Obudziłem się z uśmiechem na twarzy pomimo tego że bardzo mi się nie chciało iść do pracy. Spojrzałem na zegarek była 6:30, myślałem że się spóźnie do pracy ale przypomniałem sobie, że dziś idę dopiero na 10. Obróciłem się w stronę Louis'a. Leżałem i patrzałem na jego cudowną twarz. Zaczęły mi się przypominać momenty z zeszłej nocy, miałem ciarki na całym ciele. Po chwili pomyślałem o Darcy, łzy zaczęły się kręcić w moich oczach bo nie chciałem żeby już odchodziła. Nie jestem na to gotowy. Łzy szybko zniknęły mi z oczy gdy Tommo otworzył oczy, lekko się uśmiechnął i powiedział "dzień dobry". Dał mi całusa na początek dnia. Chwile patrzeliśmy się sobie w spojówki aż nagle 21-latek powiedział "jesteś taki piękny". Onieśmieliłem się tymi słowami.
-Zamknij się- jeszcze nie zdążyłem przywyknąć do tego, że mężczyzna prawi mi komplementy.
-No co? taka prawda, a ty będziesz musiał się do tego przyzwyczaić. - uśmiechnąłem się lekko i zacząłem całować chłopaka. Lou już się napalał ale ja cofnąłem głowę i powiedziałem "nie teraz, ja idę spać". On się tylko głośno zaśmiał i nazwał mnie leniuchem. Obróciłem się plecami do niego i zasnąłem. Czułem jak kładzie rękę na moim gołym ciele a ja tylko poczułem jego zimny dotyk.
Obudził mnie hałas dobiegający z kuchni. Poszedłem sprawdzić co to było. Okazało się że Tommo chciał zrobić śniadanie, nie za dobrze mu to wyszło dlatego mu pomogłem. Po zrobieniu jedzenia poszedłem się ubrać bo dość niekomfortowo czułem się w samym fartuchu. Lekko ogarnąłem dom i poszliśmy zjeść. Chwile rozmawialiśmy o wczorajszym dniu.
-Wiesz,że będę musiał iść do Darcy? Ja tego tak nie zostawię. - Lou przestał jeść.
-Przepraszam, że co?-nie umiał uwierzyć w te słowa
-Dobrze wiesz co. Wczoraj było świetnie ale nie możemy być razem. - zaczęła się kłótnia. Nie chciałem tego, strasznie mnie to bolało, że kłóce się z jedyną osobą, która teraz ze mną jest.
-Serio? A to niby dlaczego? Bo boisz się opini innych? Bo cię nie zaakceptują? Wczoraj było co? 'kocham cię ponad wszystko' a teraz? - ja całkowicie nie wiedziałem co powiedzieć a on sie rozpłakał- przespałeś się ze mną i "do widzenia"? Ja cię kocham, próbuję się jakoś zaangażować w ten związek nie rozumiesz? - płakał a ja nie umiałem nic na to poradzić.
-Też cię kocham, ale zrozum. Nie możemy być teraz razem. Po prostu nie i koniec. Przeprasza. - spuściłem głowę na dół.
-Mnie też. - wstał cały zapłakany i wyszedł. Ja tylko czułem, że mój cały świat runął w gruzach. Wszystko czego chciałem za czym tęskniłem - odeszło. Przez moją głupotę. Nie wiem co tak na prawdę czułem w tej chwili. Rozpłakałem się tak bardzo jak nigdy wcześniej. Żałowałem tego ale nie mogłem postąpić inaczej. Nie mogę z nim być a on dobrze o tym wie. Kocham go ale takie jest życie. Brak zaakceptowania dwóch mężczyzn w związku. To koniec. Nie moge uwierzyć w to że dopiero co go znowu dostałem, dopiero los nas teraz spotkał a już odszedł. To miały być piękne dni, a wyszło kompletnie na odwrót. Wiem, że będę za nim bardzo tęsknił. To wszytsko moja wina, gdybym nie bał się zaakceptowania przez ludzi wszystko byłoby w porządku ale niestety tak nie jest. Jedyne co teraz mogę zrobić to na nowo ułożyć sobie życie.
Reszta dnia była tak samo masakryczna jak początek. W pracy był duży ruch, nie było paru osób i musiałem robić za dwie osoby. Nienawidzę siebie, nienawidzę tego, że jestem tak samolubny i myślę tylko o sobie i o ocenie innych. Nie mogę tego wszystkiego pojąć.
Wyszedłem wcześniej z pracy, po prostu nie umiałem się skupić cały czas byłem nerwowy i zdenerwowany bo myślałem co będzie dalej. Myślałem o tej nocy z Tomlinson'em i o tym, że już nie wróci. Pewnie już pojechał z powrotem do Glasgow i nawet mi o tym nie powiedział. Poszedłem do domu. Płakałem i płakałem. Bo kto by nie był smutny kiedy straciłby swoją miłość? właśnie. to boli i to bardzo a ja nie umiałem sobie z tym poradzić. I fakt, że Darcy już nie jest ze mną, Gemma się totalnie ode mnie odwróciła i chce mi zabrać Nathan'a oraz sprawa z Tommo'em mnie dobiła. Próbowałem wytrzymać ale im bardziej o tym myślałem tym bardziej zachodziłem w depresję. Wszystko się zawaliło.
Poszedłem do ubikacji, otworzyłem szafkę z lekami itp. i wyjąłem żyletkę. Cała twarz we łzach praktycznie nic nie widziałem. Usiadłem wygodnie na kanapie, powiedziałem "przepraszam" i zrobiłem pierwszy ruch. Na nadgarstku pojawiła się krew. Łzy ciekły jeszcze mocniej a ja nie wahałem się co robić dalej i kolejny ruch. Kolejna rana, dalszy ból, więcej łez. Nikt mi już nie może pomóc, po prostu taki jestem. Ciąłem się myśląc tylko i wyłącznie o nim. O mężczyźnie, który przewrócił mój świat do góry nogami. Tak bardzo go kocham ale jest tyle przeszkód na drodze. Nie zatrzymywałem ręki. Zrobiłem trzy nacięcia, później stawały się coraz głębsze i głębsze a moje serce rozwalało się na tysiące małych kawałeczków. Chciałem już odejść z tego świata, chciałem raz na zawsze być szczęśliwy w tym ponoć lepszym świecie. Chciałem widzieć wszystko z góry, ale jednak coś mi na to nie pozwoliło. Popatrzałem się na rękę i wszystko co się koło niej znajdywało. Wszystko we krwi, spodnie czerwone, ręka też, kanapa cała zaplamiona i koszulka również. Pomyślałem, że nie mogę tego zrobić. Moi bliscy chociaż nie mam z nimi teraz najlepszego kontaktu nie zniosą tego, zwłaszcza Louis. Powiedział, że mnie kocha a ja wiem jak to jest stracić osobę, którą się kocha, nic przyjemnego. Szybko poszedłem do łazienki przetarłem łzy, przemyłem rękę i spojrzałem w lustro.
"Harry co się z tobą stało?" to wszystko o czym pomyślałem. Nie wiem tego, ale na sto procent to nie jest dawniejszy Hazz. Nigdy bym nie pomyślał o śmierci a teraz? Codziennie o tym myślę. Owinąłem rękę bandażem żeby nie było widać ran.
Przebrałem się i wyszedłem z domu. Właściwie nie wiedziałem dokąd idę. Szedłem Londynem i podziwiałem widoki. Przechodziłem koło areny na której się poznaliśmy z Louis'em. Wtedy wszystko wydawało się takie piękne. Szedłem dalej i zobaczyłem studio tatuaży. Chwilę się zastanawiałem czy wejść aż w końcu to zrobiłem. Wszedłem do środka i usiadłem na krześle. Obok leżał katalog z tatuażami więc zacząłem go przeglądać. Podszedł do mnie jakiś mężczyzna i się spytał czy chce coś zrobić. Powiedziałem, że się zastanawiam. Na to on odpowiedział, że jeśli nie podoba mi się żaden ze wzorów może zrobić taki jaki chcę. Zgodziłem się. Wszedłem do środka i myślałem nad tatuażem i miejscem gdzie go zrobić. Spojrzałem na rękę z bandażem. Odwiązałem go i powiedziałem, że w tym miejscu chce mieć tatuaż "I can't change". Po pierwsze chciałem ukryć blizny, które na pewno by tam były a po drugie chciałem żeby wszyscy o tym wiedzieli. Po 30 minutach był już gotowy. Jest cudowny, bardzo mi się podoba. Zapłaciłem i poszedłem do domu. Zjadłem kolację, wziąłem prysznic i położyłem się do łóżka z nadzieją na jutrzejszy lepszy dzień.
Dzień dobry kochani :) Mam pytanko. Podoba wam sie to opowiadanie? Bo ja właściwie nie wiem czy je kontynuować. Widzę po liczbie odwiedzin że wchodzicie i czytacie to, ale czy wam się to podoba? Zmienić coś, czegoś za dużo czy mało? jak myślicie? Powiedzcie mi, byłabym bardzo wdzięczna :D Miłego dnia życzę. x
Opowiadanie zajebistee. Czy moglabys mnie informowac na tt o rozdzialach? Blagam. Nie moge sie doczekac nastepnego @Ruszcyca
OdpowiedzUsuńOpowiadanie zajebiste A ten koniec SUPER
OdpowiedzUsuń