- Louis? Co ty tu robisz? - spytałem podając mu rękę.
- Zakupy, musiałem sobie kupić coś do jedzenia do domu. A wy? - usiadł koło mnie.
-To jest Nathan, pamiętasz opowiadałem ci o nim?
-Tak, tak pamiętam. Cześć mały. - podał dłoń
-Cześć - odwzajemnił ruch.
-A to jest Louis, mój kolega. Hhhmm co my tu robimy tak? Wiesz Gemma musiała iśc do pracy a nie miał go kto pilnować więc pozostałem tylko ja. - wytłumaczyłem.
-Ahaa, i jak? Fajnie jest z wujkiem? - zaczął podpytywać chłopca.
- Bardzo fajnie, już długo u niego nie byłem a dziś jestem z nim caaaały dzień. Cieszę się. - Nath zaczął opowiadać cały dzień a mi się zrobiło miękko na sercu, bo cieszyłem się, że mu się podobało. - a tak w ogóle to skąd znasz mojego wujka? - spytał zaciekawiony.
- Wiesz, wczoraj byliśmy na takim koncercie i tam się poznaliśmy. - spojrzał na mnie.
- Fajnie, też chciałbym kiedyś pójść na koncert.
- Na pewno pójdziesz. - oznajmił 21-latek. - jak Harry po koncercie?
- Zaje... - Louis się na mnie spojrzał a ja przerwałem - znaczy baaardzo dobrze. - zaśmialiśmy się oboje- jestem trochę wykończony bo późno przyszedłem do domu i musiałem wcześnie wstać no ale jakoś żyję. A jak z tobą?
- Dobrze, bardzo mi się podobało.
-Tak mi też. - porozmawialiśmy chwilę o koncercie. "Nathan!" - ktoś zawołał.
- Mama! - mały ucieszył się i pobiegł w stronę Gemmy. Przytulili się i powoli zbliżali się do nas.
- Oops, chyba straciłem rachubę czasu. - spojrzałem na zegarek - uuu już po 21? ale to szybko minęło.
-taaa.. - powiedział Lou.
- Gemma? co ty tu robisz? - spytałem siostry.
- A nic, chciałam kupić coś do jedzenia. - nastała chwila niezręcznej ciszy.
- To jest Louis - przedstawiłem ich sobie nawzajem.
- Tak, tak. Kojarzę go. Cześć - podała dłoń.
- Hej - zrobił to samo - to nic, ja już będę leciał, cześć wam, trzymajcie się. - pożegnał się z nami i odszedł.
- Idziemy? - wstałem z ławki i pomogłem Gemma'ie wziąć torby z zakupami. Po drodze do samochodu Nathan opowiadał co robił przez cały dzień ze mną. Cieszyło mnie to, że mówił o tym z takim entuzjazmem, bynajmniej wiedziałem, ze mu się podobało. Siostra była mi bardzo wdzięczna za to, że się nim zająłem. Cały czas mi dziękowała a ja mówiłem, ze nie ma za co. Doszliśmy do auta i pojechaliśmy do mojego mieszkania.
Usiedliśmy oboje w kuchni, zrobiliśmy sobie herbatę a Nath poszedł oglądać telewizor. Zaczęła się nasza rozmowa.
- Jeszcze raz ci dziękuję.
-Ile razy mam ci powtarzać, ze nie ma za co? To żaden wysiłek dla mnie, wręcz przeciwnie, cieszę się, że spędziłem ten dzień z Nathanem. Już dawno go nie widziałem.
-Tak, on do szkoły ty do pracy, nie ma czasu. Właśnie jak tam praca?
-A dobrze. Coraz więcej klientów jest więc wszyscy mamy szanse na podwyżkę.
- To fajnie.
- A jak u ciebie?
- Jest dobrze. Chciałam jeszcze poszukać jakieś pracy dodatkowo, żeby mieć więcej pieniędzy dla mnie i Nathana ale nie umiem nic znaleźć.- zesmutniała.
-Hej, nie przejmuj się. Po co będziesz się przemęczać? Przecież obiecałem, ze ci pomogę tak? No więc właśnie.
- Ale ja nie chce cię wykorzystywać.
- Nie wykorzystujesz. Pomóc siostrze nie mogę?
- Dziękuję, kocham cię.
- Ja ciebie też. - posiedzieliśmy chwilkę w ciszy.
- Skąd znasz Louis'a? -spytała a ja się zdziwiłem
- Wczoraj go na koncercie poznałem. Coś z nim nie tak?
- nie, nie. Wszystko w porządku tylko słyszałam trochę dziwne rzeczy o nim ale już ok. - mówiła niepewnie.
- Ale co? Jakie rzeczy?
-Nie już nic. Tylko nie wiem czy to jest odpowiednie towarzystwo do ciebie i Nathana.
- Gemma? Coś z nim nie tak?
- Wiesz - zaczęła mówić gdy Nathan wszedł do kuchni.
- Mamo, jedziemy już do domu? jestem taki zmęczony. - przetarł oczy i ziewnął.
- Tak, już jedziemy. - wstała, zabrała swoje rzeczy i zaczęła ubierać syna
- Ale Gemma. To coś złego, że się z nim koleguję? bo nie rozumiem.
- Nic Harry, nie ważne. Tylko weź nie rób nic głupiego, proszę. Potrzebujemy cię i Darcy też. - W ogóle nie zrozumiałem o co jej chodzi. Pewnie zrobiłem jakąś głupią minę nie wiedząc co ona ma na myśli.
-Ok, chyba wiem co robię. Cześć wam. - pożegnałem się z rodziną.
- Cześć wujek, dziękuję! - przytulił mnie a ja się szeroko uśmiechnąłem. Wyszli a ja poszedłem pościelić sobie łóżko. Wziąłem bieliznę i poszedłem pod prysznic. Zajęło mi to z jakieś 25 minut. Gdy wchodziłem do pokoju wycierając włosy spojrzałem na mój telefon. Zobaczyłem 4 połączenia nie odebrane. Zastanawiałem się kto to może być. Wytarłem mokre ręce o ręcznik i wziąłem komórkę do ręki.
- Dercy - uśmiechnąłem się i zadzwoniłem do niej. Po 5 sekundach odebrała telefon. - hej kotek.
- Cześć skarbie, jak ci minął dzień? - usiadłem na łóżko
-yymm bardzo fajnie, jestem zmęczony ale jakoś żyję. A tobie?
- Mi też, ta nauka mnie wykańcza ale daje radę. A co takiego robiłeś, że jesteś taki zmęczony?
- Wczoraj wróciłem późno z tego koncertu a dziś rano Gemma mnie obudziła i pilnowałem cały dzień Nathana. Byliśmy na mieście i jestem padnięty. W ogóle przepraszam, że nie zadzwoniłem ale zapomniałem całkowicie o tym.
- Okay, nic się nie stało. To idź spać, jutro musisz rano wstać do pracy. Kocham cię, dobranoc- uśmiechnąłem się
- ja ciebie też, dobranoc. Jutro przyjdę po ciebie okay?
- Dobrze, porozmawiamy na spokojnie. Pa kochanie
- Pa skarbie. - rozłączyła się a ja poszedłem spać.
Następny rozdział prawdopodobnie jutro albo czwartek. Jeszcze nie wiem, mam dużo nauki i wgl. Mam nadzieje że się podoba :)
Nieźle się zapowiada ;))
OdpowiedzUsuńJeśli chcesz mogłabym zrobić zwiastun do tego opowiadania, co ty na to? Jakbyś chciała pisz na gg 35648078 :D