czwartek, 18 lipca 2013

Rozdział XVI

        Przebudziłem się rano i nie mogłem dalej uwierzyć, że jestem z nim. Jestem taki szczęśliwy. Chyba pierwszy raz w moim życiu czuję taką radość. Leżałem tyłem do Louis'a i przypominałem sobie urywki z wczorajszej nocy. Było na prawdę niesamowicie. Nigdy bym nie pomyślał, że będę kochać się z mężczyzną ale to jest największa przyjemność jaka spotkała mnie w życiu. Obróciłem się do niego myśląc że jeszcze śpi, chciałem go pocałować ale on nie spał. Leżał wpatrzony we mnie.
-Dzień dobry - powiedziałem całując go w usta.
-Dobry, jak się spało?
-Spało? Dobrze wiesz, że wcale nie spałem... - zaśmiał się - ale było warto.
Na jego twarzy pojawił się wielki uśmiech, pewnie poczuł się dumny, że sprawiał mi przyjemność. Leżeliśmy wpatrzeni w swoje oczy. Dosłownie nic nie mówiliśmy. Wiem, że myślałem sobie o tym, że on jest najwspanialszą osobą jaką kiedykolwiek spotkałem. Kocham go całym moim sercem. Teraz wiem, że od razu powinienem do niego pójść a nie czekać pare miesięcy aż się z tym oswoję. To było strasznie głupie i żałosne. Nigdy więcej takiego czegoś nie zrobię. Cały czas patrzeliśmy się na siebie.
-Jesteś taki piękny - pogłaskał mnie po policzku a ja się zaśmiałem.
-zamknij się - przytkałem mu usta dłonią.
 - Hazz musisz się przyzwyczaić do takich komplementów. Na prawdę jesteś piękny.
-Dziękuję, ty też. Kocham Cię. - kąciki jego ust lekko sie podwyższyły a on musnął mnie w usta. Wstałem i poszedłem do ubikacji. Wyszedłem z toalety a Louis był cały czas nagi, nie miał zamiaru się ubierać. Spytałem dlaczego a on tylko odparł " w nocy to byś się nim bawił cały czas a teraz ci przeszkadza?" zaśmialiśmy się oboje i postanowiłem, że jeśli on jest nagi to ja też będę. Zeszliśmy na parter do kuchni żeby zrobić sobie śniadanie. Lou nalał wina i zrobiliśmy pyszne kanapki. Było na prawdę zabawnie. Rzucaliśmy się sałatą, pomidorami i ogórkami nie wiadomo po co i dlaczego, no ale bynajmniej dobrze się bawiliśmy. Tommo starał się być "romantyczny" więc gdy coś kroiłem obejmował mnie od tyłu i próbował kroić ze mną. Było to bardzo przyjemne. Zawsze chciałem zrobić taką scenę bo widziałem to w filmach i bardzo mi się podobała, teraz robię to z moim ukochanym. To, że byliśmy goli było trochę zabawne ale nie przeszkadzało to nam bo to, ze jesteśmy goli teraz czy w nocy nie ma różnicy bo i tak jest taki sam. Spoczęliśmy na krzesłach i zaczęliśmy jeść. Rozmawialiśmy przez jakieś dwie godziny, o tym co robiliśmy, że tęskniliśmy, co będzie dalej z nami i Nathanem.
-Harry? Co to? co? Tatuaż? Serio? - zauważył, szybko poszedł do mnie i wziął dłoń do swojej ręki. - "I can't change"
- Wiesz... musiałem go zrobić. Taki cytat z życia wzięty. - Lou uświadomił sobie że chodzi o niego. Wie, że to, że nie mogę się zmienić nawiązuje do miłości jaką mu okazuje. Zauważył też blizny, nic nie powiedział tylko spojrzał się na mnie z żalem, lekko uśmiechnął i zaczął całować. Namiętnie z języczkiem. Pewnie nawet nie zauważył kiedy ale usiadł na mnie okrakiem. Pieściłem jego ciało o on poruszał biodrami. Wtedy sobie pomyślałem "Kurwa, my nic nie robimy tylko uprawiamy seks hahahah no dobra ale opłaca się". Oczywiście jak to Tommo musiał zacząć igraszki i wziął mojego członka do ręki. Zaczął się nim bawić, poruszał szybciej i szybciej rękami, czułem samą przyjemność. Prawie doszedłem ale wziął ręce. Głośno się zaśmiał i powiedział "Nie tym razem kochanie, ubieraj się idziemy na miasto", wstał i poszedł a ja tylko siedziałem i nie wiedziałem co zrobić. Spytał sie czy idę wziąć z nim prysznic bo będziemy mieli więcej czasu później. Zgodziłem się. Poszliśmy pod prysznic. Jego łazienka była na prawdę duża, tak samo jak i prysznic czy wanna.Weszliśmy do środka i zaczęliśmy się myć. Myłem głowę więc miałem zamknięte oczy. Zacząłem spłukiwać pianę z włosów gdy nagle poczułem przyjemność. Otarłem oczy i spojrzałem na dół. Tak, Louis musiał zacząć kolejne zabawy. Klęczał a ja bawiłem się jego włosami. Nikt nie zdaje sobie sprawy z tego, że nie robimy tego dlatego że mamy ochotę czy dlatego, że sprawia nam to przyjemność. My po prostu się kochamy a widząc uśmiech na twarzy swojej drugiej połówki to jest coś niesamowitego. Dlatego tak często się całujemy czy kochamy, to po prostu sprawia nam radość. Pieścił moje pośladki, coraz szybciej poruszał głową a ja jęczałem by go dać mu znak, że mi się to podoba. uwielbiam to gdy jest z siebie dumny. Wiem, że po prostu czuje się taki spełniony a to mi nadaje uśmiech na twarzy. Za każdym razem gdy któryś z nas dojdzie myślimy czy nawet krzyczymy "Boże, człowieku jak ja cię kocham" i to uświadamia nam że musimy być razem. Jeszcze chwila... Lou sprawiał mi coraz większą przyjemność aż nagle " Aaahhh Tommo, jaki ty jesteś boski". Poniosłem go do góry i podziękowałem namiętnym całusem. Przytuliliśmy się a on szepnął mi do ucha "Kotek, odwdzięczysz się kiedy indziej". Odsunąłem go od siebie i szeroko uśmiechnąłem. Obmyłem się jeszcze raz i wyszedłem się ubrać. Po chwili on zrobił to samo.
Wyszliśmy na miasto. Szliśmy razem ale nie trzymałem go za rękę. Bałem się. On mnie rozumiał ale widziałem żal na jego twarzy. On wie, że boję się opinii innych. Kiedyś się do tego przyzwyczaję. Chodziliśmy po mieście z uśmiechem na twarzy ale w środku czułem się trochę dziwnie. Ci wszyscy ludzie patrzeli się na mnie tak dziwnie. Nie jestem przyzwyczajony do tego. W pewnym momencie Tommo chciał mnie pocałować ale ja odsunąłem głowę. To było dziwne w stosunku do niego ale zniósł to spokojnie. Oczywiście stał się momentalnie smutny ale po chwili mu to przeszło. Czułem się winny za to ale bałem się.
Chwilę później było to samo. Siedzieliśmy na ławce i zbliżał swoje usta do moich ale znów odsunąłem głowę w drugą stronę.
- Masz zamiar robić tak cały czas? Czego ty się boisz?
Nie odpowiedziałem, po prostu spuściłem wzrok na dół. On popatrzał się na mnie, wzruszył ramionami, stał się smutny i odszedł.
Nie miałem odwagi pójść za nim. Siedziałem tam jak wmurowany w ścianę. Oddalał się coraz dalej. Szedł w stronę domu. Wstałem i poszedłem się przejść.
'Kurwa Harry, ty to jesteś żałosny. Serio myślisz, że jak będziesz tak robić będzie dobrze? Będziecie lepiej żyć w miłości? Heh.. mylisz się. Dobrze wiesz, że nie możesz sobie pozwalać na takie coś. Dopiero do niego przyjechałeś. Dopiero go odzyskałeś a już chcesz go stracić? Weź się uderz w głowę! On nie jest tego wart, powinien być szczęśliwy, razem z tobą a nie być codziennie raniony ponieważ tobie uderza coś do głowy. Nie widzisz, ze on cierpi? Że cię potrzebuje? " o tym sobie myślałem. Ale nadal nie miałem odwagi pójść do niego i przeprosić. Szedłem jakąś ścieżką, parkiem. Usiadłem na ławkę i dalej rozmyślałem co mam zrobić. Zauważyłem dwóch przechodzących gejów. Byli szczęśliwi, śmieli się, trzymali za ręce, całowali. Też tak chciałem. Nie przejmowali się opinią innych. W pewnym momencie popatrzeli się na mnie. Uśmiechnąłem się do nich. Odwzajemnili mój ruch. Na mojej twarzy pojawił się grymas. Oni powiedzieli coś między sobą i zauważyłem jak do mnie podchodzili. nie wiedziałem co zrobić.
-Hej możemy się przysiąść?
-Tak jasne. - Przedstawili się i spoczęli obok mnie. Porozmawialiśmy chwilę o sobie. Zaczęli wypytywać o moją drugą połówkę. Na pewno skapnęli się, że jestem bi. Nie wiem jak, może po ubiorze albo po twarzy. Nie wiem, w każdym bądź razie zauważyli to. Przedstawiłem im całą historię. Wiem to może się wydaje dziwne, że opowiadam komuś kogo nie znam swoja życiową opowieść ale musiałem się komuś wyżalić.
-Harry słuchaj. My też mieliśmy takie coś na początku. Justin nie chciał się w ogóle ujawniać. Zerwaliśmy ale później się przyzwyczaił. Zatęsknił za mną i przyszedł z powrotem. Oswoił się z tymi spojrzeniami a ludzie nas zaakceptowali. Wszystko będzie dobrze. Musisz z nim tylko porozmawiać.
Doradzili mi kilka wspaniałych rzeczy. Muszę jeszcze nad sobą popracować. Zostawili mi kontakt do siebie i odeszli. Było już ciemno. Trochę się zasiedziałem. Także poszedłem do domu.
Wszedłem do środka a tam była cisza. Zawołałem Louis'a. Usłyszałem tylko jakiś hałas. Szybko poszedłem do góry. Od razu sprawdziłem pokój od niego bo wiedziałem, że tam będzie. Szukałem go. Znalazłem. Siedział w ciemnym koncie, płacząc cały zakrwawiony. Bardzo szybko podszedłem do niego wyciągnąłem żyletkę z rąk i przytuliłem. On mnie objął i płakał.
-Louis głupku. Co ty wyrabiasz? Wszystko będzie dobrze obiecuje...
-Ja się bałem. Myślałem, że znowu odejdziesz. Tak bardzo przepraszam.
-Nie kochanie, ja już nigdy nie odejdę. będę z tobą na zawsze rozumiesz? na zawsze. - pocałowałem jego zapłakaną twarz. Jego ręka wyglądała masakrycznie. Pobiegłem do toalety po bandaż i wodę utlenioną żeby mu to przemyć. Tak też zrobiłem. Chwilę później leżeliśmy w łóżku. Opowiedziałem mu co mi się przytrafiło. Zasnął.... pogłaskałem go po policzku, musnąłem w usta i powiedziałem "kocham cię".


Ok, to jest prawdopodobnie ostatni rozdział w tym tygodniu. Może jutro się wyrobię ale szczerze w to wątpię. Mam nadzieję, że się podoba. Liczę na komentarze :D + zobaczcie post niżej. Oficjalny zwiastun  tego opowiadania :)

3 komentarze:

  1. Po pierwsze zwiastun qwljdftvasdljfhfdhb;dpaslsfibsflisfdifadukl *___*
    Po drugie rozdział świetny i nie wiem czy wytrzymam bo wyjeżdżam w sobotę i mogę nie mieć wifi ;< agh ale jakoś ten internet załatwię hihi. NIE MOGE SIĘ DOCZEKAĆ NASTĘPNEGO x Tak, tak znowu Ci napiszę że Cię kocham <3

    OdpowiedzUsuń
  2. Rozdział jak zwykle świetny jeszcze raz cie pochwalę za zwiastun bo jest cudny czekam na kolejny i jeszcze raz KOCHAM CIĘ <3

    OdpowiedzUsuń
  3. Świetne, świetne i jeszcze raz świetne. Z niecierpliwością czekam na kolejny rozdział, Daj mi znać @nizahaloli69.

    Zapraszam do mnie na bloga, liczę na komentarz z twoja opinią http://me-life-me-story-me-heart.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń