środa, 14 sierpnia 2013

Rozdział XX

          Kolejne dni były bardzo podobne do  poprzednich. Zwiedzaliśmy trochę Wielką Brytanie. Największy problem stanowił dla mnie Nathan. Codziennie próbowałem mu wszystko wytłumaczyć. Jak to jest, że się kochamy, dlaczego dwaj mężczyźni mogą być razem, czemu ja się jeszcze tego wstydzę. To jest strasznie trudne do wytłumaczenia 9-latkowi, który praktycznie jeszcze nic nie wie o życiu. Ok, może przeszedł już trochę ale tego jeszcze pojąć nie umie. Dlatego czułem się bardzo nie komfortowo przy nim.
Wiem, to on mi pomógł wrócić do Louis'a i mówił że rozumie i że wszystko będzie dobrze. Ale kurde... to nie jest takie łatwe. "Harry, masz mi przywieść do jutra Nathana. On do mnie wraca i nie interesuje mnie co o tym myślisz" Tak, Gemma zadzwoniła. Płacz, moje życie w połowie legło w gruzach. Wiem, ze jak go jej oddam nie będę taki sam. On jest częścią mojego życia, nie chce jej tracić. Wiem, ze jak jej go dam nie będzie pozwalała mi się z nim widywać. Dlaczego? tak właśnie. Jakimś cudem dowiedziała się że jestem z Louis'em. "Nie życzę sobie żeby Nathan przebywał koło dwóch ciot. On nie jest taki i nigdy nie będzie" jej okrutne słowa. Mówiła to na początku a ja ją zapewniałem że tak nie będzie. I co? Jednak miała racje że będę z Tommo.Nie miałem pojęcia ze to wszystko się tak potoczy.
Próbowałem jakoś wytłumaczyć do Gemmię, spróbować przekonać że u nas mu dobrze, że nic mu się nie stanie. Ale ona nie uległa. Nie chce go zostawić u mnie a jutro już Nath musi być u niej. Tak bardzo mnie to boli. Położyliśmy się wcześnie spać żebyśmy jutro byli wypoczęci.
-Hazz kochanie, prosze cię. Nie smuć się. Przysięgam, wszystko będzie dobrze? Sluchasz mnie? - przytulił  mnie mocno leżąc na łóżku a ja płakałem. Nie chce go stracić.
-Lou, dziękuję ale ja nie umiem się uśmiechnąć. To za bardzo boli.
-A mnie bolą twoje łzy. Pojedziemy tam jutro i zobaczymy co da się zrobić. Wszystko będzie dobrze, obiecuję. - namiętnie zaczął mnie całować. - dobranoc skarbie.
- dobranoc, kocham cię - uśmiechnął się podarował kolejny pocałunek i szepnął do ucha "ja ciebie też, najbardziej na świecie".  Zasypiałem z nadzieją, że jutrzejszy dzień nigdy nie nadejdzie. Ale oczywiście jak na złość nawet nie wiem kiedy zasnąłem a już był poranek. Wstałem jako pierwszy, ubrałem się i spakowałem swoje rzeczy. Już nie wrócę tutaj przez ten tydzień. Musze to jakoś ogarnąć, mam nadzieję że Louis mi w tym wszystkim pomoże i będzie ze mną pomimo tego wszystkiego. 30 minut później reszta wstała. Widac ze nie mieli zbyt wesołego humoru lecz próbowali to ukryć. Po Nathanie było widać że nie chce jechać do domu. Rozmawiałem z nim o tym i sam mi powiedział, że nie chce tam jechać. Ale to jest jego matka, ja nie mam uprawnień do tego żeby go zatrzymać u siebie. Jeśli Gemma mówi że mam jej go oddać to tak muszę zrobić.
 7 godzin później, "Londyn".
Poszliśmy do mnie do domu. Spakowałem wszystkie rzeczy Nathana porozmawialiśmy chwilę i wyszliśmy z domu. W między czasie podziękowałem Darcy i zaprowadziliśmy ją do domu. Lou bał się wejść do Gemmy domu. Nie miał zbyt dużo odwagi by stanąć jej twarzą w twarz. Ale przekonałem go. Powiedziałem "Lou kochanie, przejdziemy przez to razem ok? Ja przezwyciężyłem swój strach przed ludźmi teraz ty zrób to dla mnie. Wejdźmy tam normalnie nie wstydźmy się siebie" on szeroko się uśmiechnął, uścisnął mocno dłoń a ja Nathana i weszliśmy do środka. Gemma patrzała się przez chwilę na nas a my braliśmy tylko głębokie oddechy. Nath pobiegł szybko do niej i mocno przytulił. Było widać że tęsknił za nią. Wymienili pare zdań i chłopak poszedł sobie.
-Hej - powiedziałem wahając się.
- Cześć, dziękuję że go przyprowadziłeś. Do zobaczenia. - powiedziała tych pare słów patrząc się z żalem na mnie i na Louis'a. Teraz w tej chwili uświadomiłem sobie że już nie będzie tego malca koło mnie. Nie będzie mnie budził rano chcąc się bawić czy kusić na wyjście na miasto. Nie będę słyszał jego śmiechu codziennie i nie będę czuł radości jaką mi dawał i okazywał. Rozpłakałem się i przytuliłem mocno Louis'a. Wyszliśmy z domu i schodziliśmy po klatce schodowej. Tommo próbował mnie pocieszyć ale nic to nie dawało. Część mojego życia odeszła i prawdopodobnie już nie wróci. Usłyszałem szybkie biegnięcie na schodach w naszą stronę.
-Wujek!- usłyszałem łagodny krzyk chłopca. Odwróciłem się a on mocno rzucił się na mnie bardzo mocno przytulił. - już idziesz?
-Tak Nath, musze już iść. Masz się słuchać mamy, pamiętaj słuchaj głosu serca i bądź grzeczny. Kiedyś się znowu zobaczymy. - malcowi wypłynęło kilka łez z oczu.
-Wujek dziękuję ci za wszystko, kocham cię. - objął moje ciało swoimi małymi rączkami i ścisną koszulkę w dłoniach.
-Ja ciebie też. - Następnie puścił mnie i podszedł do Tomlinson'a. On się schylił a ten go przytulił.
-Ciebie też kocham wujek. - wtedy i on się rozpłakał. Poczułem się taki dumny z niego. Widać że 21-latkowi też zależało na nim. Gdyby nie było to on nam tak bardzo pomógł.  Pożegnaliśmy się i odeszliśmy. Mały patrzał się na nas w oknie i machał. Ja próbowałem też sie jakoś uśmiechnąć ale nie potrafiłem.
Gdy doszliśmy do domu próbowaliśmy wykombinować co dalej będzie.
-Tommo proszę cię. Zamieszkaj ze mną tutaj w Londynie. Teraz gdy nie ma ze mną już nikogo załamię się już totalnie. Tak bardzo prosze nie zostawiaj mnie tutaj samego. Wszystko się ułoży tylko zostań ze mną. - płakałem jak małe dziecko wtulając się w jego ciepłą klatkę piersiową.
-Hazz... nie mogę, przepraszam. - odepchnąłem go od siebie i pobiegłem do swojego pokoju.





Mam nadzieję, że się podoba. Zapraszam do komentowania. To bardzo motywuje mnie na duchu! Dziękuję za wszystko xx

3 komentarze:

  1. jest świetny <3 smutny, ale piękny. kocham twoje opowiadanie pisz dalej słońce :** - @IamCarrotLou

    OdpowiedzUsuń
  2. VAJHFVBDFGBLKAF4BGTSAHDBG5HDSFHB NATĘPNYY SAFJHBVSFKYHUASDFHAB @RUSZCYCA HIHI

    OdpowiedzUsuń
  3. Super jak zawsze szkoda że mały musiał iść przy tym fragmencie też się popłakałam :( ale czekam już na następny @Ama207onedirect

    OdpowiedzUsuń