UWAGA! OD RAZU INFORMUJĘ IŻ ZNAJDZIE SIĘ TU SCENA +18. JEŚLI KTOŚ NIE CHCE TEGO CZYTAĆ TO NAPISZĘ I MOZECIE POMINĄĆ TEN FRAGMENT :D
Dziś wstałem z szerokim uśmiechem na twarzy. Miałem ochotę żyć nie tak jak wcześniej. Usiadłem na łóżko przetarłem oczy i obudziłem Nathan'a. Dziś wstaliśmy wcześniej niż zwykle z powodu tej wycieczki. Ubraliśmy się zjedliśmy śniadanie i zaczęliśmy pakować jego rzeczy. Był bardzo podekscytowany tą wycieczką. Już mieliśmy wychodzić gdy nagle w drzwiach stanęła Gemma. Patrzyłem z niedowierzaniem. Stała wmurowana jakby w ściane tak samo jak ja.
-Gemma? Co ty tu robisz? - zapytałem całkowicie bez entuzjazmu i obojętnie.
-Słyszałam, że Nathan jedzie na wycieczke. Przyszłam się pożegnać.- odpowiedziała.
-To teraz się zaczęłaś intere.. - nie dokończyłem zdania bo widziałem minę chłopca. Nie chciałem mu psuć pierwszego dnia wyjazdu. Siostra weszła do domu i przywitała się serdecznie z synem. Ja patrzyłem dalej z niedowierzaniem, że Gemma, osoba, która ledwo co pamiętała o swoim synu czy o mnie przyszła do nas. Dalej nie mogę w to uwierzyć. Po paru minutach poszliśmy odprowadzić chłopca do szkoły. Po godzinie już wyjechał. Zaprosiłem ją do mnie by porozmawiać chwile o tej całej sytuacji. Musieliśmy o tym porozmawiać. Mówiła, że sie dobrze czuje z Davidem. Dalej ćpają a ja nie mam zamiaru oddawać jej Nathana. Wiem nie mam takiego prawa ale po prostu chce jego szczęścia. Chce żeby nie był taki jak jego matka. On musi być odpowiedzialny. Ona to zrozumiała, powiedziała zebym dał jej jeszcze trochę czasu. Na początku chciała żebym go jej oddał ale się nie zgodziłem. Uzgodniliśmy, że po przyjeździe Nathana spytamy się go gdzie chciałby mieszkać a później pomyślimy co dalej. Dziewczyna zapytała się o Darcy. Skłamałem, powiedziałem, że wszystko jest w porządku. Nie chciałem jej mówić prawdy o tym co czuję. Zabrała by mi Nathana a ja tego bym nie zniósł. Podczas naszej rozmowy przyszedł mi sms.
*Hej Hazz, nie mogę się doczekać naszego spotkania. Już tęsknie, do zobaczenia Tommo*
Uśmiechnąłem się szeroko.
-Kto to? Darcy? - spytała ciekawie.
-Nie- odpowiedziałem. Zastanawiała się przez chwilę kto to może być. Gdy nagle uświadomiła sobie że to Lou. Zaczęła się wydzierać.
-Czy to Louis? Harry! Mówiłam ci coś! tak nie może być!
-Gemma uspokój się, to tylko znajomy.
-Powiedziałam coś. Nie obchodzi mnie to. Ja nie będę miała w rodzinie geja. A tym bardziej, że opiekujesz się Nathanem. Jestes nie odpowiedzialny. Nie możesz się z nim spotykać. - strasznie zabolały mnie te słowa. Nie mogłem siedzieć cicho musiałem cos odpowiedzieć.
-Ja nie odpowiedzialny? Powiedziała matka 8-letniego syna, która ćpa, pali i pije z jakimś fagasem, którego nie raczyła mi przedstawić. Serio myślisz, ze mi łatwo zajmować sie twoim synem a w dodatku pracować i martwić sie o ciebie żebyś sobie nic nie zrobiła! Serio myślisz, że to takie łatwe.- krzyczeliśmy na całe mieszkanie. Strasznie mnie bolały słowa, które mi powiedziała. a zwłaszcza te:
-Tak, idź sobie do tego pedała. Będzie się pieprzyć na oczach mojego syna. Jesteś ciotą niczym więcej. A ten twój cały Louis'ek to pieprzony pedał, który wyrywa każdego chłopaka i go pieprzy w dupe.
Po tym wyrzuciłem ją z domu. To bardzo bolało ale musiałem być silny.
Poszedłem do pracy. Gemma zniszczyła mi cały humor. W pracy myślałem, że umrę. Czas ciągnął się tak długo, że aż myślałem, że koniec mojej zmiany sie nie skończy. Na reszcie dochodziła godzina 16. Ostatni klienci i do domu. Popędziłem na miasto, kupiłem wino i produkty, które będą mi potrzebne do przygotowania kolacji. Po zakupach poszedłem do domu. Posprzątałem na błysk mieszkanie i zacząłęm gotować jedzenie. Przyszedł mi sms. Myślałem, że to Lou ale napisała Darcy. Spytała się co dzis robię bo chciała się ze mną spotkać. Nie mogłem jej powiedzieć, że spotykam się z Tommo bo by coś podejrzewała. Okłamałem ją, że mam nocną zmianę i nie mam czasu dziś ani jutro. Powiedziała, że rozumie i, że spotkamy się kiedy indziej. Nadchodziła godzina spotkania. Ostatnie poprawki w daniach i zacząłem się ubierać. Oczywiście tak jak zawsze czarne rurki oraz biała koszulka na ramiączkach z dekoltem. Usłyszałem pukanie do drzwi. Otworzyłem je i stał tam Lou. Powiedział "dzień dobry" wszedł do środka, włożył rękę pod moje loczki i namiętnie zaczął całować. Kocham to gdy tak mnie traktuje. Czuję się wtedy jakbym latał. Wolny, nie zależny od nikogo i zdany tylko na siebie. Tommo wspaniale całuje. Rozebrał buty i kurtkę i usiadł w pokoju na kanapie. Nakryliśmy do stołu i zaczęliśmy jeść kolację. Popijaliśmy to słodkim winem. Uwielbiam je. Duzo o nas rozmawialiśmy. Zastanawialiśmy się jakby wyglądała nasza przyszłość. Oczywiście on nie miał żadnych wątpliwości ale ja niestety tak. Nie rozumie tego, że nie jestem jeszcze na to gotowy a w dodatku mam dziewczynę. Po zjedzeniu kolacji poszliśmy do mnie na taras. Położyliśmy się na leżaku i patrzeliśmy w gwiazdy. Tommo poszedł do ubikacji. Telefon zaczął mi dzwonić. Była to Darcy. Odebrałem go i zacząłem rozmawiać. Louis nie wiedział, że rozmawiam przez telefon szybko do mnie podszedł i powiedział "daj mi buziaka.". Nie wiedziałem co zrobić. Pokazałem mu ze rozmawiam przez telefon. Niestety było za późno Darcy wszystko usłyszała. Zaczęła się o wszystko wypytywać a ja nie umiałem znaleźć wymówiki. Zorientowała się, że to on. Dziewczyna powiedziała, że to koniec i się rozłączyła. Louis strasznie zesmutniał. Ja nie wiedziałem co zrobić. Chłopak popatrzał na mnie i łza poleciała z jego oka.
-Tak bardzo przepraszam.- powiedział a ja go mocno przytuliłem i zacząłem pocieszać. On próbował wytłumaczyć to, że nie wiedział, że rozmawiam przez telefon a ja mówiłem, że to nie jego wina. Położył się koło mnie a ja nie wiedziałem co zrobić. Byłem wmurowany, po prostu miałem mieszane uczucia. Z jednej strony się cieszyłem bo mógłbym być z Louis'em normalnie. Nie ukrywając się ale z drugiej strony martwiłem się bo czułem jeszcze coś do Dacry i nie chciałem tego psuć od tak. Chwile leżeliśmy i Tomlinson poszedł po wódkę i sok. Zaczęliśmy pić to. Przy czym zapomniałem o Darcy i świetnie się bawiłem.
Po wypiciu tego znowu położyliśmy sie koło siebie na leżaku. Lou patrzał sie na mnie z tak dużą miłością. Podobnie jak ja na niego. Czułem, że to jest osoba, z którą moge być szczęśliwy. Nie da się opisać uczucia jakie nas darzy. To jest coś niesamowitego. Po tak długim nie widzeniu siebie czy nawet nie pisaniu coś do siebie czujemy. Po prostu to jest ten mężczyzna, z którym chcę spędzić reszte życia. Ale muszę się jeszcze zdrowo zastanowić nad konsekwencjami tej decyzji. Bo nie wiem czy na prawdę chcę stracić Darcy, czy chcę stracić Gemmę, czy chcę dawać zły wzór do naśladowania Nathanaowi czy chcę być przez resztę życia poniżany przez innych. To mnie będzie dreczyć do samego końca. Wiem jedno, kocham go i nie chce go stracić pomimo wszystkich wad, które nas dzielą.
*UWAGA FRAGMENT +18*
Lou przysunął głowę do mojej, pogłaskał po policzku i zaczął namiętnie całować moją szyję. Ja tylko czułem to, że on musi być ze mną do samego końca życia. Całował ją dalej a ja dałem rękę na jego włosy i zacząłem je lekko głaskać. Czułem się w niebo wzięty. Dalej przeszedł do ust, zaczęliśmy się całować namiętnie z języczkiem. Tommo przewrócił mnie na plecy i usiadł na mnie okrakiem. Lekko ruszał biodrami żeby mnie podniecić. Ja głaskałem jego plecy. powoli zaczynałem się podniecać tym wszystkim. Odsunął swoje usta od moich podniósł ręce do góry na znak że mam mu ściągnąć koszulkę. Powoli mu ją zacząłem ściągać. Znowu przybliżył się do moich ust i je całował. Ja chwyciłem go za pośladki, wstałem, trzymałem go na biodrach i wszedłem do mojego pokoju. Usiadłem na łóżku a on ściągnął mi koszulkę. Lekko posuwaliśmy się do tyłu na koniec łóżka aby mieć dużo miejsca. Znowu nasze usta się zetknęły. Zacząłem głaskać jego klatkę piersiową i plecy. Znowu ruszał biodrami i także pieścił moje ciało. Usiadł na mnie odsuwając głowę. Rozpiął moje jak i jego spodnie. Ściągnął je i zaczął całować klatkę moją piersiową. Schodził coraz niżej i niżej. Aż doszedł do mojego członka. Czułem się tak wyjątkowo w tej chwili. To było cudowne. Moje ciało wręcz drżało z wrażenia a Lou po wszystkim był zadowolony ze swojej pracy. Po chwili rolę się zmieniły. Ja usiadłem na niego i zrobiłem dokładnie to samo. Spoglądałem do góry na twarz Louis'a i widziałem zadowolenie na twarzy. Po mojej pracy szeroko się uśmiechnąłem. To była tylko gra wstępna. Przez całą noc kochaliśmy się. Zdecydowanie była to najlepsza noc w całym moim życiu i na pewno chciałby to powtórzyć.
Po wszystkim położyliśmy się koło siebie patrząc w oczy. Tommo musnął mnie lekko w oczy i powiedział "Kocham cię Hazz, na prawdę". Zrobiło mi sie miękko na sercu. Byłem uradowany wiadomością, że on także mnie kocha. "Ja ciebie też Tommo, i to bardzo". Pocałowaliśmy się i poszliśmy spać.
Najlepsza no w całym moim życiu.
Dziekuję za czytanie. mam nadzieję, że się podoba Proszę o komentarze. Przypominam o zwiastunie i o tym, że zbliżają się wakacje także rozdziały będą się pojawiać częściej :D
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz