ma już jej. Zniknęła gdzieś w dali. Oddaliła się ode mnie a ja od niej. Każdy może przyznać racje, że nie jesteśmy juz ta samą para co kiedyś. Każdy się zmienia, a oni tego nie zauważają. Myślą, że tylko ja jestem inny nie widząc siebie jak bardzo są innymi ludźmi. Mówią, ze nie rozumieją mnie jak bardzo można sie zmienić. Oni patrzą w lustro nic nie widzą. Nie widzą zmiany, mówią, ze się nie zmienili. Owszem z wyglądu nie ale w środku? Gdzie są ci wszyscy ludzie, którzy troszczyli się o siebie nawzajem. Nie ma ich. Zaginęli już dawno i już nigdy ich nie dostaniemy. Każdy z wiekiem się zmienia, tak samo jest ze mną. Dopiero teraz zrozumiałem jak bardzo oszukiwałem siebie wcześniej. Wszyscy maja prawo się zmienić a oni nie rozumieją, że nie tylko ja się zmieniłem.
Następny dzień spędziliśmy u Gemmy. Mały chciał spędzić urodziny w rodzinnym gronie. Mi to za bardzo nie odpowiadało bo ona i jej chłopak cały czas przy nas pili i palili przy czym Nathan sie dusił. Ale nie chciałem robić afery bo to był ważny dzień dla niego. Było całkiem fajnie. Troche sie pośmialiśmy i powygłupialiśmy. Nie narzekam. Wieczorem pojechaliśmy z powrotem do mnie. Darcy pojechała do siebie. Miała zostać u mnie na noc ale ma jutro egzaminy i chciała się wyspać. Nathan szedł pierwszy. Zobaczył list, wziął go do ręki i się uśmiechnął. Spytałem od kogo powiedział, że od Louis'a. Nie wiedziałem jak mam zareagować. Czy wziąć mu go, wkurzyć się czy zostawić. Z jednej strony się cieszyłem bo wiedziałem, że mu nic nie ma, że żyje chciałem przeczytać ten list ale nie mogłem. Mieliśmy nie pozostawać w kontakcie.
Weszliśmy do środka Nathan mnie poprosił żebym przeczytał list bo on nie umie jeszcze płynnie czytać i by sie z nim męczył. Otworzyliśmy go a z środka wyleciała bransoletka na której pisało "Nath & Tommo". Wzruszyłem się bo wiedziałem, że to też do mnie było. Pewnie chciał pokazać, że się nie zmienił. Że zawsze będzie przy mnie nawet gdy ja się odwrócę od niego. Zacząłem czytać list.
" Cześć malcu. właściwie to już nie bo obchodzisz dziś 9 urodziny. Życzę ci wszystkiego najlepszego, dużo zdrowia i szczęścia. Żebyś znalazł swoją prawdziwą miłość bez znaczenia co inni będą o tej drugiej osobie myśleć. Pamiętaj twoje uczucia są zawsze najważniejsze nie słuchaj innych w tych sprawach. Życzę ci żeby kazde twoje marzenie i pragnienie się spełniło. Dużo miłości z rodziną. Masz się słuchać wujka, on zawsze ma rację w tych ważniejszych sprawach pamiętaj. Czego ci mogę jeszcze życzyć? Wszystkiego czego sobie chcesz, nie znam twoich najskrytszych marzeń więc sam musisz sobie pomyśleć czego chcesz.
Teraz nawiąże coś do twojego sms'a. Pamiętasz go? Nie odpisałem na niego bo wiedziałem, że będę pisać ten list i mogę tutaj troszkę dłużej i zrozumialej napisać. Także między mną a twoim wujkiem było coś czego nie da się wytłumaczyć. Wydawało się, że to będzie trwało wiecznie ale pomyliłem się. Harry wolał być z kimś innym. Ja to rozumiem ale nie moje uczucia. Wiem, że jesteś za mały żebym mówił ci o takich rzeczach i pewnie Hazz mnie zabije jak się dowie, że takie coś ci mówię ale myślę, że nie macie przed sobą tajemnic więc mówię ci to. Wiesz w życiu bywa tak, że nie możemy wybierać w kim sie zakochujemy. Z kim będziemy dzielić resztę naszego życia. To nasze uczucia nami kierują a w naszym przypadku one pokierowały nas do siebie. Darzymy się uczuciem jakim jeszcze nigdy w życiu nie czułem ale jednak Harry wolał mnie zostawić dla Darcy. A to że płacze, nie wiem o co chodzi. Może ma jakies problemy z nią czy z twoja mamą, nie mam pojęcia. Wiem, że jak był ze mną był uśmiechnięty i radosny. Ani razu nie płakał. Chyba, ze ze szczęścia. A jeśli na prawdę chce być teraz z nią nie zabronie mu tego ale on wie, że nigdy o was nie zapomnę. On stał się częścią mnie i ty także. Całkowicie nie rozumiem tej decyzji ale szanuję. On tak chce nich tak będzie ale niech pamięta, że zawsze będzie moich Hazzą.
Mam nadzieję, ze zrozumiałeś jeśli czegoś potrzebujesz czy coś pisz śmiało. Moje ramiona będą zawsze otwarte dla was.
Kocham was
Tommo"
Rozpłakałem się. Nathan nie wiedział co zrobić więc mnie przytulił.
-Hej wujek. Spokojnie ja rozumiem. Nie płacz wszystko będzie dobrze. Ale dlaczego go zostawiłeś? Z tego co napisał byliście szczęśliwi a teraz? Myślisz, że ja śpie, że nie wiem co robisz zawsze w nocy. Ale ja wiem. Słyszę jak ty płaczesz. Zawsze się zastanawiałem dlaczego. Teraz już wiem. - nie umiałem wydusić z siebie ani jednego słowa. Zaskoczyło mnie to, że taki malec widzi co się ze mną dzieję, że jestem nie szczęśliwy a moja dziewczyna nie. To boli i to bardzo. Otarłem łzy.
-Nath, przepraszam. Ja nie umiem już być taki jak dawniej. To co Lou napisał to prawda, bolesna ale prawda. A z tym płaczem.Wiesz czasami w życiu są takie momenty w których nie umiesz dać sobie rady ja..
-Wujek. To nie to, że nie umiesz dać sobie rady. Aż taki głupi nie jestem. Może i mam 9 lat ale wiem jaki na prawdę jesteś. A teraz nie jesteś sobą. Płaczesz i jesteś nie szczęśliwy. Może za niedługo sobie coś zrobisz a tego by nikt nie chciał. Wiem, że jak tu był wujek Lou.. znaczy Louis to byłeś szczęśliwy a mi to nie przeszkadzało a raczej bardzo cieszyło. A teraz? Jesteś z Darcy i co? Płaczesz nocami tak jak nigdy. Tęsknisz za nim, ja to wiem.
-Nie miałem pojęcia, ze ty tak to rozumiesz. Dziękuję ci kochanie. Ale.... - wziąłem pare oddechów- nie moge z nim być. - Nath spojrzał się z żalem na mnie wstał i odszedł. Nie wiedziałem co zrobić ale chciałem chwilę odetchnąć. Płakałem cały czas. Bałem się, że stracę i Nathana ale miałem nadzieję że tak nie będzie. Widziałem, że go to zabolało bo wie, że nie będę szczęśliwy i będę płakał co noc ale tak już musi być. Wierzę, że w końcu ułożę sobie życie. Przytuliłem list do mnie i powiedziałem "przepraszam". Położyłem go na stole i poszedłem spać.
O rany ja też się popłakałam to takie smutne ale słodkie pisz dalej
OdpowiedzUsuń