wtorek, 27 sierpnia 2013

Rozdział XXIII

         Trzymałem jego rękę mówiąc "Proszę, obudź się. Obiecuję, zaczniemy wszystko od nowa. Będziemy szczęśliwi, przysięgam". Czekałem aż się wybudzi ale po trzech godzinach dalej leżał i się nie ruszał. Poszedłem do ubikacji a gdy wróciłem zobaczyłem pielęgniarkę i wybudzonego Louis'a.
-proszę wyjść - powiedziała a Lou spojrzał się na mnie z lekkim uśmiechem a ja odwzajemniłem ruch. Po jakiś piętnastu minutach wszedłem do środka.
-Hej kotek - usiadłem i przywitałem się.
- Przepraszam my się znamy? - serce stanęło mi w gardle. Nie umiałem oddychać pomyślałem "Że co kuźwa? 'Czy my się znamy'? Tommo błagam nie rób mi tego"
- Przepraszam, że co? Serio mnie nie pamiętasz? To ja Harry. - spojrzał na mnie jakby nie wiedział i co chodzi.
- Ummm no nie za bardzo. Możesz mi przypomnieć? - łzy pojawiły się w moich oczach aż nagle spłynęły w dół. Nie mogłem uwierzyć, że mnie nie pamięta. Lekarz powiedział, że to lekki upadek. Nie może od tak mnie kłamać. Wstałem i wyszedłem z pokoju. Musiałem oswoić się z faktem, że mnie nie pamięta. Gdy zamknąłem drzwi usłyszałem jak krzyczy "Hazz". Szybko wróciłem do niego. - Hej, nie płacz kotek. Pamiętam cię. Nie martw się. - zaśmiał się lekko.
- Boże głupku. Nie strasz mnie. - pocałowałem go w usta.
- "Wszystko zaczniemy od nowa" to chciałem zacząć. No ale stwierdziłem, że teraz będzie wszystko okay. - Głośno się zaśmiałem i zaczęliśmy o nas rozmawiać.To nie była jakaś tam konkretna rozmowa tylko tak sobie rozmawialiśmy. Stwierdziłem, że jak na razie dam mu spokój z tym mieszkaniem u mnie. Jeśli wyjdzie w najbliższym czasie  ze szpitala wtedy porozmawiamy. Po godzinie przyszła Darcy. Zaczęła sie wypytywać o wszystko. Była troszkę zdenerwowana i zakłopotana ale doprowadziliśmy ją do ładu.
Minął tydzień. Jak na razie Louis mieszka u mnie. Znaczy to nie jest nic ustalone. po prostu miał jeszcze te pare dni wolnego więc został u mnie. Nie robiliśmy głupich rzeczy bo ma tą nogę w gipsie ale takie rzeczy jak romantyczne kolacje jak najbardziej przeszły. Wcześniej dzwonił do swojego szefa i dostał kolejne dwa tygodnie chorobowego. Dlatego że miał ten gips nie mógł iść do pracy więc wyszło nam to na dobre. Ale już po kolejnym tygodniu ściągnęli mu go. Męczył się z nim dwa tygodnie ale noga szybko wyzdrowiała. Nie było większego problemu z zajęciem się nim. Z Nathanem się nie widziałem. Rozpoczęcie roku szkolnego już było. Teraz nie mamy w ogóle czasu dla siebie. Z resztą Gemma pewnie mu się zabroniła ze mną widywać. Gdy Lou był u mnie przez tę resztę wolnego ja chodziłem do pracy. Siedział sam w domu podczas gdy ja zapierdzielałem w pracy. Miło nam ten czas minął. On zajmował się domem, gotował, sprzątał itp. a ja chodziłem do pracy, wracałem po szesnastej a później spędzaliśmy czas razem. Ostatnia noc jego u mnie. Nie rozmawiałem z nim o tym żeby został. Dlaczego? dlatego ponieważ powiedział "nie". Nie chce się narzucać. Myślałem, że może sam zmieni zdanie. Wiem, że pewnie będzie mi trudno ale musze to jakoś przeboleć.
Gdy przyszedłem z pracy Louis był pięknie ubrany. Czarne rurki, koszula, marynarka, krawat..... cudownie. Wszedłem do środka a tam naszykowany stół ze świecami, kolacja, świeczki. Było na prawdę fantastycznie. Śmialiśmy się, wydurnialiśmy ale też poważnie rozmawialiśmy.
- Harry... - spojrzał na mnie tak prawdziwie. Tak zakochanie, nigdy tego nie zapomnę. Wyciągnął małe pudełeczko z marynarki. Moja twarz miała na sobie uśmiech od ucha do ucha. - Słuchaj, wiesz jak bardzo cię kocham a ja wiem jak ty mnie... Nie mogę dłużej żyć w niepewności. Wiem, że tego razem chcemy. I ty i ja. Tu jest pierścionek, możemy uznać że jest on zaręczynowy. Tak bardzo cię kocham i chcę spędzić z tobą resztę życia. Wiem, że pewnie uznasz że jestem szalony ale... ale nigdy wcześniej nie czułem tego uczucia. Pomimo tych naszych prawie codziennych sprzeczek wiem, że jesteśmy stworzeni dla siebie. Codziennie patrzę na ciebie i widzę moją inspirację w życiu, coś do czego chcę dążyć i spędzić resztę moich lat. Przyjmiesz go na znak naszej miłości? Błagam... - podszedł do mnie i otworzył pudełeczko. Spojrzał z niepewnością a ja bez zastanowienia rzuciłem sie na niego i rozpłakałem.
- Boże.. jak ja bardzo cię kocham. Tak mocno, nawet sobie tego nie wyobrażasz. - Tego uczucia nie da się opisać. Nie wiem jak to powiedzieć ale czuje takie wielkie motyle w brzuchu.Na jego widok mam ochotę żyć. Po prostu napełniamy się wzajemnie. Zaczęliśmy sie całować. Wskoczył mi na biodra i poszliśmy do sypialni. Rzuciłem go na łózko i ściągnąłem koszulkę. "Brakowało mi tego" szepnął mi do ucha i usiadł okrakiem na mnie. Zaczął się rozbierać i ja także. Gdy byliśmy już nadzy schodził niżej i wziął mojego członka do ust. Nie myślałem o nic. Po prostu wiedziałem, że tego chce. Chce spędzić z nim resztę mojego życia. On jest tą osobą, która daje mi szczęście w życiu, która powoduje że mam uśmiech na twarzy i chęci do życia. To on jest codziennie przy mnie i pociesza mnie. Pomimo tych sprzeczek kocham go całym sercem. Każdy związek tak ma. Wiem, że mam dopiero 19 lat i całe moje życie jest przede mną ale to jest ten człowiek. Nie chce nikogo innego. Wiem, ze pewnie nie zostaniemy zaakceptowani ale nie interesuje mnie to. Chce mieć z nim ślub. To jest to czego pragnę, to do czego będę teraz dążył. Uprawialiśmy miłość bardzo namiętnie. Pierwszy raz tak długo i tak emocjonalnie. Dosłownie zaczęliśmy około godziny 22 a skończyliśmy około 6 rano. Było fantastycznie. Gdy Louis ostatnio raz doszedł, położyliśmy się.
- Kochanie, zostanę z tobą już na zawsze. Rzucam pracę i wprowadzam się do ciebie. - powiedział z zaangażowaniem. Spojrzałem głębokim wzrokiem na niego i szeroko uśmiechnąłem.
-Tak bardzo dziękuję. - pocałowałem go mocno i poszliśmy spać.





Witam was serdecznie :D To tyle jak na dziś i przepraszam, że ostatnio tak mało dodaję ale jest początek roku, mi sie zaczęły treningi z siatkówki i mam coraz mniej czasu na blogi ;// Licze że się podoba i czekam na komentarze <3
Aha.. i chciałam was zaprosić na mojego innego bloga o moim zespole. Mam nadzieję że się spodoba x http://rednails69.blogspot.com/

4 komentarze:

  1. O MOJ BOZE JSJDBFHEJSBXBADHBFIWJSBFSKFBRU SJXBDUE OCZYWISCIE CZEKAM NA NASTEPNYYY @RUSZCYCA

    OdpowiedzUsuń
  2. Jak na razie ten najlepszy! Na początku ta obawa, że wszystko może się popsuć, a potem to piękne wyznanie Lou...<3 Pisz dalej, życzę duuuużo 'dobrej' weny ~ @IamCarrotLou

    OdpowiedzUsuń
  3. Boże...to opowiadanie jest piękne. Gdy oglądałam filmik płakałam, jak i w momencie kiedy Hazz poszedł do Lou, do szpitala.
    Gdy to czytam płaczę, pięknie dobrane słowa i pokazane tu są problemy takich par. Gdybym ich zobaczyła na mieście uśmiechnęłabym się do nich.
    Nie mam nic do zarzucenia, opowiadanie, styl i charaktery piękne.

    Proszę mnie informować na tt w razie nowej części.
    Pozdrawiam i całuję xx

    @Harry_Love_You_

    OdpowiedzUsuń
  4. JEZUU COS PIEKNEGO KOCHAM TEGO BLOGA <3333333

    @handlarz

    OdpowiedzUsuń