Obudziłem się wcześnie rano. Nie umiałem zasnąć. Wstałem, poszedłem wziąć prysznic, ubrać się, zjeść śniadanie i posprzątać mieszkanie. Usiadłem na tarasie z ciepłą herbatą i zacząłem rozmyślać co dalej. "Przecież mógłbym być teraz z nim taki szczęśliwy. Gdyby nie Darcy i Gemma, na pewno był bym z nim. Ta noc, te dotyki, pocałunki, spojrzenia, miłość to jest to czego nikt inny mi nie dał. A bynajmniej nie w tak dużym stopniu jak on. Przy nim czuję się jak ryba w wodzie. Jakbym latał. A jak go nie ma? To tak jakbym stał w środku tłumu, wszyscy krzyczą, próbują znaleźć swoją drogę, uciskają cię a ty tylko stoisz w miejscu i nawet nie umiesz zrobić kroku na przód bo inni ci w tym przeszkadzają. Zastanawia mnie jedna rzecz, co by było gdybym go nie spotkał? Może ja i Darcy byli byśmy teraz razem, szczęśliwi. A może znalazł bym inną dziewczynę, w której bym się zakochał. A może kto to może wiedziec, znalazł bym innego chłopaka, w którym bym się zakochał jak w Tomlinson'ie. Teraz się już tego nie dowiemy" To są moje rozmyślenia. Codziennie to samo, dziennie te same myśli, założenia, gdybania. Nie mam pojęcia co bym teraz robił gdyby nie on. Wszystko jest możliwe. Ale jednak, los tak chciał i nas napotkał. "Nic nie dzieje się przypadkiem" - moja mama mi tak zawsze powtarzała jak miałem około 7 lat. Więc nie mam zamiaru tak po prostu z wszystkiego rezygnować. Muszę podjąć tą decyzję, muszę sie dowiedzieć czego tak na prawdę chcę.
Poszedłem do pracy, jak zawsze nic ciekawego się nie działo. Miałem wrażenie jakby wszyscy się na mnie dziwnie patrzeli. Jakby wiedzieli, że coś ze mną nie tak. Jakby się dowiedzieli, że zakochałem się w mężczyźnie i z nim się przespałem. To mnie przerażało. Te spojrzenia, myślałem, że wszyscy się ze mnie śmieją, że obgadują mnie, wyśmiewają przez to. W tym momencie uświadomiłem sobie, że muszę już dać sobie spokój. Nikt nas nie zaakceptuje. A co nam da to jak wszyscy się od nas odwrócą a my będziemy przez resztę życia razem? Co prawda to prawda, będziemy razem a to jest najważniejsze. Ale co nam po tym jakbyśmy nie mieli przyjaciół a rodzina by się od nas odwróciła. Tak nie może być. Teraz to sobie uświadomiłem.
Po mojej zmianie pojechałem do domu i zadzwoniłem do Nathan'a. Powiedział, że jest bardzo fajnie i że wracają dziś w nocy.
-A jest jeszcze u nas Louis, prawda? - powiedział z entuzjazmem.
-Nie, nie ma. Musiał już wyjechać.
-Ale przyjedzie tak?
-Nie, już nigdy. Musimy o nim zapomnieć przykro mi Nath.
Małemu się głos załamał a mnie serce. Wiedziałem, że go polubił i że by go zaakceptował ale to jednak nie jest w porządku do Gemmy, prawda pokłóciliśmy się , ale obiecałem jej to więc dotrzymam obietnicy.
Porozmawialiśmy chwilkę a później zadzwoniłem do Darcy. Musiałem zapomnieć o Louis'e. Muszę ułożyć sobie życie na nowo, nie mogę się poddać. Odebrała a ja nie wiedziałem co powiedzieć. Po prostu zaprosiłem ją do mnie. Po 30 minutach przyszła. Serce waliło mi jak opętane. Powiedziałem jej, że wypiłem za dużo alkoholu razem z nim. To była jednorazowa sytuacja. Że nic się nie stało, że od razu go wyrzuciłem z domu gdy tak powiedział. Tak skłamałem ale nie mogłem inaczej. Nie mogłem powiedzieć jej prawdy bo by do mnie nie wróciła. Kazała mi przyrzec, że to co powiedziałem to prawda. Musiałem ją przepraszać tysiące razy ale uległa. Wróciła do mnie. Powiedziała, że kocha mnie najbardziej na świecie a ja na to nic nie odpowiedziałem. Nie byłem pewny czy dalej ją kocham ale wiedziałem, że nie moge jej teraz tak zostawić. Z jednej strony żałowałem tego bo tam gdzieś w głębi mnie chciałem być z Tommo, nawet łzy mi lecą gdy wymawiam to słowo, ale takie jest już życie. Nie można mieć wszystkiego czego się chce a w moim przypadku jest to on. Musze go sobie odpuścić, być szczęśliwy z Darcy albo chociaż spróbować być z nią. Lub jeśli mi z nią znowu nie wyjdzie poszukać sobie kobiety, z którą na prawdę chciałbym być. Nie mam innego wyboru. Posiedzieliśmy u mnie, rozmawialiśmy o przyszłości i co sie z nami dalej stanie.
- I can't change - powiedziała.
-Co?
-I can't change, twój tatuaż. Co to? Kiedy go zrobiłeś, o co chodzi?
-Ah, no tak. Wczoraj. On... on nic nie oznacza. Tak go sobie zrobiłem. Po prostu to są słowa mojego ojca. Zostawił moją mamę i mówił, że nie umie się zmienić. Nie widziałem go od tamtego czasu. Zrobiłem go dla niego. - skłamałem. Wymyśliłem to na poczekaniu. Nie wiedziałem co powiedzieć bo nie mogłem powiedzieć "wiesz jestem gejem i nie moge się zmienić" to odpada. Przytuliła mnie i powiedziała, że współczuje. Ja tylko czułem w środku żal, że muszę ją okłamywać. Ale taki już jestem - I can't change.Siedzieliśmy do wieczora. Później przyjechał Nathan. Był bardzo zadowolony z wycieczki. Buzia mu się nie zamykała. Cały czas opowiadał co robił. Ja byłem szczęśliwy, ze mu się podobało i, że w końcu wrócił do domu. Już się za nim stęskniłem. Darcy poszła do domu o 22 a ja pomogłem małemu sie rozpakować. Zobaczyłem trzy takie same bransoletki. Myślałem, że są takie same dopóki nie zobaczyłem napisów. "Nathan, Harry, Louis" moje serce, właściwie nie wiem co czułem w tej chwili. Czułem, że nie wytrzymam bez niego. Skoro Nathan go polubił dlaczego nie mogę z nim być? Eeehh... no ale jak już mówiłem takie życie, muszę się pogodzić z tym losem.
-Nath, co to?
-Yyy, bransoletki? Nie poznajesz?
-Tak wiem, że to bransoletki ale czemu "Louis"?
-Był tutaj, a razem się przyjaźnimy więc pomyślałem, że ucieszy się jak mu to dam. - uśmiechnąłem się szeroko, spojrzałem na nią i wzruszyłem się. - ale możesz mi ją oddać, swoją weź a tą mi daj. Nie ma go więc sobie ją zachowam. - dałem mu ja do ręki.
-Dziękuję - przytuliłem go, po chwili ciszy powiedziałem - polubiłeś go co nie?
-Tak, zauważyłem, że się bardzo dogadujecie i się przyjaźnicie. A jak ty go lubisz to ja też.-
Zaśmiałem sie. - ale on juz nie wróci. Więc... nie ważne.- teraz zrozumiałem co zrobiłem. "on już nie wróci" łzy poleciały mi z oczu ale na szczęście Nathan nie zdążył zauważyć bo pobiegłem szybko do łazienki. Chwile tam siedziałem i płakałem patrząc na rany i tatuaż ale po paru minutach wróciłem do malca. Spytał się czy coś się stało a ja zaprzeczyłem.
-A tak właściwie to czemu juz ma tu nigdy nie przyjechać? - to pytanie mnie całkowicie zaskoczyło. Nie widziałem co powiedzieć. Nie wiedziałem jak mu to wszystko wytłumaczyć.
-Wiesz, jesteś jeszcze za mały na to ale powiem ci to tak w skrócie. Czasami ludzie nie rozumieją miłości różnych od siebie ludzi. Nasza przyjaźń by nie przetrwała długo, To po prostu zbyt skomplikowane.
Mały praktycznie nic nie zrozumiał, bynajmniej tak mi się zdawało. Dopóki nie powiedział "a to wy się kochacie ale nie możecie być razem" szczęka mi odpadła. Nie miałem pojęcia, że on wie o takich rzeczach. Spytałem się skąd on wie o czymś takim powiedział, że w szkole dużo o tym z nauczycielami rozmawiają no i Gemma mu powiedziała, że nie można akceptować miłości dwóch mężczyzn czy kobiet, że ma tego się trzymać z dala. To rozsypało moje serce na kawałki. Jak ona tak mogła? Jak mogła powiedzieć coś takiego 8-latkowi? Teraz to wszystko wskazuje na to, że jest nieodpowiedzialnym rodzicem. Nie mam zamiaru oddawać go jej z powrotem. A Nathanowi wytłumaczyłem to tak, że nie kochamy się i nie możemy być razem. I by nas tak jak on to powiedział nie zaakceptował. Uwierzył w to. Poprosiłem go zeby nikomu o tym nie mówił i żeby nie wspominał więcej o Louis'e bo on już nie jest w naszym życiu. Tak, kłamca ze mnie ale nie da się tego wytłumaczyć 8-latkowi. Jak będzie starszy to zrozumie.
Zakończyliśmy ten temat i rozpakowaliśmy do końca walizkę. Mały szybko zasnął tak jak i ja.
Aghhhhh harry ty cioto! Rozdzial tak i cale opowiadanie o zywiscie swietny i dziekuje za powiadomienie mnie o nim. Czekam na nastepny! <3 -Ruszcyca
OdpowiedzUsuńROZDZIAŁ JAK ZWYKLE ZAJEBISTY. Oj Harry ja nawet tak nie kłamie.
OdpowiedzUsuńhaha najlepszy 8-latek na świecie!
OdpowiedzUsuń